Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Kto naprawdę obalił komunizm w bloku wschodnim? Profesor Andrzej Nowak odpowiada

Czy rozpad ZSRR był wynikiem odgórnej rewolucji?

fot.GAK wiki/CC BY-SA 4.0 Czy rozpad ZSRR był wynikiem odgórnej rewolucji?

Jedni wierzą w Opatrzność, boską pomoc, i podkreślają wkład Jana Pawła II. Inni mówią, że było to dzieło oddolnej rewolucji, ludzi, którzy zbuntowali się przeciwko znienawidzonemu systemowi. Jeszcze inni stawiają na… radziecką gospodarkę, która przegrała z kapitalizmem. Ale czy naprawdę da się udzielić tak prostej odpowiedzi?

Kto obalił komunizm? MY! (niektórzy bohaterowie wolą nawet liczbę pojedynczą: JA). My — Polacy, My — Czesi, My — Berlińczycy, My — Rosjanie, My — Bałtowie. My — prości ludzie, My — elity, Ja — wódz. Gorbaczow, Jan Paweł II, Reagan, Wałęsa, architekci „okrągłego stołu”, Jaruzelski z Kiszczakiem i im podobni reformatorzy, a może ksiądz Popiełuszko i jemu podobni męczennicy? Spory nie ucichną — spory o symbole, o ich znaczenie, o zasługi, błędy i przeszkody. Gubimy się w tych sporach i odnajdujemy za liniami okopów. Czy można wznieść się ponad nie, zobaczyć z góry obraz całości? (…).

Tłumaczenie upadku systemu sowieckiego samą nieuchronnością nie wystarczy. Jest natomiast dobrym początkiem historycznej interpretacji, zgodnie z klasyczną triadą: struktura (w tym przypadku niewydolna), zbieg okoliczności, zdarzenie. Dołączyć do niej można — jeśli nie jesteśmy skrajnymi deterministami — element ludzkiej woli, indywidualnej decyzji. Wtedy możemy powiedzieć tak: samo by nie zgniło, a w każdym razie gniłoby dłużej, znacznie dłużej. Ktoś ów proces przyspieszył, a może raczej przerwał, doprowadzając do rozwiązania systemu przed jego naturalnym upadkiem.

Odgórna rewolucja

Kto? Obok Opatrzności, obok oddolnej rewolucji, można uwzględnić jeszcze jedną perspektywę: rewolucji odgórnej. Jej inicjatorami mogli być ci, którzy byli na górze. Szczyt systemu znajdował się oczywiście w Moskwie. Rosja ma w scentralizowanej, hierarchicznej strukturze swej kultury politycznej wielką tradycję rewolucji odgórnych: od wielkich carów-reformatorów poczynając — Piotra I czy Aleksandra II — aż po bolszewików. Z nadzieją do tej tradycji nawiązywali także w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zwolennicy głębokich przemian w systemie sowieckim, wpisując (jak czynił to na przykład znakomity historyk Natan Ejdelman) poczynania Michaiła Gorbaczowa do owego szeregu „odgórnych rewolucjonistów”.

Jednak nie w ciążeniu tradycji rosyjskiej, ale w odpowiedzi władz sowieckiego imperium na aktualne problemy zarządzanego przez nich systemu szukać można źródeł rzeczywistej odgórnej rewolucji drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Podkreślmy raz jeszcze: chodzi o ODPOWIEDZI, a zatem najpierw uwzględnić trzeba pytania, czy raczej wyzwania, które je wywołały. Tu właśnie znaleźć można istotne, może nawet kluczowe miejsce dla fenomenu Solidarności — ale tej z roku 1980.

Pierwsza "Solidarność" podważyła robotniczą legitymizację systemu w Polsce. Na zdjęciu strajkujący w Stoczni Gdańskiej.

fot.Leonard Szmaglik/CC BY-SA 3.0 pl Pierwsza „Solidarność” podważyła robotniczą legitymizację systemu w Polsce. Na zdjęciu strajkujący w Stoczni Gdańskiej.

