Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Włodzimierz Wielki był założycielem Rosji?

Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy przyznają się do Włodzimierza Wielkiego. Kto ma do niego większe prawa?

fot.Wiktor Wasniecow/domena publiczna Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy przyznają się do Włodzimierza Wielkiego. Kto ma do niego większe prawa?

Żyjącego w X wieku Włodzimierza Wielkiego uznają za swojego praprzodka zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie. Choć wspólne korzenie mogą łączyć, to zwłaszcza w ostatnich latach Kijów i Moskwa wzajemnie zarzucają sobie kradzież średniowiecznej historii.

Nieodłącznym elementem sylwestrowej nocy jest w Rosji przemówienie prezydenta, który na moment przed północą zwraca się do narodu z życzeniami. Jednak nim w 2016 roku przyszło telewidzom oglądać Wladimira Putina, ich oczom ukazał się jego imiennik – Wladimir Wielki, a ściślej przedstawiający władcę pomnik, który niespełna dwa miesiące wcześniej odsłonięto u murów Kremla.

Nie byłoby w tym może nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że siedzibą średniowiecznego księcia nie była bynajmniej Moskwa, a odległy o blisko 900 kilometrów Kijów. Nie dziwi więc, że Ukraińcy traktują poczynania Rosji za uzurpowanie sobie ich historii. Sąsiedzi nie mogą się nawet porozumieć odnośnie imienia władcy – dla Rosjan Wladimir, przez Ukraińców nazywany jest on Wołodymyrem, co zresztą bliższe jest staroruskiemu oryginałowi.

Kim był sporny książę? Włodzimierz Wielki przyszedł na świat w połowie X wieku jako najmłodszy syn kijowskiego kniazia Światosława, wnuka na poły legendarnego Ruryka, założyciela pierwszej ruskiej dynastii Rurykowiczów. Początkowo ojciec powierzył mu w spadku ziemię nowogrodzką, Kijów zaś pozostawił najstarszemu Jaropełkowi. Ówczesne zwyczaje za nic miały jednak ojcowską wolę i braterską miłość. Najpierw pierworodny przyczynił się do śmierci środkowego brata Olega, po czym sam zginął z ręki Włodzimierza.

Przed późniejszym świętym już nic nie stało na przeszkodzie, by objąć stołeczny gród. Urządził się w nim wygodnie, bo raczej daleko było mu do ascety. Kroniki wymieniają, że miał dwanaście oficjalnych żon (w innej wersji było ich „zaledwie” pięć) i aż 800 nałożnic. Za jego panowania Ruś doczekała się także pierwszych chrześcijańskich męczenników: złożono w ofierze pogańskim bogom dwóch chrześcijan, Jana i Teodora.

Włodzimierz poważnie podszedł do problemu zmiany religii. Długo zastanawiał się, które wyznanie wybrać.

fot.Ivan Eggink/domena publiczna Włodzimierz poważnie podszedł do problemu zmiany religii. Długo zastanawiał się, które wyznanie wybrać.

Od bawidamka do świętego

Z czasem żywot ostatniego niechrześcijańskiego władcy w regionie zaczął doskwierać Włodzimierzowi. Wedle latopisów, władca zaprosił do siebie misjonarzy reprezentujących wszelkie religie i wyznania oraz wysłał swych emisariuszy do krajów ich pochodzenia. W wyniku „badania rynku” ostatecznym zwycięzcą okazało się chrześcijaństwo w jego bizantyjskim wydaniu, choć ludowe podanie głosi, że przez długi czas kuszący pozostawał dla Włodzimierza także islam. Dzięki niemu nie musiałby odsyłać swoich licznych żon, ale barierą nie do przeskoczenia okazał się podobno absolutny zakaz spożywania alkoholu.

Możliwe, że chrzest był warunkiem małżeństwa z Anną Porfirogenetką i sojuszu z jej bratem, cesarzem bizantyjskim Bazylim II. Ten ostatni zwrócił się do Włodzimierza o pomoc militarną, gdy w jego państwie wybuchł bunt. Bardas Fokas, głównodowodzący wschodniej armii bizantyjskiej ogłosił się cesarzem, a jego władzę wkrótce poparła Azja Mniejsza i pierwsze chrześcijańskie państwa na świecie – Gruzja i Armenia. W zamian Bazyli prawdopodobnie zgodził się wydać siostrę za mąż za ruskiego księcia.

