Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Żydowskie fortuny w zaborze pruskim. Jak powstawały i dlaczego to nie Polacy się bogacili?

Bankierzy tacy jak Szmul Jakubowicz otrzymywali od króla pruskiego pozwolenie na nabywanie ziemi. Portret autorstwa Bernarda Bellotta/

fot.Bernardo Bellotto/CC0 Bankierzy tacy jak Szmul Jakubowicz otrzymywali od króla pruskiego pozwolenie na nabywanie ziemi. Portret autorstwa Bernarda Bellotta.

Po upadku Rzeczpospolitej każdy z zaborców miał inne plany dotyczące zagarniętych ziem. Austriacy szybko doprowadzili Galicję do skrajnej nędzy; w zaborze rosyjskim panował marazm. W Prusach wprowadzono natomiast kapitalizm. Tylko dlaczego na przemianach skorzystali Żydzi, a nie dotychczasowi właściciele ziemscy?

Fortuny żydowskie miały swój początek w czasach stanisławowskich, jednak ich dynamiczny wzrost nastąpił dopiero po upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej. Przyczynił się do ich powiększenia kryzys finansowy z 1793 roku. Spowodował on upadek największych banków warszawskich. Okazał się też bardzo bolesny dla magnatów i szlachty, która za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego włączyła się aktywnie w ówczesną modę inwestycyjną. Weksle stały się bezwartościowe.

Uważa się, że straty ówczesnych elit sięgnęły 250 milionów  złotych. Była to pięciokrotność rocznych wpływów podatkowych Litwy i Korony! Nic dziwnego, że zrujnowani przedstawiciele magnaterii i szlachty, właściciele ziemscy, stali się z gruntu nieufni wobec dalszego angażowania kapitału w przemysł czy operacje finansowe. Wiele ogromnych majątków po prostu upadło, niwecząc dorobek kilku pokoleń.

Koniec mody na inwestycje

Na skutek kryzysu doszło do powszechnego, niespotykanego na taką skalę w żadnym europejskim kraju wycofania się całego stanu szlacheckiego z aktywnych działań gospodarczo-finansowych. Nastąpiło wówczas przetasowanie kapitałów. To ono stało się podstawą fortun żydowskich, zbudowanych na początku XIX wieku na ziemiach polskich.

Koniunktura czasów stanisławowskich skończyła się wraz z kryzysem bankowym z 1793 roku. Na ilustracji Warszawa w ostatniej dekadzie XVIII wieku.

fot.Zygmunt Vogel/domena publiczna Koniunktura czasów stanisławowskich skończyła się wraz z kryzysem bankowym z 1793 roku. Na ilustracji Warszawa w ostatniej dekadzie XVIII wieku.

Trend ten utrzymał się przez całe stulecie. Szlachta i arystokracja skupiły się na rozwoju własnych majątków ziemskich. Nie wychodziły poza ograniczony stosunkami feudalnymi horyzont swojej podstawy materialnej – własności ziemskiej, która przecież w Europie już w XVIII stuleciu przestała być podstawą dobrobytu. Świadczyło to o niedojrzałości ekonomicznej i politycznej rządzącego w Rzeczpospolitej uprzywilejowanego stanu.

Sytuacja ekonomiczna na ziemiach polskich po 1793 roku, a także chaos gospodarczy i finansowy spowodowały, że na zmianach najwięcej zyskali Żydzi. Rynek nie znosi próżni. To oni przejęli finansową, handlową i przemysłową działalność prowadzoną przez magnatów i szlachciców-właścicieli ziemskich w czasach stanisławowskich. Warunki do ich bogacenia się stały się zaś jeszcze bardziej korzystne po 1795 roku, kiedy Polska zniknęła z map Europy.

Komentarze (4)

  1. zak1953 Odpowiedz

    Myślę, że akurat w zaborze pruskim także polska szlachta mogła dorobić się na działalności gospodarczej, wykraczającej poza zarządzanie majątkami ziemskimi. Znane są liczne przykłady pozarolniczej aktywności szlachty wielkopolskiej, która w przeciwieństwie do swych braci zza wschodniej granicy, nie brzydziła się zbrudzić sobie rąk pracą w nowym przemyśle i handlu.
    Stąd swego rodzaju szok kulturowy po powrocie Wielkopolski w granice państwa polskiego w 1919 roku.,

  2. Robert Odpowiedz

    Zaborcy oddawali Żydom majątki zesłanej na zsyłki szlachty po nieudanych powstaniach. To był główny powód.

  3. Piotr Odpowiedz

    Robert, co ty piszesz za bzdury? Nic takiego nie miało miejsca, nie ma żadnych zapisków w kronikach historycznych o wydarzeniach o których piszesz, nie wspominając o tym, że coś takiego nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego – to tak jakby ktoś wyciągnął portfel z kieszeni i zaczął rozrzucać swoje pieniądze na chodnik.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.