Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy istniała alternatywa dla układu monachijskiego? Brytyjski historyk wyjaśnia, czy można było powstrzymać Hitlera już w 1938 roku

Głównymi aktorami w Monachium byli Adolf Hitler i Neville Chamberlain.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Głównymi aktorami w Monachium byli Adolf Hitler i Neville Chamberlain.

Układ monachijski był jedną z ostatnich rozpaczliwych prób uratowania pokoju w Europie. Odbyło się to kosztem Czechosłowacji, której przedstawiciele nie mogli nawet wziąć udziału w negocjacjach. Czy można było uniknąć tego hańbiącego porozumienia i już wówczas położyć kres rosnącemu apetytowi Hitlera?

[We wrześniu 1938 roku] wojna wydawała się coraz bardziej prawdopodobna. Rozpoczęto szaleńcze starania, aby zorganizować konferencję, podczas której dałoby się wypracować jakieś porozumienie. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy interweniował Mussolini, który pośredniczył w organizacji spotkania przedstawicieli czterech mocarstw: Niemiec, Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii. Związek Radziecki, któremu nikt nie ufał, został całkowicie pominięty.

Tym samym zaczął się ostatni akt dramatu Czechosłowacji, o której losach zdecydowano w Monachium, gdzie 30 września 1938 roku podpisano tzw. układ monachijski. Co ciekawe, Czesi nie mogli nawet uczestniczyć w rozmowach, w trakcie których o wszystkim decydowano za ich plecami! Dwie zachodnie demokracje zmusiły inny kraj demokratyczny do podporządkowania się zastraszającemu go dyktatorowi.

„Zwycięstwo” monachijskie

Rząd Republiki Czechosłowackiej wydał w Pradze oficjalny komunikat, w którym protestował przed całym światem przeciwko „decyzjom podjętym w Monachium, jednostronnym i bez udziału przedstawicieli Czechosłowacji” (…).

Hitler otrzymał to, czego chciał. Albo przynajmniej udawał, że chciał. Sudety mógł zająć niemal natychmiast. Reszta Czechosłowacji – nie miał co do tego żadnych wątpliwości – zostanie zajęta w późniejszym terminie. Utrzymano pokój. Ale za jaką cenę?

Układ monachijski podpisano 30 września 1938 roku. Na zdjęciu sygnatariusze: Neville Chamberlain, Édouard Daladier, Adolf Hitler i Benito Mussolini.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Układ monachijski podpisano 30 września 1938 roku. Na zdjęciu sygnatariusze: Neville Chamberlain, Édouard Daladier, Adolf Hitler i Benito Mussolini.

Zarówno Chamberlain, jak i Daladier wrócili do swoich krajów niczym zwycięzcy. Poczucie hańby po kapitulacji przed Hitlerem, który groził i zastraszał swoich przeciwników, docierało do nich stopniowo. Opinia publiczna dopiero po jakimś czasie zdała sobie sprawę, że pokój utrzymano kosztem Czechów. Czy była jakaś alternatywa?

Politycy i historycy zarówno wówczas, jak i po wielu dekadach różnili się w ocenie sytuacji. Rozpoczynając grę o Czechosłowację, Hitler miał w rękawach kilka asów. A Chamberlain dobrze widział, że dostały mu się słabe karty. W tej kwestii akurat nie ma wielu wątpliwości. Pozostaje pytanie, czy mógł rozegrać tę grę lepiej z tym, co miał do swojej dyspozycji.

Najsłabszą kartą Chamberlaina był stan brytyjskiej armii. Daladier – po drugiej stronie kanału La Manche – znajdował się w jeszcze trudniejszej sytuacji. W obu przypadkach dowództwo armii, floty i lotnictwa jednoznacznie oceniało stan sił zbrojnych zachodnich demokracji.

Było jasne, że nie są one gotowe do rozpoczęcia wojny z Niemcami. W rzeczywistości sojusznicy przeceniali wtedy siłę armii niemieckiej. Jednak ich ocena stanu armii, a zwłaszcza lotnictwa, bazowała na informacjach wywiadowczych, do których mieli dostęp w tamtym czasie. Nikt nie dysponował wiedzą, którą posiadamy tu i teraz, oceniając wydarzenia historyczne z perspektywy czasu.

Strategiczne bombardowania w rodzaju tych, których bali się alianci, w przededniu aneksji Austrii i podziału Czechosłowacji były dla Niemiec nieosiągalne. Inne raporty wywiadowcze, podkreślające niemiecki niedobór surowców i niewystarczające przygotowanie do prowadzenia wojny na dużą skalę, były ignorowane lub przypisywało się im małe znaczenie. Dowódcy wojskowi uważali, że priorytetem polityki powinno być zyskanie czasu dla lepszej remilitaryzacji.

