Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Awanturnik, porywacz, „łowca kłopotów”. To jego bolszewicy wysłali, by opanował polskie rzeki

Połupanow na krótko przed śmiercią w 1956 roku.

fot.Антонов .А.О./CC BY-SA 4.0 Połupanow na krótko przed śmiercią w 1956 roku.

Działał skutecznie i bezwzględnie, a jego oddział sprawdził się na wielu frontach. To on pacyfikował pragnący wybić się na niepodległość Kijów. Jedni widzieli w nim amanta i blagiera, inni – genialnego dowódcę. Kim był Andriej Połupanow i co robił, zanim wyruszył na wojnę polsko-bolszewicką?

Pierwsze sowieckie jednostki rzeczne na Polesiu pojawiły się w kwietniu 1919 roku. 16 kwietnia na rozkaz dowódcy 8 Dywizji Strzelców, Emelijana N. Jewdokimowa, zorganizowano Flotyllę Rzeczną rejonu Prypeci, zwaną również Prypeckim Oddziałem Statków Rzecznych, pod dowództwem Leonida Ossowskiego. Jewdokimow oddał ją do dyspozycji dowódcy 1 Brygady tej dywizji. Początkowo składała się on z 4 nieuzbrojonych bocznokołowców: „Rżyszczew” („Ржыщев”), „Sokoł” („Cокол”), „Wietka” („Ветка”) i „Wjun” („Вьюн”), 7 motorówek oraz 11 niewielkich jednostek transportowych.

Jednak głównym przeciwnikiem Flotylli Pińskiej miała stać się utworzona 12 marca 1919 roku w Kijowie Dnieprzańska Flotylla Wojenna, której dowódcą został Andriej Wasyliewicz Połupanow. Zrobił on zawrotną karierę w Armii Czerwonej, mimo że daleko było mu do gorliwego komunisty, a bliżej do poszukiwacza przygód, awanturnika i drobnego blagiera, który lubił roztaczać wokół siebie aurę wyjątkowości. Można powiedzieć, że był typem amanta, macho, pozującego do zdjęć z pistoletem za pasem i taśmami amunicyjnymi przewieszonymi przez pierś, niczym bohater książek Jacka Londona czy Edgara Rice’a Burroughsa.

Rewolucyjna kariera

Pochodził z Makiejewki, leżącej tuż obok Doniecka. Urodził się w ubogiej rodzinie górniczej i sam też był skazany na pracę w kopalni. W Donbasie można było albo wykopywać węgiel, albo pracować w polu. W ślady ojca poszedł w 1904 roku, lecz w przeciwieństwie do niego zaczął uczestniczyć w spotkaniach organizacji socjalistycznych i komunistycznych. Lewicowa ideologia bardzo mu odpowiadała. Działacze uświadomili mu, że jest wyzyskiwany i z tej biedy oraz wyzysku może się wyrwać jedynie wtedy, gdy burżuje staną pod murem, a na ich grobach nastąpi redystrybucja dóbr.

Począł aktywnie uczestniczyć w pracach organizacji socjalistycznych i w 1912 roku został członkiem Rosyjskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, w której czynnie działał aż do wybuchu I wojny światowej. Nie było to takie łatwe, kiedy w 1909 roku trafił do marynarki wojennej. Za działalność rewolucyjną i przynależność do partii trafił do więzienia, które opuścił po wybuchu wojny.

Dnieprzańska Flotylla Wojenna była głównym przeciwnikiem Flotylli Pińskiej (na zdjęciu).

fot.domena publiczna Dnieprzańska Flotylla Wojenna była głównym przeciwnikiem Flotylli Pińskiej (na zdjęciu).

Podobnie jak kilka tysięcy innych młodych ludzi, trafił do Floty Czarnomorskiej, gdzie zdobył pierwsze doświadczenia wojenne. Najpierw służył na krążowniku liniowym „Impieratrica Marija”. 7 października 1916 roku doszło do pożaru, a następnie dwóch eksplozji dziobowych składów amunicji. Okręt zatonął, a wraz z nim 398 osób. Połupanow zdołał się uratować i trafił do dywizjonu niszczycieli. Tam prawdopodobnie poznał swego późniejszego przeciwnika, ówczesnego chorążego, Karola Taubego.

Podobnie jak losy Polaka, tak losy Połupanowa zmieniły się wraz z wybuchem rewolucji lutowej. Początkowo płynął z nurtem wydarzeń, jednakże w krótkim czasie stał się prawdziwym „łowcą kłopotów”. W grudniu 1917 roku Połupanow, liczący wówczas 29 lat, skrzyknął grupę komunistycznie nastawionych marynarzy i poprowadził ją do walki z kontrrewolucją i interwentami.

A było ich wówczas sporo. W tym czasie na Ukrainie od 15 maja 1917 roku budowany był Korpus Czechosłowacki, tworzyły się kozackie sotnie; były oddziały ukraińskie wierne Semenowi Petlurze, wojska niemieckie, austro-węgierskie i w końcu – bolszewicy oraz anarchiści. Wkrótce wszyscy zaczęli walczyć ze sobą, co i rusz zmieniając sojusze.

