Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Krym jest rosyjski? Historia daje jasną odpowiedź na to pytanie

Aneksja Krymu przez Rosję w 2014 roku wywołała szok na arenie międzynarodowej.

fot.Anton Holoborodko/CC BY-SA 3.0 Aneksja Krymu przez Rosję w 2014 roku wywołała szok na arenie międzynarodowej.

„Krym to ziemia rdzennie rosyjska, a Sewastopol to rosyjskie miasto” – przekonywał w marcu 2014 roku Władimir Putin, powołując się na opinię rosyjskich obywateli. Jego zdaniem półwysep nigdy nie powinien był znaleźć się w granicach Ukrainy. Ale czy ma na poparcie tego roszczenia coś więcej, niż tylko siłę?

Decyzję o wkroczeniu na Krym Władimir Putin podjął podobno 23 lutego 2014 roku, w ostatnim dniu odbywających się w Soczi zimowych igrzysk olimpijskich. Już cztery dni później uzbrojeni ludzie w nieoznakowanych mundurach zajęli krymski parlament. 16 marca odbyło się referendum, w którym mieszkańców półwyspu poproszono o decyzję w sprawie jego przynależności państwowej.

Była to jedynie farsa – oficjalne 92-procentowe poparcie dla przyłączenia Krymu do Rosji miało niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jak szacuje amerykański historyk Timothy Snyder, tak naprawdę głosy między zwolennikami i przeciwnikami tego rozwiązania rozłożyły się mniej więcej po równo. Frekwencja wyniosła zaledwie 30%. Prezydentowi pozór zwycięstwa jednak wystarczył – już dzień później uznał niepodległość Krymu i zaczął przygotowania do formalnej aneksji.

„Bóg zesłał nam Krym…”

Uzasadnienie swoich roszczeń do Krymu Putin podał już w orędziu z 18 marca. „Większość wysuwanych przez niego argumentów nie dotyczyła kwestii prawnych, lecz kultury i historii” – opowiada w książce „Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium” historyk Serhii Plokhy. Polityk twierdził mianowicie, że po rozpadzie ZSRR półwysep został oderwany od Rosji wbrew woli mieszkańców. Przekonywał:

Dziś, gdy minęło już wiele lat, słyszałem, jak mieszkańcy Krymu całkiem niedawno mówili, że wtedy, w 1991 roku, przekazano ich z rąk do rąk po prostu jak worek ziemniaków (…). Ale ludzie nie mogli się pogodzić z rażącą historyczną niesprawiedliwością. Przez te wszystkie lata zarówno obywatele, jak i wielu działaczy społecznych wielokrotnie podejmowali ten temat, mówili, że Krym to ziemia rdzennie rosyjska, a Sewastopol to rosyjskie miasto.

Władimir Putin przekonywał, że Krym to ziemia "rdzennie rosyjska".

fot.Kremlin.ru/CC BY 4.0 Władimir Putin przekonywał, że Krym to ziemia „rdzennie rosyjska”.

I wyglądało na to, że z prezydentem zgadza się większość rosyjskich obywateli. „Nie ulega wątpliwości, że działania Putina na Krymie spotkały się z aprobatą rosyjskiej opinii publicznej” – potwierdza Plokhy. „Powrót” półwyspu przedstawiano niemal mistycznie. „W darze za naszą cierpliwość i niewzruszoność, pracę oraz wiarę Bóg zesłał nam Krym. Podzielony niegdyś przez wrogów naród rosyjski ponownie zjednoczył się w zwycięskim uścisku” – pisał literat Aleksander Prochanow.

Wszystkie tożsamości Krymu

Ile prawdy jest w zapewnieniach, że półwysep jest „rdzennie” rosyjski? Jeśli spojrzeć na jego dzieje, roszczenia Moskwy wydają się co najmniej przesadne. W granice carskiego władztwa trafił dopiero w 1783 roku na mocy traktatu pokojowego, zawartego przez Katarzynę II z pokonanym przez nią Imperium Osmańskim. W ten sposób zakończyła się historia zależnego od Imperium chanatu krymskiego, który rządził na tym terytorium od połowy XV wieku, a więc ponad trzy stulecia!

Także wcześniej Krym nie był bynajmniej ziemią niczyją. Jego spisana historia sięga VII-VI wieku przed naszą erą, kiedy powstały tam greckie kolonie. Później półwysep wpadł w ręce rzymskie, a po rozpadzie cesarstwa – w krąg wpływów bizantyjskich. Resztki wschodniochrześcijańskiej władzy przetrwały (z krótkim interludium w postaci panowania Mongołów) aż do 1475 roku, kiedy ostatnie państewko, Teodoro, uległo tureckiej inwazji. Do tego czasu – a więc przez dwa tysiąclecia – utrzymywały się tam wpływy greckie.

Rządy rosyjskie – władza carów, „białych” i bolszewików – trwały tymczasem przez około dwieście lat, a więc dziesięć razy krócej. I przez dłuższy czas Krym wydawał się raczej kłopotliwym nabytkiem. Kiedy Paweł Pestel, przywódca buntu dekabrystów, zastanawiał się nad przyszłym kształtem imperium, wymieniał półwysep wśród carskich posiadłości, które mogą domagać się prawa do samostanowienia. Widział więc wyraźnie jego odrębność.

W "Kwestii rosyjskiej" Serhii Plokhy opisuje dzieje rosyjskiego imperializmu.

W „Kwestii rosyjskiej” Serhii Plokhy opisuje dzieje rosyjskiego imperializmu.

Sto lat później także Józef Stalin miał problem z Krymem, wciąż – jak na jego gust – niezbyt rosyjskim. W 1944 roku rozwiązał go, zarządzając deportację całej populacji krymskich Tatarów. Pod fałszywym zarzutem, że współpracowali z Niemcami podczas II wojny światowej, zostali oni wysiedleni do Środkowej Azji i na Syberię. Rozkaz objął ponad 200 tysięcy ludzi. Utrzymano go w mocy nawet później, w okresie odwilży, gdy innym nacjom pozwolono na powrót do domu. Oni lub ich potomkowie mogli przybyć do stron ojczystych dopiero po 1991 roku, gdy Związek Radziecki przestał istnieć.

