Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ile osób naprawdę pochłonął Wielki Głód? Czy liczba ofiar jest celowo zakłamywana?

Ofiary Wielkiego Głodu. Zdjęcie z 1933 roku.

fot.Alexander Wienerberger/domena publiczna Ofiary Wielkiego Głodu. Zdjęcie z 1933 roku.

Stalin gardził chłopami i wypowiedział im prawdziwą wojnę w imię przyspieszonej industrializacji. Szaleństwo kolektywizacji i „rozkułaczania” skończyło się masowym głodem i milionami ofiar, zwłaszcza na Ukrainie. Radzieckie władze bardzo się postarały, by ukryć prawdę o liczbie zmarłych. Ale czy tylko one przeinaczały prawdę?

Wielki Głód, który panował w Związku Radzieckim w latach 1932–1933, był bezpośrednim skutkiem decyzji Stalina. Zamierzał on wydrenować wieś z wszelkich zasobów, by kosztem ludności rolniczej przeprowadzić przyspieszoną industrializację. Brutalna kolektywizacja w ramach kołchozów, represje wobec „kułaków” (zamożnych chłopów) i przymusowy skup ogromnych ilości zboża po śmiesznie niskich cenach wywołały klęskę na niespotykaną skalę.

W szczytowym momencie, pod koniec 1932 roku i wiosną roku 1933, głodem dotkniętych było nawet 70  ze 160 milionów ludzi zamieszkujących ZSRR. Szczególnie źle wyglądała sytuacja na Ukrainie, Kaukazie Północnym, Powołżu i w Kazachstanie. W wielu innych regionach było niewiele lepiej. Szerzyły się choroby, a brak pożywienia trwale rujnował zdrowie. Dochodziło do tego, że matki zabijały i zjadały własne dzieci. Wymierały całe wsie. Jaka jednak była rzeczywista skala katastrofy? Bardzo trudno to określić. Tym bardziej, że zacieranie śladów zaczęło się już w jej trakcie.

Niekompletne, sfałszowane, utajnione

Oficjalnie w Związku Radzieckim nie było głodu. Nie można było o nim publicznie mówić, nie pisała o nim prasa, nie wspominało radio. Jak pisze Anne Applebaum w najnowszej książce  „Czerwony Głód”:

Na najwyższych szczeblach tuszowanie funkcjonowało jako pewna forma dyscypliny partyjnej: był to sposób kontrolowania działaczy, a nawet poddawania ich próbie lojalności. Żeby udowodnić swoje oddanie, członkowie partii musieli przyjąć i poprzeć oficjalne przekłamania. (…)

Według oficjalnej propagandy nie było żadnego głodu na Ukrainie. Na zdjęciu propagandowym obfite zbiory pomidorów. Fotografia z książki "Czerwony Głód".

fot.materiały prasowe Według oficjalnej propagandy nie było żadnego głodu na Ukrainie. Na zdjęciu propagandowym obfite zbiory pomidorów. Fotografia z książki „Czerwony Głód”.

Ukraińscy komuniści w swoich przemówieniach używali określeń „problemy” i „trudności”, ale bardzo rzadko mówili o „klęsce głodu”. Oczywiście wiedzieli, co się dzieje, lecz jedynym sposobem na przeżycie było przestrzeganie kremlowskiego tabu.

By ukryć skalę tragedii, zajęto się oficjalnymi danymi demograficznymi. W wielu miejscach z powodu mnogości zgonów przestano je rejestrować. Umierali zresztą również urzędnicy odpowiedzialni za prowadzenie statystyk. Częstą praktyką było też wpisywanie do rejestrów nieprawdziwych przyczyn śmierci, by pominąć fakt, że spowodował ją głód. W niektórych obwodach Ukrainy wiejskie spisy po prostu niszczono.

Kolejny etap zacierania śladów nadszedł w 1937 roku. Przeprowadzono wówczas nowy spis ludności. Nieuchronnie wykazał on ogromne straty demograficzne. Stalin zareagował na to w swoim stylu. Wyniki pracy statystyków unieważniono i utajniono, a ich samych rozstrzelano. Oficjalnie podano, że byli to „podli wrogowie ludu – trockistowsko-bucharinowscy szpiedzy i zdrajcy ojczyzny”. Przy kolejnym spisie z 1939 roku nie powtórzono już błędu sprzed dwóch lat. Zwyczajnie go sfałszowano.

Komentarze (7)

  1. kasia Odpowiedz

    A co zrobili rodacy pani Appenblaum żeby pomóc swoim rodakom? tak jak w 1939r odwrócili oczy żeby nie widzieć?

  2. Anonim Odpowiedz

    Mój dziadek umarł z głodu 1933 roku na Ukrainie w mieście Kremienczug.Cokolwiek było jadalne dostawały dzieci.Moja Mama całe życie bała się głodu,zawsze karmiła wszystkich dookoła w przeświadczeniu,ze tak trzeba.,

Odpowiedz na „ZatorAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.