Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Dziadek Tuska naprawdę nie był wyjątkiem. Norman Davies wyjaśnia dlaczego

Do Wehrmachtu wcielono ogromną liczbę niechętnych Czechów, Polaków i Francuzów. Na zdjęciu oddziały Wehrmachtu w Paryżu.

fot.Erichvoned/CC BY-SA 4.0 Do Wehrmachtu wcielono ogromną liczbę niechętnych Czechów, Polaków i Francuzów. Na zdjęciu oddziały Wehrmachtu w Paryżu.

Członkowie mniejszości narodowych, zrekrutowani wbrew swojej woli. Obywatele podbitych państw, wcieleni do wrogiej armii. W trakcie II wojny światowej wielu żołnierzy walczyło pod flagą, której sami nie wybrali. I tylko czekali na okazję do zmiany strony.

[…] Liczną grupę [w armiach walczących podczas II wojny światowej] tworzyli żołnierze, którzy w czasie wojny przeszli z jednej strony na drugą. Przeważającą większość walczących stanowili żołnierze wcielani do służby bez względu na to, czy sobie tego życzyli, czy nie, a związany z tym przymus bywał czynnikiem, który poważnie ograniczał ich chęć do walki, zwłaszcza jeśli rekrutowali się spośród niechętnych wojnie mniejszości narodowych.

Na przykład w Związku Sowieckim zdarzało się, że rekruci wcieleni do Armii Czerwonej gwałtownie sprzeciwiali się swojemu losowi – albo dlatego, że ich rodziny ucierpiały na skutek bolszewickich czy stalinowskich prześladowań, albo dlatego, że nie-Rosjanie skłonni byli uważać Armię Czerwoną za agenturę rosyjskiego imperializmu. W efekcie od miliona do dwóch milionów byłych sowieckich żołnierzy po dostaniu się do niewoli zgłosiło gotowość przejścia na drugą stronę i podjęcia służby pod niemieckim dowództwem.

Nieoficjalna rekrutacja

Wehrmacht musiał się zmagać z takimi samymi problemami. Po aneksji Czech i Moraw, zachodniej Polski w 1939 roku oraz Alzacji i Lotaryngii w roku 1940 siły zbrojne Wielkiej Rzeszy wchłonęły ogromną liczbę niechętnych Czechów, Polaków i Francuzów. Polacy, pochodzący z Pomorza, Wielkopolski i Śląska, byli szczególnie liczni i (z punktu widzenia Niemców) szczególnie niepewni.

Wielu Polaków, których siłą wcielono do Wehrmachtu, wykorzystywało pierwszą okazję, by przejść do walczacych na Zachodzie oddziałów polskich.

fot.domena publiczna Wielu Polaków, których siłą wcielono do Wehrmachtu, wykorzystywało pierwszą okazję, by przejść do wałczących na Zachodzie oddziałów polskich.

W latach 1943–1945 na drugą stronę przeszło może nawet 100 000 niemieckich żołnierzy polskiego pochodzenia – najpierw we Włoszech, a potem na froncie zachodnim. Ku wielkiemu zdziwieniu jego brytyjskich dowódców 2. Korpus generała Andersa, który nie dysponował żadnymi wyraźnymi sposobami rekrutacji we Włoszech, stale zwiększał liczebność, czemu towarzyszyło rosnące zapotrzebowanie na racje żywnościowe. 1. Dywizja Pancerna generała Maczka, wchodząca w skład 2. Armii Kanadyjskiej, wykazywała dokładnie taką samą tajemniczą skłonność.

Podczas wojny taka rekrutacja nie była wprawdzie powszechnie zalecana, ale dobrze to zjawisko rozumiano. Natomiast po wojnie zniknęło ono ze świadomości publicznej i często bywało przedmiotem politycznych manipulacji. Na przykład w rządzonej przez komunistów Polsce żołnierze, którzy dawniej służyli albo w Wehrmachcie, albo w zachodnich armiach – nie wspominając już o tych, którzy służyli i tu, i tu – jeśli przyznali się do tego, to na własną zgubę.

