Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Wyjście z „domu niewoli”. Polskie Siły Zbrojne w ZSRR

Oddziały Wojska Polskiego formowane były z udziałem Zwiazku Radzieckiego. Przeprowadzane były na przykład wspólne ćwiczenia. Czy rzeczywiście współpraca była jednak taką sielanką?

fot.domena publiczna Oddziały Wojska Polskiego formowane były z udziałem Zwiazku Radzieckiego. Przeprowadzane były na przykład wspólne ćwiczenia. Czy rzeczywiście współpraca była jednak taką sielanką?

Zawarcie układu Sikorski-Majski 30 lipca 1941 roku otworzyło nowy rozdział w stosunkach polsko-radzieckich. Jego elementem było utworzenie w ZSRR Polskich Sił Zbrojnych. Już wkrótce formacja pod komendą generała Władysława Andersa musiała jednak opuścić „sojusznicze” ziemie… 

Armia Andersa [to] nieoficjalna, najpopularniejsza nazwa oddziałów Wojska Polskiego dowodzonych przez gen. Władysława Andersa, podległych rządowi RP na Uchodźstwie i formowanych poza granicami Polski podczas II wojny światowej. Zrazu określenie to odnosiło się do Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) utworzonych w ZSRR po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i po zawarciu układu Sikorski-Majski (30 lipca 1941). 10 sierpnia 1941 Naczelny Wódz (gen. Sikorski) mianował gen. Władysława Andersa (zwolnionego z moskiewskiej Łubianki) dowódcą armii, która miała powstać z polskich jeńców „amnestionowanych” przez władze sowieckie.

Wbrew oporowi sowieckiemu polskie komisje rekrutacyjne przyjmowały do armii obywateli RP bez różnicy narodowości (z wyjątkiem Niemców) – Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów. Do wojska przyjmowano także zgłaszającą się młodzież w wieku 14-18 lat, dla której tworzono szkoły junackie. (Chodziło o ułatwienie jej wyjazdu z Rosji oraz zapewnienie wojsku przyszłych, wykształconych kadr).

W miarę postępowania rekrutacji coraz wyraźniejszy stawał się brak kilkunastu tysięcy oficerów, których poszukiwaniem zajął się rtm. Józef Czapski. Wiadomość o ich odnalezieniu – w mogiłach katyńskich – dotarła do żołnierzy 13 kwietnia 1943 r.

Pierwsi rekruci i ewakuacja

Na siedzibę dowództwa wyznaczono Buzułuk nad rzeką Samarą koło Kujbyszewa. W Tatiszczewie, położonym na północny wschód od Saratowa, miała się koncentrować 5 Dywizja Piechoty (5 DP) dowodzona przez gen. Mieczysława Borutę-Spiechowicza. W Tockoje (40 kilometrów na południowy wschód od Buzułuku) – 6 Dywizja Piechoty (6 DP) powierzona gen. Michałowi Karaszewiczowi-Tokarzewskiemu.

Armię Andersa tworzyli m.in. byli więźniowie łagrów.

fot.domena publiczna Armię Andersa tworzyli m.in. byli więźniowie łagrów.

Wraz z ochotnikami przybywały w rejon Buzułuku tysiące kobiet, dzieci i starców, dla których związanie się z wojskiem stanowiło jedyną szansę przetrwania i wydostania się z Sowietów. Dla dzieci (w tym sierot) gromadzących się przy wojsku organizowano szkoły, szpitale i sierocińce (w jednym z nich pracowała Hanka Ordonówna).

Z początkiem 1942 r. nadeszła decyzja przeniesienia rejonu koncentracji polskich oddziałów w kierunku południowym: do Uzbekistanu, Kirgizji i południowego Kazachstanu. Napięte stosunki polsko-sowieckie pogarszały się coraz szybciej. W kwietniu 1942 Sowieci wstrzymali całkowicie rekrutację. Zapadła wówczas decyzja o ewakuacji. 