Kto był silniejszy?

A przecież w szczytowym momencie kryzysu 26 września 1938 roku francuski generał Maurice Gamelin poinformował francuskich i brytyjskich negocjatorów, że działające wspólnie siły aliantów, razem z armią czeską, przewyższają liczebnie siły niemieckie. Na granicy francusko-niemieckiej znajdowały się dwadzieścia trzy dywizje, które można było wykorzystać podczas ofensywy mającej za zadanie odciągnięcie Niemców od Czechosłowacji.

Niemcy zmobilizowali na tym froncie jedynie osiem wielkich jednostek. Gdyby Włosi rozpoczęli działania we współpracy z Niemcami, Gamelin zaproponował ofensywę od południa przez alpejskie przełęcze w stronę doliny Padu. Po pokonaniu Włochów armia ruszyłaby na północ w stronę Wiednia na pomoc Czechom.

Mniej pocieszające było stwierdzenie generała, że jeśli wojska francuskie natrafią na silny opór, wycofają się na linie obronne pozycji Maginota. Brytyjczycy, ale zwłaszcza Francuzi, cierpieli na zupełnie niezrozumiały kompleks niższości wobec Niemców. Podstawowy problem miał jednak naturę polityczną, a nie militarną.

Czy wkroczeniu Niemców do Czechosłowacji można było zapobiec?

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Czy wkroczeniu Niemców do Czechosłowacji można było zapobiec?

Wszystko zaczęło się na długo przed rokiem 1938. Brytyjczycy i Francuzi okazali swoją słabość i dali wszystkim do zrozumienia, że mają trudności z oceną prawdziwych celów Hitlera, który oszukał ich wielokrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat poprzedzających wybuch wojny. Najbardziej oczywistym przykładem może być kwestia remilitaryzacji Nadrenii w 1936 roku.

Zachodni sojusznicy nie uczynili nic, aby zapobiec rozbudowie niemieckiej armii. To właśnie Chamberlainowi – będącemu na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii od maja 1937 roku – przyszło ostatecznie radzić sobie z konsekwencjami polityki uległości, stanowiącej spuściznę ostatnich lat, w czasie których Wielka Brytania robiła wszystko dla przeforsowania rozbrojenia oraz ciężkich cięć wydatków podczas ostatnich lat kryzysu ekonomicznego i rozproszenia sił zbrojnych w odległych bazach na Dalekim Wschodzie i w basenie Morza Śródziemnego, a także na wodach przybrzeżnych.

Skłóceni sojusznicy

Chamberlain wydawał się najbardziej wyrazistą postacią wśród liderów zachodnich demokracji pogrążonych w kłopotach wewnętrznych i z trudem radzących sobie z problemami ekonomicznymi Francuzów. Ponadto człowiek ten nie tylko zbyt szybko dostosowywał się do ekspansywnych żądań niemieckich. Zgubiła go nadmierna pewność siebie, gdy wydawało mu się, że rozgryzł Hitlera i wie, czego pragnie dyktator. Wierzył, że uda mu się go ułagodzić i nakłonić do pokojowego rozwiązania problemów w Europie.

Chamberlain odcisnął piętno na brytyjskiej polityce zagranicznej, postępując czasami wbrew radom doświadczonych dyplomatów z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Symbolem jego nadmiernej pewności siebie może być fakt, że podczas pierwszej wizyty w Niemczech w połowie września rozmawiał z Hitlerem w pojedynkę. Jego minister spraw zagranicznych lord Halifax nawet nie towarzyszył mu w tej podróży!

Chamberlain był najważniejszą postacią wśród zachodnich przywódców obecnych w Monachium.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Chamberlain był najważniejszą postacią wśród zachodnich przywódców obecnych w Monachium.

Po latach utarło się, że każde trudne negocjacje prowadzi grupa dyplomatów. O wiele łatwiej wówczas rozładować krytyczną sytuację. Jednak te rozmowy toczyły się na długo przed epoką transkontynentalnej dyplomacji wahadłowej z wykorzystaniem pośredników. W sytuacji, gdy Liga Narodów okazała się mniej lub bardziej bezradna, nie istniał żaden międzynarodowy organ zdolny do interwencji.

