Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Polskie imperium zła. Czy nasi sąsiedzi mają rację, wspominając Rzeczpospolitą jako wrogie, zaborcze mocarstwo?

Polski projekt imperialny upadł kilka wieków temu, ale pozostałości polskich ambicji do dzisiaj stanowią punkty sporne w dyskusjach z naszymi sąsiadami.

fot.Józef Brandt (domena publiczna) Polski projekt imperialny upadł kilka wieków temu, ale pozostałości polskich ambicji do dzisiaj stanowią punkty sporne w dyskusjach z naszymi sąsiadami.

Czy można mówić o polskim imperializmie? W ostatnich wiekach Polska częściej sama padała ofiarą drapieżnych sąsiadów, ale nie zawsze tak było. Zanim polskie imperium upadło, władcy znad Wisły bez litości podbijali kolejne krainy. Nasi sąsiedzi mogą o tym dużo opowiedzieć.

Anonim zwany Gallem tak opisuje w swojej kronice wyprawę księcia Bolesława Krzywoustego na Pomorzan:

Zwoławszy tedy wojska do Głogowa, nie wziął ze sobą żadnego piechura, lecz wybranych tylko rycerzy i najlepsze konie, a maszerując dniem i nocą przez pustkowia […] na koniec […] przybyli pod Kołobrzeg kierując się wedle gwiazd.

Na miejscu rycerze Bolesława rzucili się do szturmu na gród. Jedni atakowali bramy, drudzy wiązali jeńców, inni zbierali z morza towary. Jeszcze inni wyprowadzali schwytanych chłopców i dziewczęta. Ostatecznie Kołobrzegu jednak tym razem nie zdobyli.

Dopiero po kilku latach uciążliwych walk Bolesław podbił i podporządkował Pomorze Gdańskie, a później także Zachodnie. W tym czasie pustoszył ziemie pomorskie, burzył grody, wycinał obrońców i przymusowo przesiedlał tysiące ludzi do swojego kraju. Książęta władający podbitymi ziemiami zostali odsunięci od władzy i zdegradowani do roli komesów grodowych. Bolesław wprowadził własną organizację urzędniczą i kościelną.

Pomorze było celem licznych wypraw Bolesława Krzywoustego. Ofiarą ambicji polskiego władcy padła jednak ludność lokalna.

fot.Jan Bogumił Jacobi (domena publiczna) Pomorze było celem licznych wypraw Bolesława Krzywoustego. Ofiarą ambicji polskiego władcy padła jednak ludność lokalna.

Ujarzmienie Pomorzan, z którymi już wcześniej walczyli m.in. Kazimierz Odnowiciel, Bolesław Śmiały i Władysław Herman, to tylko jeden z przykładów polskiego imperializmu. Tak, imperializmu, bo jeśli przyjąć za niektórymi historykami (a jest ich ostatnio coraz więcej), że Polska stworzyła własne imperium, to logiczną konsekwencją musi być stwierdzenie, że istniał polski imperializm. I były też jego ofiary.

Imperializm z Europy

Imperializm, o czym nie zawsze się pamięta, nie rozwijał się tylko w Afryce czy Azji, gdzie mocarstwa kolonialne zdobywały nowe tereny i podbijały kolejne ludy. Imperialna ekspansja zaczęła się w Europie. Jej ofiarami zostawały tutejsze kraje i narody – te słabsze, mniej liczne i mniej zaradne. Tak pisze o tym w książce „Na krańce świata” Norman Davies:

Wiele regionów i krajów Europy było słabych i biednych, często zdominowanych i wykorzystywanych przez sąsiadów w sposób bardzo podobny do wyzysku uprawianego w zamorskich koloniach.

Jako przykłady takiego traktowania brytyjski (walijski) historyk podaje m.in. Irlandię, Szkocję i Walię, gnębione przez Anglików. Wspomina też o eksploatowanej przez Austrię Galicji i licznych krainach podbitych przez Rosję, takich jak Nowogród, Ukraina, Królestwo Kongresowe, Gruzja, Azja Środkowa… Los taki przypadł ostatecznie także państwu polskiemu.

Imperializm z Polski

Zanim jednak Polska stała się ofiarą obcego imperializmu, sama budowała własne imperium. I nader często czyniła to ogniem i mieczem, bez oglądania się na koszty ponoszone przez swoje ofiary. Już pierwsi Piastowie rozszerzając swoją rodową domenę przemocą zdobywali grody plemienne w Wielkopolsce. Ich elity wymordowali, a ludność sprzedali w niewolę lub przesiedlili.