Włodzimierz pośpieszył z odsieczą na czele sześciotysięcznej, zaprawionej w bojach armii, jednak gdy tylko Bazyli odzyskał władzę, szybko zapomniał o swojej części umowy. O tym, że porozumień należy dotrzymywać, przypomnieli mu dopiero Rusini, którzy splądrowali położony na przedmieściach dzisiejszego Sewastopolu Chersonez. Dotąd to założone w VI w. p.n.e. greckie miasto przez wieki opierało się najazdom, nic więc dziwnego, że Bazyli ostatecznie przystał na żądania nowego sojusznika. Kolejnym przystankiem na drodze pogańskiego przywódcy mógł być wszak sam Konstantynopol. Chrzest, wedle najpopularniejszej wersji, odbył się właśnie w Chersonezie w 988 roku, po czym świeżo upieczeni małżonkowie udali się do Kijowa, by rozpocząć krzewienie nowej wiary.

„Powieść minionych lat”, najważniejszy zabytek staroruskiego piśmiennictwa wspomina, że na początku Włodzimierz rozprawił się z symbolami kultu przedchrześcijańskiego: „Gdy przyszedł, rozkazał bałwany wywracać: owe rozsiekać, a inne w ogień wrzucić. Peruna zaś kazał przywiązać koniowi do ogona i wlec z góry przez Boryczewo do Ruczaju; dwunastu mężów postawił, żeby bili [go] kijami”.

Polecamy najnowszą książkę Timothy'ego Snydera "Droga do niewolności" (Znak Horyzont 2019).

Polecamy najnowszą książkę Timothy’ego Snydera „Droga do niewolności” (Znak Horyzont 2019).

Kolejnym krokiem było skłonienie mieszkańców grodu do przyjęcia nowej religii. W tym celu rozesłano gońców z przesłaniem: „jeśli nie przyjdzie kto jutro nad rzekę, czy bogaty, czy ubogi, czy biedak, czy niewolnik – przeciwnikiem mi będzie”. Na książęce „zaproszenie” odpowiedziały tłumy, które przyjęły chrzest w Dnieprze. Wydarzenie to upamiętnia najbardziej znany pomnik władcy, stojący nad brzegiem rzeki.

Kto ochrzcił Ruś?

Natalia Jakowenko, badaczka historii Ukrainy, zwraca jednak uwagę na interesujący paradoks. Choć chrzest został rzekomo przyjęty z rąk Bizancjum, to tamtejsze źródła pisane niemal milczą na ten temat. Zupełnie inaczej rzecz ma się w stosunku do wcześniejszego o 130 lat nawrócenia innego kijowskiego przywódcy – Askolda i jego drużyny. Dla odmiany ruskie latopisy szeroko rozpisują się o dokonaniach Włodzimierza, pomijając zupełnie chrzest jego poprzenika. Chrzest przyjęła podobno także babcia Włodzimierza, księżna Olga, nie udało się jej jednak rozpowszechnić chrześcijaństwa wśród poddanych.

Tłumacząc tę dziwną amnezję bizantyjskich kronikarzy i nadprodukcję opisów po drugiej stronie Morza Czarnego ukraińska historyczka zauważa, że opisy te są o co najmniej sto lat późniejsze i pełniły wówczas rolę czysto publicystyczną i polityczną. Celem autorów było udowodnienie wielkości i niezależności cerkwi ruskiej od greckiej. Włodzimierz był przedstawiany jako ruski odpowiednik cesarza Konstantyna Wielkiego, który ustanowił chrześcijaństwo religią państwową w Imperium Rzymskim.

„Chrzest Włodzimierza traktowano jak sakralną cezurę między prehistorią – czasami pogańskimi, kiedy mieszkańcy Rusi byli «ciemnymi poganami» – i nową, chrześcijańską epoką, która symbolizowała przejście od ciemności ku światłu” – pisze Natalia Jakowenko. Czy jednak oznacza, to że żadnego chrztu nie było? Najpewniej był, choć przypuszczalnie miał inne znaczenie, niż się mu przypisuje. Nie ulega jednak wątpliwości, że polityczne wykorzystywanie Włodzimierza nie jest bynajmniej współczesnym wynalazkiem.

