Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Krym jest rosyjski? Historia daje jasną odpowiedź na to pytanie

Aneksja Krymu przez Rosję w 2014 roku wywołała szok na arenie międzynarodowej.

fot.Anton Holoborodko/CC BY-SA 3.0 Aneksja Krymu przez Rosję w 2014 roku wywołała szok na arenie międzynarodowej.

„Krym to ziemia rdzennie rosyjska, a Sewastopol to rosyjskie miasto” – przekonywał w marcu 2014 roku Władimir Putin, powołując się na opinię rosyjskich obywateli. Jego zdaniem półwysep nigdy nie powinien był znaleźć się w granicach Ukrainy. Ale czy ma na poparcie tego roszczenia coś więcej, niż tylko siłę?

Decyzję o wkroczeniu na Krym Władimir Putin podjął podobno 23 lutego 2014 roku, w ostatnim dniu odbywających się w Soczi zimowych igrzysk olimpijskich. Już cztery dni później uzbrojeni ludzie w nieoznakowanych mundurach zajęli krymski parlament. 16 marca odbyło się referendum, w którym mieszkańców półwyspu poproszono o decyzję w sprawie jego przynależności państwowej.

Była to jedynie farsa – oficjalne 92-procentowe poparcie dla przyłączenia Krymu do Rosji miało niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jak szacuje amerykański historyk Timothy Snyder, tak naprawdę głosy między zwolennikami i przeciwnikami tego rozwiązania rozłożyły się mniej więcej po równo. Frekwencja wyniosła zaledwie 30%. Prezydentowi pozór zwycięstwa jednak wystarczył – już dzień później uznał niepodległość Krymu i zaczął przygotowania do formalnej aneksji.

„Bóg zesłał nam Krym…”

Uzasadnienie swoich roszczeń do Krymu Putin podał już w orędziu z 18 marca. „Większość wysuwanych przez niego argumentów nie dotyczyła kwestii prawnych, lecz kultury i historii” – opowiada w książce „Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium” historyk Serhii Plokhy. Polityk twierdził mianowicie, że po rozpadzie ZSRR półwysep został oderwany od Rosji wbrew woli mieszkańców. Przekonywał:

Dziś, gdy minęło już wiele lat, słyszałem, jak mieszkańcy Krymu całkiem niedawno mówili, że wtedy, w 1991 roku, przekazano ich z rąk do rąk po prostu jak worek ziemniaków (…). Ale ludzie nie mogli się pogodzić z rażącą historyczną niesprawiedliwością. Przez te wszystkie lata zarówno obywatele, jak i wielu działaczy społecznych wielokrotnie podejmowali ten temat, mówili, że Krym to ziemia rdzennie rosyjska, a Sewastopol to rosyjskie miasto.

Władimir Putin przekonywał, że Krym to ziemia "rdzennie rosyjska".

fot.Kremlin.ru/CC BY 4.0 Władimir Putin przekonywał, że Krym to ziemia „rdzennie rosyjska”.

I wyglądało na to, że z prezydentem zgadza się większość rosyjskich obywateli. „Nie ulega wątpliwości, że działania Putina na Krymie spotkały się z aprobatą rosyjskiej opinii publicznej” – potwierdza Plokhy. „Powrót” półwyspu przedstawiano niemal mistycznie. „W darze za naszą cierpliwość i niewzruszoność, pracę oraz wiarę Bóg zesłał nam Krym. Podzielony niegdyś przez wrogów naród rosyjski ponownie zjednoczył się w zwycięskim uścisku” – pisał literat Aleksander Prochanow.

Wszystkie tożsamości Krymu

Ile prawdy jest w zapewnieniach, że półwysep jest „rdzennie” rosyjski? Jeśli spojrzeć na jego dzieje, roszczenia Moskwy wydają się co najmniej przesadne. W granice carskiego władztwa trafił dopiero w 1783 roku na mocy traktatu pokojowego, zawartego przez Katarzynę II z pokonanym przez nią Imperium Osmańskim. W ten sposób zakończyła się historia zależnego od Imperium chanatu krymskiego, który rządził na tym terytorium od połowy XV wieku, a więc ponad trzy stulecia!

