Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Polak, który zabił cara. Kim był Ignacy Hryniewiecki, pierwszy polski terrorysta?

Hryniewiecki przeszedł do historii dzięki temu, że zamordował cara Aleksandra II w samobójczym zamachu bombowym.

fot.domena publiczna Hryniewiecki przeszedł do historii dzięki temu, że zamordował cara Aleksandra II w samobójczym zamachu bombowym.

Miał 26 lat, gdy oddał życie za sprawę, o której słuszności był święcie przekonany. Na kartach historii zapisał się jako zamachowiec, morderca cara Aleksandra II. Pod wieloma względami różnił się jednak od współczesnych zamachowców samobójców. Kim był Ignacy Hryniewiecki?

Ów miły i układny ciemnowłosy młodzieniec pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej z powiatu bielsko-podlaskiego. Jego ojciec był właścicielem skromnego przysiółka Hryniewicze Wielkie. Członkowie 11-osobowej familii, mimo szlacheckiego pochodzenia, musieli sami ciężko pracować na roli, ledwo wiążąc koniec z końcem.

Edukację na średnim poziomie młody Ignacy odbył w Białymstoku, uczęszczając do bardzo dobrej techniczno-przyrodniczej Szkoły Realnej. Był świetnym uczniem, jednym z najlepszych w placówce. Widząc, w jakiej nędzy żyje, dyrekcja załatwiła mu kąt w miejscowym sierocińcu i przyznała niewysokie stypendium (…).

Genialne dziecko rewolucji

Gdy Hryniewiecki dorastał, władze carskie w odwecie za powstanie stopniowo likwidowały odrębność Królestwa Polskiego. Najpierw poobsadzano kluczowe stanowiska Rosjanami, potem w ogóle zaczęto likwidować odrębne organy władzy. (…) Królestwo Polskie formalnie nadal istniało, ale było już tylko wydmuszką.

Swoje przeznaczenie Hryniewiecki odkrył podczas studiów w Instytucie Technologicznym w Sankt Petersburgu.

fot.Alex ‚Florstein’ Fedorov/CC BY-SA 4.0 Swoje przeznaczenie Hryniewiecki odkrył podczas studiów w Instytucie Technologicznym w Sankt Petersburgu.

Dorastając w takiej atmosferze, nietrudno było zapłonąć nienawiścią do władzy. I Hryniewiecki rzeczywiście jej szczerze nie znosił. Zadawał sobie jednak wiele pytań: dlaczego chłopi z taką niechęcią odnieśli się do szlacheckiej rebelii? Dlaczego chwytali rannych powstańców i brali za nich od Rosjan po 3 ruble? Jak pokonać obrzydły reżim, skoro przytłaczająca większość ludności pozostaje obojętna albo odnosi się wręcz wrogo do buntowników? (…)

Pod koniec szkoły średniej Ignacy zetknął się z nielegalną literaturą rosyjskich radykałów, tzw. narodników, głoszących potrzebę nie tylko obalenia caratu, lecz także przebudowy całego systemu społecznego. To było dokładnie to, czego szukał! Z miejsca poczuł, że odnalazł swoje przeznaczenie.

Postanowił podjąć studia w ogarniętym konspiracyjną gorączką Petersburgu, na wydziale mechaniki tamtejszego Instytutu Technologicznego. Zdał maturę najlepiej w całej szkole i zaczął szukać pracy na folwarkach, by zarobić pieniądze na wyjazd.

Komentarze (2)

  1. Polak Zwyczajny Odpowiedz

    Pomyślne proroctwo rosyjskiego cara dla Polski, niechcący wypowiedziane przy winie

    Tekst:
    Car Aleksander II o przyszłości Polski.

    Jest to prawda pocieszającą rzeczą, że znakomici polscy i zagraniczni mężowie głoszą nam zmartwychwstanie naszej drogiej Ojczyzny, o ileż atoli więcej radować się wypada, że nawet najwięksi nasi wrogowie to samo mimowoli wypowiadają.