Ostatnim akcentem rosyjskiego „przywiązania” do półwyspu było zaś… przekazanie go w darze Ukraińcom w 1954 roku, z okazji 300-lecia ugody perejasławskiej. Jak referuje w „Kwestii rosyjskiej” historyk Serhii Plokhy:

Rocznicę uświetnił szczodry dar przekazany przez moskiewskie kierownictwo jednemu bratniemu narodowi w imieniu drugiego. Był nim Półwysep Krymski, który dotychczas stanowił część Federacji Rosyjskiej, a teraz wszedł w skład Ukraińskiej SRS. Na płaszczyźnie symbolicznej miał to być wyraz wzajemnego zaufania między obydwoma narodami.

Ustalone w ten sposób granice przetrwały rozpad ZSRR. Choć nie brakowało na Krymie rosyjskich separatystów, Rosja raz po raz odżegnywała się od nich i potwierdzała prawa Ukrainy. Jednym z najważniejszych dokumentów podpisanych w tej sprawie było memorandum budapesztańskie z 1994 roku. Na jego mocy „Ukraina otrzymała od Rosji, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii gwarancje integralności terytorialnej w zamian za przekazanie Federacji Rosyjskiej arsenału jądrowego z epoki sowieckiej (wówczas trzeciego na świecie pod względem wielkości)” – pisze Plokhy.

Władimir walczy o Władimira (a raczej: Włodzimierza)

W momencie inwazji na Krymie utrzymywała się silna społeczność rosyjskojęzyczna, jednak biorąc pod uwagę tylko ją, trudno byłoby o czymkolwiek decydować. „Według sondaży przeprowadzonych zaledwie miesiąc wcześniej zwolenników pozostania przy Ukrainie było więcej niż przeciwników” – twierdzi Plokhy. Potwierdziły to zresztą szacowane przez Snydera wyniki referendum.

Władimir Putin odwołuje się do Włodzimierza Wielkiego, władcy Rusi Kijowskiej.

fot.Andrey Ivanovich Ivanov/domena publiczna Władimir Putin odwołuje się do Włodzimierza Wielkiego, władcy Rusi Kijowskiej.

Trzeba też pamiętać, że w międzyczasie krajobraz etniczny półwyspu zmienił powrót krymskich Tatarów, którzy stanowią obecnie 10 procent populacji. „Rosyjski” Krym pozostaje jednak niezbędny w planie imperialnym Putina. Jak wyjaśnia Timothy Snyder:

Władimir Putin przedstawił aneksję Krymu jako mistyczną osobistą transformację: triumfalne przejście do wieczności. Krym musi się stać częścią Rosji – tłumaczył – gdyż przed tysiącem lat ochrzcił się tam przywódca dawnej Rusi: Włodzimierz/Waldemar, którego nazywał Władimirem.

Rok później w samym sercu Moskwy wzniesiono pomnik Włodzimierza Wielkiego. „Pierwszy kamień pod nowy pomnik (…), wywieziony z półwyspu w trakcie wojny z Ukrainą, pochodził z bizantyjskiego miasta Chersonez, legendarnego miejsca chrztu księcia Włodzimierza w 988 roku” – opowiada Plokhy.

Jak widać, aneksja Krymu nie ma wiele wspólnego z historią, ale mnóstwo – z nową polityką historyczną. Jedyna odpowiedź, jaką dają przeszłe doświadczenia (o ile dają jakąkolwiek), brzmi bowiem, że nic nie jest trwale czyjeś. Można w oparciu o ten „argument” negocjować (lub wymuszać) zmiany granic, ale naprawdę trudno te przekształcenia historycznie uzasadnić.

Bibliografia:

  1. Serhii Plokhy, Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium, Znak Horyzont 2019.
  2. Timothy Snyder, Droga do niewolności, Znak Horyzont 2019.
  3. Gwendolyn Sasse, The Crimea Question, Harvard University Press 2007.

Przejmująca diagnoza rosyjskiej polityki, wystawiona przez wybitnego historyka:

Kup „Kwestię rosyjską” S. Plokhy’ego w swojej ulubionej księgarni:

Komentarze (33)

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      Drogi Malkontencie, tak, pochodzi z Ukrainy – ale jego opinie nie są osamotnione, dlatego w tekście zestawiam go np. z Timothym Snyderem, Amerykaninem :)

  1. allex Odpowiedz

    Nic z tego nie rozumiem. Krym był rosyjski od 1783 roku – podobno niechcianym. Po 1953 roku Ukraińskiej SRR – ten dar świadczy o przynależności do dzisiejszej Ukrainy. Tak jak Autonomiczna Republika Żydowska w ZSRR miała by należeć dziś do Izraela. Fakt zależności od wpływów greckich to podobny argument jak zależność Rosji od Grecji w XIX w kiedy to powołano greckich teologów aby rozstrzygnąć sposobu stawiania znaku krzyża przez wiernych. Należy więc Rosja Grecji a przynajmniej należy dołączyć niektóre rejony do greckiego Aiosu

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      @allex: właśnie o to chodziło, by zasugerować, że fakt, że jakieś terytorium kiedyś należało do danego państwa, nie jest żadną podstawą do roszczeń :)

