Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Zapiski człowieka, który stworzył Hitlera („Dziennik diabła” David Kinney, Robert Wittman)

Patrzymy na wydarzenia z XX wieku pozornie bezpieczni, jako ludzie epoki cyfrowej. Zapominamy i zadowalamy się myślami, że przeszłość jest czasem dopełnionym. „Dziennik Diabła” skrupulatnie przypomina nam, że immanentnie wpisane w ludzką naturę zło potrzebuje niewiele, aby zawładnąć umysłem.

Postać Alfreda Rosenberga wydaje się być groteskowym chichotem historii. Ten niearyjski, średniej postury mężczyzna znacząco wpłynął na bieg wydarzeń w Europie, pomagając w karierze politycznej Hitlerowi. Zarazem jego biografia stanowi kalkę życiorysu kilku pokoleń niemieckich mężczyzn, którzy doświadczyli upokorzenia w wyniku wojennej klęski. „Dziennik Diabła” pozwala nam raz jeszcze spojrzeć, poprzez rozmaite zebrane w jednym miejscu teksty, na formułowanie się idei, która rozpaliła umysły milionów ludzi na całym świecie.

Autorzy opisali nazistowską maszynę śmierci odwołując się do biograficznych wypadków dwóch pozornie różnych bohaterów – Alfreda Rosenberga i Roberta Kempnera. Obaj wydają się być całkiem odmienni: jeden to przecież zajadły nazistowski ideolog, a drugi – Niemiec żydowskiego pochodzenia, który dzięki swojej zaradności zdołał w latach 30-tych XX wieku uciec z Europy stojącej u progu II wojny światowej. Uważna lektura odwraca jednak tę pozornie kontrastową logikę i prezentuje nam zupełnie inny obraz.

Tekst Kinney’a i Wittman’a konfrontuje czytelnika z perspektywą sprawcy i ofiary, a równocześnie udowodnia ulotność praw oraz postaw moralnych w rozmowach o zbrodni dokonanej przed laty, ale wciąż żywej w zbiorowej świadomości. Rosenberg wydaję się osobą beznadziejnie rozkochaną w swoim narcyzmie, Kempner zaś – człowiekiem nieco wyrachowanym. Obaj podążają za swoim przeznaczeniem, choć każdy robi to na swój sposób. Rosenberg żyje mitem, który jak się wydaje stworzył sam dla siebie, drugi zaś – dzięki wiedzy prawniczej zarabia krocie, prowadząc kancelarię w nazistowskim Berlinie, aż do swojego usunięcia z państwowej służby cywilnej i aresztowania przez niechętną mu nową władzę.

Zestawienie losów dwóch bohaterów, którzy jednakowo wzbudzali niechęć otoczenia, pozwala na prezentację zatem tylko pozornie odmiennych biografii, okazujących się w równym stopniu kontrowersyjnymi i intrygującymi. Zarówno Rosenberg, jak i Kempner byli apodyktyczni, a każdy z osobna wierzył w znaczenie swojej „dziejowej” misji – stąd talent do tworzenia wokół siebie dziwnych miraży. Obaj chcieli uchodzić za osoby wpływowe i władcze; obaj mieli podły charakter.

Proces w Norymberdze. Na zdjęciu po prawej Alfred Jodl, Hans Frank oraz Alfred Rosenberg.

fot.domena publiczna Proces w Norymberdze. Na zdjęciu po prawej Alfred Jodl, Hans Frank oraz Alfred Rosenberg.

Osobnym i nieco pobocznym elementem książki pozostaje kultura pisma, która udokumentowała niemieckie zbrodnie. Naziści skrupulatnie gromadzili ślady swoich działań i koncepcji. Zapisywali sumiennie kolejne kartki, aby nic nie umknęło późniejszym pokoleniom. Istotę rzeczy dobrze oddają słowa amerykańskiego prawnika Johna Harlana Amena, przywołane przez Autorów w „Dzienniku Diabła”: „Ci naziści maniakalnie wszystko zapisywali”. Dzięki tej skrupulatności, sprawcy niejako sami stworzyli swój akt oskarżenia, co po zakończeniu wojny pozwoliło zrekonstruować wypadki z lat trzydziestych i czterdziestych.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.