Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Gdy w grę wchodzi patriotyzm, zapominamy o prawie autorskim? Czy szczeciński IPN przywłaszczył sobie słynny plakat? Tak twierdzą spadkobiercy

Screen materiału przygotowanego przez serwis szczecińską "Wyborczą"

Screen materiału przygotowanego przez serwis szczecińską „Wyborczą”

Z pomocą wielkiego banera w Szczecinie IPN chciał przypomnieć o tym, że to Polska jako pierwsza musiała walczyć w czasie drugiej wojny światowej. Nie dość, że Instytut zrobił literówkę, to jeszcze – jak twierdzi rodzina autora – przywłaszczył sobie cudze dzieło. Czy wszyscy za to zapłacimy?

O sprawie szczecińskiego banera Instytutu Pamięci Narodowej zrobiło się głośno w pierwszych dniach września. Grafika ukazywała poszarpaną polską flagę znaną z plakatu Marka Żuławskiego oraz hasło „Poland first to figth”, poniżej którego znalazły się dwie daty – agresji niemieckiej i agresji sowieckiej na Polskę. Ogromne kontrowersje wzbudził fakt, iż w haśle wydrukowanym przez IPN pojawiła się literówka. Zamiast słowa „fight” na ogromnym banerze, zajmującym całą ścianę boczną kamienicy widniało przeinaczenie „figth”.

O ten kompromitujący błąd IPN zapytał szczeciński oddział „Gazety Wyborczej”. Gazeta chciała poznać między innymi sens tworzenia banerów częściowo po polsku, częściowo po angielsku. W odpowiedzi dziennikarze uzyskali krótkie podziękowanie, które jednak nie wyjaśniło wątpliwości:

Dziękujemy za zwrócenie uwagi na literówkę, która pojawiła się na opisywanym przez Pana banerze. Ten błąd nie utrudnia zrozumienia znaczenia tego hasła. Najpóźniej w dniu jutrzejszym napis na banerze zostanie poprawiony

Fakt, że plakat zaczęto wyśmiewać i, jak pisze „Wyborcza”, trafił on nawet do reklamy jednej ze szkół językowych jako zachęta do lekcji języka angielskiego, nie jest jednak największym problemem Instytutu. Jak się okazuje, prawdziwe kłopoty miały dopiero nadejść.

Jeden z budynków należących do Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie (fot. Google Street View)

fot.Google Street View Jeden z budynków należących do Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie (fot. Google Street View)

Okazało się, że pochodzącą z 1939 roku pracę Marka Żuławskiego, według informacji podawanych przez Andrzeja Kraśnickiego ze szczecińskiej „Wyborczej”, wykorzystano przy produkcji banera bez konsultacji ze spadkobiercami. W dodatku została zmodyfikowana. Według informacji, jakich udzielił gazecie syn artysty, jego rodzina zaangażowała w sprawę prawników. Nieoficjalnie wspomina się o kwocie 100 000 złotych w ramach opłaty za bezprawne użycie pracy objętej autorskimi prawami majątkowymi. Jeśli zostanie zasądzona, zapłacić będą musieli podatnicy.

Na chwilę obecną na stronach szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej oraz w należących do niego kanałach społecznościowych nie pojawiło się żadne oświadczenie w sprawie.

Źródła informacji:

  1. „Poland first to figth”. Kompromitująca wpadka IPN na banerze. Tłumaczenie instytutu zaskakuje, wp. pl [dostęp 24.09.2018].
  2. IPN wydrukował gigantyczny baner z błędem. Ale problemu nie widzi: „Nie utrudnia zrozumienia”, gazeta.pl [dostęp 24.09.2018].
  3. Nie tylko literówka. IPN nielegalnie wykorzystał na banerze cudze dzieło. Może za to słono zapłacić, wyborcza.pl [dostęp 24.09.2018].
  4. Poland first to figth. Wpadka IPN na gigantycznym banerze w Szczecinie. Twórcy nie widzą problemu, buzz.gazeta.pl  [dostęp 24.09.2018].

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.