Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

30 czerwca 1941 roku we Lwowie rozpętało się piekło. Jak doszło do pogromu ludności żydowskiej?

Jedna z ofiar pogromu ścigana przez tłum.

fot.domena publiczna Jedna z ofiar pogromu ścigana przez tłum.

To był jeden z najstraszniejszych pogromów, dokonanych w Europie od czasów średniowiecza. Podburzona przez Niemców ludność zakatowała tysiące żydowskich mieszkańców Lwowa. Co wiemy o tej nieludzkiej rzezi i czy można było jej uniknąć?

[Po wejściu Niemców do Lwowa] rozeszła się wieść, że Sowieci tuż przed odwrotem  zgładzili niemal wszystkich przetrzymywanych w trzech miejskich więzieniach (…). Dla nazistowskiej propagandy dokonana przez Sowietów masakra była doskonałym pretekstem do dalszego podjudzania lokalnej społeczności przeciwko Żydom.

Niemieccy okupanci otwarli bramy więzień także dla gapiów, zezwolili na relacje radiowe oraz drukowali  plakaty, na których winą za zbrodnie obarczali „żydowskich bolszewików”. Tym samym podsycali i tak już silne wśród lwowian nastroje antysemickie – wielu mieszkańców było przekonanych o kolaboracji żydowskich  współobywateli z Sowietami oraz denuncjacji licznych ofiar (…).

„Milicjanci chodzili wokoło z pałkami w dłoniach”

[Do prawdziwego pogromu doszło 30 czerwca 1941 roku i w dni następne]. Najpierw ukraińscy milicjanci, za milczącą zgodą, a po części także za wyraźnym przyzwoleniem niemieckich okupantów, schwytali na ulicach i w mieszkaniach setki Żydów i pognali ich do więzień. Już po drodze byli oni opluwani i bici przez wzburzony tłum. Nawet kobiety zabrały ze sobą kije, tasaki, noże kuchenne i pałki.

Wystawieni na nienawistne spojrzenia niektórzy Żydzi musieli pełzać na kolanach aż pod bramy więzienia. Tam zmuszano ich do wyciągania z piwnic rozkładających się zwłok i przenoszenia ich w celu identyfikacji na dziedzińce. Żydowskie kobiety musiały myć martwe ciała i całować przy tym ich ręce.

Po wykonaniu tych prac, mających służyć zademonstrowaniu ich odpowiedzialności za sowieckie zbrodnie, wielu Żydów od razu zatłuczono na śmierć. Milicjanci, podjudzani przez cywilów zgromadzonych na dachach sąsiednich domów, traktowali ich nad wyraz brutalnie, używając żelaznych prętów, kolb karabinów i szpadli.

Rodziny ofiar zamordowanych przez NKWD nad ciałami bliskich.

fot.domena publiczna Rodziny ofiar zamordowanych przez NKWD nad ciałami bliskich.

Odcinano ofiarom uszy i wydłubywano oczy. Gwałcono i mordowano żydowskie kobiety, nawet jeśli były ciężarne. Opis tych aktów przemocy opiera się na relacjach żydowskich i nieżydowskich naocznych świadków. Należą one do najbardziej wstrząsających współczesnych dokumentów, jakie można przeczytać na temat historii Lwowa.

Kiedy na lwowskich ulicach doszło do pogromu, szesnastoletni Leon Weliczker ukrył się wraz z całą rodziną w mieszkaniu rodziców. Po latach wspomina te podszyte strachem godziny: „Doszła nas straszna wiadomość, że w mieście zaczęło się prześladowanie Żydów. Byli bici, zatrzymywani, mordowani. Zaczęły się rewizje w domach, wyciągano całe rodziny. Pogromu dokonali Ukraińcy”. Początkowo wydawało się, że Weliczkerom uda się ocaleć, później jednak milicjanci wtargnęli do ich mieszkania, zabrali Leona oraz chorego na grypę ojca i zaprowadzili ich do kwatery milicji:

Młodszych mężczyzn, w tym mnie, poprowadzono przez przedsionek budynku i dalej schodami do piwnicy. Dobywały się stamtąd okropne krzyki, napełniając mnie przerażeniem. Piwnica była podzielona na wiele pomieszczeń. Przed drzwiami jednego z nich zostaliśmy ustawieni w szeregu przez naszych ukraińskich porywaczy. Jeden z nich rozkazał nam wejść do pomieszczenia. Kiedy przestąpiliśmy próg, strażnicy zaczęli nas bić, uderzając na oślep. Czekał nas widok, jakiego nigdy byśmy się nie spodziewali. Bezradni mężczyźni, w ogromnej liczbie, leżeli jeden na drugim na ziemi. Milicjanci chodzili wokoło z pałkami w dłoniach.

