Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jeden z najcenniejszych i najbardziej porażających nazistowskich dokumentów. Jak udało się odzyskać dziennik głównego ideologa III Rzeszy?

Dziennik Rosenberga stanowił cenne źródło informacji na temat kształtowania się zbrodniczej ideologii III Rzeszy.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Dziennik Rosenberga stanowił cenne źródło informacji na temat kształtowania się zbrodniczej ideologii III Rzeszy.

Zapiski Alfreda Rosenberga, nazistowskiego zbrodniarza i głównego ideologa III Rzeszy, były jednymi z najbardziej poszukiwanych po wojnie dokumentów. Kolejne dekady starań nie przynosiły rezultatów. Dopiero łut szczęścia sprawił, że dziennik namierzono… i to w zupełnie nieoczekiwanym miejscu.

Samuel Haber w kwietniu 1945 roku zajmował stanowisko oficera wojskowej służby administracyjnej w armii amerykańskiej. Chwilowo stacjonował w Lichtenfels w Bawarii, poszukując i zabezpieczając materiały wywiadowcze. Szczególnie interesowały go dokumenty mogące pomóc w planowanym procesie zbrodniarzy wojennych. Z całą pewnością był więc zaintrygowany, kiedy pewien Niemiec obiecał go zaprowadzić do tajnego nazistowskiego archiwum.

Tym Niemcem był Kurt von Behr, który w czasie wojny rabował dzieła sztuki z prywatnych kolekcji we Francji, Belgii i Holandii. Chciał on wkupić się w łaski Amerykanów i tym samym uchronić się przed konsekwencjami swoich wojennych poczynań. Materiały, które zamierzał przekazać, znajdowały się w podziemiach zamku Banz.

Zamkowe archiwum

Kiedy Amerykanie po wyburzeniu świeżej betonowej ściany zobaczyli wypełnioną dokumentami kryptę, nie wierzyli własnym oczom. Papiery zapełniały wszystkie półki oraz wnęki, a to, co nie zmieściło się na półkach, leżało na podłodze. Ich przewodnikowi odkrycie jednak nie pomogło. Doszedł do wniosku, być może uświadomiony przez amerykańskich żołnierzy, że nie uniknie odpowiedzialności. Zwłoki jego oraz jego żony znaleziono później w jednej z ich prywatnych komnat. Popełnili samobójstwo, pijąc szampana z cyjankiem.

Po wojnie w zamku Banz odkryto tajne nazistowskie archiwum. Wśród bezcennych dokumentów znajdował się również dziennik Rosenberga.

fot.Presse03/CC BY-SA 3.0 Po wojnie w zamku Banz odkryto tajne nazistowskie archiwum. Wśród bezcennych dokumentów znajdował się również dziennik Rosenberga.

Tymczasem Haber i jego ludzie bardzo szybko zrozumieli, jak wielkie znaczenie mają znalezione akta. Wśród nich znajdowały się także odręcznie spisane relacje. Obejmowały pięćset stron, część w oprawionych zeszytach, a część na luźnych kartkach. Był to, jak się okazało, osobisty dziennik Alfreda Rosenberga.

Autor notatek był jednym z twórców ideologicznych podstaw Holokaustu. To on sformułował między innymi teorię o światowym żydowskim spisku stojącym za rewolucją w Rosji. Jego książka „Mit XX wieku” była uznawana za najważniejszą po „Mein Kampf” wykładnię nazistowskiej ideologii. Jak napisali David Kinney oraz Robert K. Wittman w książce „Dziennik diabła”, „idee Rosenberga uprawomocniły i nadały uzasadnienie wymordowaniu milionów”.

Rosenberg również odpowiadał za grabieże dzieł sztuki, między innymi w Paryżu, Krakowie oraz Kijowie. Po agresji III Rzeszy na ZSRR został mianowany ministrem do spraw okupowanych terytoriów wschodnich. Nadzorował deportacje pracowników przymusowych oraz grabieże przeprowadzane na zdobytych ziemiach. W tym czasie trwała już też na tych terenach eksterminacja Żydów.

Znalezione w tajnym archiwum zapiski zbrodniarza rozpoczynały się w roku 1934, a kończyły się kilka miesięcy przed przybyciem Jankesów do Banz. Zawierały bezcenne informacje.

