Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Szaleństwo, które ogarnia żołnierzy. Dlaczego na wojnie dochodzi do nieplanowanych rzezi?

W czerwcu 1944 roku niemieccy żołnierze żywcem spalili mieszkańców miasteczka Oradour. Do dzisiaj trudno wytłumaczyć tę zbrodnię.

fot.TwoWings, ed. Calibas/CC BY-SA 3.0 W czerwcu 1944 roku niemieccy żołnierze żywcem spalili mieszkańców miasteczka Oradour. Do dzisiaj trudno wytłumaczyć tę zbrodnię.

Wiele pisze się o szaleństwie dyktatorów. Ale jak wytłumaczyć fakt, że bestialskich zbrodni dokonują zwykli żołnierze, i to bez rozkazu? O tym, jak trudno na wojnie pozostać człowiekiem, opowiada Norman Davies.

O żołnierzach, których ogarnęło szaleństwo, słyszało się zawsze. Zdarza się, że mężczyźni, których praca polega na tym, żeby się nawzajem zabijać, kierują broń przeciwko przypadkowym przechodniom – bo są pijani, bo są zrozpaczeni albo po prostu zdeprawowani. Wojna z lat 1939–1945 dostarcza własnych przykładów, podobnie jak każda inna wojna.

Masakra w Oradour

Dziwny przypadek z Oradour-sur-Glane trzeba zaliczyć do tej kategorii, bo okrucieństwu brak było jasnej motywacji. 10 czerwca 1944 roku, kiedy dywizja pancerna SS „Das Reich” próbowała się przebić z południowo- zachodniej Francji do Normandii, jedna z kompanii należących do pułku „Der Führer” zboczyła z trasy, udając się do wsi Oradour, gdzie żołnierze okrążyli mieszkańców i żywcem ich spalili.

We wsi zostały 642 ciała i rząd zwęglonych, splądrowanych domów. Dowódca kompanii wkrótce potem zginął w Normandii, więc nie można go było przesłuchać. Jego ludzie – głównie poborowi z Alzacji – zostali postawieni w stan oskarżenia, ale nie wyciągnięto konsekwencji. Co kryło się za tym straszliwym czynem?

Niemieccy żołnierze zgromadzili mieszkające w miasteczku kobiety i dzieci w kościele. Następnie go spalili.

fot.Dna-Dennis/domena publiczna Niemieccy żołnierze zgromadzili mieszkające w miasteczku kobiety i dzieci w kościele. Następnie go spalili.

W dywizji panowała powszechna frustracja, przemarsz przez Francję opóźniał ciągły sabotaż i zasadzki organizowane przez maquis. Dzień wcześniej uprowadzono pewnego powszechnie lubianego oficera. Były też kłótnie z powodu podziału zrabowanego przez dywizję złota. Jest całkiem możliwe, że ludzie mieli przeczucie, iż wkrótce czekają ich przesłuchania i kary dyscyplinarne. Fakty te jednak wcale nie tłumaczą, dlaczego właśnie tę kompanię, a nie jakąś inną, ogarnął morderczy szał.

Rzeź w Warszawie

Morderstwa, jakich dokonano w sierpniu 1944 roku, w pierwszym tygodniu Powstania Warszawskiego, w dzielnicach Wola i Ochota, są równie trudne do zrozumienia, zwłaszcza że tu skala była bez porównania większa niż w Oradour.

Komentarze (3)

  1. Anonim Odpowiedz

    „Oszalała banda niemieckich skazańców i rosyjskich renegatów sprzymierzyła się i zjednoczyła siły, żeby wymordować jak najwięcej Polaków na jak najwięcej możliwych sposobów.”? W czasie „rzezi Woli”?

  2. Anonim Odpowiedz

    Nie można pisać w tak skrótowy sposób, bez wyjaśnienia. Przeczyta to ktoś, kto nie zna dobrze historii i pomyśli, że rzezi mieszkańców Woli dokonali Rosjanie, którzy szli na wschód walczyć z Niemcami. A chodzi o kolaboracyjne oddziały, które były przeciwko władzy rosyjskiej i walczyły po stronie niemieckiej (ROA). Dowiedziono jednak, że zrzucano na nich winę, żeby wybielić oddziały niemieckie i sugerować, że to nie była zaplanowana akcja, tylko jakieś takie wybryki rozbestwionych degeneratów. Tyle, że to nie jest prawda.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.