Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Nieudolność niemieckiego wywiadu w carskiej Rosji zadziwia. Ich starania na rzecz rozsadzenia imperium Romanowów to prawdziwa komedia pomyłek

Destabilizacja Rosji okazała się dla Niemców trudnym orzechem do zgryzienia.

fot.domena publiczna Destabilizacja Rosji okazała się dla Niemców trudnym orzechem do zgryzienia.

Rewolucja? Może w Wielkiej Brytanii. Sojusznik, który zaprowadzi w Rosji chaos? Ruchy narodowe. Niemcy od początku wojny światowej starali się zdestabilizować państwo przeciwnika. Tyle, że zupełnie nie wiedzieli, jak się za to zabrać.

[W trakcie I wojny światowej] Niemcy mieli swoje plany zorganizowania siatki agentów w Rosji. Najpierw musieli jednak poczynić specjalne przygotowania, gdyż wraz z wybuchem wojny ich dyplomaci zostali wydaleni z tego kraju, a Rosjanie deportowali wielu niemieckich przedsiębiorców i inżynierów. W niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych śledzono, jak kurczy się lista rosyjskich kontaktów, a ci nieliczni agenci, którzy pozostali w Rosji, prawie nie mieli przyjaciół na carskim dworze.

„Czy możemy wysłać tam gołąbka [pokoju] (…) z dyskretną gałązką oliwną?” – pytał niemiecki kanclerz [Theobald von] Bethmann-Hollweg na Boże Narodzenie 1914 roku. Sądził, że przemysłowiec Albert Ballin nadal mógł skontaktować się ze swoim starym znajomym Siergiejem Wittem, który kilka lat wcześniej był ministrem finansów Rosji. O ogromnym zdesperowaniu Bethmanna-Hollwega świadczyło to, że jedynym przychylnie nastawionym Rosjaninem, o jakim pomyślał, był umierający człowiek, który dawno już utracił niegdysiejsze wpływy.

Gdzie szukać sojuszników?

A ponieważ wszystkie osoby niemieckiej narodowości wydawały się podejrzane w oczach Rosjan, pozostawało wyszukanie kogoś z kraju neutralnego, człowieka z odpowiednim nastawieniem. Szwecja była zasobnym źródłem takich ochotników. Kolejnym okazała się Dania. Duńskim ambasadorem w Piotrogrodzie był Harald Scavenius, który w czasie wojny kilkakrotnie wykorzystał pocztę dyplomatyczną do przekazywania informacji do Berlina.

Niemiecki kanclerz, Theobald von Bethmann-Hollweg, juz pod koniec 1914 roku myślał o zawarciu pokoju z Rosją.

fot.E. Bieber/domena publiczna Niemiecki kanclerz, Theobald von Bethmann-Hollweg, juz pod koniec 1914 roku myślał o zawarciu pokoju z Rosją.

Niemieccy dyplomaci zabiegali też o względy duńskiego króla Christiana X, którego rodzinne powiązania zapewniały mu dostęp do cara. W większości tych kontaktów pośredniczył oficjalny przedstawiciel Berlina w Kopenhadze, hrabia von Brockdorff-Rantzau, skoligacony z duńskim rodem monarszym. Wszystkie te zabiegi miały charakter sondażowy i potajemny (niemieccy przywódcy nie chcieli sprawiać wrażenia tchórzliwych czy uchylających się od walki), niemniej w pierwszych dwóch latach wojny ambasadę Rantzaua wykorzystano do podjęcia kilku inicjatyw pokojowych wobec rosyjskiego imperium, ale wszystkie te próby okazały się niepomyślne.

Na pewnym etapie, tak jak podejrzewali liberałowie z Piotrogrodu, Niemcy starali się również zrobić użytek z rodzinnych powiązań carycy Aleksandry. Syn kajzera i zarazem pruski następca tronu, książę koronny Wilhelm Hohenzollern, w lutym 1915 roku zaapelował o pomoc do wielkiego księcia Hesji, brata Aleksandry. Dwa miesiące później sekretarz stanu w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych Gottlieb von Jagow zgłosił własną propozycję. Zasugerował, ażeby heski książę wytłumaczył swojej siostrze, jak wielką potęgą są niemieckie siły zbrojne, i nakłonił ją do zaoszczędzenia cierpień prostym rosyjskim żołnierzom.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.