Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Polska była przedmurzem chrześcijaństwa?

Jan Sobieski po bitwie wiedeńskiej. Obraz Jana Matejki.

Jan Sobieski po bitwie wiedeńskiej. Obraz Jana Matejki.

Przedmurze na stałe weszło do arsenału polskich mitów narodowych. Czy rzeczywiście Polska nim była? I czy we frazesy o przedmurzu wierzyli papieże oraz królowie, w których obronie ponoć występowaliśmy?

Pojęcie przedmurza chrześcijaństwa niemal od początku posiadało podwójne ostrze: wyznaniowe (skoro pojmowano je jako barierę przeciwko islamowi) i cywilizacyjno-polityczne (gdyż miało stanowić zaporę, chroniącą europejską cywilizację przed azjatyckim barbarzyństwem).

Od połowy XV wieku aż do bitwy pod Wiedniem przypominanie antemurale służyło polskiej racji stanu, ułatwiając uzyskiwanie pieniędzy, posiłków wojskowych oraz wsparcia politycznego nie tylko na walkę z Turcją, lecz również z Moskwą czy Szwecją. Natomiast Rzym aż do bitwy pod Cecorą (1620) patrzył ze sceptycyzmem na strojenie się w szaty obrońcy antemurale kraju, który nie chciał wejść do ligi antytureckiej.

Sens polskiej bariery

Choć w XVII stuleciu Rzeczpospolita walczyła przede wszystkim w obronie swoich granic, to jednak na Zachodzie Europy uwierzono, że jej klęska może oznaczać zalanie sąsiednich krajów nie tylko przez Turków, ale również i Tatarów czy przez mieszkańców państwa moskiewskiego. A przecież w XV–XVII wieku ani chanat, ani też Rosja nie miały zamiaru ani odpowiednich sił po temu, by posunąć swą ekspansję w głąb kontynentu.

Tatarzy nigdy nie przyłączyli ani skrawka ziem Rzeczypospolitej, wojska rosyjskie dopiero w okresie wojny siedmioletniej (1756–1763) posunęły się w głąb Niemiec, a w początkach następnego stulecia dotarły aż do Paryża. Było to możliwe jedynie wskutek najpierw osłabienia „polskiego przedmurza”, a następnie zniknięcia szlacheckiej Rzeczypospolitej z mapy politycznej kontynentu.

Bitwa pod Cecorą. Obraz Witolda Piwnickiego.

Bitwa pod Cecorą. Obraz Witolda Piwnickiego.

Choć na całe dzieje przedrozbiorowej Polski przypada nie więcej niż trzydzieści lat wojen polsko-tureckich oraz kilkadziesiąt lat zmagań polsko-moskiewskich, to jednak sens polskiej bariery polegał nie na bezpośrednich starciach militarnych, lecz na samym fakcie jej istnienia.

Arsenał mitów narodowych

Na skutek rozbiorów, które w tak wielu punktach zmieniły spojrzenie na przeszłość, antemurale wzbogaciło arsenał mitów narodowych, stając się zarazem jednym z narzędzi walki o odzyskanie niepodległości. Zasługi polskiego przedmurza dla Europy miały teraz zostać przez nią spłacone.

W zmienionych historycznie warunkach antemurale stawało się bastionem również i przeciwko „wschodniemu barbarzyństwu” czy „azjatyckiej formacji”. W tym drugim charakterze dostrzegał zasługi przedmurza także i obóz skrajnej lewicy, o czym ewidentnie świadczą między innymi wypowiedzi klasyków marksizmu.

Zdecydowany rozbrat nastąpił po roku 1920, kiedy to przedmurze z antytureckiego (XVII wiek) i antyrosyjskiego (XIX wiek) zamieniło się z kolei w twierdzę, mającą chronić Europę, zachodnią cywilizację, jak również oparty na tych wartościach ład społeczny, przed „komunistycznym zalewem”.

"Cud nad Wisłą" Jerzego Kossaka.

„Cud nad Wisłą” Jerzego Kossaka.

W tym też między innymi charakterze antemurale stało się obiektem burzliwych dyskusji, towarzyszących obchodom polskiego tysiąclecia. Jak każda wielka legenda historyczna, również i ono nadawało się w szczególny sposób do podkładania pod dawno ukuty termin coraz to nowych treści.

Tarcza wspólnoty chrześcijańskiej

Hasło: Polska – przedmurzem chrześcijaństwa, łączyło w sobie religię i politykę, treści doczesne i eschatologiczne, relikty średniowiecza z nowożytną doktryną równowagi politycznej, jaka jest niezbędna na naszym kontynencie.

