Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy zbieg okoliczności pozwoli odnaleźć grób żołnierza AK zmarłego w gestapowskim więzieniu? Być może właśnie się udało

Przemyśl (fot. Slawek Ilski, lic. CC BY SA 3.0)

fot.Slawek Ilski, lic. CC BY SA 3.0 Przemyśl (fot. Slawek Ilski, lic. CC BY SA 3.0)

W październiku w ręce przemyskich muzealników trafił unikatowy zbiór dokumentów kontrwywiadu AK, w dużej części sygnowanych przez „Gada”. Ten żołnierz podziemia dostał się w ręce gestapo i zmarł w więzieniu. Przez 75 lat rodzina nie wiedziała, gdzie został pochowany. Dzięki odnalezieniu archiwum prawdopodobnie zlokalizowano jego grób.

Jesienią Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej wzbogaciło się o unikalny zbiór dokumentów kontrwywiadu AK z czasów drugiej wojny światowej. Dzięki uprzejmości kierownika działu historii Grzegorza Szopy mogliśmy wówczas udostępnić czytelnikom kilka kart z tego zbioru, w tym zapisaną na maszynie relację z okresu od 1 lutego 1943 roku do 27 lutego 1943 roku podpisaną „Gad”.

Ten pseudonim należał do inż. Kazimierza Wohańskiego, który kierował Polską Organizacją Zbrojną, wchodzącą w skład Armii Krajowej oraz organizował siatkę konspiracyjną POZ w okolicach Przemyśla. Gestapo aresztowało go 14 lipca 1943 roku.

Rodzina przez 75 lat nie wiedziała, co stało się z Wohańskim, ponieważ gestapo nie wydało jego ciała. Jego matka do końca wierzyła, że syn żyje. Smutną prawdę o tym, że „Gad” zginął znał jego ojciec, który opisał ją w liście do PCK. Jak się okazuje, jeden z gestapowców nieoficjalnie powiedział mu, gdzie został pochowany Kazimierz. Znał dokładną lokalizację i w wystosowanej w 1945 roku do Polskiego Czerwonego Krzyża prośbie zwracał się o ekshumację konkretnej bezimiennej mogiły na przemyskim Cmentarzu Głównym. Ostatecznie nie sprawdzono, kto spoczywa w tym grobie, a ojciec „Gada” zmarł w 1947 roku nie zdradzając nikomu, co wie.

Za udostępnienie fotografii dziękujemy Muzeum Narodowemu Ziemi Przemyskiej. fot. Grzegorz Szopa.

fot.Grzegorz Szopa MNZP Za udostępnienie fotografii dziękujemy Muzeum Narodowemu Ziemi Przemyskiej. fot. Grzegorz Szopa.

Kiedy o Kazimierzu Wohańskim zrobiło się w lokalnych mediach głośno przy okazji znalezienia archiwum AK, jego nazwisko usłyszał zajmujący się genealogią historyk Marek Orzechowski. W tym czasie poszukiwał on w przemyskim Archiwum Państwowym informacji na temat innego mieszkańca regionu, jednak przy okazji trafił na dokumenty dotyczące akowca. Wśród znalezionych przez niego papierów znalazł się właśnie nieznany nikomu list Wohańskiego-seniora. Dociekliwość nakazała historykowi dalsze poszukiwania i tym sposobem, jak podaje portal nowiny24.pl, trafił w archiwalnej księdze cmentarnej na wpis z 16 lipca 1943 roku, czyli dwa dni po aresztowaniu „Gada”. W tekście poświęconym ustaleniom Orzechowskiego możemy przeczytać:

Osoba oznaczona jako NN została „przywieziona karawanem szpitalnym” i pogrzebana na cmentarzu. Oryginalny wpis jest w języku niemieckim. Najprawdopodobniej nie było żadnego pogrzebu. Numeracja grobu z księgi zgadza się z tą podaną w liście Jana Wohańskiego do PCK.

Mogiła, w której prawdopodobnie spoczywa Kazimierz Wohański „Gad” nadal znajduje się na przemyskim cmentarzu. Oznaczona jest metalowym krzyżem i zardzewiałą tabliczką, z której nie sposób dziś odczytać czegokolwiek. O odkryciu poinformowany został rzeszowski oddział IPN. Jak skomentował to dla portalu „nowiny24.pl” dyrektor placówki Dariusz Iwaneczko:

Po otrzymaniu wniosku o identyfikację, nasi pracownicy przeprowadzą kwerendę w archiwach, a potem zapadnie dalsza decyzja.  

Źródła informacji:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.