Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś był średniowiecznym chłopem? („Życie w średniowiecznej wsi” Joseph i Frances Gies)

Praca od zmierzchu do świtu oraz finansowe obciążenia na rzecz pana i kościoła to tylko nieliczne z obowiązków średniowiecznych chłopów. Czy jednak, aby na pewno mieszkańcy wsi pochłonięci byli wyłącznie orką i dbaniem o lordowski dobytek? Na te pytania odpowiadają Joseph i Frances Gies.

Literatura dotycząca życia codziennego w średniowiecznej wsi jest całkiem bogata. Wystarczy tutaj wymienić chociażby prace historyków wywodzących się z francuskiej szkoły naukowej Annales: Carlo Ginzburga Ser i robaki, czy Emmanuela Le Roy Ladurie Montaillou. Wioska heretyków 1294-1324. Ciągle jednak brak publikacji syntetycznych – szczególnie w języku polskim, które w całościowy sposób ujmowałyby codzienną wieśniaczą dolę. Lukę tę wypełnia książka angielskich historyków zatytułowana „Życie w średniowiecznej wsi.

Już na jej początku dowiadujemy się, że zarówno samo zdefiniowanie, jak i określenie momentu powstania wiejskich społeczności nie jest wcale takie proste. Od zarania dziejów ludzie osiedlali się w ośrodkach, które swoim charakterem mogły przypominać quasi wsie. Jednakże te proste osady czy sioła, pomimo rolniczo-zbierackiego charakteru życia ich mieszkańców, ciągle nie były jeszcze miejscami, o jakich myślimy, gdy mówimy „wieś”.

Dopiero wieki średnie doprowadziły do powstania nowego typu organizacji społecznej. Joseph i Frances Gies wymieniają kilka podstawowych warunków narodzin wsi: „(…) stałość, zróżnicowanie, organizacja i wspólnota”.  A te pojawiają się dopiero około X wieku.

Feudalizm nie dla chłopa

Wiejskie życie ukazane zostało w książce przez pryzmat codziennych czynności chłopa i jego relacji z panem, wynikających z finansowych i niefinansowych powinności względem niego. Autorzy – co w moim odczuciu jest trochę mankamentem książki – skoncentrowali swoją uwagę jednak prawie wyłącznie na realiach angielskich. Wybór swój tłumacząc zachowanym materiałem źródłowym.

Feudalizm opierał się na systemie hierarchicznej zależności jednostek z podziałem na trzy główne stany: duchowieństwo, rycerstwo i chłopstwo. Oczywiście Ci ostatni znajdowali się na samym dole piramidy...

fot.domena publiczna Feudalizm opierał się na systemie hierarchicznej zależności jednostek z podziałem na trzy główne stany: duchowieństwo, rycerstwo i chłopstwo. Oczywiście Ci ostatni znajdowali się na samym dole piramidy…

W pracy niestety zbyt rzadko pojawiają się odniesienia do warunków bytowych na kontynencie (głównym punktem odniesienia jest od czasu do czasu Francja), co niewątpliwie urozmaiciłoby jej narrację oraz pozwoliłoby na postawienie jeszcze większej ilości kontrowersyjnych tez. Bo tych w pracy nie brakuje.

Każdy z nas doskonale pamięta przecież drabinę feudalną, która od najmłodszych lat towarzyszyła nam podczas lekcji historii. Na jej szczycie stał król jako suzeren, następnie jego wasale, a potem cała masa kolejnych szczebli poddaństwa, a gdzieś tam hen, hen daleko na dole znajdował się chłop. Jego rola ograniczała się oczywiście niemal wyłącznie do pracy na roli. 

Czytając pracę angielskich historyków, można odnieść wrażenie, że całą naszą edukację historyczną należy odłożyć do lamusa. Giesowie zwracają uwagę, że o ile sam system feudalny miał ogromne znaczenie polityczne dla pana-lorda, to już dla chłopów było to pojęcie abstrakcyjne. Oczywiście zdawali sobie oni sprawę z tego, jakie obowiązki mają wobec właściciela ziemi, jednakże dla wielu z nich chodziło o relacje czysto ekonomiczne. Cały ten proceder śmiało więc można nazwać, jak robią to angielscy historycy, „systemem majątków ziemskich.

Dla mądrego lorda to nie pozycja chłopa w drabinie feudalnej odgrywała najważniejszą rolę, ale jego dobrobyt. Dla części angielskiej arystokracji oczywistym było, że zadowolony i zamożny mieszkaniec wsi to uosobienie jego własnego bogactwa.

