Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Trzysta worków paszy dla wielbłądów. Skąd się wzięła kawa w Europie?

Kawa po turecku podawana w tygielku (fot. Aleksandra Zaprutko-Janicka)

fot.Aleksandra Zaprutko-Janicka Kawa po turecku podawana w tygielku (fot. Aleksandra Zaprutko-Janicka)

Statystyczny Europejczyk wypija dziennie 4 filiżanki kawy, co daje 160 litrów na osobę w ciągu roku. Wielu wprost nie wyobraża sobie dnia bez tego napoju. Tymczasem jego kariera na naszym kontynencie to stosunkowo świeża sprawa. I wszystko to robota Turków oraz jednego Polaka.

Przeciętny siedemnastowieczny Europejczyk pijał piwo, wino, napary ziołowe i kompoty. Tak powszechny dzisiaj zwyczaj picia kawy wówczas nie istniał. Europejczycy widywali go co najwyżej u Turków. Właśnie tak zapoznał się z aromatycznym napojem Claudius Angelus de Martelli, rotmistrz regimentu cesarskich kirasjerów generała hrabiego Dünewalda, który 2 lipca 1683 roku trafił do niewoli. Nazajutrz został przekazany wielkiemu wezyrowi Kara Mustafie, który zdążał w kierunku Wiednia. Znajdując się w tureckim obozie, jak to opisuje Johannes Sachslehner w książce „Wiedeń 1683”:

Rotmistrz z odrazą patrzył, jak Turcy bezczeszczą zrabowane z kościołów i klasztorów sprzęty: plują na krucyfiksy i różańce, piją kawę z kielichów mszalnych.    

Dla de Martellego, jako chrześcijanina, takie wykorzystanie naczyń mszalnych było najcięższym świętokradztwem. Jednak dla Turków zrabowane w kościołach kielichy były ładnymi pucharkami, w sam raz nadającymi się do picia ich ulubionego napoju.

Inny jeniec, młody włoski arystokrata Luigi Ferdinando Marsigli, znacznie lepiej odnajdywał się w nowych warunkach. Już wcześniej miał on styczność z pobratymcami Kara Mustafy. Przed paroma laty wybrał się w kilkunastomiesięczną podróż to Stambułu, poznając tamtejszą kulturę. To w stolicy Imperium Osmańskiego zetknął się po raz pierwszy z kawą i przywiózł stamtąd manuskrypt poświęcony kawowcowi.

Wjazd Jana III Sobieskiego do Wiednia (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Wjazd Jana III Sobieskiego do Wiednia (fot. domena publiczna)

W kuchni tureckiego paszy nauczył się parzenia doskonałego napoju i już wkrótce to on serwował wpływowemu urzędnikowi kawę. Gdy odzyskał wolność, nie zapomniał o nabytych umiejętnościach i w 1695 roku wydał włoski przekład manuskryptu o kawowcu. Akurat wówczas, gdy kawa zaczęła w Europie zyskiwać popularność.

Husaria szarżuje po kawę?

Triumfalny europejski pochód pełnego zbawiennej kofeiny napoju tak naprawdę rozpoczął się 12 września 1683 roku od półgodzinnej szarży pod wodzą Jana III Sobieskiego. Król ruszył do natarcia, nazwanego później odsieczą wiedeńską, by ratować obleganą przez Turków stolicę Austrii. Wielki wezyr Kara Mustafa był pewny swego, co ostatecznie przyczyniło się do jego klęski i ucieczki z pola bitwy. Całe obozowisko Turków wpadło w ręce zwycięzców. Wśród łupów znalazły się setki worków z dziwnymi ziarnami. Jak możemy przeczytać w katalogu wystawy „Świat kawy” Muzeum Inżynierii Miejskiej  w Krakowie:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.