Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Nowy rozbiór Polski”. Wszystko, co trzeba wiedzieć o konferencji jałtańskiej

Dla Polaków konferencja jałtańska, podczas której Wielka Trójka podjęła kluczowe decyzje dotyczące powojennego ładu, pozostaje symbolem utraty niezależności.

fot.domena publiczna Dla Polaków konferencja jałtańska, podczas której Wielka Trójka podjęła kluczowe decyzje dotyczące powojennego ładu, pozostaje symbolem utraty niezależności.

Na co naprawdę zgodzili się w Jałcie zachodni alianci? Co zyskali dla Polski i czy mogli walczyć o więcej? Jak na postanowienia Wielkiej Trójki zareagowali Polacy? I czy po konferencji ktokolwiek wierzył jeszcze w to, że Polska pozostanie niezależna?

Aż trzasło! Targu dobili i gwałtu:
Raz Teheranem w łeb, drugi raz Jałtą
I kraj rozcięli, jak przedtem, z dwu stron,
(…)
Gdzie jest ten upiór, co przez długie lata
Zwodził nas wojny? To sumienie świata,
Co tak niezłomną sprawuje tu straż?
Ten mądry sędzia, co wszystko rozsądzi
Kto jest bez winy, kto zbrodniarz, kto błądzi?
Pokażcie mi go – niech plunę mu w twarz.

Te strofy wiersza Kazimierza Wierzyńskiego „Do sumienia świata”, napisanego w 1945 r., lepiej niż wszystkie oświadczenia rządu RP, przemówienia mężów stanu, czy pisana na gorąco publicystyka oddają dominujące polskie reakcje na ustalenia podjęte w Jałcie. W polskiej pamięci krymska konferencja zapisała się jako zdrada sojuszników, nowy rozbiór, oddanie naszego kraju, walczącego od pierwszego dnia wojny, w radzieckie jarzmo.

Konferencja odbyła się w pięknie położonym pałacu Potockich w Liwadii.

fot.Andrew Dubok/CC BY-SA 3.0 Konferencja odbyła się w pięknie położonym pałacu Potockich w Liwadii.

Główni rozgrywający

Konferencja w Jałcie, obradująca od 4 do 11 lutego 1945 r., była drugim – po Teheranie na przełomie listopada i grudnia 1943 r. – spotkaniem przywódców Wielkiej Trójki, decydujących o kształcie wyłaniającego się z wojny świata. Gdy Roosevelt, Churchill i Stalin spotykali się na Krymie, większa część Polski znajdowała się już pod kontrolą Armii Czerwonej, która w styczniowej ofensywie rozbiła opór Wehrmachtu i w błyskawicznym tempie parła w kierunku Odry i Bałtyku.

Sytuacja militarna zachodnich aliantów była w tamtym czasie znacznie trudniejsza, ich napór został na dłuższy czas powstrzymany w wyniku niespodziewanej niemieckiej ofensywy w Ardenach. Dla anglosaskich przywódców nie ulegało wątpliwości, że w sprawie Europy Środkowo-Wschodniej najważniejsze karty w swoim ręku trzyma Stalin.

Poprzednie miesiące udowodniły, że dla podporządkowania sobie Polski nie powstrzyma się przed jednostronnymi i najbardziej brutalnymi działaniami. Z jego nadania nominalna władzę na zajętych przez Armię Czerwoną terenach od lipca 1944 r. sprawował utworzony w Moskwie, zdominowany przez komunistów Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, przekształcony w Rząd Tymczasowy, który został uznany przez ZSRR za jedyne prawowite polskie przedstawicielstwo.

Od kwietnia 1943 r., po ujawnieniu grobów zamordowanych w Katyniu oficerów, Stalin nie utrzymywał stosunków dyplomatycznych z Rządem RP na wychodźstwie, co rozwiązywało mu ręce w rozstrzygnięciach dotyczących Polski. Masowe represje wobec żołnierzy Armii Krajowej, ujawniających się w ramach Akcji „Burza”, pokazywały, że przywódca radziecki nie szuka kompromisu z legalnymi polskimi władzami.

Czy jest nadzieja na współpracę powojenną?

