Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Banach, Steinhaus, Ulam i Mazur. Kim byli twórcy lwowskiej szkoły matematycznej?

Jeden z założycieli lwowskiej szkoły matematycznej, Stanisław Ulam, został współtwórcą pierwszej bomby atomowej. Po wojnie kontynuował karierę za oceanem.

fot.Los Alamos National Laboratory/domena publiczna Jeden z założycieli lwowskiej szkoły matematycznej, Stanisław Ulam, został współtwórcą pierwszej bomby atomowej. Po wojnie kontynuował karierę za oceanem.

„Matematyka w tej grupie zafascynowanych ludzi była czymś w rodzaju gorączki” – mówił o lwowskich geniuszach Zygmunt Birnbaum. Opracowali setki twierdzeń i dowodów, które zrewolucjonizowały tę dziedzinę wiedzy. Choć skrajnie się od siebie różnili, łączyło ich jedno: miłość do królowej nauk.

Dwudziestolecie międzywojenne było dla matematyki niezwykle płodnym okresem. Już u progu XX wieku Henri Poincaré stworzył teoretyczne podstawy dla nowoczesnych teorii w tej dziedzinie. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej wreszcie można je było swobodnie rozwijać.

O palmę pierwszeństwa w świecie liczb i symboli rywalizowały dwie szkoły – francuska i niemiecka. Polacy nie pozostawali jednak w tyle. Daleko od Paryża i Berlina, przy placu Aleksandra Fredry we Lwowie w latach 30. XX wieku stworzyli własną szkołę matematyczną. Jak zauważa Lutz C. Kleveman w książce „Lwów. Portret utraconego miasta”:

Szkołę lwowską od paryskiej czy getyńskiej odróżniało roztrząsanie podstawowych kwestii matematycznych, jak natura i znaczenie przestrzeni, masy miar oraz prawdopodobieństwa. „Gdyby przyrównać matematykę do drzewa – pisze Ulam – to można by rzec, że grupa lwowska poświęciła się studiowaniu korzeni i pnia, a nie gałęzi, drobnych gałązek i liści”. Tym sposobem rozwinęła między innymi zagadnienie określane dziś mianem teorii gier.

Zderzenie światów

Niewiele brakowało, by ludzie, którzy w świecie matematyki stali się legendą, nigdy się nie spotkali. O założeniu lwowskiej szkoły matematycznej zadecydował bowiem przypadek. Przechadzając się krakowskimi Plantami w lipcu 1916 roku Hugo Steinhaus usłyszał, że ktoś dyskutuje o całce Lebesgue’a, konstrukcji, którą w tamtych czasach znało jedynie wąskie grono naukowców. Nie mógł przejść obok tego obojętnie. Przyłączył się do rozmowy – tak poznał Stefana Banacha.

Matematycy z lwowskiej szkoły matematycznej. Na zdjęciu widoczni są m.in. Stefan Banach i Stanisław Ulam.

fot.domena publiczna Matematycy z lwowskiej szkoły matematycznej. Na zdjęciu widoczni są m.in. Stefan Banach i Stanisław Ulam.

Przyjaźń, która narodziła się pomiędzy dwoma geniuszami, wydawała się co najmniej nieprawdopodobna. Steinhaus był synem dyrektora Towarzystwa Kredytowego. Doskonale wykształcony, studiował matematykę w Getyndze. Był dokładny, skrupulatny i nie lubił alkoholu. Sam o sobie mówił, że wywodzi się z „arystokracji plus burżuazji”.

Stefan Banach pochodził z kompletnie innego świata. Jako nieślubne dziecko niepiśmiennej służącej i rekruta carskiej armii nie miał łatwego startu w życiu. Zdał maturę, ale zaliczył zaledwie dwa lata studiów i nigdy nie uzyskał tytułu magistra. Tylko dzięki wstawiennictwu Steinhausa udało mu się zdobyć posadę asystenta na Uniwersytecie Lwowskim. Szybko się tam doktoryzował – choć z faktu obrony nawet nie zdawał sobie sprawy! – i został profesorem.

Poza nimi – obok matematyków takich jak Stanisław Ruziewicz, Antoni Łomnicki, Władysław Orlicz czy Stefan Karczmarz – trzon lwowskiej szkoły stanowili Stanisław Mazur oraz Stanisław Ulam. Ten pierwszy, syn cukiernika obdarzony niezwykłym poczuciem humoru, zamiast przejąć interes po ojcu, postanowił poświęcić życie królowej nauk. Studentem był jednak kiepskim i tak jak Banach nie ukończył studiów. Tylko Steinhaus potrafił zmobilizować go do pracy. Za to gdy już się do niej zabrał, Mazur olśniewał otoczenie swoim geniuszem. To on wciągnął do kręgu dyskutantów z kawiarni „Szkockiej” Ulama.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.