Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych”. Czy Napoleon naprawdę wypowiedział słynne słowa pod adresem naszych żołnierzy?

Szwoleżer w letnim mundurze polowym na obrazie Juliusza Kossaka (fot. domena publiczna).

fot.domena publiczna Szwoleżer w letnim mundurze polowym na obrazie Juliusza Kossaka (fot. domena publiczna).

Mit jak zwykle jest piękniejszy od rzeczywistości. A podobne słowa chyba nawet nie przeszłyby Napoleonowi przez usta. Na pewno nie przed szarżą pod Samosierrą.

 Pour mes Polonais rien d’impossible, a więc: „Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych”. Słowa takie miał wypowiedzieć Napoleon I 30 listopada 1808 roku przed szarżą polskich szwoleżerów pod Somosierrą.

Napoleon nie miał powodów do dumy

Prawdopodobnie zostały one przypisane cesarzowi już po zdobyciu przełęczy przez Polaków, podobnie jak „Zostawcie to Polakom!” (Laissez le faire aux Polonais!). Trzeci szwadron szwoleżerów polskich, który został wysłany do ataku na umocnienia hiszpańskie, nie mógł budzić takiego zaufania i nieledwie entuzjazmu cesarskiego, ponieważ – po pierwsze – większość jego żołnierzy nie miała jeszcze okazji wykazać się w boju, po drugie – patrol składający się ze szwoleżerów z tego szwadronu zdążył już o świcie narazić się na gniew Napoleona.

Wysłani z rozkazem zdobycia „języka”, zdołali wprawdzie przyprowadzić jeńca, ale sami także dostarczyli informatora Hiszpanom, pozwalając na zagarnięcie w niewolę jednego z Polaków. Tak więc rozkaz podjęcia ataku był w tej sytuacji raczej karą niż dowodem zaufania i wiary.

Sukces, który przerósł oczekiwania

Dodatkowym argumentem przemawiającym przeciwko tezie o wygłoszeniu takiego zdania przez cesarza przed szarżą jest wysokie prawdopodobieństwo, iż Napoleon nakazał Polakom zdobyć tylko pierwszą, złożoną z dwóch dział baterię artyleryjską z czterech broniących przełęczy.

Szwoleżerowie w bitwie, uwiecznieni przez Juliusza Kossaka. (fot. domena publiczna).

fot.domena publiczna Szwoleżerowie w bitwie, uwiecznieni przez Juliusza Kossaka. (fot. domena publiczna).

Próbę jej zajęcia bez powodzenia podjęli wcześniej Francuzi. Napoleon posłał tam Polaków. Pierwsza bateria chroniona była wysokim szańcem ziemnym i raczej słabo nadawała się do zdobywania przez kawalerię. Składały się na nią tylko dwa działa, które jednak zupełnie wystarczały do blokowania jedynej drogi, nie szerszej niż sześć metrów, biegnącej między łagodnymi, ale skalistymi zboczami doliny Somosierry.

Szwadron dowodzony przez Jana Leona Kozietulskiego nie tylko zdobył pierwszą baterię, ale także wszystkie następne – dwie składające się z dwóch dział każda, nie osłonięte szańcami, i ostatnią, bardzo silnie umocnioną, złożoną z dziesięciu dział. Została ona utrzymana przez Polaków dzięki wsparciu przez szwadron Tomasza Łubieńskiego.

W sumie ok. 450 szwoleżerów, biorąc pod uwagę oba polskie szwadrony, zdobyło przełęcz, której bezpośrednio broniło ok. 3 tysięcy Hiszpanów, a dalsze 9 tysięcy rozmieszczonych było tuż za nią. Można więc uwierzyć, iż Napoleon miał pełne podstawy do ocenienia tego wyczynu post factum słowami: „Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych!”.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Pozycja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, podział akapitów oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst poddano podstawowej obróbce redakcyjnej.

Najoryginalniejsza książka o historii Polski:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.