Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Nie tylko Magellan. Kto jeszcze wyruszał na wyprawy dookoła świata?

Podróż "Victorii", jedynego statku z floty Magellana, który ukończył okrążanie globu, jest znana. Ale kto jeszcze wyruszył dookoła świata?

fot.Ortelius/domena publiczna Podróż „Victorii”, jedynego statku z floty Magellana, który ukończył okrążanie globu, jest znana. Ale kto jeszcze wyruszył dookoła świata?

Japoński samuraj, krążący między Krajem Kwitnącej Wiśni i Watykanem. Kobieta pisząca sprośne wiersze. I malajski niewolnik, który okrążył glob jako pierwszy, ale wymazano go z kart historii. Co właściwie wiemy o pierwszych podróżach dookoła świata?

Popłynąć na wschód – a nie na zachód – zawsze było kwestią wyboru, ale pierwsi żeglarze na świecie wybierali kierunek na zachód od Europy. O tej decyzji przesądzał w znacznej mierze fakt, że szesnastowieczni zachodnioeuropejscy podróżnicy nie mogli rozpoczynać zasadniczej podróży w kierunku na wschód, jeśli najpierw nie pokonali całej długiej drogi wzdłuż wybrzeży Afryki i nie okrążyli dalekiego Przylądka Dobrej Nadziei.

Portugalczyk Fernao de Magalhaes, bardziej znany jako Ferdynand Magellan, z pewnością zaplanował trasę podróży na zachód w 1519 roku na podstawie solidnej wiedzy. Dzięki swojemu poprzednikowi, Vasco da Gamie, który trzydzieści lat wcześniej jako pierwszy popłynął do Indii drogą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, Magellan musiał wiedzieć, że trasa wiodąca na wschód poza Indie jest jedną z możliwości opłynięcia globu.

Odrzucił tę możliwość po części dlatego, że oznaczałoby to zniechęcająco długi pierwszy etap, a po części, ponieważ miał nadzieję i wierzył – jak się okazało, słusznie – że podobną trasę można było wytyczyć, opływając cypel Ameryki Południowej.

Sam Magellan zmarł, zanim zdążył wrócić do Europy po pełnym okrążeniu, i laury z tytułu zakończenia pierwszej podróży dookoła świata muszą przypaść albo jego następcy, Juanowi Sebastianowi Elcano, który doprowadził statek Victoria bezpiecznie do macierzystego portu, albo – co bardziej prawdopodobne – malajskiemu niewolnikowi Magellana o nazwisku Enrique de Malacca, którego zazwyczaj wymazuje się z kart historii.

Magellan wyruszył w podróż dookoła świata, ale jej nie skończył. Jego niewolnik, Enrique de Malacca, zakończył jednak podróż. Czy to on był pierwszym człowiekiem, który okrążył glob?

fot.abdullatif hamidin/CC BY-SA 2.0 Magellan wyruszył w podróż dookoła świata, ale jej nie skończył. Jego niewolnik, Enrique de Malacca, zakończył jednak podróż. Czy to on był pierwszym człowiekiem, który okrążył glob?

Francis Drake także wybrał kierunek na zachód, w latach 1577–1580 osobiście prowadząc swój statek trasą dookoła świata. Zapisy podróży morskich w kierunku na wschód są wprawdzie mniej nagłośnione, ale bynajmniej nie mniej godne uwagi. Są to historie ludzi – mężczyzn i kobiet – z kilku kontynentów, których czyny warte są upamiętnienia.

Jednym z wielkich pionierów był Berber z Tangeru Muhammad Ibn Battuta (1304–1377), przy którego podróżach wyczyny współczesnego mu Marco Polo wyglądają jak skromne wycieczki. Battuta nie opłynął wprawdzie globu, ale odbył liczne wyprawy i podróże, których łączna długość z pewnością przekroczyła obwód Ziemi. Przemierzył Bliski Wschód i Azję Środkową, popłynął do Afryki Wschodniej i odwiedził Chiny, Indie i Indie Wschodnie. Zapis tej podróży, Osobliwości miast i dziwy podróży 1325–1354 (wydanie polskie: 1962), zachodni świat poznał dopiero w czasach nowożytnych.