    Zapewne najwięcej klęsk doznała Polska od cara moskiewskiego Alexandra II. Ani Katarzyna, ani Mikołaj nie wyrządzili tyle złego, co on, naszemu narodowi. A jednak właśnie ten car Alexander wyraźnie powiedział, że Polska musi się oderwać od Eosyi i tworzyć osobne państwo. Przytaczam
    tu całą rozmowę w tej mierze cara zupełnie wiernie podług Gazety Narodowej, wychodzącej we Lwowie, Gdyby ta rozmowa nie była prawdziwą, to odpowiedzialność spada na rzeczoną Gazetę. Otóż i ów artykuł:

    „Wiadomo każdemu, że cesarz Aleksander w pewnych godzinach lubi gawędzić poufnie z przyjaciółmi, których wyłącznie miłuje, przy kielichu. Wtedy zwykle bywa wesół, nie pozwala mówić o sprawach państwa, i nie cierpi najlżejszej wzmianki o polityce. Są to, jak powiada, jego chwile
    wypoczynku. Jednej nocy, wkrótce po wypowiedzeniu wojny Turcyi, odstąpił od swego zwyczaju. W szczupłem gronie trzech czy czterech najbliższych swych przyjaciół, cesarz pił niewiele, był ponury, milczący. Towarzysze szanowali to usposobienie ducha. Rozmowa wlokła się leniwo. Nagle zawołał, uderzając pięścią w stół, ale spokojnym, smutnym głosem : „Czy ja się spodziewałem, że moje panowanie będzie tak krwawem?!… ja… co nie cierpię wojny i rozlewu krwi.“

    – Na te słowa nikt nic nie odpowiedział. — Dalej znów odezwał się:
    „Wstępując na ti’on, szedłem po śladach krwi.“
    I zamyślił się, oparłszy głowę na ręku. Milczenie było długie. — „Zażegnałem burzę, rzekł dalej cesarz, chciałem spokoju. Chciałem wynieść Eosyę do rzeczywistej, do moralnej, wewnętrznej potęgi. Nie pozwolono mi!… Pragną ze mnie zrobić Napoleona, jakiegoś wielkiego wodza“ dodał z gorzkim uśmiechem, i z gorączkowym ruchem wychylił stojący przed nim kielich.
    — „Nic mi nie pozwolono zrobić według moich planów, nic!“ — Wstał, zaczął szybko się przechadzać, i zatrzymawszy się przed stołem, znowu za jednym tchem wypróżnił puchar.
    „Dobrze mi mówił ś. p. ojciec mój: „Ciężko tobie będzie!“ (Znane słowa cesarza Mikołaja przed śmiercią :

    Tiażeło tiehie hudiet, syn moj, tiażeło!) — „To był jenialny człowiek, rzekł dalej Alexander, to był pan w całem znaczeniu tego słowa, to był prawdziwy car! A ja… co?… jestem posłuszny rozkazom moich własnych poddanych — Usiadł z westchnieniem. Wzrok mu się iskrzył. Widocznie był
    gniewny.

    „Najjaśniejszy Panie!“ ozwał się jeden z towarzyszy.
    „Jako najwyższy i najpotężniejszy ze wszystkich Słowian, spełniasz wzniosłe posłannictwo.”
    – „Jaki ja Słowianin ? !’‘ – wykrzyknął car z oburzeniem. „Ja taki sam Słowianin jak i ty.“
    – „Wszystkie słowiańskie ludy mają ku Tobie zwrócone oczy. Najjaśniejszy Panie.“
    – „Nie priwda!‘‘ krzyknął car z oburzeniem. „Tak samo mają ku mnie zwrócone oczy, jak Czeczeńcy, albo cały Turkestan. To komedja maryonetek. {Jęto kukolnaja kamiedya.) Albo wy dzieci, że w nią
    wierzycie, albo mnie macie za dziecko… Ja Słowianin !…“ zawołał szyderczo: „Ja Niemiec, a nie Słowianin huknął groźnie, uderzając znowu pięścią w stół, aż wszystkie szkła się zatrzęsły.
    „We mnie nie ma ani jednej kropli krwi słowiańskiej, ani w całym moim rodzie. Ja car Rosyi ! … Chyba mnie już nie chcecie? i będziecie szukać Słowianina na cara? …
    I następcy tronu przewróciliście głowę. I mój syn chory na słowiańszczyznę.. {Slowianstwom holen,) Wy gracie komedyę, i mnie kiedyś historya wyśmieje, i przyczepi mi przydomek
    uktora.“ — Wykrzywił twarz okropnym śmiechem, w którym malowała się szlachetna duma pomięszana z pogardą. I zaczął pić coraz więcej. *

