Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Po papier toaletowy można było stać nawet kilka dni. Kolejki sklepowe za PRL-u

Papier toaletowy w Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy (fot. MOs810,lic. CCA SA 4.0 I)

fot.MOs810,lic. CCA SA 4.0 I Papier toaletowy w Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy (fot. MOs810,lic. CCA SA 4.0 I)

Rodziły się w nich przyjaźnie, wylęgał się społeczny ferment, a pomysłowi zarabiali wcielając się w „zawodowych staczy”. Nawet ubecja uważała kolejki sklepowe za nieodzowne źródło informacji o nastrojach społeczeństwa.

Kolejka sklepowa stanowiła jedną z najbardziej charakterystycznych instytucji społecznych PRL-u. Nazywano ją też nieco archaicznie „ ogonkiem ” (zgodnie ze słowami popularnej w pierwszych latach powojennych piosenki: „Poznałem cię w ogonku / Gdzie cukier sprzedawali / Obojeśmy się pchali / Nic nie dostali…”).

Kolejki ustawiały się przed sklepami od początku istnienia Polski „ludowej”, a do wyjątków należały okresy, w których władze potrafiły w pełni zaspokajać oczekiwania konsumpcyjne społeczeństwa. Oprócz pierwszych lat po zakończeniu II wojny światowej kolejki stały się zjawiskiem powszechnym w drugiej połowie lat 70., a zwłaszcza na początku lat 80., kiedy to w ogonku trzeba było „odstać swoje” nawet po „deficytowy” papier toaletowy.

Trzeba sobie radzić. Listy kolejkowe, społeczne komitety, listy społeczne

Powszechność kolejek oraz wydłużający się czas stania w nich (niekiedy nawet kilka dni!) zmusiły „kolejkowiczów” do wypracowania własnych form organizacyjnych, porządkujących funkcjonowanie kolejek.

Należała do nich przede wszystkim instytucja „listy kolejkowej”, zwanej też „listą społeczną”. Pełniła ona funkcję listy obecności, odczytywanej co pewien czas przez członków specjalnie w tym celu utworzonego „społecznego komitetu kolejkowego”, przy czym nieobecność kolejkowicza podczas odczytywania listy groziła wyeliminowaniem go ze „społeczności kolejkowej”.

Gdy w sklepach pojawiały się towary "luksusowe", przed wejściem ustawiały się ogromne kolejki (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Gdy w sklepach pojawiały się towary „luksusowe”, przed wejściem ustawiały się ogromne kolejki (fot. domena publiczna)

Z czasem pojawiła się również instytucja zawodowych kolejkowiczów, zwanych potocznie „staczami”. Najczęściej byli to dysponujący wolnym czasem emeryci, którzy za stosowne wynagrodzenie zajmowali dla swoich „pracodawców” miejsce w kolejkach, choć zdarzali się również „stacze – wolni strzelcy”, którzy z własnej inicjatywy ustawiali się w kolejkach po szczególnie atrakcyjne towary, a następnie odsprzedawali swoje miejsca „na wolnym rynku”.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.