W izbie tortur Leon został najpierw pobity do nieprzytomności, następnie wypędzony razem ze swoim równie brutalnie potraktowanym ojcem na plac, gdzie w długich rzędach, z twarzami zagrzebanymi w piasku, leżało już na ziemi tysiące innych mężczyzn. Pod okiem niemieckich oficerów (z bliżej nieokreślonej przez Weliczkera jednostki) ukraińscy milicjanci dręczyli Żydów przez całą noc, okładając ich kijami i batami.

Historia miasta, które bezpowrotnie zniknęło:

Doprowadzano kolejnych pochwyconych – mężczyźni między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia byli przydzielani do prac przymusowych i wywożeni ciężarówkami. Dopiero następnego dnia ciężko ranni Leon i jego ojciec wrócili do domu.

Narodowe „oczyszczenie”

Lwowianin Leopold Weiss doświadczył przemocy rozlewającej się po całym mieście. Plądrowano żydowskie sklepy, ich właścicieli mordowano. Weiss był już świadkiem pierwszego pogromu w listopadzie 1918 roku i określił go mianem „bachicznego święta przemocy, tak groteskowego, że wydawało się zgoła nierealne”. Opis ten odnosi się również do drugiego pogromu. We wspomnieniach Weiss stwierdza, że ludność ukraińska,  upojona obietnicą własnej państwowości, po raz pierwszy od dnia upadku Polski dała upust swojej nienawiści (…).

Ukraińsko-kanadyjski historyk John-Paul Himka porównał lwowski pogrom z „karnawałem”, w trakcie którego rozwydrzona nastoletnia gawiedź z pozoru dla żartu dopuszczała się zbiorowej przemocy. Rzeczywiście, na zdjęciach dokumentujących te zajścia widać licznych rozbawionych gapiów.

Ta przerażająca, groteskowa wesołość być może brała się również stąd, że Ukraińcy nie tylko działali z zemsty za zbrodnie NKWD, ale także świętowali swoje wyzwolenie spod panowania Sowietów i proklamowanie własnego państwa.  Liczni spośród sprawców byli przekonani o konieczności „narodowego oczyszczenia”. Nosili ozdobione kwiatami koszule i inne odświętne stroje, powiewali ukraińskimi flagami (…).

Ukraińcy z radością witali wkraczających Niemców. Myśleli, że przywódcy III Rzeszy zezwolą na utworzenie niepodległej Ukrainy.

fot.domena publiczna Ukraińcy z radością witali wkraczających Niemców. Myśleli, że przywódcy III Rzeszy zezwolą na utworzenie niepodległej Ukrainy.

Pogrom trwał cztery dni pełne bezprawia – od 30 czerwca do 3 lipca. Wśród około czterech tysięcy zabitych znalazło się także wiele kobiet i dzieci oraz prominentnych lwowskich Żydów, na przykład Henryk Hescheles, wydawca polsko-żydowskiego dziennika „Chwila”, i rabin synagogi postępowej Jecheskiel Lewin. W przeddzień 1 lipca odwiedził on jeszcze metropolitę Szeptyckiego i usilnie prosił go o interwencję w sprawie społeczności żydowskiej.

Arcybiskup okazał zrozumienie, niemniej jednak wyraził wątpliwość, czy zdoła uspokoić wzburzony tłum. Rozczarowany rabin Lewin wrócił do domu, gdzie już czekała nań ukraińska milicja. Kiedy Szeptycki dowiedział się o jego śmierci, ukrył w swoim pałacu dwóch synów Lewina, rabina Dawida Kahane i wielu innych Żydów, co pozwoliło im przeżyć wojnę.

Żydowski adwokat Edmund Kessler, obok Weissa i Weliczkera jeden z nielicznych lwowian ocalałych z Holokaustu, w pamiętnikach określa pogrom jako „fanatyczną orgię gawiedzi, złożoną z przelewu krwi i plądrowania”. Uczestniczyli w nim również niektórzy Polacy.

Akcja spontaniczna czy „inspirowana” przez Niemców?

