Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy wprowadzenie stanu wojennego w Polsce było zgodne z prawem?

Tak wyglądały polskie ulice podczas stanu wojennego - pełne czołgów T-55. Czy dekret Rady Państwa z grudnia 1981 był jednak zgodny z ówczesnym prawem?

fot.T. Żołnierkiewicz/ domena publiczna Tak wyglądały polskie ulice podczas stanu wojennego – pełne czołgów T-55. Czy dekret Rady Państwa z grudnia 1981 był jednak zgodny z ówczesnym prawem?

Kilka lat temu Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność aktów prawnych wprowadzających stan wojenny zgodnie z obecnymi standardami. Ale czy dekret Rady Państwa z grudnia 1981 roku był także nielegalny w świetle ówczesnego prawodawstwa?

Nie ulega wątpliwości, że skutki wprowadzenia stanu wojennego odczuwalne są do dzisiaj. Zdarzenie to uderzało w wolności oraz prawa człowieka i obywatela. Było ono niezgodne nie tylko z perspektywy obecnych standardów ochrony tychże zasad, ale naruszało również prawo Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Aktem wprowadzającym stan wojenny był dekret Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku o stanie wojennym. Przepis ten dawał Radzie Państwa uprawnienie do wprowadzenia stanu wojennego w formie uchwały. Została ona zatwierdzona tego samego dnia z adnotacją: „ze względu na bezpieczeństwo państwa”. Na jej podstawie z dniem 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny na całym terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Nieco później Sejm PRL uchwalił ustawę z dnia 25 stycznia 1982 roku o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego. Na jej mocy zatwierdzono dekret, wskazując w preambule na niezbędność podjęcia nadzwyczajnych środków prawnych w celu przeciwdziałania dezorganizacji życia społeczno-gospodarczego i zapewnienia sprawnego funkcjonowania organów państwowych.

Wojciech Jaruzelski przygotowujący się do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego. Wszystko to miało miejsce 13 grudnia 1981 roku, w chwili kiedy słynny grudniowy dekret nie został jeszcze "prawnie ogłoszony".

fot.Wojskowa Agencja Fotograficzna/ domena publiczna Wojciech Jaruzelski przygotowujący się do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego. Wszystko to miało miejsce 13 grudnia 1981 roku, w chwili kiedy słynny grudniowy dekret nie został jeszcze „prawnie ogłoszony”.

 

Podstawy niezgodności z prawem

Bez żadnych wątpliwości można stwierdzić, że wprowadzenie stanu wojennego było niezgodne z prawem. Główny zarzut dotyczy tego, iż Rada Państwa w grudniu 1981 roku nie miała kompetencji do wydawania dekretów z mocą ustawy. W momencie wprowadzenia stanu wojennego obowiązywała w Polsce Konstytucja PRL z dnia 22 lipca 1952 roku, która przyznała Radzie Państwa kompetencję do wydawania dekretów z mocą ustawy. Zgodnie jednak z art. 31 Konstytucji PRL, upoważnienie to było aktualne wyłącznie w okresie między sesjami Sejmu.

Dekret o stanie wojennym został wydany i opublikowany w „Dzienniku Ustaw” wbrew powyższej regulacji konstytucyjnej. Na ten aspekt zwraca także uwagę prof. Andrzej Friszke w swojej najnowszej książce Sprawa jedenastu. Uwięzienie przywódców NSZZ „Solidarność” i KSS „KOR” 1981-1984. Przywołując ekspertyzę cenionego przez władze PRL profesora Jerzego Bafii, podaje on, że art. 33 Konstytucji PRL, wyposażający Radę Państwa w możliwość wprowadzenia stanu wojennego, kłócił się z treścią wyżej wspomnianego art. 31.

W dniu 13 grudnia 1981 roku sesja Sejmu PRL wciąż trwała. Zwołano ją bowiem uchwałą z dnia 26 marca 1981 roku, a zamknięto dopiero w dniu 26 marca 1982 roku. Prof. Andrzej Friszke w Sprawie jedenastu podaje również, że:

(…) Bafia sugerował prawnicze wzmocnienie argumentacji o potrzebie wprowadzenia stanu wojennego, ale też widział potrzebę jego zaaprobowania przez sejm.

Sugestie profesora Bafii są zadziwiające, ponieważ wydany wbrew Konstytucji PRL dekret, z prawnego punktu widzenia, nie mógł być przedłożony do zatwierdzenia. Sejm PRL był zobligowany do usunięcia z porządku prawnego wadliwie wydanego przez Radę Państwa dekretu i wszystkich wywołanych przez nią skutków prawnych. Odmienne podejście oznaczałoby, że Sejm PRL przypisałby sobie kompetencje do jednorazowego odstępowania od Konstytucji PRL, jak i sankcjonowałby naruszenie tejże Konstytucji przez inne organy państwa (na ten aspekt zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim wniosku do Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12 grudnia 2008 roku).

