Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej. Fakty, liczby, bilans wydarzeń

Przesiedlenia po II wojnie światowej dotknęły wiele milionów ludzi. Na zdjęciu dzieci z wschodnich Niemiec, przekazanych polskiej administracji, po dotarciu do zachodnioalianckiej strefy okupacyjnej (1948 rok).

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Przesiedlenia po II wojnie światowej dotknęły wiele milionów ludzi. Na zdjęciu dzieci z wschodnich Niemiec, przekazanych polskiej administracji, po dotarciu do zachodnioalianckiej strefy okupacyjnej (1948 rok).

Choć od zakończenia II wojny światowej minęło już ponad 70 lat, ten temat wciąż budzi gorące emocje. Czy przedstawiciele narodu, który wywołał sześcioletni pochód Zagłady, mogą uważać się za jej ofiary? Jaka jest prawda o wysiedleniach Niemców?

Powojenna przemoc z czasem została wyrugowana, chyba że same władze publiczne w dalszym ciągu wspierały działania odwetowe, jak to miało miejsce na obszarach, z których wypędzano Niemców z wielu terenów dawniej okupowanej przez nich Europy Środkowej i Wschodniej.

Alianci dali swoje błogosławieństwo, gdy przywódcy rządów – polskiego i czechosłowackiego – ogłosili, że zamierzają po wojnie wydalić wszystkich Niemców zamieszkujących w granicach tych krajów po zmianach terytorialnych.

Ofiary wysiedleń

Wysiedlenia – eufemistycznie nazwane transferem ludności – nie były jednak wcale ograniczone do etnicznej mniejszości niemieckiej. W konsekwencji ustalenia nowych granic podczas konferencji w Jałcie i w Poczdamie doszło do masowych deportacji Polaków, Ukraińców oraz Niemców poza granice Związku Radzieckiego (w ramach Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej) przesunięte na zachód kosztem części przedwojennej Polski, a także polskie granice na zachodzie kosztem dawnego terytorium Niemiec.

Co najmniej 1,2 mln Polaków i blisko 0,5 mln Ukraińców wysiedlono z domów, często przemocą i brutalnie, po czym wysłano na „ziemie odzyskane”. Kolejne 50 000 Ukraińców opuściło Czechosłowację, a ponad 40 000 Czechów i Słowaków udało się w przeciwnym kierunku (wielu z Zakarpacia, które w dwudziestoleciu międzywojennym znajdowało się w granicach Czechosłowacji, ale w 1945 roku zostało oddane Ukrainie).

Mieszkańcy różnych części Polski byli wysiedlani od początku wojny. Na zdjęciu wygnańcy z wcielonej do III Rzeszy Wielkopolski, 1939 rok.

fot.Bundesarchiv / Wilhelm Holtfreter / CC-BY-SA 3.0 Mieszkańcy różnych części Polski byli wysiedlani od początku wojny. Na zdjęciu wygnańcy z wcielonej do III Rzeszy Wielkopolski, 1939 rok.

Około 100 000 Węgrów zostało wygnanych z Rumunii. Prawie taką samą liczbę osób deportowano ze Słowacji na teren Sudetów, podczas gdy 70 000 Słowaków przekroczyło granicę Czechosłowacji z Węgrami. Co zadziwiające, cierpienia Żydów, którzy przeżyli Holokaust, wcale nie miały dobiec końca. Oni też staną się częścią szczątków pływających na fali powojennych okrucieństw w Europie. W Polsce wojnę przetrwało około 220 000 Żydów, a jakieś 250 000 na Węgrzech.

Jednakże antysemickie pogromy w kilku polskich, węgierskich i słowackich miastach – z których najgorszymi były pogromy w Kielcach, do którego doszło w lipcu 1946 roku, oraz w Miszkolcu na Węgrzech (kilka tygodni później) – przyniosły śmierć setek Żydów, a wielu innych zmusiły do opuszczenia tych krajów (…).

W poszukiwaniu katharsis

Dla narodów Europy Wschodniej nie mogło być katharsis, dopóki Niemcy żyli wśród nich. Etniczni Niemcy w wielu miastach i wsiach, w których społeczności niemieckie istniały od wieków, ryzykowali najbardziej, będąc narażeni na skrajne akty brutalności. Alianci przekonywali o potrzebie „uporządkowanego i humanitarnego” wysiedlenia.

Rzeczywistość wyglądała jednak inaczej. Nikt nie miał żadnego interesu w chronieniu tych, których uważano za odpowiedzialnych za horror wojny. Wraz z klęską III Rzeszy zrozumiała nienawiść, która kumulowała się w czasie kilku lat wojny i okupacji, eksplodowała w niekontrolowanych aktach zemsty. Pod koniec lipca od 500 000 do 750 000 Niemców – okradzionych, zgwałconych, pobitych, pozbawionych żywności lub opieki medycznej – zostało przesiedlonych z terenów, które po drugiej wojnie światowej znalazły się w granicach Polski.