      • Anonim Odpowiedz

        Krym niema nic wspólnego z Ukrainą. Dopiero w 1954 roku, w 300 lecie ugody pejeresławskiej – Ukrainiec – Nikita Chruszczow „podarował” należący do Rosji od 1783 roku Krym – Ukrainie. I nie było by problemu bo Krym nadal znajdował się w ZSRR, gdyby nie, no właśnie rok 1991, kiedy ZSRR się rozpadł i powstała Ukraina z Krymem, o którym Rosją „zapomniała” przy podziale ZSRR. A przypomnieli sobie Rosjanie o Krymie dopiero w 2014, kiedy to wojska Federacji Rosyjskiej dokonały inwazji i odebrały prezent Ukraińca Chruszczowa dla Ukrainy. Więc podsumujmy należał Krym do Rosji od 1783 roku nieprzerwanie aż do roku 1991 ( ta niby darowizna Chruszczowa z 1954 nic nie zmieniła, bo dalej należał do ZSRR ), tj. łącznie 204 lata. Dopiero od 1991 można mówić że Krym należał do Ukrainy, do roku 2014, kiedy Federacja Rosyjska odebrała „podarunek” Chruszczowa.dokładnie w jego 60-tą rocznicę, tak więc był Krym Ukraiński ledwo 33 lata. Krym już nigdy do żadnej Ukrainy nie będzie należeć, a dziś Rosja „przypomniała” sobie że przecież Ukraina Lewobrzeżna też jest Rosyjska, bo przecież to sami Ukraińcy z ich bohaterem narodowym – Chmielnickim w wyniku ugody pejeresławskiej w roku 1654 dobrowolnie stali się poddanymi Cara Rosji. Opanowane przez Rosjan mieszkających na Ukrainie obwody Ługanski i Doniecki to dopiero początek, bo wschód dzisiejszej Ukrainy zamieszkują w większości Rosjanie, osiedleni na tych obszarach po tzw. Wielkim Głodzie, który trwał w latach 1932-1933, objął on ziemie wschodniej i środkowej Ukrainy, a jego wynikiem była śmierć z głodu co najmniej 3 milionów Ukraińskich chłopów. Nie wiadomo dlaczego w Polsce wielki głód jest uważany za ludobójstwo, podczas kiedy Ukraińcy nie chcą uznać zamordowania ponad 100 tysięcy Polskich chłopów na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej za ludobójstwo i czystki etniczne ! Co ciekawe to Ukraina bardzo „urosła” w wyniku Rosyjskich „darowizn” po 1945 roku. Bo cały zachód Ukrainy to ziemie odebrane Polsce, Rumunii oraz Węgrom, a nawet Słowacji. Więc jak im Federacja Rosyjska coś skubnie na wschodzie to niech nie płaczą, bo sami nie są Ukraińcy od tej Rosji lepsi. Odebrali ziemię sąsiadom ( część z tej ziemi faktycznie zamieszkiwali w większości Ukraińcy ), więc niech się nie dziwią ze Rosja też chcę chronić swoich obywateli zamieszkujących wschód Ukrainy.

        • Monika Wasilewska

          I zgodnie z tą teorią, jak świat długi i szeroki, rzućmy się wszyscy sobie do gardeł, aby odzyskać „nasze ziemie” i Nobla temu kto rozwikła, który skrawek do kogo należy.

          Należałoby jeszcze wspomnieć o ludności tatarskiej zamieszkujących Krym pod koniec XVII wieku, wybitej zagłodzonej, wywiezionej na Sybir i przejecie ich domów przez Rosjan a także o dokumencie podpisanych w Budapeszcie. Bo w tej całej historii nie jest istotne to co kiedyś do kogo należało (i lepiej zostawić to historykom jeśli chcemy godnie żyć), ale o metody załatwiania trudnych spraw które w przypadku sowieckiej swołoczy są na nadal na poziomie sowieckiej swołoczy, łobuzów, zwyrodnialców, morderców, gwałcicieli dzieci i złodziei make up’ów.

          A tak na marginesie należy pisać polskich, rosyjskich a nie Polskich, Rosyjskich.

        • Anonim

          Czy komunistka Wanda Wasilewska, córka Leona Wasiewskiego socjalisty i kolegi towarzysza Wiktora z PPS – Piłsudskiego to jakaś rodzina ? A co do Małopolski Wschodniej, to jej część Grody Czerwieńskie należała już do państwa Piastów, Mieszka I, w X wieku natomiast powróciła ona do Korony/Polski na stałe w połowie XIV wieku następnie dostała się razem z Małopolską Zachodnią w 1772 roku pod okupację Austrii i taki stan istniał aż do roku 1918, kiedy Małopolska Wschodnia, a z nią Grody Czerwienskie wróciła do 2 RP. Małopolskę Wschodnią utraciła Polska w roku 1945, kiedy została ona przyłączono Rosji, chociaż nigdy w historii do żadnej Rosji nie należała, zresztą podobnie jak do Ukrainy, która jako państwo powstała w 1991 roku. Jeśli więc świnia urodzi się w oborze lub stajni, to automatycznie nie staje się krową czy koniem. Natomiast jeśli jakieś ziemie są spore to przeprowadza się na nich referendum, żeby ustalić do kogo te ziemie należą. Tak samo powinno być na Ukrainie. Oczywiście można też wymordować ludność Polską, tak jak zrobili Ukraińcy na Wołyniu i później twierdzić że tam Polaków niema. Albo przyesiedlić Polaków tak jak zrobili Rosjanie po 1945 roku. A że przy okazji okradali Polskę która w 1939 miała powierzchnię 389 720 km, podczas kiedy od roku 1945 ma powierzchnię zaledwie 312 679 km, to już nie problem dla niektórych.

  2. Takeha Odpowiedz

    Według narracji rosyjskiej, Rosja jest spadkobiercą Bizancjum. Dlatego: panowanie bizantyjskie = panowanie carskie = panowanie Rosyjskie. Oni w tym XVIII Krym odzyskali i przywrócili na łono cerkwi. W jakimś rosyjskim artykule widziałem ten tok rozumowania :)

  3. Domin Odpowiedz

    A może tak referendum wśród Indian i Palestyńczyków przeprowadzić? Rusofobiczny artykuł, szczególnie czytając dane odnośnie referendum

      • Anonim Odpowiedz

        Od którego roku Krym jest ukraiński ? Bo Ukraina powstała w 1991 roku. A jeśli przyjmiemy że ukrainiec Chruszczow przyłączył sobie Krym do USSR w roku 1954, to można również przyjąć że bohater narodowy Ukrainy – Chmielnicki oddał ukrainę lewobrzeżną Moskwie/Rosji w 1654 roku, ugoda pejereslawska, czyli wszystkie ziemię na lewym brzegu Dniepru to Rosja.