W oczach komunistycznych służb bezpieczeństwa każdy, kto złożył wojskową przysięgę obcemu mocarstwu (z oczywistym wyjątkiem bratnich sił ZSRR), stawał się ipso facto zdrajcą. Każdy zaś, kto utrzymywał jakiekolwiek kontakty z Brytyjczykami lub Amerykanami, był traktowany jako potencjalny szpieg.

Artykuł stanowi fragment książki Normana Daviesa "Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo", wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Artykuł stanowi fragment książki Normana Daviesa „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Rzecz dziwna – ten rodzaj logiki w komunistycznym stylu znów podniósł swój ohydny łeb podczas demokratycznych wyborów prezydenckich w Polsce w 2005 roku. Zwolennicy zwycięskiego kandydata oskarżyli swojego przeciwnika o to, że jego dziadek „na ochotnika wstąpił do Wehrmachtu”, i jest możliwe, że wrzask, jaki się potem podniósł, przesądził o wyniku uzyskanym dzięki bardzo niewielkiej różnicy głosów.

Przypadek jakich wiele

Nie trzeba dodawać, że ten dziadek – który w ciągu powojennych dziesięcioleci niewiele opowiadał rodzinie – już nie żył i nie mógł niczego wyjaśnić. W gruncie rzeczy Józef Tusk nie miałby żadnych powodów do wyrażania skruchy. Wszelkie dane wskazują na to, że był Polakiem patriotą i jak miliony innych dostał się w czasie wojny w tryby machiny, nad którą nie mógł mieć żadnej kontroli, a gdy mu dano wybór – zachował się bez zarzutu.

Urodził się w pruskim Gdańsku jako obywatel niemieckiego imperium, w rodzinie o kaszubskich korzeniach. W latach 1914–1918 wielu jego krewnych służyło zapewne w wojsku Kajzera. W latach trzydziestych w Wolnym Mieście Gdańsku pracował jako nastawniczy na kolei i miał powiązania z rodzącym się polskim ruchem oporu. 1 września 1939 roku został pobity przez hitlerowskich zbirów jako „znany fanatyk polskości”. Jego żonę i pięcioro dzieci wypędzono z domu i wkrótce rodzina się rozproszyła; niedługo potem został aresztowany i wysłany na przymusowe roboty.

Cztery lata, od roku 1940 do 1943, spędził w hitlerowskich obozach koncentracyjnych Stutthof i Neuengamme. Dopiero potem, kiedy rozpoczął się upadek Trzeciej Rzeszy, jako trzydziestosiedmioletni mężczyzna został wcielony do wojska i wysłany na front wschodni. Według jednego z niewielu komentarzy, jakie osobiście zanotował, lata 1944–1945 spędził „na kopaniu rowów”. Przydział do oddziału pomocniczego – w odróżnieniu od jednostki walczącej na froncie – byłby całkowicie zgodny z jego wiekiem i więzienną przeszłością.

II Korpus Polski generała Andersa stale zwiększał swoją liczebność dzięki napływowi rekrutów... z obcych armii.

fot.Benon Tuszyński/domena publiczna II Korpus Polski generała Andersa stale zwiększał swoją liczebność dzięki napływowi rekrutów… z obcych armii.

Szczęście uśmiechnęło się do niego pierwszy raz, kiedy jego oddział ewakuowano i na pokładzie promu przewieziono z kotła kurlandzkiego do Danii. Drugi uśmiech losu przydarzył mu się, kiedy (z wszelkim prawdopodobieństwem) został schwytany lub też umożliwiono mu w okolicy Akwizgranu poddanie się Brytyjczykom lub Amerykanom.

Jeśli wspomnienia jego córki odpowiadają rzeczywistym wydarzeniom i jej ojciec rzeczywiście wrócił do domu w październiku 1945 roku z napisem POLAND na ramieniu, to musiał zostać wcielony do dywizji generała Maczka. Takie były – mgliście zrekonstruowane – losy człowieka, którego książki do historii mogły łatwo i niesłusznie zaklasyfikować jako „żołnierza niemieckiego”.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Normana Daviesa „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo”, która ukazała sie nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Aby zachować integralność tekstu, usunięto z niego przypisy znajdujące się w wersji książkowej.