Jako inspiratorów Kessler wskazuje jednak Niemców. Uznali oni Żydów za wyjętych spod prawa, wszczęli pogrom i nim sterowali, miejscowi zaś byli jedynie ochoczymi wykonawcami. Wiadomo także, że w maltretowaniu Żydów brali również udział niemieccy żołnierze Wehrmachtu, posiadający swobodny dostęp do więzień.

Metropolita Szeptycki udzielił schronienia wielu ofiarom pogromu.

fot.domena publiczna Metropolita Szeptycki udzielił schronienia wielu ofiarom pogromu.

Oprawcy nie musieli obawiać się kary – tak zwany rozkaz o „jurysdykcji Barbarossa”, wydany 13 maja 1941 roku przez Naczelne Dowództwo Wehrmachtu (Oberkommando der Wehrmacht, OKW), stanowił, że akty przemocy dokonywane przez żołnierzy na cywilach nie będą podlegać karze, co przez wielu zostało uznane za przyzwolenie na atakowanie ludności żydowskiej.

W pogromie uczestniczyli również żołnierze dowodzonego przez niemieckich oficerów Abwehry batalionu „Nachtigall”. Grupami włóczyli się po ulicach, skandując: „Śmierć moskiewsko-żydowskiej komunie!” (…). Również dowódcy Pierwszej Dywizji Strzelców Górskich Wehrmachtu przedstawiali pogrom jako spontaniczną akcję miejscowej ludności. W dzienniku służbowym generała Huberta Lanza, który za liczne zbrodnie wojenne został w 1948 roku skazany w Norymberdze na dwanaście lat więzienia, pod datą 30 czerwca o trzynastej piętnaście widnieje następujący wpis: „Z powodu dokonanych przez bolszewików niegodziwości wśród mieszkańców panuje wściekłe rozgoryczenie, które obraca się przeciwko żyjącym w mieście Żydom, stale współpracującym z bolszewikami”.

Dzień później Lanz donosi: „Z inicjatywy ludności ukraińskiej doszło 1 lipca we Lwowie do prawdziwego pogromu Żydów i Rosjan”. Z mniejszym dystansem wyraził się o ukraińskiej milicji dowódca batalionu numer osiemset: „Swoim grubiańskim i odrażającym zachowaniem podjudzali ludność przeciwko bezbronnym”.

Mimo że mianowany przez dowództwo armii komendant miasta pułkownik Karl Wintergerst dysponował kilkoma batalionami i otrzymał rozkaz „podjęcia wszelkich środków w celu zapewnienia bezpieczeństwa, dyscypliny i porządku” na terenie miasta Lwowa, całymi dniami pozwalał swobodnie działać dokonującym pogromu hordom i ukrócił ekscesy dopiero wówczas, gdy zaczęły utrudniać przemarsz kolejnych jednostek Wehrmachtu.

Powyższy tekst stanowi fragment książki Lutza C. Klevemana Lwów. Portret utraconego miasta, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Powyższy tekst stanowi fragment książki Lutza C. Klevemana „Lwów. Portret utraconego miasta”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Kup z rabatem na empik.com.

Zachęta do „samooczyszczania”

Wyjaśnienie bezczynności Wintergersta przynosi instrukcja Vincenza Müllera, szefa Sztabu Naczelnego Dowództwa Siedemnastej Armii, mówiąca, że „wewnętrzne walki toczone przez miejscową ludność” Wehrmachtu zupełnie nie obchodzą. Istnieje znacznie gorsze podejrzenie, że naczelny dowódca armii generał Carl-Heinrich von Stülpnagel wiedział o pogromie i świadomie go aprobował. Dowodem tego jest meldunek SS-Einsatzgruppe C, w którym czytamy: „AOK 17 [Armeeoberkommando – dowództwo Siedemnastej Armii] zachęcało do wykorzystania w akcjach samooczyszczających zamieszkałych na nowo zajętych terenach Polaków o nastawieniu antyżydowskim i antykomunistycznym” (…).

Dowództwo SS ochoczo podjęło sugestię generała von Stülpnagla (…). Po lwowskim pogromie dowódca SS-Einsatzgruppe C Otto Rasch meldował zwrotnie Heydrichowi, że w tych dniach panowała  „ścisła współpraca” SS-Sonderkommando z ukraińską milicją, która była „zaangażowana w prace oczyszczające”. Od 2 lipca SS-Einsatzgruppe C przejęła kontrolę nad „uporządkowanym” odtąd przebiegiem akcji mordowania ludności żydowskiej i polskiej inteligencji.

