Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Stefan Czarniecki. Genialny wódz, beztroski ryzykant, a może… zbrodniarz wojenny?

Stefan Czarniecki został upamiętniony w naszym hymnie narodowy, ale jego biografia skrywa również mroczne karty.

fot.Brodero Matthiesen/domena publiczna Stefan Czarniecki został upamiętniony w naszym hymnie narodowy, ale jego biografia skrywa również mroczne karty.

Do historii przeszedł jako nieustraszony pogromca Szwedów i bohater uwieczniony w „Mazurku Dąbrowskiego”. Z drugiej strony – Czarniecki nigdy nie oduczył się zwyczajów, których nabrał, przebywając wśród lisowczyków. Dziś zostałby zapewne uznany za zbrodniarza wojennego. Jak bardzo był okrutny?

Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno w grudniu 1637 roku. Pod Kumejkami stanął na czele szarży, która dokonała rzeczy niebywałej –  przerwała tabor kozacki. Dał przy tym popis szaleńczej odwagi, nie licząc się ze stratami własnymi (chorągiew Czarnieckiego „zubożała” o 25 ludzi i 40% koni). Przy okazji nabrał przekonania, że za pomocą jazdy można dokonać wszystkiego.

Jako samodzielny dowódca często osobiście prowadził żołnierzy do ataku i nie przejmował się, gdy jego własne szeregi się przerzedzały. Nie dbał też o swoje bezpieczeństwo. W 1653 roku przypuścił szturm na Monasterzyska, bronione przez kozackiego pułkownika Iwana Bohuna. Podkomendni Czarnieckiego zdobyli wały i zaczęli rozbierać palisady. On sam z szablą w garści wdarł się jako pierwszy do miasteczka – lecz został postrzelony. Stracił część podniebienia, którą później zastąpiono metalową blaszką.

„Wojna ludzi nie rodzi”

Potem jeszcze nieraz świecił przykładem. W 1655 roku, jako komendant Krakowa, oblężonego przez Szwedów, podobno nosił wodę do gaszenia pożarów. W październiku 1660 roku nad rzeką Basią, gdzie toczono bitwę z Rosjanami, przybiegł do żołnierzy, wołając: „Terazże, mości panowie, komu Bóg i cnota miła, za mną!”. Jak wspominał uczestnik starcia, Jan Chryzostom Pasek: „sam przed nami natarczywie skoczywszy, siekł, strzelał, narażał się nie jak hetman, ale jak prosty żołnierz”.

Czarniecki nigdy nie uchylał się od walki w pierwszej linii.

fot.domena publiczna Czarniecki nigdy nie uchylał się od walki w pierwszej linii.

Czarniecki ryzykował zdrowiem i życiem, ale też bez wahania szafował krwią swoich ludzi. Kiedy w 1664 roku pod Stawiszczami zarzucano mu, że naraża w szturmach wojsko na straty, odpowiedział: „Rzecz wiadoma, że wojna ludzi nie rodzi”.

Wśród podkomendnych utrzymywał dyscyplinę żelazną ręką. (…) Kiedy w 1656 roku skarżono się przyszłemu hetmanowi, że jego żołnierze dopuścili się grabieży w Wielkopolsce, zareagował zdecydowanie – i bez litości. Jak opisał to wydarzenie pamiętnikarz Mikołaj Jemiołowski:

Karał, bił, to albo samym wieszać się kazał, albo i sam spod uwiązanych na drzewie, albo na wrociech, konia zacinał. Nawet w ogień świętokradców miotać kazał, u ogona końskiego tych predończyków [tj. nikczemników] uwiązawszy, za nogi po cierniach i krzakach włóczyć rozkazywał. Przecież i to nie pomogło.

Jeżeli tak podkomendni Czarnieckiego zachowywali się w Wielkopolsce (czyli we własnym kraju), to nietrudno wyobrazić sobie ich występki poza granicami Rzeczpospolitej. W XVII wieku gwałty, morderstwa, grabieże, podpalenia i inne przestępstwa popełniane przez żołnierzy były powszechne i raczej nikogo nie dziwiły.

O największych wodzach w naszej historii przeczytacie w książce "Polscy bogowie wojny". Już dziś możecie zamawiać w przedsprzedaży.