Młode państwo piastowskie, napędzane energią kolejnych jego wybitnych władców, rozszerzało się na wszystkie strony. Wchłaniało sąsiednie ludy bez względu na to, czy tego chciały, czy nie. Polska ekspansja w tych czasach kierowała się przede wszystkim na ziemie zamieszkane przez pokrewnych językowo i narodowo Słowian zachodnich. Po podbiciu plemion lechickich, mieszkających w granicach dzisiejszej Polski, Piastowie zwrócili się jeszcze dalej: ku Czechom, Rusom, Słowianom Połabskim i Prusom. Na ich ziemie Mieszko I, Bolesław Chrobry, Mieszko II i ich następcy sprowadzili śmierć, niewolę i pożogę, starając się albo podporządkować sobie nowe tereny, albo po prostu włączyć je do swojego państwa.

W najgorszej sytuacji znajdowali się Słowianie zachodni, którzy padali ofiarą zakusów zarówno strony polskiej, jak i niemieckiej. Mapa ukazuje tę właśnie "wrażliwą" granicę między plemionami Germanów i Słowianami.

fot.domena publiczna W najgorszej sytuacji znajdowali się Słowianie zachodni, którzy padali ofiarą zakusów zarówno strony polskiej, jak i niemieckiej. Mapa ukazuje tę właśnie „wrażliwą” granicę między plemionami Germanów i Słowianami.

Szczególnie tragiczny los spotkał Słowian Połabskich. Ci bliscy Polakom Słowianie zachodni, mówiący językiem zbliżonym do polskiego, od wczesnego średniowiecza byli ofiarami ekspansji realizowanej z dwóch stron: przez Niemcy i przez Polskę. Mieszko I walczył z nimi, bo bywali uciążliwymi sąsiadami. Podbił ich natomiast Bolesław Chrobry, który przyłączył do Polski zamieszkiwane przez nich Miśnię, Milsko i Łużyce.

Polscy książęta ochoczo dołączali też do wypraw organizowanych na Połabie przez niemieckich feudałów. W 1147 roku w wielkiej niemiecko-duńskiej krucjacie, dowodzonej przez margrabiów Albrechta Niedźwiedzia i Konrada z Wettynu, wziął udział książę Mieszko Stary. Przyprowadził ze sobą podobno aż 20 tysięcy wojowników! Stanisław Smolka napisał o nich, że „całe rycerstwo [polskie] przyjęło krzyż”.

Choć krucjata z 1147 roku zakończyła się niepowodzeniem, to po wielu innych wyprawach i krwawo stłumionych powstaniach Słowianie Połabscy zostali ujarzmieni i schrystianizowani. Ich ziemie zgermanizowano. Główną robotę wykonali Niemcy – na tym terenie polski imperializm okazał się słabszy od niemieckiego. Niemniej Polska bez wątpienia przyłożyła rękę do eksterminacji braci znad Łaby.

Kultura Słowian Połabskich została prawie całkowicie zniszczona przez liczne najazdy. Przetrwała tylko niewielka część ludności, a grody - takie jak Radusz na Łużycach, którego rekonstrukcja jest widoczna na zdjęciu - były regularnie równane z ziemią.

fot.Pudelek (Marcin Szala), lic. CC BY-SA 3.0 Kultura Słowian Połabskich została prawie całkowicie zniszczona przez liczne najazdy. Przetrwała tylko niewielka część ludności, a grody – takie jak Radusz na Łużycach, którego rekonstrukcja jest widoczna na zdjęciu – były regularnie równane z ziemią.

Śmierć i zniszczenie na północy

Słowianie Połabscy mimo eksterminacji przetrwali do dziś (choć w niewielkiej liczbie). Znacznie mniej szczęścia mieli mieszkający nad Bałtykiem Prusowie i sąsiadujący z nimi Jadźwingowie i Galindowie. Nienasyceni Piastowie sięgnęli także po ich ziemie. Do pewnego stopnia działali w samoobronie: północni sąsiedzi bywali regularnie najeżdżali piastowskie domeny, pustosząc je i uprowadzając jeńców.

Nasi władcy chcieli położyć temu kres, a przy okazji włączyć pruskie ziemie do swoich włości. Próbował to uczynić już Bolesław Chrobry, wysyłając do Prusów z misją chrystianizacyjną najpierw biskupa Wojciecha, a potem Brunona z Kwerfurtu. Prusowie chrześcijaństwa jednak nie chcieli. Obu misjonarzy zabili, a najazdy kontynuowali.