Uczestniczył w niej SS-Hauptscharführer Felix Landau z Wiednia, który dobrowolnie zgłosił się do służby na wschodzie. Trzydziestojednoletni Landau opisał 2 lipca pierwszy dzień pracy we Lwowie:

Niedługo po przyjeździe zastrzeliliśmy pierwszych Żydów. […] Wieczorem raz jeszcze pojechaliśmy na godzinę do miasta. Zobaczyliśmy tam rzeczy, które trudno opisać słowami. […] Ruszyliśmy dalej ulicą. Setki Żydów o twarzach we krwi, z dziurami w głowach, połamanymi rękami i wybałuszonymi oczami biegają po ulicy. Jedni zakrwawieni Żydzi niosą innych, załamanych.

Dowódca SS-Einsatzgruppe C Otto Rasch oraz SS-Hauptscharführer Felix Landau.

fot.domena publiczna Dowódca SS-Einsatzgruppe C Otto Rasch oraz SS-Hauptscharführer Felix Landau.

Pojechaliśmy pod cytadelę, tam ujrzeliśmy rzeczy, które z pewnością mało kto widział dotąd na oczy. Przy bramie do cytadeli stoją żołnierze z pałkami grubości pięści i walą nimi gdzie popadnie. Przy wejściu tłoczą się Żydzi, za nimi leżą całe chmary Żydów, jeden na drugim, jak świnie, i jęczą niebywale (…).

Lwowska orgia przemocy z jej czterema tysiącami zabitych i niezliczoną rzeszą rannych jest jednym z najstraszniejszych pogromów dokonanych w Europie od czasów średniowiecza – lecz nie jedynym. W niemal wszystkich pomniejszych miastach zachodniej Ukrainy, szczególnie w Tarnopolu i Złoczowie, na początku 1941 roku dochodziło do szaleńczych ekscesów, które według szacunków przyniosły od trzynastu tysięcy do trzydziestu pięciu tysięcy ofiar. Również na terenach wschodniej Polski, zdominowanych przez ludność etnicznie polską, miejscowi dokonywali pod okiem niemieckich okupantów krwawych masakr Żydów.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment książki Lutza C. Klevemana Lwów. Portret utraconego miasta, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Kup z rabatem na empik.com.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, tekst w nawiasach kwadratowych, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Dla zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy znajdujące się w wersji książkowej.

Historia miasta, które bezpowrotnie zniknęło:

Komentarze (27)

  1. Daniela Sturtz Odpowiedz

    Smutne ale prawdziwe rodzice przeżyli wojnę to się naopowiadali ale żeby w naszych czasach taka nienawiść byla polak do Polaka to się w głowie nie mieści za komuny to ludzie się lepiej szanowali

  2. Paweł Janicki Odpowiedz

    Proszę o opisanie historii kolaboracji Żydów z okupantem sowieckim na terenach Rzeczpospolitej zagarniętych przez rosjan po 1939 roku.A także o wprowadzaniu „władzy ludowej” po 1944 roku i o mordowaniu polskich patriotów przez Żydów z Urzędu Bezpieczeństwa.Przykładem niech będą słowa córki gen.Fildorfa-„Tak wielu Polaków pomagało Żydom -proszę o choć jeden przykład pomocy Polakowi przez Żyda w latach 1939-1956.Do tej pory nic takiego nie ma”. Chętnie na ten temat podyskutuję.

    • Anonim Odpowiedz

      Smutne ale prawdziwe. Nikt nie pisze o ich zbrodniach w ,,rękawiczkach,,. To dopiero byłby antysemita. Taka nacja. Zawsze na czyjeś krzywdzie wypłyną.

    • Woziwoda Odpowiedz

      Równocześnie należy nie udawać i opisać, że ubekami mordującymi Polaków byli przede wszystkim Polacy, bo to oni w przeważającej liczbie byli zatrudnieni w firmie. A nie Żydzi.