Kiedy 20 listopada 1917 roku Ukraińska Centralna Rada ogłosiła powstanie Ukraińskiej Republiki Ludowej jako niezależnego bytu państwowego, połączonego z Republiką Rosyjską na zasadach federacyjnych, bolszewicy rozpoczęli przygotowania do jej zajęcia przy pomocy miejscowych Rosjan oraz rosyjskich garnizonów i oddziałów przyfrontowych. 11 grudnia wybuchło w Kijowie powstanie przeciwko Centralnej Radzie, inspirowane przez bolszewików.

Walki toczyły się w całym mieście, lecz Sowieci dość szybko zostali wyparci przez Czechosłowaków i Ukraińców. Pod ich eskortą rewolucjoniści zostali zapakowani w pociągi i wysłani do Moskwy. Równocześnie jadący na pomoc powstaniu zbolszewizowany 2 Korpus Gwardyjski pod dowództwem Eugenii Bosz został rozbrojony w Żmerynce przez 1 Korpus Ukraiński i również odesłany do Rosji.

Walki na Ukrainie

Kiedy wieści o klęsce powstania dotarły do Rady Komisarzy Ludowych, ta wystosowała do rządu ukraińskiego ultimatum, w którym żądała podporządkowania się wojskom bolszewickim. Nie czekając na odpowiedź, w stronę Kijowa ruszyły z Charkowa, Doniecka i Odessy oddziały Czerwonej Gwardii. Wśród tych ostatnich znalazł się oddział Połupanowa.

Połupanowcy walczyli w grupie Michaiła Murawiowa, która atakowała Kijów z kierunku Połtawy. Skuteczność i bezwzględność dowódcy oddziału marynarzy sprawiły, że stał się sławny wśród czerwonogwardzistów. Takich ludzi potrzebowano na najważniejszych odcinkach frontu. Nie może więc nikogo dziwić, że towarzysze z Piotrogrodu nie wahali się ani chwili, kiedy trzeba było wyznaczyć komendanta miasta.

Połupanow wydawał się wręcz idealnym kandydatem: odważny, wsławiony w walkach, pozbawiony skrupułów ideowiec. 26 stycznia 1918 roku, jeszcze przed wejściem bolszewików do Kijowa, został mianowany komendantem miasta. Od Rady Komisarzy Ludowych otrzymał wolną rękę w zarządzaniu Kijowem, co bardzo skrupulatnie wykorzystał.

Połupanow miał wolną rękę w zarządzaniu Kijowem. Widok na miasto ze strony rzeki.

fot.domena publiczna Połupanow miał wolną rękę w zarządzaniu Kijowem. Widok na miasto ze strony rzeki.

Wraz z Murewiowem był odpowiedzialny za masowe rozstrzeliwania ukraińskich i białorosyjskich oficerów i kadetów. W ciągu kilku pierwszych dni jego ofiarą padło kilka tysięcy ludzi. Prowadził rekwizycje, zajmował fabryki, niewielkie warsztaty, prywatne mieszkania. W końcu zarekwirował także pociąg pancerny typu „Chunchuz”, remontowany w kijowskich warsztatach kolejowych, który niebawem został nazwany „Свобода или смерть!” – „Wolność albo śmierć!”.

Niestety sama ideowość do pracy administracyjnej nie wystarczała. W końcu ktoś w Moskwie zorientował się, że ledwie umiejący pisać górnik lepiej sprawdzi się na froncie niż za biurkiem i ponownie wysłano go w bój. Połupanow na czele swego oddziału kolejowego wrócił do Odessy, gdzie przejął samobieżny wagon pancerny nazwany „Zaamurec”. Połączony skład został nazwany pociągiem pancernym № 4 „Połupanowcy” („Полупановцы”), choć częściej używano nazwy „Wolność albo śmierć!”, a w dokumentach po prostu „pociąg pancerny Połupanowa”.

Fontanny i miriady bryzgów

Pociąg ten wyjechał najpierw do Jekatierinosławia, gdzie przeciw ukraińskim nacjonalistom walczyły oddziały anarchistycznej Gwardii Marii Nikiforownej. Po szybkim zdławieniu Ukraińców Połupanow ruszył na wschód. Z rozkazu Tuchaczewskiego próbował wprowadzić władzę ludową w Melekesie. Nie udało mu się to – mieszkańcy miasta i lokalna biała milicja odrzucili bolszewików na zachód w kierunku Wołgi. Później walczył w Syzraniu i dalej, w Symbirsku.

Po szybkim zdławieniu Ukraińców Połupanow ruszył na wschód. Zdjęcie z 1918 roku.

fot.Антонов .А.О. / CC BY-SA 4.0 Po szybkim zdławieniu Ukraińców Połupanow ruszył na wschód. Zdjęcie z 1918 roku.