Także wcześniej Krym nie był bynajmniej ziemią niczyją. Jego spisana historia sięga VII-VI wieku przed naszą erą, kiedy powstały tam greckie kolonie. Później półwysep wpadł w ręce rzymskie, a po rozpadzie cesarstwa – w krąg wpływów bizantyjskich. Resztki wschodniochrześcijańskiej władzy przetrwały (z krótkim interludium w postaci panowania Mongołów) aż do 1475 roku, kiedy ostatnie państewko, Teodoro, uległo tureckiej inwazji. Do tego czasu – a więc przez dwa tysiąclecia – utrzymywały się tam wpływy greckie.

Rządy rosyjskie – władza carów, „białych” i bolszewików – trwały tymczasem przez około dwieście lat, a więc dziesięć razy krócej. I przez dłuższy czas Krym wydawał się raczej kłopotliwym nabytkiem. Kiedy Paweł Pestel, przywódca buntu dekabrystów, zastanawiał się nad przyszłym kształtem imperium, wymieniał półwysep wśród carskich posiadłości, które mogą domagać się prawa do samostanowienia. Widział więc wyraźnie jego odrębność.

W "Kwestii rosyjskiej" Serhii Plokhy opisuje dzieje rosyjskiego imperializmu.

W „Kwestii rosyjskiej” Serhii Plokhy opisuje dzieje rosyjskiego imperializmu.

Sto lat później także Józef Stalin miał problem z Krymem, wciąż – jak na jego gust – niezbyt rosyjskim. W 1944 roku rozwiązał go, zarządzając deportację całej populacji krymskich Tatarów. Pod fałszywym zarzutem, że współpracowali z Niemcami podczas II wojny światowej, zostali oni wysiedleni do Środkowej Azji i na Syberię. Rozkaz objął ponad 200 tysięcy ludzi. Utrzymano go w mocy nawet później, w okresie odwilży, gdy innym nacjom pozwolono na powrót do domu. Oni lub ich potomkowie mogli przybyć do stron ojczystych dopiero po 1991 roku, gdy Związek Radziecki przestał istnieć.

Ostatnim akcentem rosyjskiego „przywiązania” do półwyspu było zaś… przekazanie go w darze Ukraińcom w 1954 roku, z okazji 300-lecia ugody perejasławskiej. Jak referuje w „Kwestii rosyjskiej” historyk Serhii Plokhy:

Rocznicę uświetnił szczodry dar przekazany przez moskiewskie kierownictwo jednemu bratniemu narodowi w imieniu drugiego. Był nim Półwysep Krymski, który dotychczas stanowił część Federacji Rosyjskiej, a teraz wszedł w skład Ukraińskiej SRS. Na płaszczyźnie symbolicznej miał to być wyraz wzajemnego zaufania między obydwoma narodami.

Ustalone w ten sposób granice przetrwały rozpad ZSRR. Choć nie brakowało na Krymie rosyjskich separatystów, Rosja raz po raz odżegnywała się od nich i potwierdzała prawa Ukrainy. Jednym z najważniejszych dokumentów podpisanych w tej sprawie było memorandum budapesztańskie z 1994 roku. Na jego mocy „Ukraina otrzymała od Rosji, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii gwarancje integralności terytorialnej w zamian za przekazanie Federacji Rosyjskiej arsenału jądrowego z epoki sowieckiej (wówczas trzeciego na świecie pod względem wielkości)” – pisze Plokhy.

Władimir walczy o Władimira (a raczej: Włodzimierza)

W momencie inwazji na Krymie utrzymywała się silna społeczność rosyjskojęzyczna, jednak biorąc pod uwagę tylko ją, trudno byłoby o czymkolwiek decydować. „Według sondaży przeprowadzonych zaledwie miesiąc wcześniej zwolenników pozostania przy Ukrainie było więcej niż przeciwników” – twierdzi Plokhy. Potwierdziły to zresztą szacowane przez Snydera wyniki referendum.

Władimir Putin odwołuje się do Włodzimierza Wielkiego, władcy Rusi Kijowskiej.

fot.Andrey Ivanovich Ivanov/domena publiczna Władimir Putin odwołuje się do Włodzimierza Wielkiego, władcy Rusi Kijowskiej.