Ona bowiem skuteczniej niż jakikolwiek masowy ruch protestu przed nią podważyła „robotniczą legitymację” systemu komunistycznego. Ideologia komunistyczna, wchodząca w fazę kryzysu już od momentu śmierci Stalina, a na pewno od roku 1956, po Sierpniu 1980 roku, i po Grudniu 1981, kiedy czołgi „robotniczej władzy” szturmem rozbiły robotniczą Solidarność — upadła już ostatecznie.

Kłopoty z Polską miały dla sowieckiego systemu wszakże jeszcze inny, choć związany także z upadkiem ideologii, wymiar. System wypłukany od środka z ideologicznej treści, mógł utrzymywać się dalej, opierając się na przemocy/kontroli, ale musiało je uzupełniać zaspokojenie elementarnych przynajmniej potrzeb materialnych społeczeństwa, rozbudzanych przez porównania z Zachodem. Za utrzymanie Polski w ramach systemu trzeba było płacić.

To ważny wniosek, jaki przewija się w dostępnych dzisiaj protokołach posiedzeń Biura Politycznego KC KPZR, w dokumentalnych świadectwach ze spotkań towarzyszy z radzieckiej centrali z zarządcami polskiej peryferii. Skoro jednak trzeba płacić za utrzymanie Polski w systemie — i towarzysze radzieccy zaczynają się zastanawiać, jak zmniejszyć te koszty — to pojawić się może wkrótce (i pojawi się) następne pytanie: o koszty utrzymywania całego systemu (całego imperium) i możliwości ich redukowania.

Przegrany wyścig

Te pytania miały oczywiście nie tylko „polską” czy — szerzej — wewnątrzobozową genezę. Podobnie oczywiście jak erozja ideologicznego fundamentu systemu. Zarówno materialna, jak i ideologiczna przegrana komunizmu ujawniała się w konfrontacji z Zachodem (…). Zarówno Carter, jak i Reagan odegrali także wielką rolę w podważeniu materialnych podstaw obozu sowieckiego. Kluczowe okazało się pod tym względem podjęcie przez nich rękawicy rzuconej przez Związek Sowiecki w wyścigu zbrojeń (…).

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Nowaka O historii nie dla idiotów, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Nowaka O historii nie dla idiotów, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Mniej więcej w latach 1977–1978 zaczęła załamywać się trwająca od blisko dekady polityka détente. Jej istotą było odprężenie w stosunkach między ZSRR i USA oparte na  „realistycznej” podstawie, jaką tworzyć miało poszanowanie przez stronę amerykańską (administracje Nixona i Forda) imperialnych interesów sowieckich w zamian za ograniczenie wyścigu zbrojeń. Bezdyskusyjnie uznawana była w niej w każdym razie trwałość sowieckiego panowania nad krajami Europy Wschodniej, co potwierdziła przyjęta jeszcze w grudniu 1975 roku w polityce amerykańskiej doktryna Helmuta Sonnenfeldta (od nazwiska firmującego ją zastępcy Henry’ego Kissingera w Departamencie Stanu).

Treść tej doktryny sprowadzała się do potwierdzenia przez Waszyngton prawdziwości napisów rozsianych po wszystkich skwerach niedawno (w 1968 roku) spacyfikowanej Czechosłowacji: „S Sovětským svazom na věcně čásy a nikdy jinak”[Ze Związkiem Radzieckim na wieczne czasy, a nigdy inaczej]. To samo optymistyczne hasło odnosiło się oczywiście do wszystkich krajów „obozu”. Związek Sowiecki sięgnął jednak w międzyczasie po Nikaraguę, Etiopię, Angolę, całe Indochiny, w końcu Afganistan. Tego doktryna Sonnenfeldta nie obejmowała, ani też nie ogarniały tej skali imperium możliwości ekonomiczne ZSRR. Moskwa niepostrzeżenie przekroczyła granicę, za którą zaczynał się zmierzch każdego imperium. (…)

Ten czas akurat zbiegł się z wejściem gospodarki sowieckiej w okres długotrwałej stagnacji. O ile w latach 1966–1970 odnotowała ona łączny wzrost na poziomie około 22 procent, w kolejnej pięciolatce (1971–1975) o 17 procent, to w następnych dwóch pięciolatkach nastąpiło jej gwałtowne zahamowanie: w latach 1976–1980 wzrost o zaledwie 5 procent, zaś w latach 1981–1985 jedynie o 3 procent! W tymże czasie spadać zaczęła również cena ropy naftowej i gazu, które w okresie boomu lat siedemdziesiątych stały się głównym źródłem dochodów całej sowieckiej gospodarki (w 1970 roku stanowiły one 15 procent całego eksportu ZSRR, w 1986 już 54 procent). Widmo katastrofy zaczęło krążyć nad sowieckim komunizmem (…).