Od marca do września 1942 roku polskie wojsko (wyprowadzając możliwie największą liczbę ludności cywilnej) ewakuowało się z ZSRR na Bliski Wschód: częściowo do Palestyny, w części zaś do Iranu (właśnie w Iranie trafił do armii najsłynniejszy jej żołnierz, Wojtek, syryjski niedźwiedź brunatny adoptowany przez żołnierzy 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, który brał później udział w bitwie pod Monte Cassino nosząc amunicję). Ogółem w Persji znalazło się 41 tysięcy wojskowych i 74 tysiące cywili. Po ewakuacji polskiej armii Sowieci przeprowadzili tzw. paszportyzację, narzucającą pozostałym w ZSRR obywatelom Rzeczpospolitej obywatelstwo sowieckie.

Formowanie oddziałów

Ostatecznym „punktem zbornym” żołnierzy – nową kolebką armii Andersa – stał się dopiero Irak. Tam, jesienią 1942 r., połączyły się jednostki wyprowadzone z Sowietów z siłami Samodzielnej Dywizji Strzelców Karpackich (wcześniejszej Brygady, która stacjonując na Bliskim Wschodzie od 1940 miała już wówczas za sobą szereg zwycięstw w Egipcie i kampanii libijskiej, z obroną Tobruku na czele). Dowódcą utworzonej w ten sposób Armii Polskiej na Wschodzie (APW), liczącej 53 tys. żołnierzy, pozostał gen. Anders. W czerwcu 1943 gen. Sikorski ogłosił decyzję o przekształceniu APW w 2 Korpus Polski.

Nie od razu można było mówić o jednolitości armii Andersa – podział na dwie grupy, początkowo bardzo wyraźny, znalazł odbicie w powszechnie stosowanym nazewnictwie: prawosławnymi lub buzułukami zwano przybyłych z Sowietów, a ramzesami żołnierzy Karpackiej Brygady. Była jeszcze grupa trzecia, mniej liczna, którą stanowili lordowie, przysłani z Anglii jako instruktorzy. Z czasem odrębność przeżyć z pierwszych trzech lat wojny straciła na znaczeniu, przesłoniły ją nowe, zdobywane już razem doświadczenia.

Najpierw podczas wspólnych szkoleń w Iraku, w rejonie Kirkuku i Mossulu (Mosulu), gdzie polska armia miała służyć jako obrona w czasie ewentualnego ataku niemieckiego z terytorium Azerbejdżanu, a także w górach Syrii i w Palestynie, stanowiącej serce polskiego wojennego wychodźstwa na Bliskim Wschodzie.

Wspólne szkolenia oddziałów pod dowództwem generała Andersa odbywały się w Iraku. Na zdjęciu przegląd wojsk z 1942 roku.

fot.domena publiczna Wspólne szkolenia oddziałów pod dowództwem generała Andersa odbywały się w Iraku. Na zdjęciu przegląd wojsk z 1942 roku.

Potem w okresie pobytu w Egipcie, w oczekiwaniu na ewakuację do Włoch (od połowy grudnia 1943), gdzie Korpus wszedł w skład brytyjskiej 8. Armii. I wreszcie w walkach, ramię w ramię, na włoskim szlaku bojowym, który rozpoczął się nad rzeką Sangro (styczeń 1944). Tam Polacy zdobyć mieli zaprawę w warunkach walki we Włoszech.

Szlak bojowy

Sprawdzonym już żołnierzom powierzono nowe zadanie: natarcie na Monte Cassino (11-25 maja 1944), centralny punkt w „linii Gustawa”. Zdobycie go otwierało przed wojskami sprzymierzonych wejście do Rzymu. 2 Korpus – wypełniwszy zadanie – ruszył nad Adriatyk, wyzwalając m.in. Loreto (i ratując od pożaru bazylikę z bezcenną relikwią – Świętym Domkiem z Nazaretu), a następnie Ankonę (15 czerwca-24 lipca).

W październiku żołnierze Andersa ponownie znaleźli się „na linii”. W ciągu trzymiesięcznych jesienno-zimowych walk w Apeninach Emiliańsko-Toskańskich dodawali do wcześniejszych kolejne wyzwalane miasta. Od Predappio i Galeaty po zdobyte wespół z Brytyjczykami Forlę i Faenzę. Pasmo zwycięstw wieńczyła zaciekła bitwa o Bolonię (9-21 kwietnia 1945), ostatnia stoczona przez Polaków we Włoszech. Szlak ten znaczą do dziś cztery cmentarze polskie: w Casamassima (spoczęli tam polegli nad Sangro), na Monte Cassino, w Loreto i w Bolonii.