Sięgnięto wobec tego po sprawdzony argument miecza. Do Prus co jakiś czas wyruszały karne wyprawy polskich książąt. Urządzali je m.in. Bolesław Krzywousty, potem jego syn Bolesław Kędzierzawy, Kazimierz Sprawiedliwy i Mieszko Stary. Wyrazem „programu pruskiego” tego ostatniego stały się zamontowane w katedrze gnieźnieńskiej drzwi z brązu, ze scenami z życia św. Wojciecha. Na północne rubieże wyruszali też Leszek Biały, Henryk Brodaty i Konrad Mazowiecki. Wszystkie wyprawy niosły na ziemie pruskie śmierć i zniszczenie.

Polscy książęta, nie mogąc poradzić sobie z uciążliwym pruskim sąsiedztwem, wezwali na pomoc zakon krzyżacki. Zakonnicy rzeczywiście stosunkowo szybko podbili dotąd niezależne ziemie, doprowadzając do wyginięcia praktycznie całego narodu... i budując własne państwo.

fot.Tsca, lic. CC BY-SA 3.0 Polscy książęta, nie mogąc poradzić sobie z uciążliwym pruskim sąsiedztwem, wezwali na pomoc zakon krzyżacki. Zakonnicy rzeczywiście stosunkowo szybko podbili dotąd niezależne ziemie, doprowadzając do wyginięcia praktycznie całego narodu… i budując własne państwo.

Prusowie okazali się jednak twardym przeciwnikiem. Pokonani w bitwach, chwilowo uznawali zwierzchność polskich książąt, potem jednak zrzucali ją i znów najeżdżali Mazowsze, ziemię chełmińską czy Kujawy. Ostateczną pacyfikację przyniosło dopiero sprowadzenie na ziemie polskie „profesjonalistów”, czyli zakonu krzyżackiego, który został zaproszony przez Konrada Mazowieckiego. Zakonnicy stosunkowo szybko w brutalny podbili Prusów, a z czasem doprowadzili do nich zaniku jako narodu.

Imperializm kultury, języka i religii

Polski imperializm nie zawsze jednak posługiwał się ogniem i mieczem. Gdy w 1385 roku na mocy układu w Krewie Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie połączyły się państwową unią, przed polską ekspansją stanęły otworem ogromne obszary Europy Wschodniej. Polska kultura zaczęła przenikać na wschód i powoli, ale systematycznie brać we władanie tamtejsze społeczeństwa, zwłaszcza zaś elity.

Górne warstwy Wielkiego Księstwa Litewskiego rychło spolonizowały się, przyjmując katolicyzm i język polski. Polszczyzna stała się językiem pałaców, dworów, dyplomacji i literatury. Litewski i ruski spadły do roli narzeczy gminu. Wielkie rody magnackie zaczęły uważać się za polskie, a Rzeczpospolitą za swoją ojczyznę. Katolicyzm zaczął zdobywać coraz silniejszą pozycję, a prawosławie zostało zepchnięte na dalsze miejsce. Wyrugowane zostały także rodzime pogańskie wierzenia litewskie.

Bojarzy, którzy przeszli na katolicyzm i przejmowali polskie obyczaje, znajdowali się w uprzywilejowanej pozycji. Z kolei dla ludności prawosławnej polonizacja Wielkiego Księstwa oznaczała pogorszenie położenia, zwłaszcza po unii lubelskiej z 1569 roku. Jej postanowienia zniosły zakaz nabywania dóbr na Litwie i obejmowania wysokich stanowisk państwowych i kościelnych przez koroniarzy. Spowodowało to spowodowało wzmożony napływ „Mazurów” do Wielkiego Księstwa.

Polskie kolonie

Polscy historycy podkreślają, że łączenie Królestwa i Litwy odbywało się zawsze na zasadzie porozumienia „równych z równymi, wolnych z wolnymi”. Polonizacja była ich zdaniem naturalnym procesem kulturowego przenikania. Natomiast dla badaczy litewskich i białoruskich unie polsko-litewskie były raczej drogą do podporządkowania Koronie Wielkiego Księstwa i odebrania mu politycznej i kulturowej niezależności. Na uniach Litwini rzekomo nic nie zyskali, a wiele stracili.