Podczas gdy dla lordów system feudalny miał charakter głównie polityczny, dla chłopów było to pojęcie czysto abstrakcyjne. Miniatura średniowieczna z Psałterza Królowej Marii.

fot.domena publiczna Podczas gdy dla lordów system feudalny miał charakter głównie polityczny, dla chłopów było to pojęcie czysto abstrakcyjne. Miniatura średniowieczna z Psałterza Królowej Marii.

Historia znana, czyli wyzysk, smród, brud i ubóstwo

Obraz wsi i życia codziennego jej mieszkańców, jaki przedstawiają Giesowie, nie jest wcale oczywisty, a na pewno nie jednoznaczny. Z jednej strony obala stereotypy, ale z drugiej – wpisuje się także w wizerunek wieków średnich, zakorzeniony w potocznej świadomości. Wieś zatem to miejsce, gdzie pan (obojętnie czy był osobą świecką, czy duchowną) maksymalnie starał się wykorzystać potencjał płynący z ziemi i użytkujących ją chłopów. Dlatego też obarczał ich odpowiedniego rodzaju powinnościami – pańszczyzną, rentą oraz podatkami.

Wśród nich zdarzały się te nawet najbardziej absurdalne, jak opłata za seks przedmałżeński, czy też merchet, a więc podatek od posagu, który musiała wnosić rodzina panny młodej na rzecz dworu. Jak trudne było chłopskie życie w wiekach średnich obrazują również ich codzienne warunki bytowe. W taki oto sposób Giesowie opisują sytuację mieszkaniową na wsi:

(…) ludzie wolni, chłopi pańszczyźniani oraz osoby o nieokreślonym statusie, posiadacze virgate, połowy virgate, chałupnicy, słudzy czy rzemieślnicy – wszyscy oni rezydowali w domach, które miały jedną wspólną cechę: nietrwałość. Były kiepsko zbudowane, a do ich skonstruowania używano nietrwałych materiałów. W efekcie domostwa trzeba było odtwarzać od podstaw nieomal co pokolenie.

Ponadto, oprócz ludzi, często lokowane były w nich również zwierzęta. A biorąc pod uwagę to, że za podłogę służyło klepisko złożone z słomy, można sobie wyobrazić jaki zapach i brud panowały w tego typu domostwach. Sami zresztą ich mieszkańcy niezbyt garnęli się do zachowania czystości. Średniowieczny chłop kąpał się rzadko, a jeśli już to robił, to „grupowo” – z całą rodziną, której członkowie myli się kolejno w jednej beczce. 

Stek? To tylko marzenie!

Obraz niedoli angielskiego wieśniaka w książce Giesów uzupełnia również jego menu. Mięso na chłopskich stołach gościło stosunkowo rzadko. Hodowla zwierząt była przede wszystkim sposobem na zarabianie pieniędzy, na przykład poprzez sprzedaż świni na targu. Wiejska rodzina raczyła się polewką oraz pochodnymi dań mącznych. Brakowało w jej jadłospisie białka i tłuszczy. Zwracał na to również uwagę cytowany przez Giesów poeta, opisujący nierealne marzenia wieśniaków:

(…) łódź zbudowana ze smalcu płynęła po słodkim morzu mleka. Z kolei pośrodku jeziora znajdował się zamek, do którego można się było dostać po moście z masła. Fortecę otaczała palisada z boczku, w środku futryny zrobione były z twarogu z serwatki, kolumny wykonano z dojrzałego sera, a filary z wieprzowiny. Po przebyciu fosy pełnej ostrego bulionu z oczkami tłuszczu na wierzchu strażnicy witali marzyciela całymi pętami tłustych kiełbas.

Zresztą, aby wyżywić całą rodzinę, chłop musiał się mocno napracować nie tylko na pańskim polu, ale także w swoim dobytku. Autorzy książki zwracają uwagę na fakt, że aby przetrwać, licząca statystycznie 4,75 członka rodzina potrzebowała ponad 5 hektarów ziemi.