Obwieszczenie Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego. Jak pokazują fakty, Rada Państwa nie miała prawa do wydania grudniowego dekretu roku 1981.

fot.Briho/ domena publiczna Obwieszczenie Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego. Jak pokazują fakty, Rada Państwa nie miała prawa do wydania grudniowego dekretu roku 1981.

Na tym jednak nie koniec. Naruszony został także obowiązek uprzedniej publikacji aktu normatywnego. Art. 31 Konstytucji PRL zobowiązywał Przewodniczącego Rady Państwa do ogłoszenia w „Dzienniku Ustaw” każdego dekretu z mocą ustawy. „Dziennik Ustaw”, w którym opublikowany został dekret Rady Państwa datowany na 12 grudnia 1981 roku, jak i sama uchwała Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego zostały opatrzone datą 14 grudnia 1981 roku. Faktycznie jednak dekret skierowany był do druku i powielany w dniach 17-18 grudnia tego roku, a do abonentów wysłany został dopiero w dniach 19-23 grudnia!

Spowodowało to między innymi, że w początkowym okresie stanu wojennego sędziowie, którzy orzekali w sprawach dotyczących czynów popełnionych w dniu 13 grudnia 1981 roku, posługiwali się maszynopisami dostarczonymi przez posłańca. Treść dekretów grudniowych została wprawdzie upubliczniona przez radio i telewizję 13 grudnia, niemniej jednak okoliczność ta nie mogła być rozumiana jako tożsama z „prawnym ogłoszeniem” dekretu.

Wprowadzenie stanu wojennego było nie tylko prawnym naruszeniem Konstytucji PRL, ale i godziło w wolności oraz prawa człowieka i obywatela. Na zdjęciu dawny gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, w pobliżu którego 17 grudnia 1981 milicja ostrzelała demonstrantów z karabinów maszynowych.

fot.Artur Andrzej/ domena publiczna Wprowadzenie stanu wojennego było nie tylko prawnym naruszeniem Konstytucji PRL, ale i godziło w wolności oraz prawa człowieka i obywatela. Na zdjęciu dawny gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, w pobliżu którego 17 grudnia 1981 milicja ostrzelała demonstrantów z karabinów maszynowych.

Naruszenie zasady praworządności

Wszystkie powyższe kwestie uzasadniają twierdzenie, że naruszona została również ogólna zasada praworządności, przewidziana w Konstytucji PRL (art. 8 ust. 2). Norma ta była jedną z pierwszych wyartykułowanych przez sądownictwo administracyjne, reaktywowane dopiero co w roku 1980. Do grudnia 1981 roku Naczelny Sąd Administracyjny zdążył wydać wiele orzeczeń, które silnie podkreślały znaczenie tej zasady (przykładowe orzeczenia znajdują się na końcu artykułu w wykazie orzecznictwa).

Reaktywacja tego sądownictwa, łącznie z wcześniejszym (w 1977 roku) przyjęciem przez Polskę Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych dawały wiarę w wzmocnienie ochrony wolności oraz praw człowieka i obywatela. Nadzieje te rozwiane zostały przez stan wojenny: nie tylko poprzez jego nielegalne wprowadzenie, ale także przez zawieszenie lub ograniczenie praw obywatelskich w trakcie jego trwania. Co było widoczne chociażby w sferze „procesowej”, gdy doręczano decyzje o internowaniu.

Prof. Andrzej Friszke w swojej najnowszej książce Sprawa jedenastu. Uwięzienie przywódców NSZZ „Solidarność” i KSS „KOR” 1981-1984, wskazuje, że decyzje te wydawał komendant wojewódzki Milicji Obywatelskiej – doręczano je w momencie zatrzymania i podlegały one natychmiastowemu wykonaniu. Na decyzję o internowaniu przysługiwała co prawda skarga do ministra spraw wewnętrznych; nie przewidziano jednak możliwości odwołania się do sądu.

Wątpić jednak należy, czy taka sądowa kontrola byłaby efektywna, gdyż – jak również zauważa prof. Andrzej Friszke w innym swoim opracowaniu, zatytułowanym Przy Okrągłym Stole:

(…) podporządkowanie sądownictwa dyspozycji partii komunistycznej było jedną z cech systemu zbudowanego w ZSRR. Po wojnie w Polsce realizowano tę zasadę stopniowo, ale konsekwentnie, dokonując wymiany sędziów, znosząc zasadę nieusuwalności sędziów i podporządkowując sądy kontroli Ministerstwa Sprawiedliwości.

Posiedzenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego 14 grudnia 1981 roku. Miało ono miejsce już po tym jak oddziały ZOMO rozpoczęły ogólnokrajową akcję aresztowań działaczy opozycyjnych.

fot.Wojskowa Agencja Fotograficzna/ domena publiczna Posiedzenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego 14 grudnia 1981 roku. Miało ono miejsce już po tym jak oddziały ZOMO rozpoczęły ogólnokrajową akcję aresztowań działaczy opozycyjnych.