To prawda, że Korona nigdy zbytnio nie kwapiła się do udzielania pomocy Litwie w walkach z naporem moskiewskim. Za sprawą polskiego imperializmu Litwini niewątpliwie utracili też swoje elity i – bez mała – zupełnie się wynarodowili. Do tego stopnia, że w XIX wieku musieli od podstaw tworzyć swoją inteligencję i poczucie tożsamości narodowej. Między innymi dlatego niechęć do historycznych związków z Polską jest po stronie krajów „partnerskich” tak duża, że jeden z litewskich badaczy zupełnie poważnie porównał unię lubelską do paktu Ribbentrop-Mołotow…

Dla Polaków unia lubelska jest symbolem partnerstwa między Polską i Litwą. Litwini mają na ten temat nieco inne zdanie.

fot.Jan Matejko, „Unia lubelska” (domena publiczna) Dla Polaków unia lubelska jest symbolem partnerstwa między Polską i Litwą. Litwini mają na ten temat nieco inne zdanie.

Podobny charakter jak w Wielkim Księstwie Litewskim miała polska imperialna ekspansja na Ukrainie. Tam również przenikały kultura i język polski oraz rzymski katolicyzm, biorąc we władanie elity, szlachtę i mieszczan. Do tego doszła kolonizacja w postaci osadników sprowadzanych przez polskich magnatów. Tak pisze o tym w książce „Na krańce świata” Norman Davies:

[…] w połowie XVI wieku, kiedy do Królestwa Polskiego zostały przyłączone południowe kresy Wielkiego Księstwa Litewskiego, rozległe tereny Ukrainy stanęły przed kolonizatorami otworem (słowo „Ukraina” to „u kraja”, niosące ze sobą konotacje podobne do konotacji wiązanych dawniej z północnoamerykańskim Pograniczem).

Za pozwoleniem króla wielu polskich panów wędrowało na otwarte stepy, prowadząc ze sobą swoje wojska i chłopskich osadników. Sprowadzali też Żydów – do zajmowania się handlem i administracją […].

Powstania kozackie, takie, jak powstanie Chmielnickiego, przedstawionego na obrazie Mykoli Iwasiuka, polscy historycy określają jako bunty; historycy ukraińscy skłonni są widzieć w nich ruchy narodowo-społeczne słusznie walczące z narzuconą siłą polską władzą.

fot.Mykola Iwasiuk (domena publiczna) Powstania kozackie, takie, jak powstanie Chmielnickiego, przedstawionego na obrazie Mykoli Iwasiuka, polscy historycy określają jako bunty; historycy ukraińscy skłonni są widzieć w nich ruchy narodowo-społeczne słusznie walczące z narzuconą siłą polską władzą.

Co bardziej radykalni narodowo historycy ukraińscy (a wcześniej sowieccy) twierdzą, że Ukraina była po prostu polską kolonią. Według nich polska magnateria i szlachta eksploatowały kraj bez litości. Wybuchające co jakiś czas powstania kozackie były więc w gruncie rzeczy ruchami narodowo-społecznymi, zmierzającymi do zrzucenia imperialnego polskiego panowania.

Skuteczny przez siedem wieków polski imperializm z czasem utracił swoją dynamikę. Polska przestała się rozrastać i zajmować kolejne terytoria. Obok niej wyrosły nowe drapieżne imperia, takie jak Szwecja, Prusy, Austria, Rosja. To one odebrały Polsce prymat w Europie Środkowo-Wschodniej. One też ostatecznie położyły kres istnieniu Rzeczypospolitej w końcu XVIII wieku. Polski imperializm ostatecznie przegrał, a próba jego odbudowania w latach 1919-1920, podjęta przez Józefa Piłsudskiego, zakończyła się kompletnym fiaskiem.

Bibliografia

  1. Norman Davies, Na krańce świata, Znak Horyzont 2017.
  2. Jerzy Strzelczyk, Słowianie połabscy, Wydawnictwo Poznańskie 2013.
  3. Stanisław Smolka, Mieszko Stary i jego wiek, Avalon 2009.
  4. Gall Anonim, Kronika polska, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2003.
  5. Michael Morys-Twarowski, Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego, Znak Horyzont 2017.

