Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Co innego jest na wsi do roboty?”. Polska kultura gwałtu ma głębsze korzenie, niż chcielibyśmy wierzyć

Portret anonimowej dziewczyny. Praca Franza von Stucka z przełomu XIX i XX wieku.

Portret anonimowej dziewczyny. Praca Franza von Stucka z przełomu XIX i XX wieku.

Witamy w Polsce. Kraju, w którym przemoc seksualna jest tylko tematem do żartów. Z ofiar się rechocze, a sprawcom – gratuluje. Bo przecież „samiczki trzeba zdobywać siłą”.

W przedwojennej Polsce o przemocy seksualnej niechętnie pisała prasa codzienna, nawet brukowego sortu. Nie rozprawiano o niej na salonach, nie wspominano na deskach teatrów. W jednym miejscu gwałt pojawiał się jednak nagminnie: we wszelkiej maści pisemkach humorystycznych.

Treść tych czasopism zdradza, dlaczego przestępczość seksualna tak bardzo nudziła przedwojennych Polaków. Po prostu oni uważali całe zagadnienie zgwałceń za rzecz…. wysoce niepoważną. I jeśli chcieli o nich czytać, to tylko po to, by się pośmiać.

„Zabawna” nieznajomość bieliźniarstwa

Trudno o lepszy przykład niż Języczek. Opowiadanie opublikowane na łamach erotycznego pisemka „Amorek” w 1924 roku z podtytułem: Fatalne nieporozumienie spowodowane nieznajomością bieliźniarstwa.

Miejsce akcji: stołeczny posterunek policji. Noc jest ciemna, duszna, zbiera się na burzę. Autor wprowadza postać pana przodownika. Czyta on właśnie jedyną książkę dostępną na półce komisariatu – Poradnik Homeopatyczny. A przy tym niesamowicie się nudzi. „Co u diabła? Pijacy zastrajkowali czy co? Wściec się można, pies z kulawą nogą nie zajrzy. [A] przecie dziś niedziela i wszyscy piją filiżankami” – szemra pod nosem, dalej wertując tomiszcze. Wreszcie monotonię parnej nocy przerywa głośne pukanie do drzwi. Wchodzi posterunkowy z informacją, że właśnie zgłosiła się kobieta pragnąca donieść o dokonanym na niej gwałcie. Posterunkowy w odpowiedzi… zaciera z radości ręce!

Policjanci patrolujący ulicę w 1936 roku

Policjanci patrolujący ulicę w 1936 roku

Scenka jest wprawdzie fikcyjna, można jednak podejrzewać, że prawdziwi stróże prawa byli w równym stopniu gburowaci. I tak samo niepomocni.

Do pokoju wpadła młoda, przystojna blondynka. Szaty miała w nieładzie, włosy rozczochrane.

– Ratunku! – zawołała, padając na fotel (…).

– Za pozwoleniem – przerwał przodownik – czy pani jesteś, to jest czy pani byłaś przed chwilą panną, czy jakiego innego stanu?

– Jestem mężatką, ale to nic nie ma do rzeczy. Napadnięto mnie i podstępnie dopuszczono się na mej osobie karygodnego występku. Proszę o spisanie protokołu.

Komentarze (3)

    • pesymista Odpowiedz

      Radzę się przyzwyczajać do myśli, że wracają te czasy a nawet już wróciły wraz z zalewem i s l a m u. Wszak to pani Angela radziła aby Niemki po zmierzchu raczej pozostawały w domu gdyż kultura przybyszy pozwala je gwałcić bez kary i bez ograniczeń. To samo w Szwecji – za gwałt na nastoletniej dziewczynce zbrodniarz dostał 30 godzin prac społecznych gdyż gwałt jest elementem jego kultury.
      Tak to teraz będzie.

  1. Leopatriot Odpowiedz

    Co za bzdury ? ! . Oceniać całą przedwojenną polskę na podstawie paru dowcipów i zasłyszanych zdarzeń . Jakbyście bardziej zgłębili temat, to wiedzielibyście, zę gwałty były i w I i w II RP surowo karane . jak na historyczny portal to obniżyliście poziom . MINUS , i to wielki

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.