Chrzest władcy wcale nie musiał wyglądać tak, jak przedstawia się go w podręcznikach.

fot.Fyodor Bronnikov/domena publiczna Chrzest władcy wcale nie musiał wyglądać tak, jak przedstawia się go w podręcznikach.

Czyj jest Włodzimierz?

Wspomniany na początku pomnik „Wladimira Wielikogo” odsłonięto z pompą w 2016 roku, w Dzień Jedności Narodowej, rosyjskie święto przypadające 4 listopada i upamiętniające wypędzenie z Kremla polsko-litewskich okupantów. Początkowo planowano ukończyć budowę rok wcześniej, by w ten sposób uczcić tysiąclecie śmierci władcy, ale ostatecznie udało się wówczas położyć jedynie kamień węgielny. I to nie byle jaki, bo pochodzący z samego Chersonezu – dziś położonego na anektowanym przez Rosję Krymie. Z ukraińskiej perspektywy zawłaszczenie jest zatem podwójne – chodzi nie tylko o praprzodka, ale poniekąd i kradzież ukraińskiego mienia.

Wladimir Putin osobiście uczestniczył w uroczystości, wyraźnie dając sygnał, jaki przekaz powinien pójść w świat. „Nowy pomnik jest hołdem złożonym naszemu wybitnemu przodkowi, szczególnie czcigodnemu świętemu, mężowi stanu i wojownikowi, duchowemu założycielowi rosyjskiego państwa” – mówił do zebranych gości, a słowa na żywo transmitowała telewizja.

Ten typ myślenia Timothy Snyder nazywa w książce „Droga do niewolności” myśleniem „w kategoriach wieczności”, które przeciwstawia myśleniu „w kategoriach nieuchronności”. Jak wyjaśnia:

Nieuchronność obiecuje wszystkim lepszą przyszłość, natomiast wieczność stawia jeden naród w centrum cyklicznie powracającej historii męczeństwa. Czas nie jest już linią prowadzącą w przyszłość, lecz okręgiem przynoszącym bez końca te same zagrożenia z przeszłości.

Wspomniany jeden naród jest w przemówieniach Putina kategorią dość problematyczną. Z jednej strony mowa jest o Wladimirze jako założycielu „państwa rosyjskiego”, z drugiej jednak Putin zauważa, że chrzest Rusi „stał się źródłem duchowym dla narodów Rosji, Białorusi i Ukrainy. Położył moralne fundamenty i wartości, które definiują nasze dzisiejsze życie”.

Pomnik w Moskwie odsłonięto w 2016 roku.

fot.Мазур Владимир/CC BY-SA 4.0 Pomnik w Moskwie odsłonięto w 2016 roku.

Kim zatem był średniowieczny kniaź? Wydaje się, że pewnym uproszczeniem jest stwierdzenie Snydera, że: „w Putinowskiej mitologii Włodzimierz czy Waldemar był Rosjaninem, którego chrzest związał ze sobą nieodwracalnie ziemię dzisiejszej Rosji, Białorusi i Ukrainy”. Włodzimierz Wielki nie ma być Rosjaninem, a raczej przedstawicielem Russkiego Miru – Rosyjskiego Świata, a zatem kategorii dużo szerszej niż tylko państwowej lub narodowościowej.

Takie rozumienie świata i historii było obecne u Putina na długo przed aneksją Krymu. Dobrym przykładem może być jego artykuł z 2012 roku, opublikowany w trakcie kampanii wyborczej. Czytamy w nim, że „wielką misją russkich jest łączyć i spajać cywilizację – językiem, kulturą i gotowością międzynarodowej pomocy”. Kryterium bycia russkim nie jest jednak  narodowość, a podzielanie „wspólnej kultury i wspólnych wartości”. Russkim dla Putina może zatem zostać także Ukrainiec lub Białorusin.

Jak było naprawdę?