Sprawa Polska była w Jałcie jednym z najważniejszym tematów dyskusji. Pozostałymi były podział Niemiec na strefy okupacyjne, reparacje wojenne, przyszłość Jugosławii i Chin, udział ZSRR w wojnie przeciwko Japonii, a także w tworzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ukochanego dziecka Roosevelta. Dla realizacji tych dwóch ostatnich celów amerykański prezydent był gotów na daleko idące ustępstwa wobec Stalina w innych sprawach.

Wciąż wierzył, że możliwa będzie w powojennym świecie harmonijna współpraca ze Związkiem Radzieckim, oparta na wzajemnym zaufaniu, także osobistym porozumieniu obu mężów stanu. Winston Churchill znacznie bardziej realistycznie oceniał intencje radzieckiego sojusznika, starał się szukać rozstrzygnięć ograniczających ekspansję Moskwy, ale w zachodnim duecie od dawna występował już w roli nieporównanie słabszego partnera, który musi ustępować przed wolą Waszyngtonu.

Podczas konferencji Roosevelt wciąż wierzył, że możliwa będzie w powojennym świecie harmonijna współpraca ze Związkiem Radzieckim.

fot.domena publiczna Podczas konferencji Roosevelt wciąż wierzył, że możliwa będzie w powojennym świecie harmonijna współpraca ze Związkiem Radzieckim.

Sprawa polska w Jałcie składała się z trzech wątków o fundamentalnym znaczeniu: granic, rządu i wyborów. Jeszcze w Teheranie Wielka Trójka ustaliła, że wschodnia granica Rzeczypospolitej przebiegać będzie wzdłuż linii Curzona, co pozostawiałoby po stronie radzieckiej większość ziem, które Stalin uzyskał w 1939 r. współdziałając z Hitlerem w rozbiorze Polski.

Roosevelt i Churchill liczyli jednak, że w Jałcie uda im się uzyskać ustępstwa Stalina w południowej części planowanej granicy. Gdy generalissimus odrzucił jednak stanowczo postulaty, by po stronie polskiej pozostały Lwów i naftowe zagłębie drohobyckie, zachodni alianci bez większych protestów przyjęli radzieckie stanowisko.

O ile w sprawie wschodniej granicy Polski w Jałcie zapadły precyzyjne rozstrzygnięcia (linia Curzona z lokalnymi odchyleniami 5-8 kilometrów na polską korzyść), to przebieg granicy zachodniej nie został ustalony. Stalin domagał się zgody aliantów zachodnich na linię Odry i Nysy Łużyckiej, ale ci woleli odłożyć na później decyzję w tej sprawie. Roosevelt i Churchill dobrze rozumieli, że Polska znajduje się już pod radziecką kontrolą i nie chcieli zanadto uszczuplać terytorium Niemiec, których przyszłość wciąż była otwarta.

Walka o demokratyczny rząd w Polsce

Ostatecznych rozstrzygnięć w sprawie polskiej granicy zachodniej nie podjęto też na kolejnej konferencji Wielkiej Trójki latem 1945 r. w Poczdamie. Co prawda alianci zachodni zgodzili się na linię Odry i Nysy, ale tylko jako tymczasowe rozgraniczenie. O ostatecznym przebiegu granicy miała zadecydować kończąca na drodze traktatowej II wojnę konferencja pokojowa, która nigdy się nie zebrała. Stawiało to państwo polskie w bardzo niebezpiecznej i niepewnej sytuacji, kiedy to przez kilka powojennych dziesięcioleci jedynym gwarantem granicy na Odrze i Nysie był ZSRR, zyskujący w ten sposób jeszcze silniejszą kontrolę nad Polską.

Wiele kontrowersji wzbudziła kwestia zachodniej granicy Polski. Nie zapadły w tej sprawie ostateczne decyzje, ale wstępnie zgodzono się na linię Odry i Nysy.

fot.domena publiczna Wiele kontrowersji wzbudziła kwestia zachodniej granicy Polski. Nie zapadły w tej sprawie ostateczne decyzje, ale wstępnie zgodzono się na linię Odry i Nysy.

W Jałcie dyskutowano o wyborach, które miały wyłonić polski rząd dysponujący demokratycznym mandatem. Amerykanie i Brytyjczycy zabiegali o wprowadzenie zapisu o międzynarodowej kontroli wyborów, ale po długich sporach i przy stanowczym radzieckim sprzeciwie, odstąpili i od tego postulatu.