  4. Charlie Odpowiedz

    nie da się ukryć, że nie oznakowane wojska zajęły Krym desantując się z rosyjskich śmigłowców i okrętów w Sewastopolu. Krym został zajęty przez Rosjan bez jednego strzału – armia ukraińska poddała się rosyjskim żołnierzom, którzy mieli karabiny bez magazynków => do dzisiaj pamiętam relacje w TV. Dla mnie osobiście to był SZOK. Myślę, że większość obywateli Ukrainy nie chce angażować się w swoją Ojczyznę będącą pod rządami oligarchów. Z moich rozmów z ukraińcami pracującymi w Polsce wynika, że nie chcą walczyć ze słowianami, których traktują jak braci. Kilku wprost mi powiedziało, że Kijów powinien się dogadać z Donbasem, Ługańskiem i Rosją.

    • Piłsudczyk Odpowiedz

      …co nie zmienia faktu, że próba zajęcia Kijowa, kompletnie wywróciła do góry nogami podejście Ukraińców – być może nawet o 100%, do tych kwestii. Gdyby Putin wykonał wysiłek większy, a miał na to 8 lat czasu!, wykorzystując naukę i naukowców, aby udowodnić, że Krym, Ługańsk, Donbas mają się tak do Ukrainy jak przysłowiowy „wół do karety”… Do tego coś sensownego zaproponował Ukrainie w zamian…

      Putin rzekomo jest wręcz zakochany w Piłsudskim, a…
      …Oglądam właśnie film „Zamach stanu” nakręcony na fali „odwilży” w 1980 roku – krytykujący rzekomo w przysłowiowy „czambuł” (?) Piłsudskiego, jako takie nieadekwatne całkowicie „alter ego” Jaruzelskiego – obecnie ostro za to krytykowany przez historyków; że niby niefortunnie wykorzystano w nim właśnie zamach Piłsudskiego, aby zdezawuować rządzącą juntę Jaruzelskiego.
      Nic bardziej błędnego! Film ma 100% racji w swej krytyce!
      Możemy się zgadać z ostrymi słowami Piłsudskiego, będącymi realnym przebłyskiem jego geniuszu politycznego, krytyczne odnośnie chorej demokracji ówczesnej II RP, ale…
      Ale każda, w tym i jego Piłsudskiego, mniej lub bardziej agresywna dyktatura, bez względu czy lewicowa, komunistyczna, centrowa, prawicowa, nacjonalistyczna, teokratyczna etc., wcześniej czy później plami się zbrodnią nie do wytłumaczenia, o efektach znacznie gorszych niż jakiekolwiek nawet te najgorsze wady demokracji…

  5. Fred Odpowiedz

    Pisząc o przekazaniu Krymu Ukraine w 1954 wypadałoby nadmienić że dekret w jej spawoe wydał chruszczow – rodowty Ukrainiec

      • Anonim Odpowiedz

        Chruszczow był Ukraińcem, wiec nie kłam. A to że się całe prezydium ZSRR na to zgodziło, podyktowane było tym że zarówno Rosja do której należał Krym jak i Ukraina były częścią ZSRR. A cały problem z Krymem tak naprawdę zaczął się od roku 1991. Po rozpadzie ZSRR, zamieszkujący go Rosjanie w 1992 ogłosił powstanie Republiki Krymu. Po negocjacjach z Ukrainą, Rosjanie zrezygnowali z niepodległości, w zamian za przyznanie Krymowi statusu republiki autonomicznej, natomiast Sewastopol, który był wcześniej częścią obwodu krymskiego stał się miastem wydzielonym jako siedziba rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Zresztą nawet gdyby przeprowadzono referendum to Rosjanie i tak by je wygrali, bo podczas spisu powszechnego z 2001 roku za Rosjan uważało się 58% jego mieszkańców, za Ukraińców 24%, za Tatarów 12% natomiast pozostałe 6% stanowili przedstawiciele innych narodowości. W 2014 roku Federacja Rosyjska po prostu przerwała ten chocholi taniec. Tak samo było w 1938 roku kiedy w Monachium, Czesi oddali Sudety – Niemcom, gdyby przeprowadzono wtedy referendum to Czesi by je przegrali, ponieważ Niemcy stanowili ponad 80% mieszkańców Sudetów.

  6. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Problem jest w nie w tym, że Rosja przejmuje Krym, Ługańsk i Donieck jako obszary nie zamieszkałe w większości przez Ukraińców, a przez Rosjan, ale w tym, że siłą i samodzielnie zmienia ona granice wg swego uznania, grożąc przy tym agresją całej Ukrainie, jako krajowi sztucznemu – nie mającemu racji bytu w myśl prawa międzynarodowego, rządzonego ponadto przez władzę de facto niedemokratycznie wybraną, a pochodzącą z puczu…
    …co jest nonsensem głoszonym przez mocno nieprzewidywalnego już starszego pana z paluchami na guzikach atomowych, rojącego o kompletnie urojonych krzywdach rosyjskich i zagrożeniu ze strony „leniwców” z NATO, którzy na pewno nie będą ginąć za Kijów – skąd my to znamy?

    Aneksji sowieckich nie poprzedziły nawet studia naukowe, jak w przypadku np. naszej Litwy Środkowej (w 1920.), jej aneksji przed II wojną (podobno bardzo dokładnie Putin i jego ludzie, przestudiowali sposób powstania Litwy Środkowej i uznali to za „majstersztyk” od strony dyplomatycznej), co pozwoliło nam przeforsować jej istnienie i następnie właśnie aneksję – włączenie do Polski.

    Problem jest więc w tym, że postępowanie Rosji tworzy niebezpieczny precedens.
    To tak jakby np. Meksyk zażądał zwrotu Nowego Meksyku od USA z racji tego, że Meksykanie i Hiszpanie stanowią tam większość (ok. 40%), a do „amerykańskości” przyznaje się ledwie około 90 tys. mieszkańców…
    A ponadto zgodnie z twierdzeniami Trumpa, obecny prezydent US Biden, został niedemokratycznie wybrany.

