Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Za co w III Rzeszy można było trafić do więzienia lub obozu koncentracyjnego?

Nie trzeba było popełnić żadnej zbrodni, by "zasłużyć" na aresztowanie i uwięzienie w obozie koncentracyjnym.

fot.Harold M. Roberts/domena publiczna Nie trzeba było popełnić żadnej zbrodni, by „zasłużyć” na aresztowanie i uwięzienie w obozie koncentracyjnym.

Wbrew pozorom nazistowskie Niemcy nie były państwem całkowitego bezprawia. Gestapo i inne organy policyjne nie chciały jednak poddawać się ograniczeniom wynikającym z takiego drobiazgu jak istnienie sądów i wypracowały sposób ich omijania – Schutzhaftbefehl, czyli „rozkaz uwięzienia ochronnego”.

Naziści wykorzystali precedens z czasów I wojny światowej, by nie kłopotać się zdobywaniem dowodów. Oczywiście gestapo prowadziło śledztwa, często bardzo drobiazgowe, ale zadowalało się nader wątłymi przesłankami wskazującymi na winę podejrzanego.

By trafić do obozu, nie trzeba było popełnić żadnego konkretnego przestępstwa. W rzeczywistości większość internowanych na podstawie Schutzhaftbefehl nie złamała prawa, gdyż w przeciwnym wypadku stanęłaby przed sądem. Uwięzienie ochronne pozwalało pozbawić kogoś wolności tylko dlatego, że policja polityczna posądzała go o antynazistowską postawę.

Śmiertelnie groźna kartka

Ten złowieszczy rozkaz miał postać pojedynczej kartki z gotowym formularzem, w którym trzeba było uzupełnić imię i nazwisko, adres i inne dane osobowe. Najwięcej miejsca zostawiano na wpisanie przyczyn uwięzienia, którymi były najczęściej: przynależność do organizacji socjalistycznej lub komunistycznej, wrogi stosunek do władzy lub „zagrożenie dla porządku publicznego” stwarzane rzekomo przez podejrzanego.

Przykładowy Schutzhaftbefehl – porwanie za biurokratyczną fasadą.

fot.materiały promocyjne Przykładowy Schutzhaftbefehl – porwanie za biurokratyczną fasadą.

Do wydania rozkazu wystarczyło wypełnienie pustych pól i pieczątka oraz podpis oficera gestapo po wcześniejszym upoważnieniu ze strony odpowiedniego wydziału tej policji politycznej. Aresztowanemu odczytywano powody pozbawienia wolności, a następnie wysyłano go do więzienia lub obozu koncentracyjnego wraz z kopią dokumentu skazującego, który był podstawą do przydzielenia trójkąta odpowiedniego koloru.

Zamieszczony tu rozkaz – podpisany przez samego Reinharda Heydricha – został wydany w kwietniu 1936 roku i dotyczy 25-letniego socjalisty Eberharda Hessego, którego podejrzewano o udział w spotkaniu „organizacji rewolucyjnej” w Berlinie. Miał on pozostać w zamknięciu w „interesie bezpieczeństwa publicznego” przez trzy miesiące, by w tym czasie gestapo mogło przeprowadzić w jego sprawie dokładne śledztwo. Ostatecznie Hesse spędził w areszcie dziewięć miesięcy.

Jak pokazuje ten przykład, jedna kartka papieru wystarczała do uwięzienia człowieka. Chociaż Hesse stanął później przed sądem i został skazany za swoje „przestępstwa” na 18 miesięcy ciężkich robót, kiedy zatrzymano go i przesłuchiwano po raz pierwszy, nie pomagał mu żaden adwokat, nie odbyła się żadna dotycząca go rozprawa i żaden sędzia nie podejmował decyzji o jego losie. Nie było też żadnej możliwości apelacji.

Porwanie za biurokratyczną fasadą

Władze obiecywały, że będą rewidować co trzy miesiące każdy przypadek uwięzienia ochronnego, ale w praktyce zwolnienie zależało w całości od kaprysu oficera gestapo lub komendanta obozu. Jak określił to jeden z historyków, Schutzhaftbefehl „sprowadzał się po prostu do porwania za biurokratyczną fasadą”. Dzięki łatwości zastosowania uwięzienie ochronne szybko stało się dla gestapo najważniejszą metodą zwalczania przeciwników narodowosocjalistycznej władzy.

W 1933 rok używano tego środka głównie przeciwko członkom partii komunistycznych i socjalistycznych, a po 1936 roku służył on do prześladowań wymierzonych w coraz szersze kręgi ludności prowadzącej rzeczywistą i zmyśloną działalność opozycyjną.

Artykuł stanowi fragment książki Rogera Moorhouse'a „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł stanowi fragment książki Rogera Moorhouse’a „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Rozkaz ten wykorzystywano również do zwalczania obywateli, którzy wyłamywali się z nazistowskich norm społecznych: świadków Jehowy, Romów, prostytutek, żebraków, alkoholików i osób uchylających się od pracy.

Kolejną kategorią zagrożonych pozbawieniem wolności bez decyzji sądu byli drobni przestępcy, szczególnie recydywiści, na których nie działała zwykła kara. Łączna liczba wydanych rozkazów uwięzienia ochronnego jest nieznana, ale musi sięgać setek tysięcy.

Niepozorny Schutzhaftbefehl jest rzadko analizowany w typowych publikacjach na temat III Rzeszy, lecz mimo to jest ważną oznaką nazistowskiej manii biurokratycznej, a także dążenia gestapo do omijania systemu sprawiedliwości. Już z tego względu uwięzienie ochronne zasługuje na uwagę. Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać o niezliczonych tysiącach ludzi skazanych na niepewny los w więzieniach i obozach koncentracyjnych za pomocą jednego podpisu i kilku linijek pospiesznie wystukanych na maszynie.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Rogera Moorhouse’a Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach, która została wydana nakładem Znaku Horyzont.

Tytuł, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Więcej o materialnej historii nazistowskich Niemiec:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.