Polecamy najnowszą książkę Normana Daviesa:

Komentarze (29)

  1. Krzysztof Wosik Odpowiedz

    I po co te fochy autor przedstawił i nazwał fakty po imieniu.Ludzie myślą, że Polacy to jakiś naród, który od zawsze i ze wszystkimi postępował według kodeksu fair play. Osobiście jestem dumny z naszej historii i środki, które prowadziły do celu nie mają dla mnie w przypadku ojczyzny najmniejszego znaczenia..Świat jakiego chcieliby oglądać zwolennicy pokojowych metod nigdy nie istniał, a juz napewno nie było dla niego miejsca u zarania początków Polski , gdzie gdyby taka, a nie inna postawa Mieszka czy Chrobrego skończyło by się to jak u plemion polabskich.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Krzysztofie, nie można pomijać niechlubnych kart z naszych dziejów, nawet jeśli na tle innych ówczesnych krajów, wcale się nie wyróżnialiśmy. Może będzie to upraszczające stwierdzenie, ale „takie były czasy”, a my nie byliśmy wyjątkiem. To nie znaczy, że z pewnych rzeczy nie możemy być dumni w naszej historii, co słusznie Pan podkreślił. Pozdrawiamy.

  2. cave Odpowiedz

    Przecież takie były wtedy (i nie tylko wtedy) metody. Inne imperia i kraje ekspansje prowadziły podobnie. Polska żaden wyjątek. Być może nawet za mało drapieżna i bezwzględna, dlatego upadła.

  3. jol Odpowiedz

    Piastowie byli kaplanami Trzygłowa i zdradzili nie tylko własną wiarę ale i swoich ziomkow, nie powinnismy bić naszych wieleckich, serbskich etc braci i wchodzic w sojusze z naszym wrogiem,
    co nie zmienia faktu, że artykuł jest manipulacją i sprokurowanym fokusem, dla miłośników historii wręcz bublem

  4. zorientowany Odpowiedz

    zaraz jakiś sygnalista powiadomi IPN ,że naszemu wspaniałemu narodowi zarzuca się czyny mało chwalebne ,które wrogie ośrodki usiłują popularyzować…Za wiadomo czyim wsparciem

  5. Marek Odpowiedz

    Gdyby było inaczej, niż to opisano, to nasi sąsiedzi by nas lubili, a my ich. A tymczasem nasi sąsiedzi bez wyjątku nas nienawidzą, a my (siebie wykluczam ;-) nimi gardzimy. Nie ma dymu bez ognia…

  6. Anonim Odpowiedz

    Mroczne dzieje naszego narodu.W starych kronikach wyrażnie pisze że Piastowie wracali zawsze do korzeni swoich dziadów i krewnych .Lechia to był kiedyś w starożytności rozległy kraj .W tym wypadku Piastowie wg.kronik zawsze chcieli zjednoczenia dawnych krain swoich ojców.Dowodem jest między innymi dotarcie Chrobrego w okolice Berlina .Który w bijając pale w rzęke wypowiedział znaczące słowa .Tu są granice naszych ojców i braci.

  7. Anonim Odpowiedz

    Czego żeście się na wdychali? jakie mroczne dzieje? jaka Lechia w starożytności? Nie postępowaliśmy ani lepiej ani gorzej niż sąsiedzi czy inne kraje. A w polityce nie ma lubienia czy nie lubienia, są interesy zbieżne lub rozbieżne. A artykuł jest po prostu głupi bo nic nowego nie wnosi prócz chorych złych emocji.

  8. Krzysztof K Odpowiedz

    Nie zgadzam się ze wszystkimi zapisami powyżej. Polecam tego samego autora inną pozycje POLSKIE IMPERIUM

  9. Stan Odpowiedz

    Typowy artykuł popularno-naukowy oparty na domysłach a nie faktach. Inaczej, oparty na własnej interpretacji faktów. Bardzo wybiórczy. Ale autor niechcący przemycił prawdziwe informacje co do Prus. Własnie postępowanie polski wobec sąsiadów jest tam opisane. Prusowie nękali północne granice a więc Polacy mimo wszystko nie poszli jak to autor parafrazuje z „ogniem i mieczem” ale wysyłała pokojowego poselstwa czy to w postaci duchownych czy innych, ale nie dość że zostali przez nich zabici to jeszcze nadal najeżdżali ziemie polskie. Jak miał wtedy król postąpić? Może oddać ziemie i jeszcze podziękować? Takie postępowanie było wobec każdego z sąsiadów ale ten artykuł opisuje tylko sam fakt najazdów. W tamtych czasach jeżeli Polska zachowywała by się inaczej sąsiedzi już dawno pożarli by Polskę jak to się stało w czasie rozbiorów kiedy o wiele bardziej okrutne i zaborcze imperia okazały się bardziej skuteczne za sprawą agresywnej odmiany chrześcijaństwa jakim protestantyzm. Artykuł jest wyraźnie tendencyjny nastawiony na wywołanie emocji w zwolennikach i przeciwnikach. Takie artykuły zaniżają poziom tego portalu.