    • Anonim Odpowiedz

      Z Ukraina jest taki problem, że to państwo powstało dopiero w 1991, roku i to wyłącznie dzięki wygranej przez 2 RP wojnie z Bolszewikami w latach 1919-1920. W Polsce przyjęło się że traktat w Rydze 1921 to porażka 2 RP. Czy na pewno ? Rosja została zmuszona w Rydze do uznania za strony konfliktu również Białoruś i Ukrainę, bez tej decyzji nigdy by żadna Bialorus i Ukraina nie powstały, bo państwa te stały by się częściami Rosji. Rosjanie myśleli że to oni byli w Rydze górą, ale o tym kto wygrał naprawdę przekonaliśmy się dopiero w 1991 roku, po upadku ZSRR. Wtedy okazało się że diabli wzięli całe wojny z RON, oraz jej rozbiory, bo w 1991, historia dla Rosji cofnęła się aż do roku 1569, czyli unii Lubelskiej. Paradoksalnie to właśnie Polska wyszła na tej unii jak Zabłocki na mydle, a nie Litwa jak dziś twierdzi to propaganda na Żmudzi, bo prawdziwa historyczna Litwa to Białoruś. A tzw. Litwa Środkowa została uznana przez społeczność międzynarodową za część 2 RP, właśnie dzięki, Żmudzi-Litwie, która w ten sam sposób zajęła Kłajpede w 1923, będącą tzw. Wolnym Miastem tak samo jak Gdańsk. Zresztą ta część Litwy Środkowej, była zamieszkania w większości przez Polaków, natomiast Żmudzini byli w Wilnie marginesem, zresztą podobnie jak Ukraińcy we Lwowie. W 1923 roku grupa Wawelberga znana z udziału w 3 Powstaniu Śląskim – wysadzenie mostów na Odrze, zaproponowała przyłączenie do Polski …..Gdańska, co było jak najbardziej realne, mogli Żmudzini-Litwini, mogli też Polacy. A Ukraińcy sami są sobie winni. W 1658 roku miało powstać – Księstwo Ruskie jako trzecią część RTN – sejm i król przysięgli unię hadziacką, ale poparło ja tylko część Ukraińców, bo druga część z bohaterem narodowym Ukrainy – Chmielnickim wybrała – ugodę pejeresławską i w 1654 roku stali się poddanym Cara Moskiewskiego. Dziś to Putin gra tym argumentem, bo czy ktoś Ukraińców z Chmielnickim do tej ugody w 1654 roku zmuszał ? Unia hadziacka nie weszła w życie głównie dzięki postawie samych Ukraińców. Kolejna szansa na powstanie Ukrainy oraz jej międzynarodowe uznanie była w 1919. I znowu są dwie Ukrainy ZURL na zachodzie oraz URL na wschodzie. To właśnie ZURL zamiast skorzystac z okazji jaką dawała im linia podziału Galicji Wschodniej, tzw. linia Barthelem’ego wybrała wojnę z Polską zamiast walki z Bolszewikami. Efektem tej polityki było wypedzenie, Ukraińców z ZURL za Zbrucz na tereny URL oraz koniec snu o niepodległości Ukrainy. W 1920, było podobnie WP zajęło Kijów, ale Polska zmobilizowała ponad 0,5 miliona żołnierzy podczas kiedy Ukraińcy jedynie marne ….20 tysięcy. Jak miała niby powstać niepodległa Ukraina kiedy sami Ukraińcy nie chcieli o swój kraj walczyć. Pewnie myśleli że to Polacy mają wygrać z Bolszewikami a później ofiarować Ukraincom ich państwo, ale tak dobrze niema. W Rydze i tak Polska zrobiła dla Ukraińców bardzo wiele, gdyby nie to że przyłączono tyle ziemi na Wołyniu to Ukraińcy zdechli by na Rosyjskiej Ukrainie z głodu. Podziękowali nam za to Ukraińcy w czasie 2 wojny światowej zbrodniami na Polskich chłopach i ich rodzinach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. A dziś ich sojusznicy Niemcy dali im ….5 tysięcy hełmów, do obrony przed Rosją. Oddali głupcy broń atomową, licząc na USA i Anglię, tak samo jak Czesi liczyli w 1938 w Monachium na Anglię i Francję i też się przeliczył. Gdyby dziś Ukraińcy mieli głowice jądrowe Putin nigdy by nie zaatakował Ukrainy.

      • niepoprawny politycznie Odpowiedz

        Ugoda perejasławska na którą się Pan i Putin, powołujecie, tak naprawdę nie wiemy dokładnie jak brzmiała i co ustalała. Obu stronom zależało bowiem na tym aby nie przetrwała ona próby czasu i by, jako dokument, uległa jak najszybciej zniszczeniu.
        Jednak w jej wyniku powstał hetmanat z prawem samodzielnego wyboru hetmana, organizm więc jak na warunki XVII wieku, nieomal państwowy.
        Czy więc ta ugoda czyniła z Ukraińców de facto nawet „quasi” poddanych cara?
        Szczerze wątpię.
        Ukaz emski (1876) zabraniający tak wielu, wielu, rzeczy „ukraińskich”, przekornie pokazywał że ten „żywioł” świetnie się rozwijał i stawał się coraz bardziej tożsamy narodowi.
        Co ciekawe genetycznie charakteryzował się on, i charakteryzuje, silną jednorodnością, dominacją męskiej haplogrupy R1a1a1b1a2b-CTS1211 (= M558) charakterystycznej dla prastarej ludności Rusi Kijowskiej, a nie ludności napływowej, która zatem – i zapewne, ulegała marginalizacji i zdecydowanie słabiej przekazywała swoje geny od rdzennych autochtonów „postkijowskich” rusińskich.
        Ukraina nie jest więc „tworem sztucznym” także ontogenetycznie, i nie powstała jako takiż sztuczny twór „po ryski” dopiero w 1991 r. Jest ona po prostu, nomen omen prostą i bezpośrednią kontynuacją, tak jak Rosja oboczną; „prastarej” Rusi Kijowskiej.
        I Putin jako kompletnie były „komuch”, konserwatywny klerykał mający „bzika” na punkcie konfliktu Rosji carskiej z RON, stąd podziwiający Polskę I Polaków, idiotycznie niestety bojący się jej i nas, oraz paralelnie jej i nas nienawidzący; o tym wszystkim dobrze wie.
        Dla niego Ukraina to ciągle tylko część obecnej quasi RON, przedpole przed nią, wrota do: wasalizacji Polski, zdominowania nas lub… zrobienia z nas najwierniejszego swego Sojusznika…
        To my jesteśmy jak zwykle głównym celem dla „wielkorusów”, to na naszym punkcie, jak w czasach carskich i przedwojennych sowietów; ci megalomańscy Rosjanie mają kompleksy i to przed nami paranoicznie przysłowiowymi „portkami trzęsą”…
        ……..
        Amerykański profesor A. Walicki pisze skąd się wzięła skrajnie prawicowa przemiana Putina: „Zaskakująco wyrazistym przejawem tego zwrotu w polityce prezydenta Rosji było zadanie zlecone przez niego do wykonania gubernatorom oraz działaczom prorządowej partii Jedna Rosja. Otóż mieli oni (…) przestudiować trzy książki przesłane im w prezencie od głowy państwa: »Uzasadnienie dobra« Włodzimierza Sołowjowa, »Filozofię nierówności« Mikołaja Bierdiajewa oraz, oczywiście, »Nasze zadania« Iljina.”
        A ten ostatni skrajny nacjonalista, mało znany u nas i na świecie, Iljin, ale chyba najważniejszy dla Putina i jego ludzi, doradzał: „…brak skrupułów w propagowaniu SIŁOWEGO rozwiązywania problemów politycznych i społecznych…”
        (w „O sprzeciwianiu się złu siłą”, 1925.)