Według zapisu przyjętego w Jałcie w Polsce miały się odbyć możliwie najszybszym terminie „wolne i nieskrepowane wybory oparte na powszechnym i tajnym głosowaniu”. Będą miały prawo w nich wziąć udział „wszystkie partie demokratyczne i antynazistowskie”. Ten ostatni zapis został wykorzystany przez komunistów do odmówienia zgody na legalizację Stronnictwa Narodowego, jednej z najważniejszych partii II RP i Polskiego Państwa Podziemnego.

Najbardziej zażarte dyskusje dotyczyły formuły rządu, który miałby być uznany przez wszystkie trzy alianckie mocarstwa i byłby zobowiązany do przeprowadzenia wyborów. Stalin dążył do uzyskania akceptacji Roosevelta i Churchilla dla utworzonego przez siebie Rządu Tymczasowego, który uległby co najwyżej kosmetycznym zmianom, poprzez dokooptowanie kilku polityków niekomunistycznych.

Roosevelt i Churchill zabiegali o wprowadzenie zapisu o międzynarodowej kontroli mających się odbyć w Polsce wyborów.

fot.domena publiczna Roosevelt i Churchill zabiegali o wprowadzenie zapisu o międzynarodowej kontroli mających się odbyć w Polsce wyborów.

W tej sprawie zachodni alianci uzyskali nieco większe powodzenie, choć Stalin uzyskał rozwiązanie, które i tak pozwoliło mu utrzymać decydujący wpływ na nowy rząd. Miał on powstać w drodze „przekształcenia” Rządu Tymczasowego, który będzie uzupełniony o „demokratycznych” przywódców z Polski i emigracji. Jego tworzenie oddano w ręce Komisji Trzech, złożonej z radzieckiego ministra spraw zagranicznych Mołotowa oraz ambasadorów Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w Moskwie. Było to jedno z nielicznych osiągnięć – choć, jak się wkrótce okaże, o ograniczonym znaczeniu – zachodnich aliantów w Jałcie w sprawie polskiej. Stalin nie uzyskał wolnej ręki w tworzeniu władz polskich, które miały uzyskać międzynarodowe uznanie.

„Nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników…”

Ustalenia krymskiej konferencji Rząd RP kategorycznie odrzucił w oświadczeniu wydanym 12 lutego 1945 r. Stwierdzano w nim, że oderwanie „od Polski wschodniej połowy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej Naród Polski przyjmie jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników…” Utworzenie nowego rządu „za pomocą uzupełnienia narzuconego Polsce komitetu lubelskiego” będzie prowadziło do „zalegalizowania” ingerencji Moskwy w polskie sprawy. Na koniec powtórzono, że jedyną prawowitą polską władzą pozostaje Rząd RP w Londynie.

Najbardziej gwałtowne reakcje na jałtański dyktat wystąpiły w szeregach 2. Korpusu walczącego we Włoszech, którego żołnierze w znacznej części pochodzili ze wschodnich terenów Rzeczypospolitej, oddanych Związkowi Radzieckiemu. Ich dowódca gen. Władysław Anders wystąpił do brytyjskich zwierzchników z wnioskiem o wycofanie polskich oddziałów z walk, argumentując, że „ani ja, ani podwładni mi dowódcy nie mogliby dzisiaj znaleźć uzasadnienia dla żądania od żołnierzy 2-go Korpusu Polskiego nowych ofiar”. Wycofał się, ulegając dopiero argumentom, że taki krok mógłby spowodować załamanie frontu.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Konferencja w Jałcie doprowadziła do rozłamu w łonie polskiej emigracji, na obóz „niezłomny” skupiony wokół Rządu RP oraz polityków, którzy gotowi byli zaakceptować krymskie ustalenia, by na ich gruncie podjąć walkę w kraju o zachowanie niezależności wobec Moskwy i systemu demokratycznego.

Na ich czele stał Stanisław Mikołajczyk, były premier Rządu RP i przywódca Stronnictwa Ludowego, który w kwietniu 1945 r. w oficjalnych oświadczeniach, wydanych pod silnym naciskiem Churchilla, uznał decyzje przyjęte w Jałcie i granicę na linii Curzona, ściągając na siebie ostracyzm większości emigracji. Wsparcie uzyskał od najważniejszych instytucji Polskiego Państwa Podziemnego: Rady Jedności Narodowej i Krajowej Rady Ministrów.

