Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Żal Dorosłych Dzieci – historia kultowego zespołu Turbo

Turbo to jeden z ważniejszych polskich zespołów lat 80.

Od wypłowiałego hard rocka, przez thrashmetalową sławę do obrzucenia śmieciami. Perypetie zespołu Turbo w latach 80. to materiał na niezły film.

Przełom lat 70-tych i 80-tych oraz pierwsze lata dziewiątej dekady XX wieku to okres niezwykle istotny w historii polskiej muzyki rozrywkowej, w szczególności rockowej. Nastąpił bezprecedensowy boom zespołów rockowych. Wiele zespołów, które wtedy powstały po dziś dzień cieszą się nimbem legendarności tudzież bardziej lub mniej wątpliwego kultu.

Debiut i „Dorosłe Dzieci”

Interesować nas tutaj będą wyboiste dzieje jednego z nich o skromnej nazwie Turbo. Dla jednych jest jednym z najlepszych rodzimych grup heavymetalowych, dla drugich to totalny obciach i kicz, przykład na to, jak nie robić muzyki.
Oficjalną datą założenia Turbo w kładzie z Henrykiem Tomczakiem, Wojciechem Hoffmannem i Wojciechem Aniołom jest 22 marca 1980 roku, ale pierwsze półtora roku działalności grupy nie należały do najlepszych. Pierwsi wokaliści niestety nie pasowali do zespołu (Wojciech Sowula, który przypadkowo ochrzcił kapelę miał ADHD i rapował, a Piotr Krystek nie nadawał się na frontmana).
Rewolucja w składzie miała miejsce na przełomie września i października 1981 rok. Po jednym z koncertów Hoffmann zrealizował knuty od jakiegoś czasu plan. Wyrzucił ze składu Krystka oraz założyciela zespołu, Tomczaka. „Incydent” ten był zwiastunem dziesiątków przetasowań, jakie miały mieć miejsce w zespole w ciągu całej kariery Turbo.
Skład został uzupełniony o nowego basistę, 16-letniego Piotra Przybylskiego, gitarzystę Andrzeja Łysowa oraz – nie bez oporów i wątpliwości – wokalistę Grzegorza Kupczyka.
W ten sposób zrewolucjonizowany profil zespołu odrzucił dotychczasowe pitolenie w stylu wypłowiałego hard rocka na korzyść brytyjskiego heavy metalu w stylu Iron Maiden, Def Leppard czy Judas Priest. Efektem tego był debiutancki album zatytułowany „Dorosłe Dzieci”, który paradoksalnie stał się największym sukcesem i przekleństwem naszych cudaków. Każdy z muzyków wspomina sesje nagraniowe w szczecińskim studiu Polskiego Radia jako katorgę, krew, pot i łzy, szczególnie Kupczyk i Łysów. Oskarżają oni Hoffmanna o zamordyzm czy wręcz terroryzowanie towarzystwa. Mimo to, a może dzięki temu, powstała jedna z pierwszych rodzimych płyt heavy metalowych.
Fortuna zdawała się sprzyjać poznańskiej grupie. Grali w tym czasie masę koncertów, w radiu ballada „Dorosłe dzieci” podbijała listy przebojów, fani skandowali piosenki razem z Grzegorzem. Niestety, za rogiem czaiła się klęska. Płyta została wydana dopiero pod koniec 1983 roku. Międzyczasie utwory Turbo wyparowały z eteru, a dziennikarze zaczęli na muzykach wieszać koty. Lider zespołu nigdy nie potrafił zareagować w takich sytuacjach w racjonalny sposób i na zimno przekalkulować kolejnych działań. Nie trudno więc wyobrazić sobie, jaki chaos zaczął panować jeszcze przed premierą albumu, gdy Wojtek na oślep zaczął zmieniać skład oraz lawirować stylistycznie, od mdłych popłuczyn po hard rocku, przez koszmarne próby stylizacji na Lady Pank, na quasi-bluesowych mutacjach skończywszy. W okresie między 1983, a początkiem 1985 roku Turbo przeżywało niemałe… perturbacje (sic!). Przez zespół przeleciał jakiś tuzin muzyków, w tym perkusistów, basistów i gitarzystów. Na przykład niepokornego Przybylskiego na basie zastąpił Bogusz Rutkiewicz, a na perkusji na dłużej osiadł Alan Sors. Raz – w 1984 roku – zespół został zresztą przez Wojtka na chwilę rozwiązany.

Komentarze (3)

  1. Grzegorz Odpowiedz

    Turbo to legenda polskiego metalu. Wychowałem się na tym, to byłe inne, – bardzo spontaniczne czasy. Nikogo nie raziło, że kasety z Bad Boys Blue i Modern Talking stały sobie, upchane na półce obok Slayera, KAT-a i Runnig Wild.
    Ech… už se to nevrátí

  2. Marek Odpowiedz

    Nie macie w redakcji kogoś, kto potrafi napisać coś po polsku? Przecież tego się czytać nie da!
    „a dziennikarze zaczęli na muzykach wieszać koty”

    Psy! durniu, psy!

  3. cydży Odpowiedz

    „22 marzec”???
    Mam nadzieję, że książka miała korektora, ale i tak strach, że wtórny analfabeta robi za skrybę.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.