Dominia brytyjskie pamiętały o wielkich stratach poniesionych w czasie pierwszej wojny światowej i nie miały najmniejszej ochoty uczestniczyć w kolejnej. Dlatego opowiadały się za ustępstwami. Stany Zjednoczone wciąż realizowały politykę izolacjonizmu i przyglądały się wszystkiemu z dystansu. Latem 1938 roku Roosevelt apelował o pokój, ale nie wykonał żadnych innych kroków.

Chamberlain z trudem ukrywał swoją niechęć wobec Stanów Zjednoczonych, dlatego nie przyjmował żadnej myśli o jakiejkolwiek pomocy ze strony USA. Co nie zmienia faktu, że słabość militarna Amerykanów nie pozwalała im jeszcze interweniować zbrojnie, nawet gdyby pojawiła się taka potrzeba. Dlatego po poznaniu szczegółów rozmów w Monachium Roosevelt ograniczył się zaledwie do wysłania Chamberlainowi teleksu: „Dobra robota!”. A potem, jakby zupełnie niespójnie, prezydent porównał działania Brytyjczyków do zachowania Judasza, który zdradził Jezusa.

A zatem najważniejszymi aktorami tego dramatu byli Hitler i Chamberlain. Historycznie niedopasowana para. Chamberlain był przekonany, że jest w stanie wynegocjować pokojowe rozwiązanie, ale stracił trochę rezon, gdy po powrocie z drugiej wizyty w Niemczech spotkał się ze sprzeciwem lojalnego jak dotąd Halifaksa i innych członków swojego gabinetu.

Wracając z Monachium, Chamberlain dał się ponieść emocjom. Przecenił znaczenie zawartego układu.

fot.domena publiczna Wracając z Monachium, Chamberlain dał się ponieść emocjom. Przecenił znaczenie zawartego układu.

Potem na krótko dał się ponieść emocjom, gdy wrócił z konferencji w Monachium. Wydawało mu się wówczas, że poprzez uzyskanie podpisu Hitlera na bezwartościowej kartce papieru przynosi Anglii „pokój dla naszych czasów”. Później żałował swojej żywiołowości i nadmiernego optymizmu, który został wywołany widokiem zachwyconych tłumów witających go w Londynie.

Wielka Brytania nie była gotowa?

Z trudem przyszło mu uświadomienie sobie, że co najwyżej odroczył wojnę, a w żadnym razie jej nie zapobiegł. Aż do śmierci (w 1940 roku) upierał się, że rozpętanie wojny w 1938 roku przyniosłoby o wiele gorsze efekty niż jej odwleczenie lub uniknięcie. Utrzymywał, że Wielka Brytania w 1938 roku nie była gotowa, aby stawić czoła Niemcom, a jego zadaniem było tylko zyskanie na czasie.

Od wielu lat toczą się dyskusje na temat tego, czy mimo ostrzeżeń dowódców wojskowych Wielka Brytania i Francja nie poradziłyby sobie lepiej, gdyby wojna wybuchła w 1938 roku, a nie rok później. Faktem jest, że dopiero w 1939 roku wydatki na zbrojenia w Wielkiej Brytanii i Francji zbliżyły się do poziomu wydatków niemieckich i dopiero w tym roku obie demokracje zaczęły planować działania na wypadek wojny.

Tymczasem jednak Niemcy skorzystały ze swojej przewagi i również dalej mocno się zbroiły, mimo że całe cztery poprzednie lata machina zbrojeniowa III Rzeszy pracowała pełną parą. A zatem w 1939 roku Niemcy byli o wiele lepiej przygotowani do walki niż w roku 1938. Wehrmacht wykorzystał przejęty czeski sprzęt wojskowy, a gospodarka czerpała korzyści z nowych źródeł surowców. W rzeczywistości w roku 1939 szala przewagi przechyliła się nieco jeszcze na stronę Niemiec.

Artykuł stanowi fragment książki Iana Kershawa "Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949", wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Artykuł stanowi fragment książki Iana Kershawa „Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Nadzieje na „wielki sojusz”

Czy dałoby się uniknąć hańbiącej klęski z Monachium? To również kwestia mocno dyskusyjna. Winston Churchill, będąc przez długi czas przeciwnikiem (ale w dużym stopniu samotnym) polityki ustępstw, w 1938 roku nawoływał szczerze do utworzenia „wielkiego sojuszu” ze Związkiem Radzieckim i krajami Europy Wschodniej w celu powstrzymania Hitlera. Później twierdził stanowczo, że wojna wcale nie musiała wybuchnąć, gdyby zastosowano politykę odstraszania, a nie ustępstw.