Rada Jedności Narodowej wypowiada przekonanie – stwierdzał podziemny parlament w uchwale przyjętej dziesięć dni po zakończeniu spotkania Wielkiej Trójki – że powzięte bez udziału i zgody Państwa Polskiego postanowienia Konferencji Krymskiej narzucają – jeszcze przed ukaraniem Niemiec – Polsce, która pierwsza w świecie podjęła walkę z hitleryzmem o wolność własną i cudzą, nowe niezmiernie ciężkie i krzywdzące ofiary.

Rada Jedności Narodowej, stanowczo protestując przeciw jednostronności postanowień Konferencji, pomimo to zmuszona jest dostosować się do nich, pragnąć widzieć w nich w dzisiejszej rzeczywistości możliwość ratowania niepodległości Polski, uniknięcia dalszego niszczenia narodu oraz do stworzenia podstawy organizacji własnych sił i do prowadzenia przyszłej samodzielnej polityki polskiej.

Stanisław Mikołajczyk stanął na czele stronnictwa, które przynajmniej początkowo wierzyło w możliwość współpracy z władzami ZSRR.

fot.domena publiczna Stanisław Mikołajczyk stanął na czele stronnictwa, które przynajmniej początkowo wierzyło w możliwość współpracy z władzami ZSRR.

RJN wyrażała gotowość do współpracy przy tworzeniu zapowiedzianego w Jałcie nowego rządu polskiego. Rozgrywka o kształt tego rządu będzie w kolejnych miesiącach najważniejszym polem walki o wprowadzenie w życie zapisów konferencji w Jałcie.

Pierwsze zwiastuny zimnej wojny

Strona radziecka podczas negocjacji z zachodnimi aliantami, prowadzonych w Moskwie w ramach Komisji Trzech, starała się za wszelką cenę nie dopuścić do udziału w rządzie Stanisława Mikołajczyka, zdając sobie dobrze sprawę, że dysponuje on silnym zapleczem politycznym w kraju, autorytetem międzynarodowym i wsparciem Londynu i Waszyngtonu, dla których był pierwszoplanowym partnerem w planach dotyczących Polski. Osłabieniu polskich pozycji w kontekście rozstrzygnięć przyjętych w Jałcie służyło także frontalne uderzenie w Polskie Państwo Podziemne. Pod koniec marca NKWD zdradziecko aresztowało w Pruszkowie i wywiozło do Moskwy jego najważniejszych przywódców.

Impas w sprawie powołania zapowiedzianego w Jałcie rządu i coraz bardziej widoczne nieliczenie się przez Stalina z wolą zachodnich aliantów w sprawie Polski prowadziło do pierwszych wyraźnych oznak pogarszania się stosunków między nimi.

Churchill usiłował nakłonić prezydenta Trumana, który w kwietniu zastąpił zmarłego Roosevelta, do zajęcia przez wojska amerykańskie i brytyjskie jak największej części Niemiec i Czech (z Berlinem i Pragą) i użycie tego jako karty przetargowej w negocjacjach ze Stalinem w sprawie przyszłości Polski. Waszyngton nie był jednak jeszcze gotowy na otwartą konfrontację z Moskwą, a amerykańscy dowódcy nie chcieli przedkładać racji politycznych nad wojskowymi w ostatniej fazie wojny z III Rzeszą.

Najbardziej gwałtowne reakcje na postanowienia jałtańskiej konferencji wystąpiły w 2. Korpusie Polskim, dowodzonym przez generała Władysława Andersa.

fot.domena publiczna Najbardziej gwałtowne reakcje na postanowienia jałtańskiej konferencji wystąpiły w 2. Korpusie Polskim, dowodzonym przez generała Władysława Andersa.

Ostatecznie w maju 1945 zachodni alianci odnieśli znaczący sukces w walce o interpretację postanowień z Jałty. Stalin zgodził się na udział w moskiewskich negocjacjach Mikołajczyka i jego udział w tworzonym rządzie. Jak trudna i słaba była w rzeczywistości pozycja polskiego polityka pokazuje toczący się w tym samym czasie w stolicy ZSRR propagandowy proces przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, według najlepszych stalinowskich wzorców oskarżonych o współpracę z Niemcami i zbrodnie na żołnierzach Armii Czerwonej.

W Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej, powołanym pod koniec czerwca, Mikołajczyk objął tekę wicepremiera. Rząd był zdominowany przez komunistów, na osiemnaście resortów tylko cztery przypadły politykom niezwiązanym wcześniej z PKWN i Rządem Tymczasowym. TRJN został uznany przez zachodnich aliantów, którzy zerwali stosunki z Rządem RP w Londynie.

Przez kolejne półtora roku w kraju rozgrywała się decydująca walka o to, jaką treścią zostaną wypełnione przyjęte w Jałcie rozstrzygnięcia. Ostateczną klęską Mikołajczyka i kierowanego przez niego Polskiego Stronnictwa Ludowego były sfałszowane przez komunistów wybory od Sejmu w styczniu 1947 r. Wobec braku międzynarodowej kontroli, z której zachodni alianci w Jałcie zrezygnowali, ich wynik był przesądzony.

Symbolicznym zamknięciem epoki walki o realizację postanowień jałtańskich była ucieczka z kraju zagrożonego aresztowaniem Stanisława Mikołajczyka jesienią 1947 r. Taki finał był dla „niezłomnych”, od początku odrzucających Jałtę, potwierdzeniem ich racji.

Pozory współpracy zostały zachowane, ale to Stalin był w Jałcie głównym rozgrywającym.

fot.domena publiczna Pozory współpracy zostały zachowane, ale to Stalin był w Jałcie głównym rozgrywającym.

Historyk powinien jednak zauważyć, że bez próby podjętej przez Mikołajczyka do dzisiaj spieralibyśmy się, czy Polacy wykorzystali wszystkie rysujące się w latach czterdziestych szanse walki o zachowanie nawet ograniczonej polskiej autonomii wobec Moskwy. Równie ważne pozostaje pytanie o miejsce Jałty w polskiej historii.

Czy był to punkt zwrotny w walce Stalina o podporządkowanie sobie Polski, czy też z tylko jeden z kluczowych momentów w konsekwentnym i rozłożonym na etapy procesie podboju i sowietyzacji? W przekonaniu piszącego te słowa więcej znajdziemy historycznych argumentów na rzecz tej drugiej interpretacji, co nie zmienia faktu, że Jałta w polskiej pamięci zasadnie pozostaje symbolem utraty przez Polskę suwerenności i pogodzenia się przez zachodnich aliantów z dominacją Stalina.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Komentarze (5)

  1. Totalitarski Odpowiedz

    Panie Błaszczak – oświadczam, że urodziłem się po Konferencji w Jałcie i w żaden sposób nie przyjmuję na siebie odpowiedzialności za ” państwo totalitarne”. Przyznaję, że jestem „produktem” tego państwa „totalitarnego”ponieważ od przedszkola / po 3 dniach pobytu w ochronce prowadzonej przez siostry zakonne, matka, pracownica Oswiaty musiała mnie ‚wypisać”/chodziłem do szkoły 11-to latki TPD / bez religii / jeżdziłem na kolonie nad morze „morze nasze morze, będziem ciebie wiernie strzec, albo na dnie z honorem lec „śpiewane autochtonom w Gdańsku, kupowałem Murziłkę na lekcje rosyjskiego, śpiewałem z klasą pieśń o kraju, gdzie „wolno dyszy czeławiek” co nas śmieszyło, próbowano mnie zapisywać do różnych organizacji np. OH – nie do ZMP i SP -, byłem za młody i tak zostałem produktem totalitarnego systemu. Ale pan, panie Błaszczak, gdyby żył w tych czasach, byłby dzialaczem i aktywistą tego systemu i ciesz się pan, że rodzice jeszcze poważnie nie myśleli.Mam nadzieję, że również obecnym dzialaczom klasy wiodącej /kraj do upadku/będą „redukować” emerytury i wydawać za wami europejskie listy gończe.A może i światowe. Niech pan napisze do nas z Panamy czy Maurytiusu.