Różnego rodzaju okrucieństwa były na porządku dziennym. Polskie władze nie zrobiły wiele, aby im zapobiec. Niemcy byli postrzegani jako dzikie zwierzęta lub szkodniki, na które można polować lub zabijać do woli. Nawet Sowieci często byli zaskoczeni okrucieństwem polskiej zemsty. „Pojawiają się coraz częstsze przypadki niesprowokowanych mordów niemieckich mieszkańców, bezpodstawnych aresztowań, długiego więzienia i celowych upokorzeń” – czytamy w raporcie wojskowym Armii Czerwonej wysłanym do Moskwy z 30 sierpnia 1945 roku.

Niemcy sudeccy w Czechosłowacji – niezależnie, czy sympatyzowali z nazistami, czy nie – powszechnie uważani byli za zdrajców. Prezydent tego kraju Edvard Beneš w przemówieniu radiowym z 12 maja 1945 roku mówił o potrzebie „ostatecznego zlikwidowania problemu niemieckiego”. Niemal natychmiast po nim wysiedlono z Brna ponad 20 000 mężczyzn, kobiet i dzieci. Część z nich nie przetrwała forsownego marszu ku granicy austriackiej.

"Niemcy sudeccy w Czechosłowacji – niezależnie, czy sympatyzowali z nazistami, czy nie – powszechnie uważani byli za zdrajców" - pisze Ian Kershaw.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 „Niemcy sudeccy w Czechosłowacji – niezależnie, czy sympatyzowali z nazistami, czy nie – powszechnie uważani byli za zdrajców” – pisze Ian Kershaw.

Pewien katolicki ksiądz stwierdził, że chrześcijańskie przykazanie miłości bliźniego nie powinno być stosowane do Niemców. Byli wcielonym złem i nadszedł czas, aby rozliczyć ich za wszystkie krzywdy. Z takich przejawów nienawiści nieuchronnie rodziła się przemoc. Niemcy zostali wypędzeni, a ich domy plądrowano. Byli maltretowani w obozach internowania, w których panowały bardzo surowe warunki.

Urodzona w Pradze Margarete Schell, niegdyś znana aktorka, prowadziła pamiętnik, w którym opisała swoje doświadczenia w jednym z takich obozów. Opowiada w nim, w jaki sposób mężczyźni byli bici pejczami podczas codziennego wieczornego apelu, a niektórzy z nich byli zmuszani do przemieszczania się po placu apelowym w przysiadzie, dopóki całkiem nie opadli z sił. A wtedy znów ich maltretowano. Sama Margarete, poza różnymi atakami i upokorzeniami jakich doznała, została dotkliwie pobita przez komendanta obozu za wysłanie listu bez jego zgody.

Poza obozami czeska policja, komunistyczne bojówki i inne uzbrojone bandy atakowały, dręczyły i zabijały Niemców do woli. W jednym z najgorszych takich wydarzeń w Uściu nad Łabą 31 lipca 1945 roku zmasakrowano setki Niemców. Wielu Niemców odebrało sobie życie: według czeskich danych tylko 5558 w 1946 roku. Do jesieni 1947 roku z Czechosłowacji wypędzono 3 mln Niemców. Około 19 000–30 000 Niemców sudeckich zostało zabitych. Łączna liczba może być znacznie wyższa, jeżeli doliczy się tych, którzy zmarli od chorób, z niedożywienia i z innych przyczyn związanych z utratą dachu nad głową i brutalnym wypędzeniem.

„Boże, odeślij ten motłoch do domu…”

Po kilku tygodniach dzikich akcji pełnych okrucieństwa, działania te – choć nadal brutalne i przeprowadzane na szeroką skalę – zostały nieco bardziej usystematyzowane, ponieważ już nie tylko czeski rząd, ale i sojusznicy uznali za konieczne powstrzymanie niekontrolowanej przemocy. W sumie z Europy Środkowej i Wschodniej wysiedlono co najmniej 12 mln osób. Trafiły one do stref okupowanych w Niemczech, które w powojennych warunkach nie były zupełnie przygotowane do przyjęcia takiej fali ludzi.

Przesiedleńcy przybywali na nowe terytoria z całym swoim dobytkiem. Nie zawsze byli ciepło witani.

fot.Bundesarchiv, Donath, Otto / CC-BY-SA 3.0 Przesiedleńcy przybywali na nowe terytoria z całym swoim dobytkiem. Nie zawsze byli ciepło witani.

Powitanie wypędzonych w samych Niemczech z pewnością nie było zbyt ciepłe. „Jesteśmy głodni i bardzo cierpimy. Panie Boże, odeślij ten motłoch do domu. Wyślij ich z powrotem do Czechosłowacji. Panie Boże, uwolnij nas od tej hołoty” – tak modlili się ludzie w rolniczej Württembergii w 1946 i 1947 roku.

