Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Moskwa potajemnie niszczy ślady po ofiarach stalinizmu? Wszystko na to wskazuje

Sowiecki obóz pracy Perm-36 (fot. Gerald Praschl, lic. CC BY-SA 3.0)

fot.Gerald Praschl, lic. CC BY-SA 3.0 Sowiecki obóz pracy Perm-36 (fot. Gerald Praschl, lic. CC BY-SA 3.0)

Jeden z rosyjskich badaczy poszukując śladów po chłopie skazanym na prace przymusową w kopalni złota dowiedział się, że jego karta ewidencyjna została zniszczona kilka lat temu. Dokonano tego na podstawie rozkazu „tylko do użytku służbowego”. Co z dokumentami polskich więźniów? Rosja do niczego się nie przyznaje.

Rosyjski badacz Siergiej Prudowski, który poszukiwał śladów niejakiego Fiodora Chazowa skazanego w 1938 roku na pracę przymusową w kopalni złota w Magadanie, zwrócił się w sprawie jego dokumentów do tamtejszej policji. Odpowiedź, jaką otrzymał, była zaskakująca. Akta Chazowa zostały zniszczone już w 1955 roku, jednak powinna się zachować jego karta ewidencyjna, należąca do kategorii dokumentów przechowywanych wieczyście. Znajduje się w niej między innymi informacja o tym, jaki był los danego skazańca, czyli czy zmarł w obozie, czy też został z niego wypuszczony i np. nie wrócił w rodzinne strony.

Prudowski pokazał agencji Reutersa swoją korespondencję w tej sprawie. Znalazła się w niej informacja, że dokument zniszczono na podstawie rozkazu „do użytku służbowego”. Rozkaz został wydany w 2014 roku wspólnie przez wiele resortów, w tym przez wywiad, służbę więziennictwa i FSB, jednak, nie jest znana jego dokładna treść.

Ta rewelacja sprawiła, że szef moskiewskiego Muzeum Historii Gułagu zwrócił się do przedstawicieli Kremla (konkretnie do komisarza praw człowieka) z prośbą o wszczęcie oficjalnego śledztwa. Jak dowiadujemy się z materiału opublikowanego przez agencję Reutera do muzeum w ostatnim czasie zgłosiły się setki osób z prośbą o pomoc w odnalezieniu informacji o swoich dziadkach, czy babciach, będących ofiarami stalinizmu. W zaistniałej sytuacji pojawiła się obawa o los milionów dokumentów i bezpowrotną utratę bezcennych informacji.

Więźniowie Gułagu (fot. Kaunas 9th Fort Museum - Europeana, lic. CC BY 4.0)

fot.Kaunas 9th Fort Museum – Europeana, lic. CC BY 4.0 Więźniowie Gułagu (fot. Kaunas 9th Fort Museum – Europeana, lic. CC BY 4.0)

W obozach Gułagu znalazło się po inwazji sowieckiej w 1939 roku wielu Polaków. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy zniszczone zostały także dokumenty dotyczące ich uwięzienia. Jak donosi Reuters, w piątek przedstawiciele rządu rosyjskiego poinformowali, że sprawę, na jaką natrafił Prudowski należy traktować, jako odosobniony przypadek. W kontekście niedawnych wydarzeń ta deklaracja może budzić pewne wątpliwości.

Na początku roku pisaliśmy o sprawie Jurija Dimitrijewa, rosyjskiego działacza zasłużonej dla dokumentowania zbrodni z okresu stalinizmu organizacji Memoriał i szefa jej karelskiego oddziału. Prowadził ekspedycje, które odkryły masowe groby z okresu wielkiego terroru oraz miejsca pochówku budowniczych Kanału Białomorsko-Bałtyckiego na Borsuczej Górze oraz rozstrzelanych więźniów na Sekirnej Górze. Mężczyzna został zamknięty w psychiatryku oraz oskarżony o wykorzystywanie nieletniego, po czym oczyszczono go z zarzutów. Osoby zajmujące problematyką zbrodni komunistycznych twierdziły, że Dimitrijew stał się ofiarą prześladowań w związku z przedmiotem swoich zainteresowań. Wobec klimatu politycznego panującego w Rosji (odwoływanie się do mocarstwowych tradycji ZSRR), zadawanie pytań o ofiary Stalina staje się niewygodne.

Źródła informacji:

  1. Moscow secretly destroyed GULAG victims records in 2014, euromaidanpress.com [dostęp 11.06.2018].
  2. Russian historians raise alarm after Stalin victim’s prison card destroyed, reuters.com [dostęp 11.06.2018].
  3. W Rosji niszczą ślady po represjach Stalina. Odkryto tajny rozkaz z 2014 r., wyborcza.pl [dostęp 11.06.2018].

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.