To właśnie był moment, w którym pojawiły się już wszystkie ważniejsze przesłanki do podjęcia w centrum systemu odgórnej rewolucji. Jej symbolem stał się Michaił Gorbaczow, a jego wybór na sekretarza generalnego KC KPZR wiosną 1985 roku uznaje się często za jej początek (…). Dla sprawnego przeprowadzenia [przygotowanego przez Gorbaczowa pakietu reform], bez większych szkód dla interesów sowieckich, potrzebne było pozyskanie wykonawców odgórnej rewolucji w poszczególnych krajach regionu.

Michaił Gorbaczow stał się symbolem odgórnej rewolucji w ZSRR.

fot.RIA Novosti archive / Yuryi Abramochkin / CC-BY-SA 3.0 Michaił Gorbaczow stał się symbolem odgórnej rewolucji w ZSRR.

Ręka na pulsie

Po doświadczeniu stanu wojennego i zapaści gospodarczej elita władzy w Polsce była wyjątkowo dobrze przygotowana do podjęcia takiego zadania. Nie trzeba było specjalnie tłumaczyć jego sensowności: dla wielu, zwłaszcza co bystrzejszych członków owej elity, była ona oczywista. (…) Przełomowy pod tym względem okazał się rok 1988. Istotę podjętej wówczas przez twórców stanu wojennego gry z przedstawicielami opozycji oddał najtrafniej sam generał Wojciech Jaruzelski: „Chodziło o to, żeby pociąg ruszył, ale żeby trzymać rękę na hamulcu”. Do tej gry udało się w końcu wciągnąć Lecha Wałęsę.

Od lata 1988 roku zaczynały się bezpośrednie przygotowania do obrad „okrągłego stołu”.  Polska odgórna rewolucja, przez jej historyków nazywana niekiedy reglamentowaną, wkraczała w decydującą fazę. W owym momencie decydujące było oddziaływanie raczej jej mechanizmów, a nie ówczesnych, mizernych śladów rewolucji solidarnościowej (mimo całej odwagi i determinacji jej kontynuatorów). Strajki w Stoczni Gdańskiej i w Hucie Lenina w 1988 roku były raczej skutkiem rewolucji odgórnej, a nie jej przyczyną. Stały się na pewno jej elementem.

Zupełnie inaczej rozwinęła się w tym czasie rewolucja odgórna w samym Związku Sowieckim. Pierwsza próba minimalnego wariantu „pieriestrojki” (wzmocnienie dyscypliny pracy, kampania walki z alkoholizmem, walka z korupcją urzędników) skończyła się już w 1986 roku tradycyjnym fiaskiem. Przejście do drugiego etapu odgórnej rewolucji w ZSRR wytworzyło radykalnie odmienną niż w Polsce Jaruzelskiego sytuację w elitach władzy. W schyłkowym PRL-u następowało stopniowe zbliżenie elity władzy komunistycznej i znacznej części elity opozycji — zbliżenie ku wzajemnym negocjacjom. W ZSRR tymczasem dekompozycji ulegała sama elita władzy centrum.

Już na przełomie lat 1986 i 1987 ujawnili się na Kremlu zarówno zwolennicy wycofania z dalszych ryzykownych zmian, jak też ci, którzy podnosili hasła pogłębienia reform. Oba stanowiska były naturalnie hasłami walki o władzę: walki o władzę z okupującym centrum Gorbaczowem. Z jednej strony Jegor Kuźmicz Ligaczow, z drugiej — Borys Nikołajewicz Jelcyn. „Konsierwatory” i „kawaleristy”, jak opisywał ich sam Gorbaczow. To nie były żarty. Logikę odgórnej rewolucji w Moskwie zaczęła zmieniać (zakłócać) logika podziału elit na „górze”, logika walki o władzę.