Po ich zakończeniu procesów, w 1949 roku, materiały z zamku Banz odesłano do Archiwum Narodowego w USA. Tylko, że dziennika Rosenberga już wśród nich nie było. Przekazano jedynie część jego rękopisów. Diariusz nie został nawet wykorzystany w trakcie postępowania sądowego przeciwko jego autorowi. Praktycznie zapadł się pod ziemię na ponad pół wieku.

Tajemnica Roberta Kempnera

Jak to możliwe, że tak cenne znalezisko zostało ponownie utracone? Niewątpliwie samo postępowanie przeciwko nazistowskim dygnitarzom sprzyjało rozproszeniu archiwaliów, które były zbierane i opracowywane przez poszczególnych prokuratorów. Zdarzało się, że część z nich trafiała później do prywatnych zbiorów.

Alfred Rosenberg był między innymi autorem "Mitu XX wieku", drugiej po "Mein Kampf" najważniejszej wykladni nazistowskiej ideologii.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Alfred Rosenberg był między innymi autorem „Mitu XX wieku”, drugiej po „Mein Kampf” najważniejszej wykladni nazistowskiej ideologii.

Tak też stało się z dziennikiem Rosenberga. Na jego ślad trafiono, gdy niepublikowane dotąd fragmenty wspomnień ideologa zaczeły pojawiać się w prasie. Autorem artykułów, które wykorzystywały zaginione materiały, był Robert Kempner. Ten Niemiec pochodzenia żydowskiego, który w wyniku poczynań nazistów musiał wyemigrować ze swojej ojczyzny do USA, był jednym z oskarżycieli w procesie norymberskim.

Kempner był wyjątkowo dociekliwym prokuratorem. To on odnalazł protokół z Wannsee, w którym spisano wytyczne dotyczące ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Jednak dokumenty, nad którymi pracował, często nie wracały do archiwów. Jak zauważają w książce „Dziennik Diabła” David Kinney i Robert K. Wittman:

Sądził, że lepiej przekazać „cenny pod względem historycznym materiał” zaufanemu współpracownikowi, który rozpowszechnił jego treść, niż pozostawiać coś takiego w rękach rządowych biurokratów, którzy mogli gdzieś to zawieruszyć.

Wszystkie z przejętych, oryginalnych niemieckich dokumentów miały zostać zwrócone ośrodkom dokumentacji wojskowej po procesach, jednak Kempner chciał wykorzystać zgromadzone przez siebie akta do pisania artykułów i książek o epoce nazistowskiej.

Dzienniki Rosenberga mogły rzucić nowe światło na kulisy polityki III Rzeszy.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Dzienniki Rosenberga mogły rzucić nowe światło na kulisy polityki III Rzeszy.

Archiwa Kempnera jednak są niekompletne

Zgromadzone przez Kempnera dokumenty dopiero po jego śmierci w 1993 roku zaczęły być archiwizowane. Syn prokuratora, Lucien, postanowił przekazać je do Muzeum Pamięci Holokaustu w USA. Zadanie ich skatalogowania powiedzono Henry’emu Mayerowi. Kolekcja, jak podkreślają Wittman i Kinney, zawierała mnóstwo unikalnych materiałów:

Trzeba wyjaśnić, że zbiór Kempnera stanowił największą kolekcję pisemnych dokumentów przekazanych do tej pory Muzeum Pamięci Holokaustu. Muzeum to weszło w posiadanie osiemdziesięciu pięciu skrzyń z aktami procesów norymberskich, stu siedemnastu oprawionych tomów o treści odnoszącej się do przebiegu tych rozpraw, sześćdziesięciu ośmiu pudeł z osobistymi i zawodowymi zapiskami Kempnera, trzydziestu dziewięciu nagrań na płytach szybkoobrotowych oraz prawie tysiąca książek i periodyków.

Oczekiwano, że w archiwum Kempnera znajdzie się także dziennik Rosenberga. Mayer wiedział o tym od innego historyka z Muzeum Pamięci Holokaustu, Jürgena Matthäusa, który już wcześniej poszukiwał zaginionego dokumentu.

Poszukiwania zaginionego dokumentu prowadzili historycy z Muzeum Pamięci Holokaustu.

fot.AgnosticPreachersKid/CC BY-SA 3.0 Poszukiwania zaginionego dokumentu prowadzili historycy z Muzeum Pamięci Holokaustu.