Partia Pracy i wiele innych grup lewicowych popierało ideę „wielkiego sojuszu”. Jednak wyraźna nieufność, a także głęboko zakorzeniona niechęć do Związku Radzieckiego, którą zdawały się uzasadniać makabryczne doniesienia o czystkach Stalina, oznaczały, że taka strategia nigdy nie zostałaby poparta przez brytyjski lub francuski rząd.

Strategia „wielkiego sojuszu” rzeczywiście byłaby chyba najlepszą metodą zniechęcenia Hitlera. To, czy udałoby się ją przekształcić w sojusz praktyczny, to już zupełnie inna sprawa. Związek Radziecki gotów był dotrzymać swoich obietnic udzielenia pomocy Czechosłowacji, gdyby Francuzi zrealizowali swoje zobowiązania traktatowe. A to było mało prawdopodobne.

Winston Churchill (na zdjęciu z lordem Halifax) w 1938 roku nawoływał szczerze do utworzenia „wielkiego sojuszu” ze Związkiem Radzieckim i krajami Europy Wschodniej w celu powstrzymania Hitlera.

fot.domena publiczna Winston Churchill (na zdjęciu z lordem Halifax) w 1938 roku nawoływał szczerze do utworzenia „wielkiego sojuszu” ze Związkiem Radzieckim i krajami Europy Wschodniej w celu powstrzymania Hitlera.

Nawet gdyby Stalin chciał wysłać swoją armię na Zachód, to Rumuni i Polacy nie pozwoliliby wojskom radzieckim przemaszerować przez ich ziemie. Rumuni zgodzili się jednak na to, aby radzieckie samoloty przeleciały nad terytorium ich kraju. Lotnictwo radzieckie było przygotowane do udzielenia pomocy Czechosłowacji, gdyby Francuzi zaangażowali się w obronę tego kraju, a częściowa mobilizacja wojsk Armii Czerwonej to potwierdzała.

Jednak Stalin w czasie całego kryzysu zachowywał daleko idącą ostrożność w oczekiwaniu na rozwój wypadków. Nie za bardzo podobała mu się wizja zaangażowania w starcie „imperialistycznych mocarstw”. Zagrożenie dla Niemiec – ze wschodu i z zachodu, zgodnie z koncepcją „wielkiego sojuszu”– nigdy się nie zmaterializowało.

Polityka odstraszania zastosowana przez „wielki sojusz” mogłaby również sprowokować oddolne działania rodzącej się nowej opozycji niemieckiej. Latem niektórzy wysocy rangą przedstawiciele korpusu oficerskiego i grupa urzędników wysokiego szczebla w Ministerstwie Spraw Zagranicznych planowali aresztowanie Hitlera, gdyby ten naprawdę zdecydował się najechać zbrojnie Czechosłowację. Podpisanie umowy monachijskiej sprawiło, że żaden ze spiskowców nie ośmielił się działać.

Stalin w czasie kryzysu zachował daleko idącą ostrożność.

fot.domena publiczna Stalin w czasie kryzysu zachował daleko idącą ostrożność.

Najprawdopodobniej jakikolwiek zamach na Hitlera i tak nie doszedłby do skutku albo, nawet jeśli zostałby przeprowadzony, to pewnie by się nie udał. Jednak istniała przynajmniej taka możliwość, że gdyby Hitler – postępując wbrew radom niektórych generałów – uderzył na Czechosłowację, wciągając Niemcy w tak bardzo niechcianą wojnę na dwóch frontach, jego pozycja uległaby znacznemu osłabieniu. A może nawet zostałby obalony?

Trudno powiedzieć, czy to ostatecznie odsunęłoby wizję wybuchu wielkiej wojny, czy jej całkowicie zapobiegło. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że w pewnym momencie wojna, tak czy owak, okazałaby się nieunikniona. Niemniej jednak, gdyby Hitler został powstrzymany albo nawet odsunięty od władzy w 1938 roku, byłby to już inny konflikt, w zupełnie odmiennych okolicznościach. Tymczasem po układzie monachijskim droga do wojny znacznie się skróciła.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Iana Kershawa Do piekła i z powrotem. Europa 1914-1949, która została wydana nakładem Znaku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Piekło dwóch wojen światowych opisane przez wybitnego historyka:

Komentarze (4)

  1. Prawdziwa historia Odpowiedz

    Hitler mógłby zostać powstrzymany już kilka miesięcy wcześniej ponieważ Związek Radziecki zgodnie z traktatem z 35r jaki miał z Francja chciał zorganizować spotkanie dowódców wojskowych na najwyższym szczeblu jednak W.Brytania i Francja konsekwentnie odmawiała,również ówczesny sojusznik Hitlera Polska chciała jak najszybciej zlikwidowania Czechosłowaci i odmawiala dostarczania broni z ZSRR do Czechosłowaci. Tak zwanym państwom zachodnim i kapitalistom zależało na tym aby ich pupilek Hitler jak najszybciej napadł na ZSRR i gotowi byli w tym celu poświęcić nie tylko Czechosłowacie ale i Polskę.