Trzeba też pamiętać, że w międzyczasie krajobraz etniczny półwyspu zmienił powrót krymskich Tatarów, którzy stanowią obecnie 10 procent populacji. „Rosyjski” Krym pozostaje jednak niezbędny w planie imperialnym Putina. Jak wyjaśnia Timothy Snyder:

Władimir Putin przedstawił aneksję Krymu jako mistyczną osobistą transformację: triumfalne przejście do wieczności. Krym musi się stać częścią Rosji – tłumaczył – gdyż przed tysiącem lat ochrzcił się tam przywódca dawnej Rusi: Włodzimierz/Waldemar, którego nazywał Władimirem.

Rok później w samym sercu Moskwy wzniesiono pomnik Włodzimierza Wielkiego. „Pierwszy kamień pod nowy pomnik (…), wywieziony z półwyspu w trakcie wojny z Ukrainą, pochodził z bizantyjskiego miasta Chersonez, legendarnego miejsca chrztu księcia Włodzimierza w 988 roku” – opowiada Plokhy.

Jak widać, aneksja Krymu nie ma wiele wspólnego z historią, ale mnóstwo – z nową polityką historyczną. Jedyna odpowiedź, jaką dają przeszłe doświadczenia (o ile dają jakąkolwiek), brzmi bowiem, że nic nie jest trwale czyjeś. Można w oparciu o ten „argument” negocjować (lub wymuszać) zmiany granic, ale naprawdę trudno te przekształcenia historycznie uzasadnić.

Bibliografia:

  1. Serhii Plokhy, Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium, Znak Horyzont 2019.
  2. Timothy Snyder, Droga do niewolności, Znak Horyzont 2019.
  3. Gwendolyn Sasse, The Crimea Question, Harvard University Press 2007.

Kup „Kwestię rosyjską” S. Plokhy’ego w swojej ulubionej księgarni:

Komentarze (13)

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      Drogi Malkontencie, tak, pochodzi z Ukrainy – ale jego opinie nie są osamotnione, dlatego w tekście zestawiam go np. z Timothym Snyderem, Amerykaninem :)

  1. allex Odpowiedz

    Nic z tego nie rozumiem. Krym był rosyjski od 1783 roku – podobno niechcianym. Po 1953 roku Ukraińskiej SRR – ten dar świadczy o przynależności do dzisiejszej Ukrainy. Tak jak Autonomiczna Republika Żydowska w ZSRR miała by należeć dziś do Izraela. Fakt zależności od wpływów greckich to podobny argument jak zależność Rosji od Grecji w XIX w kiedy to powołano greckich teologów aby rozstrzygnąć sposobu stawiania znaku krzyża przez wiernych. Należy więc Rosja Grecji a przynajmniej należy dołączyć niektóre rejony do greckiego Aiosu

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      @allex: właśnie o to chodziło, by zasugerować, że fakt, że jakieś terytorium kiedyś należało do danego państwa, nie jest żadną podstawą do roszczeń :)

  2. Takeha Odpowiedz

    Według narracji rosyjskiej, Rosja jest spadkobiercą Bizancjum. Dlatego: panowanie bizantyjskie = panowanie carskie = panowanie Rosyjskie. Oni w tym XVIII Krym odzyskali i przywrócili na łono cerkwi. W jakimś rosyjskim artykule widziałem ten tok rozumowania :)

  3. Domin Odpowiedz

    A może tak referendum wśród Indian i Palestyńczyków przeprowadzić? Rusofobiczny artykuł, szczególnie czytając dane odnośnie referendum

  4. Charlie Odpowiedz

    nie da się ukryć, że nie oznakowane wojska zajęły Krym desantując się z rosyjskich śmigłowców i okrętów w Sewastopolu. Krym został zajęty przez Rosjan bez jednego strzału – armia ukraińska poddała się rosyjskim żołnierzom, którzy mieli karabiny bez magazynków => do dzisiaj pamiętam relacje w TV. Dla mnie osobiście to był SZOK. Myślę, że większość obywateli Ukrainy nie chce angażować się w swoją Ojczyznę będącą pod rządami oligarchów. Z moich rozmów z ukraińcami pracującymi w Polsce wynika, że nie chcą walczyć ze słowianami, których traktują jak braci. Kilku wprost mi powiedziało, że Kijów powinien się dogadać z Donbasem, Ługańskiem i Rosją.

  5. Fred Odpowiedz

    Pisząc o przekazaniu Krymu Ukraine w 1954 wypadałoby nadmienić że dekret w jej spawoe wydał chruszczow – rodowty Ukrainiec

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.