        • Anonim

          Powoływanie się dzisiejszej Ukrainy na Ruś Kijowską, ma ten słaby punkt, że to samo mogą robić Białorusini a nawet Rosjanie Putina. To że dziś Kijów jest stolicą Ukrainy nic nie znaczy. Bo czy Cesarstwo Rzymskie, przestało istnieć, po upadku Rzymu ? Oczywiście że nie. Upadek Rzymu był końcem tylko dla zachodniej części Cesarstwa, bo cały jego Wschód ze stolicą w Konstantynopolu, pozostał nienaruszony. A cesarstwo Rzymskie podbiła dopiero Turcja w XV wieku. Natomiast sama Ruś Kijowska jeszcze przed najazdem Mongołów w XIII wieku, uległa rozbiciu dzielnicowemu, dzięki czemu została łatwo podbita przez LITWINÓW w XIV wieku, a nie Polaków jak chcę propaganda dzisiejszej Ukrainy. Odnośnie zmiany granic to jakoś nikomu w latach 1939-1945 zmiana tych granic nie przeszkadzała. Bo w pakcie Ribbentrop-Molotow, Niemcy i Rosją podzieliły się terytorium Polski , oraz Europy Środkowej, na niemiecką i rosyjska strefę wpływów. Natomiast Teheran, Jałta i Poczdam, były niczym innym jak potwierdzeniem paktu Ribbentrop-Molotow, ale już bez udziału Niemiec, których miejsce zajęło USA. A było to USA, bardzo chojne wobec Rosji Stalina, nie tylko uznało linię Molotowa, a nie Curzona jako wschodnią granicę Polski, ale jeszcze oddało tej Rosji połowę Prus, co z geopolitycznego punktu widzenia jest dla Polski katastrofą. Hitler dał Stalinowi kraje Bałtyckie i Besarabie, ale Roosevelt, to miał dopiero gest dołożył też do Polski, Rumunię, Węgry, Słowację, Bułgarię, Czechy a nawet Jugosławie.To właśnie w 1945 powstała dzisiejsza zachodnia-banderowska Ukraina, z ziem odebranych Polsce, Rumunii, Węgrom, a nawet Słowacji. O ile w przypadku Wołynia, który zamieszkiwali w większości Rusini-Ukraińcy, ( zresztą tak samo jak Białorusini Polesie ), to już reszta tych odebranych w 1945 ziem nie miała z tą Rosyjską-Ukrainą nic wspólnego. Co do ugody pejeresławskiej 1654, to dziwnym trafem zaginęła ona tylko stronie Ukraińskiej, widocznie tak im wygodniej, za to jest tekst Rosyjski, którzy kwestionują dzisiejsi Ukraińcy. Natomiast sam Hetmanat, który w 1654 roku powstał, był z czasem coraz bardziej ograniczamy. Aż w 100 lat później ci Ukraińcy czyli szlachetnie urodzeni Kozacy, bo kto by się tam pytał zwykłej czerni o zdanie, stracili całą dość ograniczoną zresztą autonomię i stali się Małorosjanami, po 2 rozbiorze RON, kiedy Rosja do posiadanej już Ukrainy Lewobrzeżnej, przyłączyła również Ukrainę Prawobrzeżną. Od końca XVIII wieku jedynym co pozostało z tej autonomii, to nazwa pułki kozackie jako część armii Rosyjskiej. Od zawsze te ziemie zamieszkiwali Rusini, bo nawet trzecie państwo, które miało powstać po przekształceniu RON w RTN ( Unia hadziacka 1658 ), miało nazywać się Księstwo RUSKIE. Ukraina to tylko nazwa ziem na prawym i lewym brzegu Dniepru, tj. województw Kijiwskiego i Bracławskiego, które w 1569 roku WKL – Zygmunt August – dziedziczy książę Litwy, ale jako władca Korony, tylko król elekcyjny – przyłączył do Korony. Unia lubelska 1569, to było najgorsze co mogło spotkać Koronę-Polskę. Na unii lubelskiej skorzystali tylko Litwini, zarówno Białorusini jak i Żmudzini, natomiast Korona została wciągnięta tylko w wojny z Moskwą, Turcja, Tatarami, oraz wojnę domową z kozakami i chłopami Ruskimi. Do tego doszli Szwedzi i w zasadzie do końca XVII wieku RON uchylił się już do upadku. Tylko dlatego ze był taki duży przetrwał aż do 1795, roku. Polska się odrodziła w latach 1807-1815-1918, natomiast Ukraina nie powstała aż do 1991 roku, kiedy upadek ZSRR dał jej niepodległość na tacy. Oczywiście był też Ukrainski epizod w latach 1918-1920, kiedy to Ukraincy ( stworzeni przez Austrię na przełomie XIX i XX wieku ), korzystając z protekcji najpierw Austrii i Niemiec, a później Polski próbowali stworzyć swoje państwo jednak bezskutecznie. A jedyna szansę zmarnowali Ukraińcy z zaboru Austriackiego – ZURL – linia Berthelem’ego z 1919 roku. Podczas kiedy Ukraińcy z zaboru Rosyjskiego – URL – walczyli z Rosjanami, tak Białymi jak i Czerwionymi, a nawet pomiędzy sobą władzę. Polaka od 1918 była jedna pomimo tego ze wchodziła w skład aż trzech zaborów. Natomiast Ukraińcy zamiast stworzyć jedno państwo, od samego początku byli podzieleni na wschód i zachód i tak jest do dziś, a nawet gorzej, bo sa dziś podzieleni na trzy części. Banderowski zachód, Rosyjski wschód i środek z Kijowem, czyli prawdziwa Ukrainę.