Tam, w walce z Korpusem Czechosłowackim, pomyślność go opuściła. 22 lipca około 9.00 rano „Wolność albo śmierć!” został ostrzelany silnym ogniem artyleryjskim. Pocisk rozerwał tory. Droga odwrotu została odcięta. Kolejne szrapnele zaczęły rozrywać się nad składem, dziurawiąc lekko opancerzone wagony. Połupanow wspominał:

Rankiem 22 lipca przygotowywaliśmy się znów do ataku, jednak w tym czasie zorientowaliśmy się, że oddziały symbirskiego garnizonu porzucają pozycje i odchodzą w różnych kierunkach, a od strony stacji Czerdakle w stronę Wołgi przebijają się białoczesi. Rozpoczęliśmy atak, ale został on szybko odparty. Groziło nam okrążenie.

Dlatego zdecydowaliśmy się odejść i umocnić się pomiędzy lasem winnowskim a miastem. Kiedy brakło amunicji załoga zaczęła odchodzić w stronę miasta. Pociąg stał ukryty za wzgórzem w wąwozie.

Obok pierwszej platformy zebrali się bojcy. Niektórzy stali, inni przysiedli na trawie. Zmęczone, wyczerpane, zimne twarze: każdy rozumie, że nadchodzi koniec…

Zajęliśmy obronę okrężną, przygotowując się do odparcia wroga. Razem z nami zerwany most i szeroka Wołga… Z każdą godziną zwiększa się groźba przechwycenia pociągu przez Białych. Razem z Samokiszem, Wasiliewem, Gimelszteinem, Krawczukiem decydujemy, aby go zniszczyć. […]

Skład ciężko rusza się z miejsca. Bojcy zdejmują czapki, furażerki. Ostatni raz czytają wolno przesuwające się słowa: „Wolność albo śmierć!”. Celowniczy Wasia wziął z wagonu swój akordeon, ze złością rzuca go o ziemię i sam pada na nią twarzą w dół. Plecy trzęsą się jak w febrze. (…)

Sełeckij zeskoczył z parowozu, kiedy skład wchodził już na most. Przejechał przez ostatnie zachowane przęsło… Na mgnienie oka platforma zawisła w powietrzu, po czym spada w dół. Za nią z rykiem i piskiem spada parowóz, wagony…

Ogromne fontanny i miriady bryzgów wytryskują w górę. Rozstępują się i znów zamykają wzburzone wody, znacząc się szerokimi kręgami…

W rzeczywistości zniszczenie pociągu nie było aż tak widowiskowe. Główny skład pociągu pozostał tuż przed mostem, uszkodzony jedynie ogniem artylerii z wykolejoną lokomotywą i węglarką. Do Wołgi stoczył się jedynie „Zaamurec”, z którego bohatersko wyskakiwał Sełeckij. Być może w swych wspomnieniach Połupanow nie chciał się przyznać, że rozkazał porzucić pociąg i wycofać się wzdłuż rzeki. Niewielkimi grupkami „połupanowcy” przebijali się pomiędzy oddziałami białych na północ. Świadczą o tym wspomnienia czeskich żołnierzy:

Do miasta wchodzimy przez most bez walki. Miasto jest już obsadzone Armią Narodową. Mieszkańcy przyjęli nas z entuzjazmem. Po drugiej stronie mostu stoi pociąg pancerny, nazywaliśmy go Lenin, z karabinami maszynowymi i działami. Wykoleił się, złamał barierkę i wisiał nad skrajem mostu. Pod mostem leżał rozerwany na strzępy automobil. Dalej już nie pójdziemy. Mamy wrócić do eszelonu. Oglądamy dokładnie pancerkę. Cieszymy się, że to, co mu obiecaliśmy, spełniło się. Teraz po zakończeniu naprawy będzie służył nam. Było na nim napisane: „Pociąg pancerny Połupanowców. Wolność albo śmierć”.

Pociąg pancerny Połupanowa skończył w nurcie Wołgi.

fot.domena publiczna Pociąg pancerny Połupanowa skończył w nurcie Wołgi. Zdjęcie poglądowe.

Połupanow nie wspomniał także, że nim przyszło mu walczyć z Czechosłowakami, porwał w okolicach Symbirska 10 młodych dziewcząt, z których uczynił harem. Woził je z sobą przez dwa miesiące wszędzie, gdzie tylko przyszło mu walczyć. Jedynie podczas wymiany ognia pozostawiał je na tyłach pod strażą, aby nie przeszkadzały podczas walki. Pisał o tym Jon Jakir, ówczesny dowódca batalionu strzelców, a później wysoki dowódca sowiecki, który podsumował Połupanowa: Ciemny to był człowiek z tego dowódcy, i nie bolszewik.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Sławomira Zagórskiego „Białe kontra czerwone. Polscy marynarze w wojnie z bolszewikami”. Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Poznaj historię polskich marynarzy na wojnie z bolszewikami:

Komentarze (2)

  1. Starża Odpowiedz

    Ciekawe! Ale o walkach z naszą flotą ani wzmianki, a jak napisał @Grzegorz tytuł to sugeruje. A pociąg pancerny tego pana nie wyglądał z pewnością tak, jak ten na zdjęciu. No właściwie można by to wybaczyć, bo zdjęcie podpisane jest jako poglądowe, ale w błąd wprowadza. Na zdjęciu jest zapewne któryś z polskich pociągów pancernych, np. „Śmiały”, albo „Danuta”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.