Dowiedz się, jak wyglądała II wojna światowa w Europie:

Komentarze (17)

  1. Jasio Odpowiedz

    Nikt nie kwestionuje ograniczonego wyboru dziadka Tuska albo nawet kompletny jego brak. Chodzi o to, że wnuk rzeczonego to gnida sto razy gorsza od ochotników, którzy w Wehrmachcie też się zdarzali!

    • VEGETA Odpowiedz

      dokładnie. czyli wychodzi na to zw ow wnuczek nie znal historii dziadka. i chyba myśli ze skoro dziadek służył w wehrmahcie to on tez powinien służyć niemcom. ja tak to widzę i zgadzam się z przedmówcą

      • senior Odpowiedz

        dzisiaj rocznica utworzenia Wehrmachtu (16.3.1935) – czytaj artukuł ze zrozumieniem
        do tej daty nijak ma się Przewodniczący UE

    • Anonim Odpowiedz

      P.JASIU – czy zna Pan choć jednego ochotnika z Wehrmachtu ? Ile Pan ma lat???
      Pod koniec wojny, obowiązkowo wcielano nawet 17latków ! którzy już nigdy nie wrócili do żywych.
      A ilu przystojnych i „wymiarowych” chłopców poszło do SS.
      Łatwo pisać nienawistne słowa i dzielić ludzi.

      • Stach Odpowiedz

        Ma Pan całkowitą racje tylko niestety pisze tu w większości banda ciemnych dzieciaków podminowanych teoriami z TVP info.

  2. Anonim Odpowiedz

    Mój Ojciec, jako 19-letni Ślązak (syn Powstańca Śl.) został wcielony do W. Wszelaki bunt groził rozstrzelaniem. Ponieważ była to zima, a rekruci ćwiczyli na polach tylko w muindurach gimnastycznych, rozchorował się. Po 3 m-cach trafił do lazaretu z niewydolnością nerek. Po 9 m-cach intensywnego leczenia (+dzięki sprytności i częściowej symulacji) został przeniesiony do rezerwy, jako inwalida wojenny. Potem służył w Wojsku Polskim. OKRUTNY OKUPANT, STRASZNA WOJNA !
    Dziś „nieświadomi historii” rozliczają potomków ! Za co ? że chcieli żyć!
    Bez NICH nie byłoby nas na świecie.
    Dzięki Bogu, i Ojciec i Dziadek byli szanowanymi POLAKAMI, odznaczanymi. Ojciec odszedł przeżywszy 90 lat. Roznosi mnie DUMA, bo rodzice wpoili nam prawdziwy PATRIOTYZM i chrześcijańską ocenę bliźnich.

  3. Anonim Odpowiedz

    Wehrmacht (niem. siła zbrojna) – całość sił zbrojnych III Rzeszy z wyłączeniem Waffen-SS, utworzona 16 marca 1935 roku, ustawą o powszechnym obowiązku służby wojskowej, która stanowiła jednostronne zerwanie klauzul militarnych traktatu wersalskiego (1919).
    Wehrmacht został utworzony w miejsce zawodowej Reichswehry
    i obejmował trzy rodzaje sił zbrojnych:
    Heer (wojska lądowe), Kriegsmarine (marynarka wojenna) i Luftwaffe (lotnictwo), z których każdy posiadał własny sztab generalny.
    Naczelnym dowódcą Wehrmachtu był Adolf Hitler.
    W czasie II wojny światowej Wehrmacht brał udział w zbrodniach wojennych razem z Gestapo i Waffen-SS, a Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze orzekł w procesach norymberskich bezsporną winę wszystkich oskarżonych dowódców.

    Wehrmacht został rozbudowany ze 100 tys. żołnierzy do 3,92 mln w 1939, a w 1944 do 11 mln żołnierzy. Łącznie między 1939 i 1945 w jego szeregach służyło około 17 mln osób, na wszystkich frontach walki w czasie trwania II wojny światowej zginęło około 4,7 mln.