    • MS Odpowiedz

      Człowieku! Czy pisząc ten komentarz zachowałeś choćby odrobinę zdrowego rozsądku? Czy znasz chociaż jeden realny fakt historyczny popierający twoją maniakalną prosowiecka tezę? Czy może literówki w poście oznaczają, że jesteś ruskim trollem:? Może w artykule zbyt słabo wyeksponowano czym były ówczesne sowiety. Państwo najbardziej krwawego dyktatora, państwo zsyłek, milionowych przesiedleń, państwo obozów koncentracyjnych nieustępujących hitlerowskim a liczbą nawet je przewyższających, państwo skazujące na śmierć głodową całe narody, grabieżcze, zbudowane na gwałtach i mordach. Jeszcze przed IX.1939 samych Polaków, cywili zamieszkujących kresy wymordowano ponad 1,5 mln. – z następnymi latami działań tych wyzwolicieli, ofiar narodowości polskiej z ich rąk było więcej niż ze strony bestialskich hitlerowców. Dodam tylko, że dzisiejsze agresywne poczynania rosji o żywo przypominają te o których mowa w artykule. Zmieniły się tylko państwo i dyktator a i skala i zasięg są znacznie większe. Wyciągajmy wnioski z historii, nie zapominajmy do czego prowadzi może bierność wobec dyktatorów i socjologicznie rozchwianych, nabuzowanych nacjonalizmem i poczuciem „niesłusznej i niesprawiedliwej przegranej” narodów (Niemcy I W.Ś., dzisiejsza rosja – zimna wojna), zatopionych w ksenofobii, poczuciu wyższości wobec innych.

      • Daisy Odpowiedz

        A cóż jest „prosowieckiego” w niezbitym fakcie, tak samo oczywistym, jak i starannie przemilczanym, że od 1917 roku krwawa likwidacja Rewolucji w Rosji była absolutnym priorytetem dla tzw aliantów zachodnich i równocześnie Niemiec wszelkiej maści?! A skutki Rewolucji były przecież potworne! 8 godzinny dzień pracy, obowiązkowe ubezpieczenia, kilkusetprocentowe podwyżki płac robotników, płatne urlopy, prawa wyborcze dla kobiet, to było nie do wytrzymania dla prawicowej jaśniechołoty europejskiej! Kto finansował Hitlera? Kto wspierał militaryzację Niemiec?! Kto dawał szmal, mundury, ochronę wywiadowczą i pomoc organizacyjną podczas przejęcia władzy przez faszystów we Włoszech, w Niemczech i w Hiszpanii, a po 1945 roku w Grecji?! Kto tak cichutko miauczał gdy oddawał Hitlerowi Austrię i Czechosłowację z jej przemysłem?! Kto pilnował na morzach i oceanach żeby krzywda się nie stała Niemcom interweniującym w Hiszpanii, kto od 1936 roku blokował hiszpańskie porty, kto rabował rządowe hiszpańskie złoto wysłane na zakup broni przez legalny rząd hiszpański, kto dostarczał Franco broń, amunicję, samochody i paliwo?! Może twoi sowieci?! Poglądy i plany Hitlera były doskonale znane „demokracjom zachodnim”, łącznie z planami wyrżnięcia Słowian w ramach Lebensraumu! A na koniec kto dał wolną rękę Niemcom w Polsce we wrześniu 1939 roku?! Może Czerwoni Marsjanie?! Dla Zachodu Polska raz jest, a raz jej nie ma, więc wysłanie Polski na wojnę i w konsekwencji likwidacja nas Polaków i naszego Kraju nigdy nie była i nigdy nie będzie jakimkolwiek kosztem, czy stratą, dla Demokracji Zachodnich w walce o zdobycze na ostatnim kierunku ekspansji – Drang nach Osten!

  2. Kobus Odpowiedz

    Z tym złotem to władze republikańskie dla „bezpieczeństwa.”same wysłały je do Moskwy .Przedstawiciel banku Hiszpanii mimo nalegań na otrzymanie potwierdzenia depozytu usłyszał że na miejscu czyli w Moskwie zostanie wszystko policzone i dopełniona formalność.Stalin na wiadomość o przejęciu złota stwierdził że”zobaczą je jak własne 👂

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.