Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Śmierć w obozie. Wspomnienia Polki, która przeżyła piekło łagrów

Zesłani do łagrów więźniowie żyli i pracowali w nieludzkich warunkach. Zdjęcie poglądowe.

fot.Kaunas 9th Fort Museum – Europeana/CC BY 4.0 Zesłani do łagrów więźniowie żyli i pracowali w nieludzkich warunkach. Zdjęcie poglądowe.

Najgorsze w łagrach były zimy. To wtedy zaczynała się prawdziwa katorga. Ekstremalne warunki i ciężka fizyczna praca dla wielu okazywały się nie do zniesienia. O tym, do czego prowadziły powszechne w obozie rozpacz i desperacja, opowiada Stefania, więźniarka z Wilna.

[O swoich doświadczeniach z pobytu na Syberii opowiada łączniczka z Armii Krajowej, Stefania Szantyr-Powolna, która trafiła do łagru późną wiosną 1945 roku:]

Kiedy przyszła zima, zaczęła się prawdziwa katorga. Wyrąb lasu. Najpierw należało odkopać śnieg wokół drzewa, żeby starczyło miejsca do swobodnego manewrowania piłą lub siekierą. Rąbać i piłować należało pod odpowiednim kątem, żeby drzewo nie zwaliło się na głowy. Nie byłyśmy przyzwyczajone do tak ciężkiej fizycznej pracy, szczególnie w ekstremalnych warunkach pogodowych.

„Miała już dość”

Śnieg sięgał po pas, było tak zimno, że zamarzały nam oddechy. Ubrane byłyśmy w walonki i w tiełogriejki, czyli watowane kurtki, a na to zakładałyśmy jeszcze buszłaty, czyli grube płaszcze. Narzędzia wyślizgiwały się nam z rąk, palce grabiały. Cały czas zdarzały się wypadki. Drzewa przygniatały ludzi, miażdżyły nogi, ręce, czaszki.

Pewnego dnia przerwałam na chwilę pracę, żeby rozprostować nogi i plecy. Wszystko straszliwie mnie bolało. Obok, w odległości kilku kroków, stała kryminalistka. Była bardzo piękną dziewczyną i, co ciekawe, podobno pochodziła z arystokracji. Nagle podbiegła do nas inna Rosjanka z siekierą uniesioną nad głową i z całej siły uderzyła moją sąsiadkę w głowę.

W łagrach zarówno kobiety, jak i mężczyźni musieli wykonywać pracę ponad siły. Zdjęcie poglądowe.

fot.domena publiczna W łagrach zarówno kobiety, jak i mężczyźni musieli wykonywać pracę ponad siły. Zdjęcie poglądowe.

Cios był zadany znienacka, ofiara nawet nie zdążyła się zasłonić. Głowa pękła na pół, na biały śnieg chlusnęła gęsta, purpurowa krew. Stałam jak oniemiała. Podczas służby w Armii Krajowej widziałam różne rzeczy, rozmaite paskudne rany, ale nigdy czegoś takiego. Przypuszczałam, że obie te kobiety podzielił jakiś zażarty spór, i byłam świadkiem bestialskiego aktu wendety.

Potem dowiedziałam się, że chodziło o coś zupełnie innego. Otóż morderczyni po prostu chciała wyrwać się z obozu koncentracyjnego. Miała już dosyć straszliwej harówki, mrozu i głodu. Wiedziała, że jeżeli zabije człowieka, zostanie wysłana do więzienia, będzie toczyło się przeciwko niej długie śledztwo. Przez cały ten czas nie będzie wychodzić na roboty, odpocznie w celi. W ten sposób uratuje życie.

Komentarze (1)

  1. Jacek Odpowiedz

    Siedzą sobie w saniach a renifer wiezie ich do pracy .Było ciężka ale ZSRR nie wymordował 6 milionów naszych obywateli jak Niemcy,nie jakis wyimaginowanych nazistów tylko Niemców

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.