      • niepoprawny politycznie Odpowiedz

        Niech Pan nie przesadza z tą unią lubelską!
        Jeszcze przed nią prowadziliśmy ciągłe i wielkie wojny – razem z Litwą i bez niej; z Moskwą. „…w 1399 roku wojska POLSKO-litewskie dowodzone przez Witolda i wspomagane przez Tochtamysza poniosły klęskę pod Worsklą.” Mimo tej klęski Timur Kulawy nie uderzył na ziemie koronne (bo poniósł ogromne straty w walce z wojskami unii krewskiej), co ponoć planował, ale wybrał, wg niego łatwiejsze (bogatsze? – wątpię), inne cele: Mameluków i Osmanów (!).
        Następnie były kolejne wielkie bitwy z przed czasów unii lubelskiej, pod Orszą, gdzie odnieśliśmy niewiarygodnie wielkie zwycięstwa dające podstawę naszemu złotemu wiekowi: a właśnie, właściwie kto ze sobą w nich walczył?
        Białorusini uważają np., że to głównie oni + ledwie garstka Polaków i nieco więcej Litwinów – i nawet do czasów Łukaszenki, rocznica drugiej była dla nich świętem państwowym!
        I słusznie! Głównie walczyli ze sobą bowiem Rusini, tak po naszej jak i ruskiej stronie, i to do co najmniej połowy XVII wieku…
        A obecnie jako spolszczeni stanowią oni – Rusini, wg niektórych badaczy nawet ok. 40% polskiego społeczeństwa!

        No i to nie Litwa „zdobywała” księstwa ruskie z czasów rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej, ale przejmowała je POKOJOWO – w zdecydowanej większości. Litewscy władcy, książęta z reguły byli bowiem zapraszani przez Rusinów na tzw. „kniażenie” w miejsce wymarłych ich rodzimych linii, zresztą nie koniecznie Rurykowiczów nawet często, czy też, częściej, wypędzanych nieudolnych, nieskutecznych swych rusińskich rodzimych władców lub okrutnych bo „post-tatarskich”, twerskich czy później moskiewskich Rurykowiczów. Litwa była więc tak samo uprawniona do zbierania ziem ruskich jak i wielkie księstwo – „carstwo” Tweru, które podstępem, przez mocno tatarskie w swej istocie, stosunkowe małe księstwo moskiewskie, zostało pozbawione tytułu księcia włodzimierskiego, dającego możność sprawowania władzy z nadania chana ordy…
        Moskwa więc od zarania swego politycznego bytu posługiwała się zdradą, podstępem i nieludzkimi formami prowadzenia wojen: skrajnym azjatyckim, post-tatarskim okrucieństwem…

        Tymczasem Putin używa bez przerwy argumentu konieczności historycznego dokończenia zbierania ziem ruskich (co ciekawe wg niego ziemię chełmską i całą naszą Galicję, też tutaj trzeba, jako część historycznej Rusi Halickiej i Czerwonej, którą przejęliśmy przecież pokojowo – wojna była tylko z Węgrami w imieniu tych księstw; zająć jako ziemie ruskie), akcję zbierania zaczętą przez Moskwę, co jest kłamstwem!
        Tego bowiem Twer i Litwa w większości dokonały złączenia, a Moskwa podstępem i siłą po(o)dbijała, scalone przez te państwa ziemie ruskie!

        Tak jak i kłamstwem putinowskiej kliki jest to, że Ukraińcy to ludność głównie napływowa, a nie od wieków zamieszkała, miejscowa!
        I nawet stosunkowo młoda historycznie nazwa Ukraina, oznaczająca skraj ziem koronnych i Litwy, tego faktu nie zmienia, bo zmienić nie może tegoż, że etnogeneza narodu ukraińskiego jest tak i wystarczająco długa – sięga Rusi Kijowskiej i księstw halickich; jak i oczywista. Etnos ukraiński jest więc wystarczająco jednorodny, by dawał różnym grupom poczucie bycia jednością, częścią jednego narodu rusińskiego – ukraińskiego mówiącego jednym językiem, równoprawnie tak – tj. narodem; nazywanego obok narodu tak ruskiego jak i białoruskiego.
        Dzielenie go – ukraińskiego przez Pana na różne „żywioły” quasi narodowe, w tym iście „cudaczny” rzekomo w większości banderowski, jest tyle „funtów kłaków” warte co np. przeciwstawianie sobie w Polsce Kaszubów i Górali…

        No i o ile unie z Litwą dały nam długi okres istnienia, rozwoju, ba potęgi!, to jednak utopijna, kompletnie oderwana od rzeczywistości, unia hadziacka w sposób bezpośredni przyczyniła się do naszego upadku, permanentnej wojny z Rosją. „Po obu stronach było [bowiem] wielu niezadowolonych z tych postanowień. Polacy i Litwini uważali je za chwilowe ustępstwa wymuszone klęskami militarnymi. Obawiano się – jak się okazało, słusznie – że sprowokują one [ustalenia unii hadziackiej] Rosjan do wznowienia działań wojennych.” (za Muzeum Historii Polski). Rosja uznała to – u. Hadziacką, tak jak i dzisiaj np. rozszerzanie NATO, jako swoiste casus belli, jako sojusz wymierzony głównie właśnie w Rosję. Szwecja i Turcja, zaś jako symptom słabości nie tylko RON ale i ukraińskich powstańców.
        Ponadto przykład nawet dzisiejszej UE pokazuje, że rządzące triumwiraty zawsze, nie tylko w starożytnym Rzymie, w praktyce się nie sprawdzają. Rządziły w UE przez wiele lat – de facto – rzekomo zgodnie, takie kraje jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania, jednak… Ta ostatnia z czasem poczuła się (słusznie czy niesłusznie, to inna sprawa – i tutaj nie ma znaczenia) w końcu na tyle zmarginalizowana…
        W tej hadziackiej taką zmarginalizowaną składową zapewne „poczułaby się” z czasem Litwa lub Ukraina.

