Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Bananowa młodzież. Skąd wzięło się to określenie? Co oznacza?

Banany, podobnie jak cytrusy, stały się za komuny symbolem statusu. Bananowa młodzież były to dzieci osób, które było stać na takie "ekstrawagancje" (fot. Avanysathya, lic. CC0)

fot.Avanysathya, lic. CC0 Banany, podobnie jak cytrusy, stały się za komuny symbolem statusu. Bananowa młodzież były to dzieci osób, które było stać na takie „ekstrawagancje” (fot. Avanysathya, lic. CC0)

Symbol bogactwa i narodowych aspiracji dał początek wyrażeniu przepełnionemu zazdrością, a nawet pogardą. Bananową młodzież było przecież stać na to, o czym zwyczajny Kowalski mógł tylko marzyć: banany, cytryny, a nawet pomarańcze…

Choć trudno w to dzisiaj uwierzyć, w latach sześćdziesiątych banany były w Polsce symbolem luksusu. Te pożywne i lekkostrawne owoce, polecane jako uzupełnienie diety dla dzieci, były w naszym kraju wyjątkowo drogie i trudne do zdobycia.

Czy statki dobrą przed świętami?

Trzeba było nie lada „układów”, by dostarczyć rodzinie owoców, które dzisiaj są tak pospolite. Podobnie wyglądała sytuacja z innymi owocami importowanymi. Kupienie pomarańczy czy cytryn było trudne i kosztowne. Cytrusy zarezerwowane były niemal wyłącznie dla dzieci i chorych. Traktowane jak wyjątkowy rarytas, sprowadzane były specjalnie w okresach świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy.

Cały kraj emocjonował się codziennymi komunikatami o dwóch czy trzech statkach z cytrusami, które lada dzień powinny zawinąć do portu w Gdyni. Zastanawiano się, czy zdążą dotrzeć przed świętami, a następnie, czy zostaną sprawiedliwie i szybko rozprowadzone do „placówek uspołecznionego handlu”.

Przeważnie się to nie udawało, ale można było nacieszyć się pomarańczą przynajmniej po świętach, o ile ładunek nie zdążył wcześniej zgnić. Równocześnie władze próbowały przekonać społeczeństwo, że cytrusy wcale nie są mu do szczęścia potrzebne.

Gdy w sklepach pojawiały się towary "luksusowe", przed wejściem ustawiały się ogromne kolejki (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Gdy w sklepach pojawiały się towary „luksusowe”, przed wejściem ustawiały się ogromne kolejki (fot. domena publiczna)

Towarzysz Wiesław wie lepiej

W jednym z przemówień Władysław Gomułka, sam mający skłonności do ascezy, nie rozumiejący zatem różnicy smakowej między różnymi produktami, perswadował słuchaczom, że kiszona kapusta zawiera więcej witaminy C niż cytryna, nie ma więc żadnych racjonalnych powodów, by właśnie o tę drugą tak zabiegać.

Cóż, odporne na tłumaczenia społeczeństwo nadal wolało do herbaty sok cytrynowy od soku z kiszonej kapusty. Ale na zaopatrywanie się w cytrusy czy banany stać było tylko nielicznych.

Toteż dzieci prominentnych działaczy partyjnych i państwowych, którzy mieli środki na zapewnienie latoroślom atrakcyjnych owoców, stawały się przedmiotem zawiści. Interesujące nas określenie pojawiło się pod koniec lat sześćdziesiątych. Posłużono się nim, by zdyskredytować studentów biorących udział w proteście w marcu 1968 roku.

Kiszona kapusta zdaniem przywódców partii była równie dobrym źródłem witaminy C co cytryna .(fot. Alina Zienowicz Ala z, lic. GNU FDL)

fot.Alina Zienowicz Ala z, lic. GNU FDL Kiszona kapusta zdaniem przywódców partii była równie dobrym źródłem witaminy C co cytryna .(fot. Alina Zienowicz Ala z, lic. GNU FDL)

Mieli być oni „bananową młodzieżą”, dziećmi osób zamożnych i wpływowych, które mogą pozwolić sobie na zapewnianie rodzinie luksusu. Wychowane w warunkach odmiennych niż reszta społeczeństwa, miały nie rozumieć trudności, z jakimi boryka się kraj i „zwykli” ludzie.

Starano się zasugerować, że nie ma sensu utożsamianie się z dążeniami i oczekiwaniami „bananowych młodzieńców”, bo oni nie mają wiele wspólnego z przeciętnym obywatelem, który banana kupuje dziecku raz do roku. W „Życiu Warszawy” 9 marca 1968 roku ukazała się na przykład notatka pod tytułem Komu to służy, a w niej słowa:

Na Uniwersytecie Warszawskim co pewien czas daje znać o sobie grupka awanturników, wywodząca się z kręgów bananowej młodzieży, której obce są troski materialne, prawdziwe warunki życia i potrzeby naszego społeczeństwa.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Pozycja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, podział akapitów oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst poddano podstawowej obróbce redakcyjnej.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.