Za pierwszego podróżnika, który opłynął świat w kierunku na wschód, uważany jest powszechnie hiszpański franciszkanin Martín Ignacio de Loyola (ok. 1550–1606), bliski krewny założyciela zakonu jezuitów. Nieustraszony mnich najpierw odbył podróż dookoła świata w kierunku na zachód, a w latach 1585–1589 powtórzył ten wyczyn, płynąc w kierunku odwrotnym. Podróż odbył w trzech etapach: z Hiszpanii do Chin, z Chin do Meksyku i z Meksyku do Hiszpanii. W swoim czasie był zapewne człowiekiem, który podróżował najwięcej na świecie. Jak wszyscy, którzy pokonują tę trasę łatwo i wygodnie, ja także składam mu hołd.

Tsunenaga Hasekura (1571–1622), podobnie jak Ibn Battuta, nie może być uważany za człowieka, który opłynął kulę ziemską dookoła, ale mimo to zapewnił sobie chlubne miejsce w kronikach podróżników świata. Był japońskim samurajem i w latach 1613–1620 mianowano go ambasadorem w Watykanie; przepłynął przez Pacyfik do Meksyku, a potem przez Atlantyk.

W Hiszpanii został ochrzczony, przyjmując nazwisko Francisco Felipe Faxicura. Zasadniczy cel handlowy jego misji nie został osiągnięty, natomiast do końca XIX wieku był on jedynym emisariuszem japońskim, który odwiedził Europę.

Chociaż ona nie opłynęła świata, warto wymienić także Aphrę Behn (1640–1689), niezwykłą Angielkę z czasów restauracji, która przeszła do historii jako szpieg, jako pisarka i jako długodystansowa podróżniczka. Mimo że odbywała dalekie podróże, jej osiągnięcia jako pasażerki statku były mniej godne uwagi niż pozostałe życiowe role.

W XVI i XVII wieku nie brakowało globtroterów. Do tych najoryginalniejszych należeli Tsunenaga Hasekura i Aphra Behn.

fot.Claude Deruet/Mary Beale/domena publiczna W XVI i XVII wieku nie brakowało globtroterów. Do tych najoryginalniejszych należeli Tsunenaga Hasekura i Aphra Behn.

Urodziła się w hrabstwie Kent jako córka fryzjera i mamki, wychowywała się najprawdopodobniej jako Anne Johnson, choć w późniejszym okresie przyznawała się do nazwisk Ann Bahn i Mrs Bean, a także kryptonimów Agent 106 i Astrea. Jej międzynarodowa kariera rozpoczęła się po ślubie z holenderskim kupcem nazwiskiem Behn, z którym wyjechała do Niderlandów. Dzięki znajomości języków podczas wojen angielsko-holenderskich szybko stała się cennym nabytkiem dla angielskiego rządu i pracowała w Antwerpii jako agent wywiadu.

Jeśli wierzyć jej słowom, odbyła podróż zarówno do Surinamu, jak i do holenderskich Indii Wschodnich. Po powrocie do Anglii w połowie lat siedemdziesiątych XVII wieku wysunęła się na czoło przedstawicieli pełnej pikanterii literatury okresu restauracji, publikując serię dramatów, powieści i poematów. W swoim czasie była znana z dowcipu i nieprzyzwoitych wierszy, ale potem na długie lata popadła w zapomnienie – dopiero ostatnio przypomniano sobie o niej, kreując ją na feministyczną bohaterkę literacką.

Chloris jak martwa i bez tchu.
Usta ust dotykają już
I w związku ciał, jak w związku dusz,
Leżąc na miękkim łożu z mchu
Rozkoszy wypatrują łask.
Wilgotnym światłem lśni jej wzrok,
Jak kiedy świt rozjaśnia mrok,
Gwiazd spadających gasząc blask.
Na licach śladów życia brak
Tchu rwany rytm – jedyny znak.

Podróżnicy często spisywali swoje wspomnienia. "Peregrinacion del Mundo" autorstwa Pedra Cubero uważana jest za jedną z najlepszych książek tego typu.

fot.Pedro Cubero/domena publiczna Podróżnicy często spisywali swoje wspomnienia. „Peregrinacion del Mundo” autorstwa Pedra Cubero uważana jest za jedną z najlepszych książek tego typu.

Gdyby Karol II pomyślał o ufundowaniu Nagrody za Najgorszą Scenę Seksu – co zresztą łatwo mógł zrobić – Behn miałaby duże szanse. Jej dziełem uznawanym za mistrzowskie jest powieść Oroonoko, Królewski niewolnik. Prawdziwa opowieść (1688).