Wybory z 1989 roku w Polsce okazały się ostatnim akordem oddolnej rewolucji - podkreśla profesor Nowak. Na zdjęciu Lech Wałęsa na wiecu przedwyborczym.

fot.Stefan Kraszewski/CC BY-SA 4.0 Wybory z 1989 roku w Polsce okazały się ostatnim akordem oddolnej rewolucji – podkreśla profesor Nowak. Na zdjęciu Lech Wałęsa na wiecu przedwyborczym.

Wybory 4 czerwca okazały się w Polsce ostatnim, wspaniałym akordem rewolucji oddolnej. Ludzie zagłosowali tak, jak chcieli. W zdecydowanej większości przeciw komunizmowi, przeciw systemowi. Ale też wbrew, jak się okazało, ustaleniom rewolucji odgórnej. Kompromis wynegocjowany przy „okrągłym stole” był przez moment zagrożony. Lista krajowa, składająca się z przedstawicieli partyjnej elity władzy, której przepchnięcie przez wybory miało być zagwarantowane, została odrzucona. Powstawało pytanie, czy strona partyjna utrzyma w ręku ów hamulec, o jakim mówił generał Jaruzelski.

Obywatelski Komitet Polityczny zadeklarował jednak natychmiast lojalność wobec wynegocjowanego układu. Zwyciężyła logika rewolucji odgórnej. Potwierdził ją następnie wybór generała Jaruzelskiego na prezydenta — bardzo mocno zresztą wspierany przez Stany Zjednoczone, zainteresowane jak najbardziej utrzymaniem owej logiki — tak w Polsce, jak i przede wszystkim w samym ZSRR. (…) Wybór Tadeusza Mazowieckiego (a nie na przykład Jacka Kuronia) na premiera był dodatkowym potwierdzeniem owej logiki, a nie jej złamaniem (…).

Fiasko programu?

Polska rewolucja oddolna nie wypracowała w 1989 roku żadnego programu politycznego. Jej śladem, jakże ważnym, był sam akt wyborczy 4 czerwca. Program polityczny realizowany był jednak według scenariusza rewolucji odgórnej. Przygotowywany przez ośrodek władzy skupiony wokół generała Jaruzelskiego, pozyskał współuczestników i — do pewnego stopnia — współautorów dalszych jego etapów w kręgu elit politycznych opozycji. Był  podporządkowany projektowi odgórnej rewolucji, jaką w centrum systemu podjął Gorbaczow. Temu projektowi musiały się ostatecznie podporządkować także pozostałe kraje „obozu” (…).

W końcu 1989 roku zainaugurowana w Moskwie odgórna rewolucja zdawała się triumfować (na trupie Ceauşescu, który nieopatrznie stanął na jej drodze). Stany Zjednoczone, jak solennie przyrzekał prezydent Bush, wzięły na siebie „rolę gwaranta regionalnych interesów Moskwy w okresie transformacji”. W Polsce — kraju najbardziej udanej odgórnej rewolucji — zarządcy PRL uzyskali wreszcie, po raz pierwszy, legalizację struktur i praw państwa komunistycznego przez swoich politycznych przeciwników, którzy stali się partnerami w procesie transformacji.

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Nowaka O historii nie dla idiotów, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Nowaka O historii nie dla idiotów, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Transformacja trwała. Odchodzenie od komunizmu to continuum, którego początek można wyznaczyć nawet już 5 marca 1953 roku. Gdzie jednak można wskazać ostateczny kres? W którym momencie przekroczona została granica oddzielająca przeszłość komunistyczną od przyszłości niekomunistycznej? I co o tym przesądziło? Chyba jednak dopiero załamanie programu odgórnej rewolucji w samym centrum systemu: w Związku Sowieckim, a przede wszystkim w Moskwie.

