Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

50 lat festiwalu Woodstock! Tak narodziła się legenda

fot.domena publiczna Na festiwal przyjechało ponad 400 tysięcy ludzi!

Wyczerpane zapasy żywności, fatalne warunki sanitarne, huraganowe burze, a jednocześnie miłość, wolność i muzyka. Jak wyglądał pierwszy, legendarny festiwal Woodstock? 

14 sierpnia 1969 roku narodziła się legenda Woodstock. Magazyn „Rolling Stone” uznał festiwal za jedno z 50 wydarzeń, które zmieniły historię rock and rolla. Początki imprezy związane są nierozerwalnie z osobą Michaela Langa, dwudziestokilkuletniego hipisa, właściciela sklepu z akcesoriami do palenia marihuany oraz asortymentem związanym z kulturą indyjską oraz pomysłodawcą festiwalu muzycznego w Miami w 1968 roku. Setki tysięcy młodych Amerykanów w owym czasie krytykowało rząd, negowało wojnę w Wietnamie i segregację rasową. Lang otaczał się właśnie nimi.

Woodstock Ventures

Michael Lang, mieszkający od pewnego czasu w Woodstock w stanie Nowy Jork, marzył o uruchomieniu w miasteczku profesjonalnego studia nagrań. Współpracował wówczas Artim Kornfeldem (A&R Capitol Records) i wspólnie trafili na ogłoszenie w prasie:

Młodzi ludzie z nieograniczonym kapitałem szukają ciekawych możliwości inwestycyjnych i uzasadnionych propozycji wspólnego biznesu.

Tak zaczęła się ich wspólna przygoda z młodymi biznesmenami, którzy co prawda nie byli zainteresowani tworzeniem studia, ale hipisowskim festiwalem już tak. Dla ułatwienia organizacji powołano spółkę. Festiwal początkowo miał się odbyć blisko miasteczka – wynajęto spory kawałek pola i zaczęto budować program. Wśród kilkudziesięciu artystów znalazł się Jimi Hendrix, którego menadżer zażyczył sobie za występ  150 tysięcy dolarów! Po długich negocjacjach udało się zejść do 30 tysięcy. Impreza mogła się odbyć! Przygotowywano również akcje towarzyszące, gdyż festiwal z założenia miał być wydarzeniem muzycznym oraz świętem sztuki.

fot.Ric Manning CC BY 3.0 Hasłem festiwalu było „Peace, Love and Happiness”

Niespodziewanie władze Wallkill wycofały jednak zgodę na organizację, ze względu na protesty przerażonych mieszkańców, którzy nie życzyli sobie najazdu tysięcy hipisów. Organizatorzy w rekordowo krótkim czasie znaleźli alternatywną lokalizację w Bethel, a Max Yasgur, właściciel farmy, stał się prawdziwym bohaterem młodzieży.  Co ciekawe, niezbyt znany wówczas, Carlos Santana wystąpił na imprezie za „marne” półtora tysiąca dolarów.

Chaos, gandzia, miłość i muzyka

Organizatorzy spodziewali się około 50 tysięcy ludzi. Rzeczywistość przerosła ich najśmielsze oczekiwania. Na festiwal zjechało ponad 400 tysięcy osób, a prawdopodobnie drugie tyle utknęło w gigantycznych korkach. Ludzie porzucali samochody na poboczach, już pierwszego dnia na stacjach benzynowych zabrakło paliwa. Panował chaos.

Michael Shrieve z Carlos Santana Band wspominał:

Publiczność była tak liczna, że wydawało ci się, że stoisz na plaży i patrzysz na ocean. Myślę, że nie będę tutaj oryginalny… to był naprawdę nieziemski widok, oszałamiający i nie do zapomnienia.

Festiwal wymknął się spod kontroli, przez napierający tłum pękł płot okalający teren, a publika dosłownie wylała się na okoliczne pola. Kilka godzin po rozpoczęciu imprezy nikt nie był w stanie nad tym zapanować, zaprzestano też sprzedaży biletów. Koncert stał się darmowy. Ze sceny ogłoszono:

Od tej chwili wstęp tu jest wolny. To nie znaczy, że wszystko wolno. To znaczy, że oddajemy wam tę muzykę za darmo. To znaczy, że ci, którzy za tym stoją, którzy włożyli w to pieniądze, będą trochę do tyłu. Poważnie do tyłu. (…) To znaczy, że ci ludzie uznali, że wasze dobro jest o wiele ważniejsze, a także ta muzyka, niż dolary…

fot.D. Redmond, P. Campbell, CC BY-SA 3.0 Hipisi krytykowali podziały rasowe

Zapanował szał. Okolica już w piątek była całkowicie sparaliżowana. Organizatorzy rozstawili również zdecydowanie za mało toalet, a pobliskie jezioro szybko stało się po prostu… wanną. Muzyków dostarczano na scenę helikopterami (nie wszystkim udało się dotrzeć!). W sobotę gubernator poważnie rozważał interwencję gwardii narodowej i wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Zabrakło żywności, przez trzy dni rodzina Yasgura rozdawała mleko i jogurty, częstowała ludzi wodą. Wszechobecne były narkotyki. Alvin Lee wspominał:

Kiedy nadlecieliśmy śmigłowcem nad ten tłum, poczuliśmy bardzo silny zapach marihuany… Dodatkowo śmigła maszyny rozdmuchiwały go na sporą odległość. Nad tymi ludźmi unosił się obłok marihuanowego dymu (…)

Ze sceny ostrzegano:

Ostrzeżono mnie, możecie w to wierzyć lub nie, jak chcecie, że ten brązowy kwas, który tu krąży nie jest najlepszy. Zasugerowano mi, żeby trzymać się od niego z daleka. Ale to wasz trip, proszę uprzejmie.

Dla osób, które przesadziły z mocniejszymi narkotykami przygotowano namiot z dziesiątkami łóżek, na których można było poczekać, aż środki przestaną działać.

fot.domena publiczna W czasie festiwalu szalały burze

Jednocześnie wyraźna była atmosfera braterstwa i miłości. Nie było agresji, niemal nie występowały bójki. Występowali artyści przeciwni segregacji rasowej i wojnie w Wietnamie. David Crosby z Crosby, Stills & Nash mówił:

W tamtym czasie zmagaliśmy się z problemami na tle rasowym. To wszystko było dla nas dużą motywacją do działania. Potem nasz kraj wszedł w konflikt w Wietnamie. Co było czymś kompletnie niezrozumiałym, negatywnym, a my staraliśmy się z tym walczyć i zakończyć to jak najszybciej.

Country Joe McDonald śpiewał: Następnym twoim przystankiem może być Wietnam, ogromne wrażenie zrobił też występ ciężarnej Joan Baez i wykonanie We Shall Overcome – utworu, który w latach 60. był symbolem walki o równouprawnienie obywateli różnych ras. Swój koncert zakończyła słowami: Dobranoc. Przytulcie się do swoich braci i sióstr siedzących obok i miejcie piękny wieczór.
To tworzyło magię festiwalu. Ostatecznie wśród artystów znalazły się takie sławy, jak: Jimi Hendrix, Janis Joplin, The Who, Santana, czy – mniej wówczas znany – Joe Cocker. Ze względów organizacyjnych festiwal przeciągnął się do poniedziałku. Całość, zgodnie z umową, zamykał Hendrix, do czego ostatecznie doszło o 8 rano. Jeden z jego muzyków opowiadał:

Tak, mieliśmy zamykać festiwal, ale o północy w niedzielę…ponieważ nie wszystko udało się organizatorom opanować, wyszło jak wyszło. Wystąpiliśmy w poniedziałek rano, kiedy większość ludzi poszła już do domów. Długo czekaliśmy… na szczęście Mitch Mitchell miał ze sobą butelkę wina. Byliśmy ubrani w te wszystkie kolorowe stroje, bo taki był Woodstock – muzyka, miłość, pokój. Celebrowaliśmy naszą młodość. Pamiętam, że kiedy weszliśmy już na scenę i Jimi spojrzał na tych wszystkich ludzi, którzy zostali, powiedział do nas: Publiczność zwykle wysyła nam wiele energii, musimy ją im teraz oddać!

Prawdziwy skandal wywołało wykonanie przez Hendrixa hymnu amerykańskiego na gitarze elektrycznej. Odczuł to boleśnie jego brat, walczący wówczas w Wietnamie.

fot.James M Shelley, CC BY-SA 4.0 Tysiące ludzi nie dotarło na festiwal

Woodstock – kiepski interes?

Po podliczeniu wszystkich wydatków organizatorzy stracili na festiwalu około miliona dolarów. Finansowo była to totalna klęska, jednak w wywiadach Lang i Kornfeld podkreślali, że takich przeżyć nie da się kupić za żadne pieniądze:

Człowieku, musisz przede wszystkim zrozumieć, jaki ja wyniosłem z tego zysk przez te ostatnie trzy dni. Przez trzy miliony lat można do tego nie dojść, a ja właśnie uświadomiłem sobie, co naprawdę w życiu ważne. Że jeżeli nie możemy żyć razem w zgodzie, jeżeli mamy się bać wyjść sami na ulicę, bać się uśmiechania do siebie nawzajem, nawet do nieznajomych… To po co żyć?

Część strat udało się pokryć dzięki sprzedaży praw do filmu z festiwalu wytwórni Warner Bros. Dopiero ona zarobiła na nim gigantyczne pieniądze.

fot.wyd. C2 Woodstock 1969. Najpiękniejszy weekend XX wieku

Bibliografia:

  1. M. Sitko, P. Urbaniec, D. Wyszogrodzk Woodstock 1969. Najpiękniejszy weekend XX wieku, wyd. C2 2018 r.
  2. Audycja Polskie Radio „Tak zaczął się festiwal w Woodstock w 1969 roku”.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.