Ojciec Pedro Cubero (1645–1697), katolicki misjonarz z Aragonii, torował sobie drogę wokół Ziemi w czasie, gdy Aphra Behn zaczynała karierę pisarki. Wyprawa, którą odbył w latach 1670–1679, zaczęła się w Wenecji. Podróżował lądem przez Warszawę, Moskwę i Isfahan do Zatoki Perskiej, gdzie wsiadł na statek płynący do Indii. Z Goa pożeglował do Kolombo, Malakki, Manili i Kantonu. Potem przejechał przez Chiny do Pekinu i wrócił na Filipiny, gdzie w 1678 roku wsiadł na Galeon de Manila odbywający doroczny rejs do Acapulco.

Meksyk przeszedł pieszo, kierując się następnie do domu trasą przez Kubę. Jego Peregrinación del mundo (1680) jest uważana za jedną z najwspanialszych książek podróżniczych wszech czasów; opowiada, jak go schwytali malabarscy piraci, jak się dostał do niewoli na Malediwach, jak był więziony w rządzonej przez Holendrów Malakce (za szerzenie wiary katolickiej) i jak się otarł o śmierć podczas wielkiego trzęsienia ziemi na Filipinach w 1677 roku.

Był podobno jednym z garstki ludzi, którzy przeżyli na statku Galeon de Manila. Na frontyspisie Peregrinación umieszczono sonet opisujący Cubera jako Missionario Apostolico (apostolskiego misjonarza), Sol que resplendece (świecące słońce), Explorador de Tanta Gloria (podróżnik wielkiej chwały) i Luz al Terror (światło przeciw błądzeniu).

Giovanni Francisco Gemelli Careri (1651–1725), kolejny podróżnik dookoła świata i watykański agent, powtórzył dużą część trasy Cubera, ale do Persji dotarł przez Egipt i Armenię. Zajmował się handlem – zapewnił sobie 300 procent zysku, kupując w Indiach Wschodnich rtęć, którą następnie sprzedawał w Meksyku. Jego sześciotomowe dzieło Giro del mondo (1699), ilustrowane pięknymi mapami i sztychami, jest prawdziwą skarbnicą wiadomości.

Autor opowiada między innymi o swej wizycie na dworze mogołów w Indiach, o oglądaniu Wielkiego Muru w Chinach i zwiedzaniu azteckich ruin w Teotihuacán. Careri uznał Mur Chiński za „śmieszny”, ponieważ biegnie wzdłuż stromych, wysokich gór, „których nie mogłyby pokonać ani ptaki, ani konie Tatarów”.

W wieku XVIII podróże dookoła świata ustalonymi trasami należały już do rzeczy zwyczajnych. Te, które odbywano morzem, bardzo przyspieszyły po wynalezieniu statków parowych, a w wieku XX – po pojawieniu się samolotów. Ale te „pierwsze” da się odnotować.

Giovanni Francisco Gemelli Careri uznał Mur Chiński za "śmieszny".

fot.Gemelli Careri/domena publiczna Giovanni Francisco Gemelli Careri uznał Mur Chiński za „śmieszny”.

W latach 1889–1890 Nellie Bly, znana także jako Elizabeth Jane Cochrane, dziennikarka sponsorowana przez „New York World”, okrążyła Ziemię w ciągu 72 dni, poruszając się w kierunku na wschód. Przystrojona w kraciastą czapkę z tweedu i długi do kostek tweedowy kostium, miała ze sobą tylko nieduży skórzany kuferek. Zatrzymała się w Paryżu, żeby się spotkać z Juliuszem Verne’em, autorem książki W osiemdziesiąt dni dookoła świata, po czym wyruszyła do Włoch, a następnie przez Kanał Sueski do Singapuru, Japonii i San Francisco.

Podczas ostatniego etapu podróży przez USA podstawiono dla niej prywatny pociąg, żeby jej zapewnić możliwość pobicia fikcyjnego osiemdziesięciodniowego rekordu. „Jeśli się dobrze wykorzystuje energię – skomentowała skromnie zaraz po powrocie – można osiągnąć wszystko”.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach najnowszej książki profesora Normana Daviesa „Na krańce świata. Podróż historyka przez historię” (w przekładzie Elżbiety Tabakowskiej, Znak 2017).

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Dla zachowania integralności tekstu usunięto przypisy, które znajdują się w wersji książkowej.

Polecamy najnowszą książkę Normana Daviesa:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.