        Czy to – unia hadziacka, była więc jedną z istotnych przyczyn rozbioru Polski?
        Nie. Jedyną istotną przyczyną rozbiorów – II i III, była jakobińskość, profrancuskość ówczesnych władz polskich, tych z przed II rozbioru, stąd największa ówczesna potęga światowa, Wielka Brytania, sprzedała nas w Londynie zaborcom za ich udział w anty-jakobińskich koalicjach wymierzonych w jakobińską Francję…

        • Izabela Kwiatkowska

          Popieram – Monika.
          Jeśli to jest jeszcze nie jest zrozumiałe, to porównajmy do zakupu chociażby samochodu z „dalekiego” zachodu. Czyj jest, czy tego co go miał na początku ( kiedy był ten początek?), czy też tego co go ostatecznie, oficjalnie nabył ( czy to darowizną czy też umową kupna.? ).
          No przecież każdego obowiązują zasady prawa i dobrych obyczajów ( chyba że mamy do czynienia z dzikim ( najeźdźcą). A swoją drogą też bym tak chciała – odstapilam samochód, coś mi się nie spodobało i jak nabywca mi go dobrowolnie nie odda to mogę go zniszczyć?, w końcu kiedyś był mój.

  7. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    „Aneksji sowieckich…” – mój symptomatyczny błąd, Rosja rządzona przez sowieckich aparatczyków, owszem racjonalnie przyjęła kapitalizm, ale jedynie substytuty demokracji – ciągle politycznie jest mocno sowiecka.

  8. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Wystąpienie Putina z przed dwóch dni bardzo przypominało ponadto przemówienie Hitlera z kwietnia 1939., a np. ten jego fragment: „Przesunięcie granicy ma znaczenie wojskowe. Polak nie jest po prostu dodatkowym wrogiem. Polska zawsze będzie stała po stronie naszych przeciwników. Wbrew układowi o przyjaźni, w Polsce w dalszym ciągu istniała wola, by wykorzystać przeciwko nam każdą nadarzającą się okazję.” – oczywiście zamieniając Polskę na Ukrainę; kilkukrotnie w różnych kontekstach, nieomal „toczka w toczkę” Putin powtórzył…

  9. Tadek Odpowiedz

    Czytam m. in. „zarządzając deportację całej populacji krymskich Tatarów. Pod fałszywym zarzutem, że współpracowali z Niemcami podczas II wojny światowej,”… Autorzy tekstu to wierutni kłamcy, niegodni miana redaktorów.
    (…) Gdy wybuchła wojna, ludność tatarska jednogłośnie stanęła po stronie nazistowskich Niemiec. Tatarzy krymscy wcieleni do Armii Czerwonej masowo zdezerterowali. „20 tysięcy Tatarów krymskich (prawie cały pobór od początku wojny. – Aut.) zdezerterowali.(…)
    (…) Feldmarszałek Erich von Manstein: „…większość ludności tatarskiej Krymu była dla nas bardzo życzliwa… Tatarzy natychmiast stanęli po naszej stronie… Przyjechała do mnie delegacja tatarska, przywożąc owoce i piękne ręcznie robione tkaniny na wyzwoliciela Tatarów „Adolf Effendi”. Według informacji Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych Niemiec z dnia 20 marca 1942 r. do służby w Wehrmachcie zwerbowano około 10 tys. ochotników. Ponadto: „Według komisji tatarskiej starszyzna wsi zorganizowała jeszcze 4000 osób do walki z partyzantami. Ponadto około 5000 ochotników jest gotowych do uzupełnienia sformowanych jednostek wojskowych… można założyć, że uwzględniono wszystkich gotowych do walki Tatarów.(…) Nie było rodziny tatarskiej, której mężczyzna w wieku wojskowym nie służyłby sprawie Adolfa Effendiego. Ponadto służył z błogosławieństwem starszych krewnych. I nie mogło być inaczej w patriarchalnych rodzinach Tatarów. Współczynnik zdrady podczas wojny, wśród narodów słowiańskich wynosi 0,5%. Tatarzy krymscy, którzy są „winni bez winy”, mają „współczynnik zdrady” większy niż 10%, a według danych samych Tatarów wynosi on 15%.
    Już na początku lat pięćdziesiątych na zesłaniu u Tatarów krymskich, wysiedlonych do Uzbekistanu, spośród 151,7 tys. deportowanych, urodziło się 18 830 dzieci. Pomyślcie więc, co było lepsze dla Tatarów krymskich – proces i wyrok zgodnie z stanem wojennym dla 20 tysięcy zdrajców czy przesiedlenie, choć przymusowe?

    • wr Odpowiedz

      Dziwisz się, ze Tatarzy wojska niemieckie witali jak wyzwolicieli spod jarzma sowieckiego? Nie oni jedyni spośród ciemiężonych mniejszości narodowych Europy

  10. Antifa Jaworzno Odpowiedz

    Mimo że jestem proukraiński, i antyputinowski – to większych bzdur nie czytałem. Byłem na Krymie rok przed rosyjskim zajęciem go. Tam spotkać kogoś kto uważał się za Ukraińca i tam mieszkał to był nie lada wyczyn. Inna rzecz Tatarzy Krymscy – ale tych już jest niewiele w skali całego Krymu. Sami mieszkańcy najczęściej określali się jako Krymczanie albo Rosjanie. To, że Krym nie odpadł od Ukrainy już w latach 90tych było zasługą szerokiej autonomii przyznanej mu przez władze Ukrainy.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.