Najwnikliwiej opisał to zjawisko Włodzimierz Marciniak w swej monografii rozpadu sowieckiego imperium. Jego wywód można by streścić tak: Nadejście Gorbaczowa z jego programem technologicznej modernizacji wymagało dopuszczenia do głosu sowieckiej inteligencji i technokratycznej części nomenklatury. W imię utrzymania imperialnych ambicji ZSRR na arenie globalnej, gdzie dwubiegunowy system rywalizacji miało zastąpić kondominium, Gorbaczow zdecydował się na reformy, które otwarły drogę do stopniowej instytucjonalizacji opozycji.

W pewnym momencie tego procesu wystąpiła zbieżność dążeń wykrystalizowanego w nim ruchu demokratycznego i korporacyjnych interesów regionalnej nomenklatury: dążeń do decentralizacji władzy i gospodarki, federalizacji ustroju, odpartyjnienia władzy publicznej i deideologizacja państwa. Połączenie z tymi interesami narodowej mobilizacji na nierosyjskich peryferiach imperium, od republik zakaukaskich i Kazachstanu poczynając, poprzez republiki nadbałtyckie aż po Ukrainę i Białoruś — prowadziło do szybkiego rozbicia Związku Sowieckiego na zmierzające do suwerenności regiony (…).

Logika przemian, zapoczątkowanych przez Gorbaczowa, doprowadziła do rozpadu ZSRR. Na zdjęciu przywódcy państw bloku wschodniego po podpisaniu porozumienia w Białowieży, rozwiązującego Związek Radziecki.

fot.RIA Novosti archive /Yuriy Ivanov / CC-BY-SA 3.0 Logika przemian, zapoczątkowanych przez Gorbaczowa, doprowadziła do rozpadu ZSRR. Na zdjęciu przywódcy państw bloku wschodniego po podpisaniu porozumienia w Białowieży, rozwiązującego Związek Radziecki.

Rozpad Związku Sowieckiego zrujnował projekt Gorbaczowa. [Promowana przez niego] ideologia „nowego europejskiego domu” nie umarła może całkowicie. Przegrała jednak na pewno w samej Rosji. W każdym razie w 1991 roku.

Lech Wałęsa na jednej z międzynarodowych konferencji poświęconych wychodzeniu z komunizmu miał oszacować, że proces ten był w 50 procentach zasługą Jana Pawła II, w 30 procentach Solidarności, a w 20 — „innych czynników”. Historykom trudniej wymierzyć to tak precyzyjnie. Do upadku systemu przyczynili się jednak na pewno nie tylko ci, którzy tego chcieli. Czy jest w tym jakiś morał? Jeśli jakiś, to może ten, że plany utrzymania kontroli nad rzeczywistością w dłuższej perspektywie zawodzą. Kiedy 4 czerwca wspominamy ostatni akord polskiej, oddolnej rewolucji antykomunistycznej, warto może się nad tym zastanowić.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Nowaka O historii nie dla idiotów, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, tekst w nawiasach kwadratowych, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Dla zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy znajdujące się w wersji książkowej.

Kup z rabatem na stronie wydawcy:

Komentarze (2)

  1. Wello Odpowiedz

    Świetny tekst. Sam byłem ciekawy jaka jest historia upadku ZSRR, ponieważ jako laik widziałem pewne przesłanki że historia upadku jest trochę inna niż powszechnie znana.
    Ten tekst bardzo dobrze to wyjaśnia. Zaskoczyło mnie mocno to że USA było gwarantem dla komunistów i dla transformacji okrągłego stołu. I również pośrednio, na trzymanie hamulca zmian. USA trzymało stronę Jaruzelskiego. Dlaczego? To w tekście nie jest wytłumaczono. A moim zdaniem również dlatego że USA i kraje zachodu „przejmowały” kontrolę i wpływy nad Polską i innymi krajami bloku. Żeby przejąć kontrolę, doszło do umowy z byłymi toważyszami (Jaruzelski/Kiszczak), że towarzysze oddadzą władzę nowemu zwierzchnikowi (w tym oddadzą teczki) w zamian za nietykalność towarzyszy, zagwarantowaną przez USA i Zachód.
    Dlatego u nas nie było lustracji – teczki i wpływy za tym idące przejął Zachód.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.