  4. Anonim Odpowiedz

    W Wehrnachcie sluzyli tylko Niemcy lub tacy, ktorych stosowne niemieckie przepisy za Niemcow uznawaly. Odnosilo sie to rowniez do ochotnikow. Za kogo sie owczesny poborowy uwazal albo czy sie nazywal Kowalski nie mialo to jakiegolwiek znaczenia; kto mial obywatelstwo niemieckie sluzyl w Wehrmachcie. Zydzi niemiecccy zostali pozbawieni obywatelstwa niemieckiego wiec i podlegali obowiazkowi sluzby wojskowej Jest tez prawda, ze pod koniec wojny – ze wzgledu na duze straty – do sluzby w Waffen SS wcielano poborowych.

  5. Anonim Odpowiedz

    Pomorzanin .Witam, nie chce tu nikogo oskarżać ,wydawać wyroki lecz opiszę panstwu sytuacje w mojej rodzinie. Te wspomnienia obecnie mają wartość ogromną,kiedyś jak słuchałem ojca nie zdawałem sobie że to aż tak bedzie wazne. Moi dziadkowie mieszkali na Pomorzu,tak jak każdy mężczyzna z tych obszarów służył w wojsku niemieckim (przed 1 wojną światową,żył w latach1870- 1957) . Tak jak każdy obywatel z tych terenów (w okresie 2wojny światowej) musiał zgłosić sie do niemieckiego urzędu w Lubawie aby określic swoje „korzenie ” i podpisać listę narodowosciową. Jak wiemy były tam 4 grupy ,ktore określały status” .przywiazanie” z państwem niemieckim. W rodzinie mojego dziadka było 6 synów i 2 córki . Z tego 1(ksiądz) został rozstrzelany 11.11.1939roku w Piaśnicy,2gi był więżniem w Dachau 3i4 byli jencami wojennymi(w 1939roku brali udział w kampani wrześniowej, 5syn miał w 1940 20 lat a 6 syn miał 17 lat. Urzędnik niemiecki gwarantował że po podpisaniu tej listy wszyscy wracają do domu (ale napewno pózniej zostali by wcieleni do amii niemieckiej). Muszę państwu powiedziec że mój dziadek odwówił podpisania tej listy ,mówiąc ” jak oni mają walczyć za niemcy jak niemcy zabili im brata” Jak bywa w takich przypadkach niemiec się wściekł ale dziadek listy nie podpisał!!!. Co prawda ,z siedmiu dzieci przy rodzicach został tylko jeden syn(dziadkowie mieli gospodarswo) corki i drógi syn zostali skierowani do niemców na roboty. Co chce przedstawić ? Każda decyzja była ciężka ale można było i tak !!! Zawsze były konsekwencje decyzji prędzej (reakcja niemiec w czasie wojny na odmowę podpisania listy) czy też póżniej ( jak w przypadku Tuska) reakcja i skandal w czasie wyborów. Zaznaczam jeszcze raz nie mnie oceniać ich decyzje ale przyznaje jestem dumny z mojego dziadka i żałuje że w młodości nie spisywałem opowiadań dziadka,ojca . Widze teraz że to było BOHATERSTWO .

  6. Anonim Odpowiedz

    To że dziadek Tuska to pikuś. Może chciał, może musiał tego nie wiemy. Najgorsze jest to że jego wnuk jest największą sprzedajną gnidą w powojennej Polsce. Chciało by się w tym momencie przytoczyć słowa imć pana Zagłoby, które wypowiedział do Radziwiła.

  7. Anonim Odpowiedz

    Tak to racja,do Wermachtu Niemcy wcielali na siłę,czy chcieli,czy nie chcieli musieli iść walczyć,a najgorsze sa powojenne świnie sprzedajne,jak nazywają ich Ślązacy „kabociorze”

  8. Zierro Odpowiedz

    i tak lepiej niż wujo kaczorków który kazał rozstrzelać Pileckiego a tą sowiecką kanalię zwaną prezesem bawił osobiście .

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.