Dalej prof. Andrzej Friszke podkreśla:

(…) sądy i sędziowie byli w pewnym stopniu oddaleni od aparatu MSW, ale nadzorowani przez złożone z osób pochodzących z faktycznej nominacji partyjnej kierownictwa Sądu Najwyższego i sądów wojewódzkich oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. Niemniej naciski były, szczególnie wyraźne w sprawach uznawanych za polityczne.

Uwagi końcowe

Warto zauważyć, że na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich (z dnia 12 grudnia 2008 roku) Trybunał Konstytucyjny, w wyroku z dnia 16 marca 2011 roku, orzekł o niezgodności dekretu o stanie wojennym oraz dekretu o postępowaniach szczególnych z art. 7 obecnie obowiązującej Konstytucji w związku z Konstytucją PRL (art. 31), a także z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych.

Tak wyglądała przepustka zezwalająca na poruszanie się w godzinach od 22.00 do 6.00 z miejsca zamieszkania do miejsca pracy. Godzina milicyjna była jednym z elementów stanu wojennego ograniczającym swobody obywatelskie.

fot.Patrol110/ CC BY-SA 3.0 Tak wyglądała przepustka zezwalająca na poruszanie się w godzinach od 22.00 do 6.00 z miejsca zamieszkania do miejsca pracy. Godzina milicyjna była jednym z elementów stanu wojennego ograniczającym swobody obywatelskie.

Powodem było między innymi wydanie grudniowych dekretów bez odpowiednich kompetencji przez Radę Państwa. Wyrok Trybunału otworzył w ten sposób symbolicznie drogę sądową dochodzenia praw przez tych, którzy nie mieli takich możliwości na gruncie dotychczas obowiązujących regulacji. Odtąd osoby zainteresowane mogą żądać wznowienia postępowania karnego.

Bibliografia:

  1. Friszke A., Przy Okrągłym Stole. O Polskę – demokratyczne państwo prawa, Krajowa Rada Sądownictwa, nr 4/2017.
  2. Friszke A., Sprawa Jedenastu. Uwięzienie przywódców NSZZ „Solidarność” i KSS „KOR” 1981-1984, Kraków 2018.
  3. Kochanowski J., Sędziowie po ciemnej stronie mocy, „Rzeczpospolita” z dnia 15 lutego 2008.
  4. Zakrzewska J., Ocena podstaw prawnych stanu wojennego, Warszawa 1990.

Autor artykułu oparł się również na orzecznictwie sądowym z czasów stanu wojennego, m.in.: wyrok NSA z dnia 7 stycznia 1981 r., SA 751/80; wyrok NSA z dnia 6 lutego 1981 r., SA 819/80; wyrok NSA z dnia 25 marca 1981 r., SA 353/81; wyrok NSA z dnia 26 maja 1981 r., SA 811/81; wyrok NSA z dnia 30 lipca 1981 r., SA/Kr 3/81; wyrok NSA z dnia 4 września 1981 r., II SA 221/81; wyrok NSA z dnia 5 listopada 1981 r., I SA 2253/81; wyrok NSA z dnia 2 grudnia 1981 r., SA/Gd 159/81; a także Wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12 grudnia 2008 r., RPO-604624-I/08/MK/MZ.

Komentarze (3)

  1. Anonim Odpowiedz

    komuna miała upaść legalnie przy wyborach w 1984 roku. Generał o tym wiedział i stąd jego decyzja czyli wygrana walka o władze przy użyciu siły militarnej. Niestety, ale swoją decyzją zacofał kraj o co najmniej 10 lat czego skutki widoczne są jeszcze do dzisiaj pomimo olbrzymich inwestycji ekonomicznych .

  2. Dex Odpowiedz

    Prawica do tego stopnia brzydzi się PRL-em i wszystkim co jest z nim związane, że na sercu leży jej przestrzeganie komuszego prawa ciągając za to Jaruzela po sądach :) Sprawdza się stare porzekadło, że od komunisty głupszy jest tylko antykomunista.

  3. Bonifacy Krufka Odpowiedz

    Historycy zdecydujcie się kto w 17 grudnia 1970 strzelał do idących z kolejki stoczniowców. Są zdjęcia i wyniki śledztw. To strzelał leżący na środku jezdni żołnierz, a nie milicjant. Milicja ani wtedy, ani pózniej nie posiadała karabinów maszynowych.Wiadomo, że to „ładniej” brzmi, jak nie żołnierz, ale fakty historyczne! Wiadomo, który oficer wydał komendą, wiadomo z jakiej jednostki. Milicja była w płonącym gmachu, ale to póżniej. Fakty. A świadome kłamstwa powinny być karane.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.