O największych wodzach w naszej historii przeczytacie w książce „Polscy bogowie wojny”. Już dziś możecie zamawiać ją z rabatem na empik.com.

Na ławie oskarżonych

O ile jeszcze wojskowi kierowali się swoistym kodeksem honorowym wobec kolegów po fachu walczących po przeciwnej stronie, to dla ludności cywilnej nie mieli żadnej litości. Czarniecki nie był w tej kwestii wyjątkiem. Gdyby przyjąć dzisiejsze standardy, trafiłby wraz z innymi dowódcami tamtej epoki na ławę oskarżonych jako zbrodniarz wojenny.

Podstawą wyroku mogłaby być wyprawa na Pomorze szwedzkie, zorganizowana jesienią 1657 roku. Kapelan Czarnieckiego, ksiądz Adrian Piekarski, wspominał: „Wsie ludne, budowa gęsta, pałace, kościoły w popiół poszły. Prowincja dymem śmierdzi, wielkie i gęste trzody głodne ryczą”.

Najbardziej we znaki dał się jednak mieszkańcom zbuntowanej Ukrainy. Po części wynikało to z przyczyn osobistych (brat Stefana, Marcin Czarniecki, zginął pod Batohem). Przede wszystkim dowódca, stosując politykę terroru, usiłował zmusić ich do powrotu pod „skrzydła” Rzeczypospolitej.

Od samego początku był w tym konsekwentny – i to mimo raczej kiepskich rezultatów. O jego pierwszej samodzielnej wyprawie na wschód z 1653 roku tak pisał poeta Samuel Twardowski: „Nigdy dotąd więcej / Ani krwie się rozlało w tym kraju żelazem / Ani ogniem spłonęło miast i włości razem / Jako tedy”. Czarniecki podczas kampanii ukraińskiej między innymi wymordował mieszkańców Borszczagówki; do Pohrebyszcz wtargnął w trakcie jarmarku – tam również nie oszczędził nikogo.

Rok później odbył, jak ujął to dosadnie historyk Ludwik Kubala, „krwawy spacer z Winnicy do Humania i z powrotem”. W kolejnych miesiącach ramię w ramię z Tatarami prowadził brutalną pacyfikację zbuntowanych terenów. Jeden z jego towarzyszy napisał o tej ekspedycji bez ogródek: „mieliśmy plądrować Ukrainę”.

Nie inaczej było w latach 1663–1664, a jednym z ostatnich „dokonań” wybitnego wodza było wyrżnięcie do nogi mieszkańców Stawiszcza. Trzeba przyznać, że – jak na bohatera polskiego hymnu – Czarniecki był wyjątkowo kontrowersyjną postacią…

***

O tym gdzie krył się sekret sukcesów naszych największych wodzów przeczytacie w książce „Polscy bogowie wojny”. Powyższy tekst stanowi fragment rozdziału poświęconego Stefanowi Czarnieckiemu. Jeżeli chcesz przeczytać więcej na jego temat zamów już dziś naszą książkę z rabatem na empik.com!

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Kup książkę z rabatem na empik.com

Komentarze (6)

  1. adamiela Odpowiedz

    Czarnecki nie zasługuje na miano bohatera, bo miał dyskryminacyjny stosunek do osób LGBT i nie tolerował wśród rycerstwa osób z trzecią płcią.

    • Gt Odpowiedz

      Powiem tak, jaka epoka tacy wojownicy. Szanujmy naszego wodza ale przyszło mu żyć w takich czasach gdzie na polu bitwy i poza nim panowało okrucieństwo. Chmielnicki wymordował nam pod Batohem wojsko, taki pierwszy Katyń więc naszemu bohaterowi przyszło po tym bardziej nienawidzic Rusinów i z tego są następne konsekwencje.

  2. eskel Odpowiedz

    Zaraz zgłoszą się Szwedzi, pewnie po mienie bezspadkowe bo nie wszystko zdołali wywieźć z Polski. Fajnie pluć na hymn, Czarniecki zbrodniarz, Dąbrowski jakobin etc ale Deutschland uber alles (czyli nad wszystkimi) nie budzi kontrowersji. Rodacy, kochajmy naszą historię bo w porównaniu do innych nacji to oni powinni się wstydzić

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.