Niestety, okazało się, że materiały przekazane waszyngtońskiej placówce to tak naprawdę tylko część zgromadzonej przez prawnika kolekcji. Spierali się o nią zresztą sami spadkobiercy. Zwłaszcza Margot Lipton i Jane Lester, współpracownice i kochanki Kempnera, które po jego śmierci sprawowały pieczę nad dokumentami, nie chciały wypuścić skarbu z rąk. Ostatecznie, kiedy pracownicy muzeum zjawili się w 1999 roku w domu prokuratora, dziennika już tam nie było.

Na kolejny ślad zapisków nazistowskiego zbrodniarza trzeba było czekać do 2001 roku. Do Mayera zadzwonił wówczas mężczyzna, który przedstawił się jako Walt Martin. Powiedział, że wie, gdzie znajdują się zaginione dokumenty z kolekcji Kempnera. Jego zdaniem znajdował się wśród nich także dziennik Rosenberga. Było jasne, że mężczyzna chce zarobić na sprzedaży odnalezionych dóbr.

Muzeum niezwłocznie poinformowało FBI o całej sprawie. Martina udało się aresztować, ale wśród zarekwirowanych dokumentów znowu zabrakło tego najważniejszego. Podjęto dalsze poszukiwania, ale – mimo, że odnaleziono inne fragmenty zbioru Kempnera – nie przynosiły one rezultatu. Wiedziano jednak, że kluczem do rozwiązania zagadki są Lester i Lipton. Choć nie było na to dowodów, śledczy byli przekonani, że to jedna z nich wywiozła i ukryła dziennik.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Davida Kinney'a i Roberta Wittmana "Dziennik diabła", wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Davida Kinney’a i Roberta Wittmana „Dziennik diabła”, wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Czasami trzeba mieć po prostu szczęście

Do przełomu doszło, jak to zwykle bywa, przypadkiem. Pewnego dnia Mayer natknął się na siostrę jednej z zamieszanych w sprawę kobiet, Elisabeth Lester. Przyznała ona, że słyszała, jak jej siostra w rozmowie z reporterem mówi, że przekazała dziennik Rosenberga komuś na przechowanie.

Mężczyzną, któremu powierzono manuskrypt, okazał się Herbert Richardson, profesor teologii i niszowy wydawca. Lester i Lipton najprawdopodobniej chciały, by pomógł im w wydaniu materiałów zgromadzonych przez Kempnera.

Muzeum Pamięci Holokaustu zwróciło się po pomoc w ostatecznym załatwieniu sprawy do Roberta Wittmana. Ten były agent FBI był już wcześniej zaangażowany w poszukiwania, a obecnie prowadził prywatną firmę zajmującą się odzyskiwaniem dzieł sztuki. Z pomocą znajomego prokuratora, Davida Halla, przystąpił do pracy.

Do odzyskania dziennika walnie przyczynił się były agent FBI, Robert K. Wittman, jeden z autorów książki "Dziennik diabła".

fot.FBI Photosimage/domena publiczna Do odzyskania dziennika walnie przyczynił się były agent FBI, Robert K. Wittman, jeden z autorów książki „Dziennik diabła”.

Przedsiębiorczy śledczy postanowili jeszcze przed oficjalnym podjęciem działań nieco „zmiękczyć” Richardsona. Chcieli, żeby zdał sobie sprawę z tego, że jest obserwowany, i poczuł oddech agentów na swoim karku. Dopiero po tym przygotowaniu przekazali wydawcy podpisany przez władze federalne nakaz wydania wszystkich dokumentów autorstwa Rosenberga. Poradzili mu też, żeby znalazł sobie prawnika…

Plan zadziałał. Po upływie miesiąca adwokat podejrzanego zadzwonił do Halla, szukając korzystnej dla swojego klienta ugody. Ostatecznie Richardson pozwolił obejrzeć swoje zbiory pracownikom prokuratury oraz Muzeum Pamięci Holocaustu. Wkrótce znalazły się one w biurze prokuratora w Wilmington. 5 kwietnia 2013 roku Mayer i Matthäus nareszcie je zobaczyli. Kiedy tylko dokumenty zostały przyniesione i wypakowane ze skrzynek w sali konferencyjnej, wiedzieli, że tym razem trafili w dziesiątkę. Dziennik Rosenberga został odnaleziony.

Bibliografia:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.