Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ile osób zabił Mao Zedong?

Mao rządził w Państwie Środka od 1949 roku. Zdjęcie z 1967 roku.

fot.domena publiczna Mao rządził w Państwie Środka od 1949 roku. Zdjęcie z 1967 roku.

Kilkudziesięcioletnie rządy Mao Zedonga utopiły Chiny w morzu krwi. Każdego dnia ginęli zarówno przeciwnicy polityczni Wielkiego Sternika, jak i osoby całkowicie niezaangażowane w politykę. Nikt nie mógł być pewny jutra. Czy to możliwe, że wszystko to stało się za sprawą jednego człowieka?

Masakra na placu Tiananmen w 1989 roku pochłonęła życie kilku tysięcy Chińczyków. Władza nie miała oporów, by przeciwko swoim obywatelom sięgnąć po karabiny i czołgi. Jej brutalność wstrząsnęła światem. A jednak, jakkolwiek źle to zabrzmi, w porównaniu z tym, co działo się w Państwie Środka w połowie XX wieku, był to zaledwie mało znaczący epizod. Dopóki władza w kraju należała do Mao Zedonga, ofiary liczyło się w milionach.

Pogrom za pogromem

Tuż po zwycięstwie komunistów nad Kuomintangiem w 1949 roku chińscy rolnicy dostali od nowych władz propozycję. W zamian za obalenie miejscowych przywódców obiecywano im kawałek ziemi. Zachęceni w ten sposób chłopi ruszyli na domostwa „posiadaczy”. Bili ich, upokarzali, torturowali i zabijali. Ziemia pochłonęła dwa miliony istnień ludzkich.

Mao i jego ludzie bezwzględnie zabrali się do utrwalania swojej dominacji w kraju. Przez Chiny co i rusz przetaczały się kampanie, których celem było wyeliminowanie „elementów kontrrewolucyjnych”. Wrogów zaczęto wkrótce szukać także w szeregach partii. Sam Przewodniczący wyznaczył nawet normę, ilu należy zabić: jednego na każdy tysiąc.

W takich warunkach każdy mógł okazać się winny. Nie tylko dorośli: kilkuletnie dzieci również bywały oskarżane o szpiegostwo. Nieszczęśnicy, którzy trafiali do więzień, masowo znikali bez wieści. W sumie do końca 1951 roku zginęły kolejne dwa miliony ludzi.

Kiedy Mao proklamował powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, wydawało się, że w targanym wojną domową państwie wreszcie nastanie pokój.

fot.Orihara1/CC BY-SA 4.0 Kiedy Mao proklamował powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, wydawało się, że w targanym wojną domową państwie wreszcie nastanie pokój.

W 1951 ruszyły kolejne akcje, w tym „trzech anty” – przeciw korupcji, marnotrawstwu, biurokracji kadr państwowych i partyjnych oraz „pięciu anty” – przeciw łapówkarstwu, oszustwom, unikaniu podatków, naruszaniu obowiązków służbowych i ujawnianiu tajemnic państwowych. Jednocześnie propagowano tak zwaną „reformę myślenia”, zgodnie z którą inteligencja miała zostać podporządkowana biurokracji. Masowe aresztowania, zsyłki do obozów reedukacji, więzienie, morderstwa – tak właśnie wyglądała codzienność w wielu regionach Państwa Środka. Efekt? Jak poprzednio: miliony ofiar…

Masakra w Tybecie

Nie należy też zapominać o rozpoczętej 7 października 1950 roku interwencji wojsk chińskich w Tybecie. Choć Tybetańczycy uważali się za niepodległy naród, Mao był innego zdania i dał Armii Ludowo-Wyzwoleńczej rozkaz do „pokojowego wyzwolenia” ich terytorium. Atak okazał się skuteczny i „uratowani” sąsiedzi znaleźli się pod opieką Przewodniczącego.

Komentarze (4)

  1. Brayan Kot Odpowiedz

    Proszę, napiszcie artykuł o innym wielkim zbrodniczym dyktatorze – Pol Pocie, którego krwawe rządy trwały w Kambodży w latach 70 – tych XX wieku.

  2. zak1953 Odpowiedz

    Ludzie mordują się na wielką skalę od samych początków cywilizacji. Im większą społeczność tworzyły poszczególne ludy, tym większych zbrodni na sąsiadach się dopuszczali. I to w czasach, gdy nie było na świecie takiej masy ludzi, jak obecnie. Relatywnie, ilość zabitych (w stosunku do ogółu populacji) maleje. Chociaż z żadną zbrodnią nie można się godzić. Nawet tą popełnianą rzekomo w społecznym interesie. Chociaż fajnie się czyta taką np. Iliadę, czy opowieści o Spartanach albo Czyngis Chanie. Bo to odległa przeszłość była?

  3. bezradny Odpowiedz

    3 x odwiedzajac Chiny prosiłem o spotkanie z byłym hunwejbinem – a były ich miliony. Nie udało mi się.
    To samo będzie z PIS-owcami kiedy ta zarazliwa zbiorowa paranoja ustanie i wyzwoli sie poczucie wstydu i potrzeba kary za wszystkie podłości. Tak jest w Niemczech, Rosji, Indochinach, Afryce..
    Jak opanowywac zbrodnicze instynkty podburzonego motłochu środkami demokratycznymi – oto jest pytanie! A co robić z ich przywódcami? Jak karać?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.