W badaniach opinii społecznej przeprowadzonych w 1949 roku około 60% miejscowej populacji i 96% wypędzonych opisywało wzajemne relacje jako złe. Miejscowi Niemcy uważali przybyszy za aroganckich, zacofanych i niegodnych zaufania. Wypędzeni uważali, że gospodarze na tych terenach są samolubni, nieczuli i złośliwi.

Wiemy, że nie chcą nas tutaj i nie jesteśmy mile widziani – można wyczytać w jednym z listów do burmistrza miasta w 1948 roku – ale my też, możesz mi pan uwierzyć, wolelibyśmy mieszkać w naszej ojczyźnie i nie być dla nikogo ciężarem. Nie jesteśmy uchodźcami. Wbrew wszelkim prawom moralnym zostaliśmy wyrzuceni z naszych domów, wygnani z naszej ojczyzny, okradzeni ze wszystkiego, co mieliśmy i przetransportowani tutaj siłą i bez pytania, w każdym razie wbrew naszej woli.

Artykuł stanowi fragment książki Iana Kershawa "Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949", wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Artykuł stanowi fragment książki Iana Kershawa „Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

W najdokładniej przeprowadzonych badaniach szacuje się, że w konsekwencji brutalnych wysiedleń zginęło przynajmniej 500 000 Niemców. Los 1,5 mln jest nieznany. Przedstawiciele mniejszości niemieckich w Rumunii, na Węgrzech i w Jugosławii, często całe społeczności, które w ciągu dziesięcioleci zapuściły korzenie na ziemiach leżących poza granicami Rzeszy, stali się częścią „żywych reparacji wojennych” i również zostali deportowani, tylko że do sowieckich łagrów, gdzie przyszło im często dożyć ostatnich dni w ciężkich warunkach obozowych.

Krajobraz powojenny

W 1950 roku w Europie Wschodniej było już znacznie mniej mniejszości etnicznych, choć nie wyeliminowano ich całkowicie. W krajach nadbałtyckich i na Ukrainie mieszkało sporo Rosjan, choć nie znajdowali się oni wcale w trudnej sytuacji. Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, do którego należały teraz republiki nadbałtyckie, był przecież zdominowany przez etnicznych Rosjan.

Również w Jugosławii nie zmienił się w zasadzie układ mieszanki narodowo-etnicznej ludów zamieszkujących te ziemie. Jednak populacje poszczególnych krajów Europy Wschodniej z pewnością stały się bardziej jednorodne etnicznie niż przed wojną. Stary świat wielonarodowej Europy Wschodniej przestał istnieć. Wypędzenia i straszne czystki etniczne zrobiły swoje.

Po ogromnej fali przejawów niepowstrzymanej nienawiści wynikającej z chęci zemsty, opisywanej powyżej, która przejawiała się w tak skrajnej i nieograniczonej przemocy w pierwszych tygodniach po kapitulacji Niemiec, żądania dotyczące wymierzenia kary dla oprawców skanalizowały się w ramach działań aparatu państw. Stało się to szybciej tam, gdzie obywatele w jakimś stopniu ufali nowo utworzonym rządom, wierząc, że uda im się wprowadzić dobre zmiany, oczyścić administrację z kolaborantów, wyłapując ich, a potem przeprowadzając uczciwe procesy, surowo karząc winnych nieprawości.

Uchodźców przyjmowały ośrodki takie jak obóz w Aabenraa.

fot.Bundesarchiv / Krämer / CC-BY-SA 3.0 Uchodźców przyjmowały ośrodki takie jak obóz w Aabenraa.

Udział w rządach przedstawicieli szanowanego narodowego ruchu oporu zwykle pomagał przyspieszać ten proces. Podobnie jak szybkie działania policji, jak to miało miejsce w Norwegii, Danii i Francji, które przyczyniły się w pewnym stopniu do przywrócenia zaufania do aparatu państwowego. Ludność w zdecydowanej części Europy – zmęczona przez lata walki, zbyt mocno pragnąca powrotu tego, co można nazwać „normalnością” – nie chciała więcej żyć w świecie przemocy i konfliktów i była gotowa podporządkować się władzom.

Tam, gdzie trudniej było o zaufanie do władzy publicznej, czyli w większości krajów południowej i wschodniej Europy, zmniejszenie się skali przemocy było procesem trochę dłuższym. Często zdarzało się, że lokalne grupy zbrojne, członkowie straży obywatelskiej lub byli partyzanci woleli nie oddawać broni. Niektórych przekonały amnestie dla tych, którzy zabijali z zemsty. Jednak zanim czas przemocy mógł się zakończyć, ludzie musieli uwierzyć, że władze państwowe podejmą zdecydowane działania przeciwko przestępcom wojennym i ukarzą kolaborantów.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Iana Kershawa Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949, która została wydana nakładem Znaku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Piekło dwóch wojen światowych opisane przez wybitnego historyka:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.