Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ludobójstwo w imię imperium. Ile narodów zdziesiątkowali i wymordowali Anglicy?

Panowanie brytyjskie nie dla wszystkich okazało się przepustką do wolności.

fot.Francis Hayman/domena publiczna Panowanie brytyjskie nie dla wszystkich okazało się przepustką do wolności.

Nasze imperium to imperium wolności, prawdy i sprawiedliwości – tak pod koniec XIX wieku twierdził brytyjski premier, Benjamin Disraeli. Zjednoczone Królestwo znajdowało się wówczas u szczytu potęgi. Ale trwająca kilkaset lat ekspansja tylko nielicznym przyniosła wolność. Dla rozlicznych narodów oznaczała zniewolenie a nawet widmo zagłady.

Niektóre nacje zapłaciły wysoka cenę za angielskie ambicje imperialne. I nie chodzi wyłącznie o rdzenną ludność dalekich, zamorskich kolonii. Pierwszą ofiarą Anglików padli bowiem ich sąsiedzi – Irlandczycy. Zieloną Wyspę wojowniczy władcy z sąsiedniej Wielkiej Brytanii podbili już w XII wieku. Od tego czasu Londyn rządził Irlandią przez blisko 600 lat.

Irlandczyków wzięli głodem

Protestanccy osadnicy zakładali „kolonialne plantacje” głównie w Ulsterze i wokół Dublina. Wydawane w Londynie ustawy faworyzowały angielskich właścicieli ziemskich i dyskryminowały katolicką większość Irlandii. Prowadziło to do licznych powstań, wojen i angielskich ekspedycji karnych. Jak pisze Norman Davies w książce „Na krańce świata”, u progu XIX wieku wytworzyła się paradoksalna sytuacja: Irlandia tkwiła w samym sercu największego imperium kolonialnego, lecz pozbawieni praw Irlandczycy traktowani byli jak ludność kolonii.

Anglicy może i nie mordowali Irlandczyków w sposób bezpośredni. Ich metody nie były tak drastyczne jak te, które sto lat później Stalin zastosował wobec narodów sowieckiej Rosji. Angielski ucisk ekonomiczny i prawny przyczynił się jednak do wybuchu w Irlandii wielkiej klęski głodu, spowodowanej bezpośrednio zarazą ziemniaczaną.

Irlandzki wielki głód doprowadził do zmniejszenia populacji o jedną piątą. Symbolem klęski, która spotkała Irlandię, stała się Bridget O'Donnel, która z powodu gorączki wywołanej głodem straciła dziecko.

fot.nieznany/domena publiczna Irlandzki wielki głód doprowadził do zmniejszenia populacji o jedną piątą. Symbolem klęski, która spotkała Irlandię, stała się Bridget O’Donnel, która z powodu gorączki wywołanej głodem straciła dziecko.

W latach 1845-1849 zmarło ponad milion niedożywionych Irlandczyków, a co najmniej dwa miliony ratowały się emigrując, głównie do USA. Liczba mieszkańców wyspy zmalała niemal o połowę, ale nie wyginęli. Zdecydowanie gorzej na spotkaniu z Anglikami wyszła inna nacja, zamieszkała na antypodach.

Śladem Holendrów na koniec świata

Znikanie rdzennych mieszkańców jakiegoś terytorium rzadko bywa rezultatem masowego mordu. Częściej to efekt splotu kilku czynników, na przykład przemocy najeźdźców i „importu” chorób, na które tubylcy nie są uodpornieni. Do tego dochodzi coś, co Norman Davies nazywa w swojej książce „ludobójstwem kulturowym”, oznaczającym włączenie danej społeczności do obszaru kultury, religii i języka napływowych ciemiężycieli. Taki właśnie los spotkał Aborygenów w Australii, a zwłaszcza w Ziemi van Diemena, jak do 1855 roku nazywano Tasmanię.

Położoną w odległości około 300 kilometrów na południe od Australii wyspę jeszcze w XVII wieku zamieszkiwali wyłącznie tasmańscy Aborygeni. Mimo że żyli tam od 10 tysięcy lat, nie było ich wielu. Liczebność ludu w momencie przybycia pierwszych Europejczyków szacowano na 5-15 tysięcy.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.