      • Master Of Puppets Odpowiedz

        Czyli jesli zaatakujesz Żyda-Polaka, to zaatakowałeś Zyda, ale jęsli Zyd Polak zaatakuje Ciebie to zaatakował polak?
        Woziwoda…. ksywa wszystko tłumaczy…

      • Stefan Siudalski Odpowiedz

        W Sowietach – w latach 1937-38 – podczas tzw „operacji polskiej” NKWD wymordowało 111 tys Polaków. Odpowiedzialnych za przeprowadzenie mordu było 11 funkcjonariuszy – 4 z nich to byli Żydzi którzy w tej akcji wg wspomnień wykazywali się wyjątkowym okrucieństwem w stosunku do Polaków. Czemu o tym piszę? Bo Żydzi w 1937 roku stanowili 1,6% ludności ZSRR czyli licząc wg procentowego udziału w tej grupie nie powinny być nawet jednej ręki Żyda. A jednak w organach zarówno NKWD jak i później UB Żydzi stanowili wyjątkowo duży procent. Tak – mordowali nie żydzi ale byli kierowani przez Żydów. We wszystkich krajach wschodniej i środkowej Europy czyli w Polsce, na Litwie, w Estonii, na Łotwie, w Rumunii, na Węgrzech, w Rumunii funkcjonowało hasło „żydo – komuna” Skąd ta zgodność oceny podstawy działania komuny w tak wielu państwach?

    • Qba Odpowiedz

      To może Pan Paweł Janicki odpowie sobie na pytanie dlaczego Żydzi kolaborowali z Rosjanami, jeśli w przedwojennej Polsce nie byli szykanowani? A może byli i dlatego w 1939 i 1944 część z nich obróciła się przeciwko Polsce? Łatwo jest pisać o żydokomunie, a znacznie trudniej znaleźć przyczynę takiego zachowania Żydów oraz fakt, że nie Żydzi nam komunę wprowadzali, ale nasi rodzimi „patrioci”. Dzierżyński miał pochodzenie szlacheckie, prawda? A to on tworzył rewolucyjny aparat terroru. Wanda Wasilewska też nie miała żydowskich korzeni. Tak samo jak ten kawał ch… czyli Bierut. Co więcej. Swego czasu Róża Luksemburg w liście do Włodzimierza Ilicza pisała, że polscy komuniści to oddani sprawie ludzie, ale jednak zbyt radykalni. Także nie pieprzmy o żydokomunie, kiedy sami nie jesteśmy bez winy… A teraz może Pan podyskutować.

    • Anonimka Odpowiedz

      O tym od lat dyskutujemy, ale o pogromach nas, Polaków na Żydach to jedynie o Kielcach…. I jeszcze najpolacy wołali, że to była prowokacja komuny…. Bo gdzieżby któryś z naszych…. Teraz się biora za bezbronnych homoseksualistów i nawet biskupi, księża zagrzewają do walki, niby w obronie wiary…. Kto wyśle do kata tych potencjalnych łobuzów skoro nawet jojo, były bandzior też syczy….. z Brukseli….

  3. kania Odpowiedz

    Jakoś nie mam zaufania do zachodnich dziennikarzy czy historyków,zwłaszcza niemieckich.Oni jednak maja interes w tym żeby siebie wybielać i rozmywać „swoje„grzeszki.

  4. Eliza Odpowiedz

    tylko „niektorzy Polacy”… oczywiście święte Lachy Narodu Polskiego krwią niewinnych Żydów rąk nie splamiły. A jak już jakiś Żyd był znamienity, to oczywiście pochodzenie polsko-żydowskie, z polskie na pierwszym miejscu. Ja nie wiem czy to ze mną jest cos nie tak, ale jestem tolerancyjna, bardzo. Nie wińmy synów za grzechy ich ojców. Ale ten artykuł jest tak jednostronny w odbiorze, że aż absurdalny. Strach mnie ogarnia, kiedy pomyślę o tym, że ten tekst wpływa na czyjś światopogląd.

    • nonnatus Odpowiedz

      tak, z tobą cos nie tak.
      to byl pogrom ukrainski.
      kilkakrotnie zaznaczono to w tekscie.
      Polacy zabijali Żydów, a i owszem.
      Żydzi zabijali Polakow.
      Dziwna niesymetrycznisc w twoich sądach.
      Nie masz pojecia w temacie, a sie mądrzysz na trzy powiaty.

  5. Katarzyna Odpowiedz

    Polak, Zyd, Niemiec ,Rosjanin… pomijając nacje i politykę, najabrdziej przerażające jest to,że to udzie ludziom gotowali ten koszmar. Ludzkość, ech.

  6. Anonim Odpowiedz

    Jakikolwiek temat, jakikolwiek dramat, zawsze a komentarzach płynie ściek polskiego antysemityzmu. Rzeczywiście z mlekiem matki…

Odpowiedz na „KatarzynaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.