Z jednej strony antemurale wiązało się z ideą ligi antytureckiej, o której u nas tak wiele pisano, choć Rzeczpospolita weszła do niej dopiero w ostatniej ćwierci XVII stulecia. I wówczas zresztą polskie przedmurze nie straciło w istocie swego defensywnego charakteru. Z drugiej zaś strony, dzięki pewnym elementom krucjatowym (jakże często i chętnie pisano o odzyskaniu Ziemi Świętej) nawiązywało do ideologii czasów średniowiecza.

Polska ogłosiła się tarczą wspólnoty chrześcijańskiej w momencie, gdy wspólnota ta przestała już faktycznie istnieć. Pokój westfalski (1648), który ostatecznie zerwał z frazeologią wyznaniową w sprawach politycznych, u nas otworzył okres długich wojen, ugruntowujących legendę polskiego przedmurza.

"Bitwa pod Chocimiem" Franciszka Smuglewicza

Bitwa pod Chocimiem” Franciszka Smuglewicza

Ojczyzna skazana na wielkość

Choć od czasu do czasu wspominano, iż bronimy w ten sposób całej chrześcijańskiej Europy, więcej było w tym odwołań do wspólnoty interesów opartych na tożsamości wiary niż do świadomości europejskiej. I stało się tak, że w końcu przeciętny szlachcic uwierzył, iż broniąc południowo-wschodnich granic swego państwa przed Tatarami, Turcją czy Moskwą, tym samym stoi na straży całego chrześcijaństwa. Co więcej, zaskarbia sobie zasługi również i w niebie, gdzie musi się znaleźć jako wierny i zasłużony rycerz przedmurza. Jego ojczyzna zaś z racji swego położenia jest „skazana na wielkość”.

W ten sposób powstał typ myśli politycznej pozostającej w ostrym kontraście z jej rozwojem na Zachodzie Europy, gdzie nagrodę (czy karę) w zaświatach dawno już przestano wpisywać w bilans spodziewanych zysków i strat oraz wierzyć w bezpośrednią ingerencję Opatrzności w bieg dziejów. Na taki sposób myślenia niezwykle silny wpływ wywarły ideologia religijna oraz tradycja historyczna, sięgająca od Legnicy (1241) po Wiedeń (1683).

Podczas gdy w innych krajach ich położenie geograficzne miało stanowić jeden z argumentów przemawiających na rzecz realizmu politycznego, u nas aż po wiek XIX służyło ono tezie o szczególnym posłannictwie Polski, wyrażającym się w takim a nie innym usytuowaniu jej przez Opatrzność na mapie Europy.

Utopia na polską modłę

Ma przeto rację Lech Szczucki twierdząc, iż idea przedmurza stanowiła w pewnym stopniu rodzaj utopii konsolacyjnej, „gdy szarpana klęskami Polska musiała znaleźć jakieś usprawiedliwienie swoich cierpień, słabości i – błędów”.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski (Znak 2014).

Nieprzypadkowo w okresie, kiedy Rzeczpospolita była mocarstwem, hasłem przedmurza posługiwała się niemal wyłącznie dyplomacja, antyturecka publicystyka oraz wszelkiego rodzaju ulotna literatura polityczna. Nie sięgają do niego natomiast najwięksi ówcześni pisarze polityczni, tacy jak Andrzej Frycz Modrzewski, Jakub Przyłuski czy Andrzej Wolan. Dopiero w XVII stuleciu antemurale pojawia się w utworach poetyckich, by w następnych dwóch stuleciach trafić na poczesne miejsce w zarysach dziejów Polski, nie mówiąc już o historii Kościoła czy zbiorach kazań.

W czasie gdy pojęcie wspólnoty chrześcijańskiej stawało się coraz bardziej pustym dźwiękiem, a Europa dawno już zapomniała, iż powierzyła Polakom jakąś misję na wschodnich rubieżach kontynentu, ci pozostali wierni dawnym przekonaniom. Stąd się brało ich ogromne rozgoryczenie, gdy w krytycznym momencie Francja czy Anglia nie pospieszyły z pomocą polskiemu „przedmurzu”. W istocie jego los niewiele wzruszał zachodnioeuropejskie metropolie, zadowolone, iż „w Warszawie panuje spokój”.

Misja od Opatrzności

Jan Lechoń w arcyciekawych pamiętnikach, spisywanych już po II wojnie na emigracji, stwierdził, iż – po doświadczeniach rządów totalitarnych – obawia się państw, które głoszą, że mają do spełnienia pewną misję. Podstawowym zadaniem państwa jest bowiem „dać swym obywatelom maksimum dobrobytu i wolności”. Tylko tyle i – aż tyle. Przedmurze zaś było taką właśnie misją, zleconą przez Opatrzność Polakom, dumnym ze swego położenia na krańcach chrześcijańskiej Europy.