Żołnierze Armii Andersa brali udział także w walkach we Włoszech, w tym o Monte Cassino.

fot.domena publiczna Żołnierze Armii Andersa brali udział także w walkach we Włoszech, w tym o Monte Cassino.

Po zakończeniu działań wojennych Korpus pozostał w Italii, u boku pozostałych aliantów, jako wojska okupacyjne. W okresie tym szeregi 2. Korpusu nadal rosły (stan liczebny wzrósł z 50.000 do 120.000), napływali bowiem coraz to nowi ochotnicy: żołnierze AK i uwolnieni z obozów jenieckich Polacy przymusowo wcieleni do Wehrmachtu. Początkowo żołnierze łudzili się nadzieją na bliski wybuch trzeciej wojny, tym razem z Sowietami, która przywróci dawne granice, rychło jednak stało się jasne, że do wojny nie dojdzie.

Na powrót do kraju, mimo starań propagandy brytyjskiej, zdecydowała się znikoma część żołnierzy. (Wyraźnie częściej powracały osoby wywiezione do Niemiec, niż byli sowieccy więźniowie). W związku z tym w roku 1946 rząd brytyjski podjął decyzję o przeniesieniu 2. Korpusu do Anglii i jego demobilizacji poprzez przesuwanie żołnierzy do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (PKPR), jednostki paramilitarnej pod brytyjskim zwierzchnictwem.

Podczas dwuletniego okresu służby odbywać oni mieli kursy przygotowujące ich do nowych cywilnych zawodów (np. zegarmistrzowskie, kreślarskie, szewskie, krawieckie) oraz kursy języka angielskiego. Do końca 1946 r. przeszło przez PKPR 114 tys. osób, a 91 tys. osiedliło się w różnych krajach Europy Zachodniej i Ameryki.

Jedną z publikacji, w ramach działalności kutrowej Armii Andersa była "Biblioteka Orła Białego" redagowana przez Jerzego Giedroyca.

fot.domena publiczna Jedną z publikacji, w ramach działalności kutrowej Armii Andersa była „Biblioteka Orła Białego” redagowana przez Jerzego Giedroyca.

Wkład w polską kulturę

Obok imponującego wysiłku bojowego armia Andersa wniosła ogromny wkład w polską kulturę czasu wojny jako środowisko, w którym zarówno w okresie bliskowschodnim, jak i włoskim działało wielu wybitnych literatów: prozaików (Roman Brandstaetter, Józef Czapski, Gustaw Herling-Grudziński, Teodor Parnicki, Melchior Wańkowicz), poetów (Władysław Broniewski, Józef Bujnowski, Marian Czuchnowski, Marian Hemar, Feliks Konarski, Stanisław Młodożeniec, Beata Obertyńska, Anatol Stern, Tadeusz Wittlin, Tadeusz Sułkowski, Artur Międzyrzecki, Jan Olechowski), a także znakomitych reportażystów i publicystów (Adolf Bocheński, Juliusz Mieroszewski, Jerzy Giedroyc).

Ukazywało się kilkadziesiąt czasopism – z „Orłem Białym”, „Dziennikiem Żołnierza APW”, „Na Szlaku Kresowej” i „Ochotniczką” na czele (w samych Włoszech było ich u schyłku wojny osiemdziesiąt!) – niektóre na znakomitym poziomie edytorskim i o bardzo zróżnicowanym charakterze, również literackim. Wokół nich organizowało się życie kulturalne armii, stanowiły one zarazem „kuźnie” literackich talentów, szczególnie poetyckich. Wydawano setki książek (zarówno z literatury dawniejszej, jak i nowe, np. stutomowa „Biblioteka Orła Białego” redagowana przez Jerzego Giedroycia oraz ponad pięćdziesiąt żołnierskich tomików poetyckich), podręczników i broszur.