    „Wasza cesarska Mość sam przyznał,^ rzekł łagodnie jeden z towarzyszów „że idea panslawizmu…“ – „Głupstwo! {duraczestwo) wykrzyknął car. „Wy często wmawiacie we
    mnie słowa, których nigdy nie mówiłem, albo zmuszacie mnie mówić to, czego nie myślę… Panslawizm !… Co za brednia! {kakaja cziepucha !) Cóż to? myślicie, że ja nie wiem, ilu
    Słowian w mojem państwie? Myślicie, że nie wiem, co powiedział Karamzyn?…
    Panslawizm!… A jeżeli przeciw waszemu panslawizmowi podniesie się pangermanizm, i do niego
    przyłączy się panromanizm!… Co wtedy poczniecie wy mądrzy politycy ? Będziecie wojować z Niemcami, z Anglią, z Francyą, z Włochami, z całym światem ? ! A was tu pewnie podpierać będą nadbałtyccy, samarkandscy i kaukazcy Słowianie?… Poróżniliście mnie ze wszystkimi, z Niemcami, ze Słowianami, z całą Europą… A ja umierając, zostawię stokroć cięższe panowanie mojemu synowi, niżeli nawet mnie mój ojciec. Kto go wtedy wyratuje? he? Słowianie, którzy
    nas nienawidzą ?“

    „Najjaśniejszy Panie !“ rzekł jeden i obecnych. „Mamy prawdziwych przyjaciół między Słowianami, nienależącymi jeszcze do berła Waszej cesarskiej Mości.“ – „Kto? gdzie ?“ – zawołał ironicznie cesarz. — „Czarnogórcy ? Wielki naród!… Serbia? Dziś walczy z Turcyą, od której jest niezależną.
    – Cóżby było, gdyby zależała od nas, i straciła swój samobyt?…“
    — „Czesi“ odpowiedział przyjaciel cesarski. — „To nikczemnicy! (Jęto padlecy,)’’” rzekł car z pogardą. „Dziś zdradzają cesarza Austryi; jutro zdradzą mnie albo mego syna. Dziś
    dobrowolnie wyrzekają się katolicyzmu, i przechodzą na prawosławie, jutro przyjmią protestantyzm, gdy im będzie lepiej z królem pruskim… Niech sobie ich bierze, kiedy chce.
    A oni mnie na djabła? (Nakakowo czorta oni mnie?) Cóż to? Potrzebna dla Eosyi ich granica, albo ich muzykanty ? Głupi naród! Umie w dudy dąć jak mu każą. A chytry!… Timeo Danaos et dona ferentes.”

    „Między znakomitszymi Polakami liczymy niemało przyjaciół, “ odezwał się nieśmiało ktoś z grona biesiadników.
    – „Miałbym wszystkich Polaków przyjaciółmi, “ zawołał cesarz w uniesieniu,” gdyby nie wy. Wy Polskę oderwaliście od Moskwy na wieki… Nie dziś, to jutro… To kwestya czasu…
    Polska będzie i musi być osobną. Gdyby nie wy, gdyby nie naród moskiewski, mielibyśmy z niej najlepszego sprzymierzeńca. Partya historycznych komedyantów odtrąciła ją na zawsze tym. swoim głupim panslawizmem, — a ja pierwszy słuchając was, dałem hasło do buntu i rzezi. Sumienie mnie pali… Teraz ja Polakom nie wierzę.., ale z waszej łaski… Wtedybym tylko im wierzył, gdybym nimi pogardzał.
    A oni nie zasługują na pogardę. Wy sami to dobrze wiecie.”

    Rozmowa przerwała się na chwilę. Car spokojnie wymawiał słowa: „Turcya… Konstantynopol… Czarne morze! …
    Bóg… Bóg!… Bluźniercy!… Moje grzechy spadną na naród moskiewski… Bluźniercy !… Czyż wy myślicie, że oszukacie Boga… Europę i mnie?!…” — Zaprzestano mówić o polityce.

    Car kazał /po tym/ podać sobie herbatę.

Odpowiedz na „AnonimAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.