Jan Sobieski po bitwie wiedeńskiej. Obraz Jana Matejki.

Jan Sobieski po bitwie wiedeńskiej. Obraz Jana Matejki.

Spory o nie zostały wpisane w wielkie dylematy narodowego losu. Dotyczą one bowiem naszego miejsca w wiekowych kontaktach (czy, jak chcą niektórzy: konfliktach) Wschodu z Zachodem, przyczyn zniknięcia I (a następnie i II) Rzeczypospolitej z mapy politycznej kontynentu, wreszcie niektórych cech i przywar na stałe rzekomo zakodowanych w polskim charakterze narodowym.

Mit przedmurza był wpisany w dwa równoległe ciągi legend: narodowy i uniwersalny. Jego popularność doszła do apogeum w XIX stuleciu i ściśle się łączy z traktowaniem dziejów Polski jako ciągu nieustannych poświęceń dla ojczyzny oraz z przekonaniem o jej wyjątkowej roli w Słowiańszczyźnie, a Słowiańszczyzny w świecie. W istocie jednak mitowi antemurale odpowiadały do pewnego stopnia ideologie misyjne występujące również w historii innych krajów.

Tak więc twórcy rewolucji amerykańskiej żywili przekonanie, że przypadło im w udziale stworzenie pierwszego na świecie wolnego narodu i państwa. W kilkanaście lat później rewolucyjna Francja głosiła, że na niej właśnie spoczywa obowiązek szerzenia w całej Europie z jednej strony zasad sprawiedliwości społecznej, z drugiej zaś przodującej pod każdym względem kultury francuskiej. W XIX i XX stuleciu wielu pisarzy angielskich (z R. Kiplingiem na czele) szczyciło się misją szerzenia cywilizacji białego człowieka na innych kontynentach świata, jaka przypadła w udziale ich właśnie ojczyźnie.

Pięćsetletnia metryka

Można wprawdzie powiedzieć, iż zestawianie tych wszystkich doktryn z dziejami Polski jako przedmurza chrześcijaństwa oraz cywilizacji europejskiej nie jest w pełni uzasadnione, skoro we Francji, Anglii czy Stanach Zjednoczonych miały one żywot czasowo ograniczony, gdy tymczasem metryka terminu antemurale wynosi już przeszło pięćset lat. Pod względem siły oddziaływania i długowieczności da się ona porównać jedynie z teorią Moskwy jako trzeciego Rzymu.

Pauwel Casteels, Bitwa pod Wiedniem.

Pauwel Casteels, „Bitwa pod Wiedniem”.

Różnica sięga jednak o wiele głębiej, niż sam tylko okres trwania wiary w historyczną misję danego państwa czy narodu. Istota wydaje się polegać na tym, iż misje przypisywane sobie przez inne narody służyły przeważnie ich ekspansji na teren państw sąsiednich (idea III Rzymu), całej Europy (hasła rewolucji francuskiej) czy innych kontynentów (owe Conradowskie „placówki postępu”, tworzone przez białego człowieka w Azji i Afryce).

Zaborczy i agresywny charakter nosiła tak zwana idea jagiellońska w Polsce międzywojennej. Uzasadniając jej prawo do odbudowy dawnej państwowości, sięgającej „od morza do morza”, dokumentowała je między innymi rolą przedmurza odgrywaną przez szlachecką Rzeczpospolitą. Za jej czasów jednak antemurale nosiło niemal z reguły defensywny charakter. W XIX stuleciu zaś, w dobie niewoli narodowej, było rozpaczliwym krzykiem o pomoc Europy dla kraju, który ongiś stanowił jej miecz i – tarczę.

W Rosji, Francji czy Anglii idea misji towarzyszyła podbojom kontynentalnym i kolonialnym; w zniewolonej Polsce antemurale nabierało mocy i blasku wraz z pogłębianiem się narodowych nieszczęść, było nurtem kompensacyjnym, odpowiedzią na ciąg przegrywanych powstań oraz następujących po nich represji. Podobnie jak powieść historyczna, służyło „pokrzepieniu serc” polskich.

Misja mocarstw znajdowała pokrycie w aktualnych mapach politycznych świata, odnaleźć polskie przedmurze można było tylko w atlasach historycznych. Pamięć o nim krzepiła, ale równocześnie pozostawała poza obrębem realnej myśli politycznej. Żywotność tego mitu wynikała stąd, iż obok religijnego nosił on również charakter polityczno-światopoglądowy, który zresztą w XIX wieku zaczyna we wszystkich rozważaniach na temat antemurale wyraźnie brać górę.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów oraz rozwinięcia skrótów.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.