Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Radziecki kapitalizm. Czemu Lenin promował wolny rynek?

Lenin na pocztówce z 1930 roku autorstwa Karla Grönhagena.

fot.domena publiczna Lenin na pocztówce z 1930 roku autorstwa Karla Grönhagena.

Trzy lata komunizmu wojennego zrujnowały bolszewicką Rosję. W obliczu katastrofy Włodzimierz Lenin postawił na wolny rynek. Zdrada ideałów? Wręcz przeciwnie: wielki wódz rewolucji uznał, że to właśnie tędy wiedzie droga do socjalizmu.

Na przełomie 1920 i 1921 roku minęły trzy lata od momentu, gdy władzę w Rosji przejęli bolszewicy. Gospodarka kraju leżała w gruzach. Wyniszczająca wojna domowa i próba przyspieszenia budowy komunizmu za pomocą dekretów i militaryzacji siły roboczej zakończyły się zupełną katastrofą.

U podstaw kryzysu leżały skutki polityki prowadzonej wobec wsi. Zgodnie z nią rekwizycji podlegały wszelkie nadwyżki płodów rolnych. W praktyce konfiskaty bywały o kilkadziesiąt procent większe. W skrajnych przypadkach odbierano więcej niż wynosiły całoroczne zbiory, sięgając po ziarno siewne i rezerwy zgromadzone na wypadek klęsk żywiołowych. Plony odbierano oczywiście przemocą i bez żadnej rekompensaty.

Odpowiedzią chłopów było ograniczenie się do produkcji jedynie na własne potrzeby i próby ukrywania żywności. W końcu przez cały kraj, od Ukrainy i Białorusi po zachodnią Syberię, przetoczyła się fala buntów. Gdy na domiar złego nadeszły dwa lata suszy i siarczystych mrozów (szczególnie na Powołżu), w kraju wybuchła gigantyczna klęska głodu. Pochłonęła ona w latach 1921–1922 nawet 5 mln ludzi.

Zrujnowany przemysł

Głód dotknął nie tylko wieś. W styczniu 1921 roku największe racje żywności dla robotników dostarczały im jedynie około 1000 kalorii dziennie. Nic dziwnego, że już w kolejnym miesiącu w Moskwie i Piotrogrodzie zaczęły się wielotysięczne strajki, choć uczestnictwo w nich groziło nie tylko zwolnieniem, ale też więzieniem, a nawet karą śmierci. Doszło do starć z wojskiem. O sile sprzeciwu wobec zaistniałej sytuacji świadczy jednak fakt, że niektóre oddziały przeszły na stronę protestujących.

Spotkanie robotników w piotrogrodzkiej Fabryce Putiłowskiej w 1920 roku.

fot.domena pubiczna Spotkanie robotników w piotrogrodzkiej Fabryce Putiłowskiej w 1920 roku.

W tych warunkach upadek przemysłu był praktycznie nieunikniony. Brak żywności i innych towarów oraz szalejąca inflacja sprawiały, że pracowników fabryk nie było czym wynagradzać. W efekcie ich produktywność była mizerna. Wkrótce masy ludzi zaczęły uciekać do swoich rodzin na wsi w poszukiwaniu jedzenia. W połączeniu z poborem do wojska i przenoszeniem robotników do pracy w administracji zaowocowało to znaczącym spadkiem liczebności proletariatu: z 3,6 miliona w 1917 roku do 1,5 miliona w 1920 roku.

Wspomniana już inflacja była tak duża, że koszt wydrukowania jednego rubla był większy niż jego wartość w pieniądzu. W tym samym czasie rozrastała się biurokracja. W petersburskich Zakładach Putiłowskich na 7 tysięcy zatrudnionych aż 5 tysięcy było pracownikami administracyjnymi! Był to wprawdzie przypadek skrajny, ale jakże wymowny.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.