  2. Anonim Odpowiedz

    Mikolajczyk byl kolaborantem. Jego obsesja byla nienawisc do sanacji i pilsudczyzny Jako wychowanek znanego lobbysty producentow kartofli i miesa, Witosa, rozumowal nie w kategoriach racji stanu, tylko w kategoriach wąskich, zawodowych interesow chlopstwa. Chlop polski myslal w kategorii morgow i cen skupu żyta. Kazdy kto obiecal morgi i dopłaty byl dobry, car, kajzer, bolszewik czy Unia Europejska. Mikolajczyk nigdy nie reprezentował Polski, byl listkiem figowym i alibi dla anglosasw.Jak zareagowal na proces 16? Spokojnie jak na pozbycie sie konkurencji cudzymi rekami. W Polsce podpisal sie pod dycyzja o pozbawieniu obywatelstwa polskich generalow. Na koniec zostawil ciezarna kochanke i wrocil do zony. W polskim Londynie dorobil sie wyzwiska KAWALER JALTANSKI….

    • analityk Odpowiedz

      Po to „pozbyto się” twardego SIkorskiego, aby z naiwnym a może głupim Mikołajczykiem dobić targu w temacie Jałty a później go ograć.

  3. Anonim Odpowiedz

    Wielki krzyk o Teheran i Jałte, że zdrada, szkoda tylko że rząd w Londynie sam nic nie zrobił, dla ustalenia naszych powojennych granic ze…….Stalinem. Tą jedną jedyną okazję zmarnował nie kto inny jak właśnie Sikorski w 1941 roku podczas wizyty w Moskwie. Pisał już o tym Władysław Studnicki, że Anglicy za pomoc Rosji w walce z Niemcami zapłacą terytorium 2 RP. Zresztą Anglicy już w 1920, roku wysłali do Rosji bolszewickiej, mapę z propozycją granicy Polsko-Rosyjskiej na linii Curzona. Ale wysłana z Anglii mapa była celowo sfalszowana przez Rosyjskiego żyda z Angielskim obywatelstwem Namierowskiego – tylko na tej mapie granica odcinała od Polski, Lwów. Dziwne że nikt z rządu w Londynie nie brał pod uwagę, zmiany wschodniej granicy Polski po wojnie. Wszyscy żyli mitem granicy z traktatu w Rydze 1921, podczas gdy w Polskim interesie geopolityczny ważniejsze było włączenie do Polski – Prus, Śląska do Nysy Kłodzkiej i Odry, Pomorza ze Slupskiem i Kolobrzegiem, a nawet w sprzyjających okolicznościach granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. W tym czasie Kresy były już w większości i tak stracone, więc trzeba było iść na ustępstwa, większość Kresów za Prusy, Śląsk i Pomorze. Dlaczego były, stracone ? Już w 2 RP, województwo Wołyńskie zamieszkiwało tylko 16,8% Polaków, województwo Poleskie 24,3% Polaków, województwo Tarnopolskie 45% Polaków, województwo Stanislawowskie 22,2% ludności Polskiej, wiec nawet gdyby na Kresach przeprowadzono na ządanie Stalina referendum, Polska by je przegrała, bo ideę referendum poparła by Anglia i USA. Zresztą wymieniony % ludności Polskiej dotyczył lat przed 1939, nie uwzględniając zbrodni dokonanych na Polakach i 4 deportacji ludności Polskiej na Syberię w latach 1939-1941. Sikorskiego udało się co prawda uwolnić większość Polskich obywateli wywiezionych w latach 1939-1941 – Armia Andersa – i chwała mu za to, jednak jako polityk okazał się politycznym amatorem. A wystarczyło zrzec się 2/3, Kresów, zachowując województwo Lwowskie, Białostockie i może część Wilenskiego i Nowogrodzkiego, zamiast stracić wszystko. Stalin chętnie podpisałby taką zamianę ziemi, Kresy za tereny znienawidzonym Niemiec. Z taką umową i takimi ustaleniami na mapie, które poparła by Anglia i USA, nie musiała by się Polska martwić Teheranem i Jałtą. A że wyszło tak jak wyszło to też częściową winą rządu w Londynie żyjącego nadal rokiem 1921, podczas gdy był już rok 1941, a sytuacja geopolityczny Polski zmieniła się diametralnie na naszą niekorzyść.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.