Panowanie Włodzimierza Wielkiego jest uważane za złoty okres w historii Rusi Kijowskiej. Nie trwał on długo. O ile jeszcze Jarosław Mądry kontynuował dzieło ojca, to w XII wieku księstwo padło ofiarą popularnego wówczas w regionie rozbicia dzielnicowego. Ostateczny koniec świetności Kijowa przypada na połowę XIII wieku. W grudniu 1240 roku miasto doszczętnie splądrowali Mongołowie, a środek ciężkości państwa przeniósł się na północ. Metropolita Kijowski Maksym w 1299 roku przeniósł swoją siedzibę do Włodzimierza, a jego następca do Moskwy – założonej przez praprawnuka Włodzimierza Wielkiego.

Nie da się jednak w pełni przekonująco przeprowadzić linii łączącej Włodzimierza ze współczesną Rosją i Ukrainą. Na dobre przecięło ją bowiem zbyt wiele historycznych zawirowań. Kijów rozkwitł pod jego rządami, jednak przybysze ze Złotej Ordy nie pozostawili wielu śladów po czasach świetności. W XIV wieku miasto włączono do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a po unii lubelskiej do Korony, która kontrolowała je aż do połowy XVII wieku. Następnie przeszło w ręce Rosji. Także „moskiewską” odnogę trudno uznać za prawowitą kontynuatorkę. I jej nie ominęła zależność od Mongołów, która trwała aż do końca XV wieku, a jeśli szukać punktów węzłowych, to byłyby nim raczej rządy pierwszego cara Iwana Groźnego.

W Kijowie pomnik Włodzimierza stoi nad Dnieprem.

fot.Andrew Butko/CC BY-SA 3.0 W Kijowie pomnik Włodzimierza stoi nad Dnieprem.

Niezależnie od politycznych sympatii trzeba uczciwie przyznać, że rosyjskie odczucia względem Rusi Kijowskiej są w dużej mierze uzasadnione, choć w niczym nie umniejsza to ukraińskich praw do dziedzictwa Włodzimierza. Wydaje się, że trafnie napięcie wokół Włodzimierza Wielkiego i samej Ukrainy oddaje Serhii Plokhy. Jego zdaniem podstawowym problemem jest tu fakt, że w odróżnieniu od wielu historycznych imperiów „żadne z nich nie dzieliło historycznych korzeni i mitów ze swoimi posiadłościami, tak jak Rosja przez większość część swej imperialnej historii”.

Innymi słowy, o ile Brytyjczycy po prostu w pewnym okresie panowali nad terytorium Indii, to jednak nigdy nie myśleli o Indiach jako o historycznym centrum swojej państwowości. Tymczasem dla Rosjan Ruś Kijowska Włodzimierza Wielkiego stanowi taki sam element ich historii, jak dla Polaków panowanie Mieszka I czy Kazimierza Wielkiego.

Bibliografia:

  1. Natalia Jakowenko, Historia Ukrainy, Instytut Europy Środkowo-Wschodniej 2000.
  2. Serhii Plokhy, Kwestia rosyjska, Znak Horyzont 2019.
  3. Władimir Putin, В День народного единства в Москве открыт памятник князю Владимиру, Kremlin.ru 4.11.2016.
  4. Władimir Putin, Россия: национальный вопрос, ng.ru 23.01.2012.
  5. Władysław A. Serczyk, Historia Ukrainy, Ossolineum 2009.
  6. Timothy Snyder, Droga do niewolności, Znak Horyzont 2019.
  7. Włodzimierz Wilczyński, Ukraina Leksykon, Książka i Wiedza 2010.
  8. Палій О., Коротки курс історії Україні, А-ба-ба-га-ла-ма-га 2018.


Przejmująca diagnoza współczesności, wystawiona przez wybitnego historyka:

Kup „Drogę do niewolności” w swojej ulubionej księgarni:

Komentarze (3)

  1. Wenden slavic Odpowiedz

    Tak jak Niemcy czyli Germany z angielskie słowo przywlaszczyli nazwę Germania słowo łacińskie dawny język Rzymian który germania nie oznaczała niemiec a teren między renem a Wisła

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.