  10. mirnal Odpowiedz

    „doprowadzając do wyginięcia praktycznie całego narodu… i budując własne państwo” – wielokropek postawiłbym: „doprowadzając do wyginięcia praktycznie całego narodu i budując… własne państwo”.
    Artykuł ciekawy, bo ujawniający ciemne strony naszej historii; bez opisanych nikczemności Polska byłaby mniejszym państwem (jak wiele innych dużych i wielkich państw).

  11. Saro Odpowiedz

    Tia, autor powtarza te bzdury o Konradzie Mazowieckim i Krzyżakach. A prawda jest taka, że swołocz została narzucona przez watykanistów, którzy nie wiedzieli co z tym bydłem zrobić jak skończyły się krucjaty. Prusy były częścią Mazowsza. Otrzymał je, że tak powiem wraz z żoną. I jakiż normalny władca ściąga do swojego kraju taką swołocz (no tak, można, nasi obecni ściągnęli na nas również tych anglo-barbarzyńców). Niech autor poszuka dokładnie i porówna daty na dokumentach. Konrad najnormalniej w świecie został wrobiony i zmuszony poprzez groźbę klątwy. Za bardzo chciał. Dopiero później Łokietkowi się udało.

  12. Boruta Odpowiedz

    Tekst tak głupi, ze aż boli. Tak, na pewno Pomorzanie wspominają Rzeczpospolita jako „werogie zaborcze mocarstw’. A szczególnie Rzeczpospolita czasów Chrobrego. Dalej sa juz tylko większe kretynizmy.

  13. Anonim Odpowiedz

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przykład WASP jest tu najbardziej jaskrawy dla angola to wzór cnót do naśladowania 😁😁😁 gentelmen, arystokrata i tego typu pierdy dla zwykłego Austalijczyka Amerykańca Araba czy Hindusa lub Afrykańczyka – symbol ucisku wyzysku zbrodniarz. Co do ogólni ,,elit,, to porównać można do prostytutek (żeby utrzymać przywileje zjedzą kupę i wydupczą własne dzieci a matkę i ojca sprzedadzą) i to stwierdzenie dotyczy wszyskich elit, a polskich zwłaszcza.

  14. Adam Zielinski Odpowiedz

    Pisanie podobnych bajek że RP nie chciała pomagać Litwie wobec ekspansji Moskali to kłamstwo… Litwa długi czas opierała się całkowitej unii z Polakami co też wiązało się z brakiem wpłat do wspólnego skarbca…. a pomocy natychmiastowej oczekiwali….. Mieszali tam litewscy magnaci czerpiąc korzyści…. Przyparta do muru litwa w końcu zjednoczyła się z RP ….. czy za pózno ??????

  15. Tadeusz Sokołowski Odpowiedz

    Mam podobne zdanie jak Litwini, że układ w Krewie oraz późniejsza Unia Lubelska to była katastrofa…Ale dla Rzeczpospolitej…Skierowała cały wysiłek Państwa na wschód, co poskutkowało w dalszej perspektywie utratą Śląska i Pomorza a także wyssaniem z kraju najbardziej przedsiębiorczych ludzi oraz środków materialnych. Zabezpieczyło wschodnie granice Rzeczpospolitej (używam tego terminu umownie,jako synonim organizmu państwowego ) od ekspansji Litwy. W tym czasie Litwa w corocznych rejzach zajmowała tereny Rusi kijowskiej i moskiewskiej i obszarowo była największym państwem w Europie… No i ta ekspansja… Mówienie w tym kontekście o imperialnym charakterze Polski to zwykłe nieporozumienie. Ale później to już nieraz różnie bywało…Pozdrawiam…

  16. Anonim Odpowiedz

    To ogólna katastrofa autor powinien pisać dla saien – fiction i horroru od jakiegoś czasu czytam to, historię „bo myślę że czasem się pomyłka inapisza prawdę ha naiwność tak stroniczych iantypolskich wywodów można tu znaleźć że szok myślę że ci pseudo historycy nie mają żadnego innego pomysłu na zarobienie uczciwie pieniędzy piszą te bzdury pod dyktando mocodawcow

Odpowiedz na „bfAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.