Równolegle działały wydawnictwa wojskowe (Sekcja Wydawnicza 2. Korpusu, Oddział Kultury i Prasy 2. Korpusu) i cywilne (palestyńskie wydawnictwo „W Drodze”; wywodzący się z 2. Korpusu „Instytut Literacki” założony przez Jerzego Giedroycia w Rzymie wiosną 1946 roku). Znakomicie funkcjonowały wydawnictwa szkolne, zaspokajające najbardziej palące potrzeby edukacyjne polskich dzieci ewakuowanych z Sowietów. Niezwykle prężne były także instytucje rozrywkowe, zwłaszcza teatry, m.in. Czołówka Rewiowa i Czołówka Teatralna.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

W powstającej w szeregach armii poezji i publicystyce zapisały się myśli i nastroje powszechnie panujące pośród żołnierzy i głęboko zakorzenione także w polskiej zbiorowej pamięci i narodowej mitologii. Przede wszystkim była to świadomość kolejnych „powtórek z historii”. Szczególnie silne było poczucie duchowej bliskości z romantykami – żołnierze Andersa powtarzali też niemal dosłownie ich losy. Pamięć przeszłości nakładała się na doświadczenia wieku XX – przeświadczenie o nieubłaganej repetycji polskich losów było powszechne.

Legenda armii Andersa

Centralne powtarzające się doświadczenie stanowiła niewola i „obca przemoc” niemiecko-rosyjska (sowiecka). Śladami dziadów wnuki podążały więc na nowy Sybir, na tułaczkę-emigrację, zwiedzali Bliski Wschód. Jak oni walczyli z dala od Polski o Polskę, bili się we Włoszech jak Legiony Polskie gen. Jana Henryka Dąbrowskiego – za wolność cudzą, jak oni też utracili niepodległą ojczyznę: w 1939 roku, kiedy zaatakowały Polskę Niemcy i Rosja, i w 1945, gdy w wyniku postanowień konferencji w Teheranie, Jałcie i Poczdamie (odczuwanych jako zdrada zachodnich mocarstw wobec polskiego, zawsze wiernego, sojusznika) nastała w Polsce sowiecka włast’.

„Jesteśmy reprezentacją narodu polskiego, jesteśmy Małą Polską, która idzie drogą honoru, drogą naszej tradycji, drogą szczęścia dla naszej Polski” – tak mówił o swojej armii gen. Anders (w rozkazie z 8 sierpnia 1944). Tak też zapamiętała tę armię legenda, żywotna zwłaszcza w kraju.

Żołnierze stacjonujący na Bliskim Wschodzie często porównywali się do powstańców zsyłanych na Sybir. Na zdjęciu podróż inspekcyjna Naczelnego Wodza na Bliskim Wschodzie.

fot.domena publiczna Żołnierze stacjonujący na Bliskim Wschodzie często porównywali się do powstańców zsyłanych na Sybir. Na zdjęciu podróż inspekcyjna Naczelnego Wodza na Bliskim Wschodzie.

Myśląc o największych tryumfach armii Andersa trudno rozsądzić, czy ważniejsze były jej sukcesy militarne – to, co wywalczyła na szlaku bojowym, czy to, co ocaliła – przede wszystkim wywodząc tak wielkie zastępy polskich zesłańców z sowieckiego „domu niewoli”. Jednym z aspektów tej „ocalającej” roli armii było też uratowanie od zagłady całej rzeszy twórców polskiej kultury, potem zaś – umożliwienie im dalszej działalności i rozwoju.

Z czasem armia Andersa zaczęła istnieć jako kolejny istotny mit w polskiej zbiorowej wyobraźni. Trwał on, choć jej żołnierze stawali się emigrantami, coraz starszymi i mniej licznymi. Zohydzana i wyszydzana przez komunistyczną propagandę wizja powrotu Generała na białym koniu, na czele polskiej armii – coraz mniej realistyczna – przeradzała się, wbrew intencjom szydzących, w narodowy symbol ucieleśniający nadzieje całych rzesz Polaków, że uwolnienie od obcego wrogiego jarzma kiedyś nadejdzie.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów oraz rozwinięcia skrótów.

Poznaj losy żołnierzy Andersa:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.