Nie zawsze jednak bywało tak źle

Trzeba jednak zauważyć, że codzienne życie chłopa wcale nie musiało ograniczać się wyłącznie do pracy na roli. Na kartach książki możemy znaleźć wiele informacji na temat tego, jak spędzali oni czas wolny. Niewątpliwie jedną z atrakcji były odbywające się we wsiach jarmarki, stanowiące nie tylko doskonałą okazję, aby sprzedać nadwyżki płodów rolnych, ale także by się zabawić. A to chłop potrafił robić naprawdę nieźle. Tańce, gry w karty, kości (napiętnowane przez Kościół) cieszyły się ogromną popularnością wśród mieszkańców wsi.

Oprócz ciężkiej pracy, na średniowiecznych chłopów czekało także niemało rozrywek. Obraz Pietera Brueghela Młodszego.

fot.domena publiczna Oprócz ciężkiej pracy, na średniowiecznych chłopów czekało także niemało rozrywek. Obraz Pietera Brueghela Młodszego.

Oprócz spotkań na targach, średniowieczni chłopi obchodzili jeszcze szereg lokalnych świąt, które dawały im możliwość nie tylko do licznych spotkań towarzyskich, ale także pełniły swoistego rodzaju funkcje wychowawcze (albo quasi-wychowawcze, jeśli spojrzeć na użyte środki…). O jednej z takich imprez piszą w swej książce „Życie w średniowiecznej wsi” Joseph i Frances Gies:

(…) każdej wiosny, podczas dni zwanych w Anglii gang-days cała populacja wsi ruszała na obchód jej granic. Małych chłopców nurzano wtedy w przygranicznych strumyczkach, obijano o rosnące tam drzewa oraz leżące kamienie, a wszystko to po to, by zapamiętali tę ważną kwestię.  

Oprócz świąt i zabaw, jedną z rozrywek mieszkańców wsi były spotkania przy piwie. Ale, bo to ten rodzaj złocistego napoju dominował w średniowieczu na chłopskich stołach, produkowany był niemal w każdym z domów. Również jego niska cena sprzyjała rozwojowi pijaństwa, a to prowadziło nierzadko do aktów przemocy.

W raportach koronerów, na jakie powołują się autorzy książki w związku z przestępstwami spowodowanymi pod wpływem alkoholu, spotykamy zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Szczególnie w tym drugim wypadku, może budzić to pewnego rodzaju ciekawostkę. Rola średniowiecznej kobiety we wsi kojarzy nam się bowiem zupełnie inaczej…  

Wyobrażenie, jakie mamy o roli kobiet w średniowieczu znacznie różnią się od prawdy. Angielskie chłopki mogły piastować urząd kipera, odpowiedzialnego za produkcję i testowanie jakości piwa. Obraz Henry'ego Singletona "The Ale House Door".

fot.domena publiczna Wyobrażenie, jakie mamy o roli kobiet w średniowieczu znacznie różnią się od prawdy. Angielskie chłopki mogły piastować urząd kipera, odpowiedzialnego za produkcję i testowanie jakości piwa. Obraz Henry’ego Singletona „The Ale House Door”.

Średniowieczna kobieta żadnej pracy się nie boi

Dużym atutem książki Giesów jest zwrócenie uwagi na pozycję kobiety w przestrzeni wiejskiej w średniowieczu. Oczywiście odgrywała ona mniejszą rolę w strukturach poszczególnych osad niż mężczyzna. Nie znaczy to jednak, że jej położenie było niskie.

Oprócz zajmowania się domowym ogniskiem, rodzenia dzieci oraz przyjmowania porodów – co jak pokazują autorzy, wcale nie było łatwym zajęciem – kobiety były mleczarkami, odpowiadały również za produkcję piwa. Aby piastować ten urząd musiały odznaczać się nieposzlakowaną opinią.

W przestrzeni wiejskiej zdarzały się również niewiasty, które w prowadzeniu interesów nie ustępowały mężczyznom. Również na to zwracają uwagę Joseph i Frances Gies w książce Życie w średniowiecznej wsi:

Kobieta ze wsi, oprócz dysponowania wianem, mogła dziedziczyć, dzierżyć, kupować, sprzedawać i najmować ziemię. Akta z Elton ujawniają wiele transakcji przeprowadzanych przez panie: „I mówi się, że żona Geoffrey’a in Angulo puściła jeden akr ziemi w dzierżawę Richardowi z Thorpe Waterville, kapelanowi”.

Pozycja kobiet w średniowieczu była niższa niż mężczyzn, ale wcale nie oznaczało to braku jakichkolwiek praw. Artystyczna reprezentacja kobiet w Średniowieczu. Ilustracja z „De Mulieribus Claris”.

fot.domena publiczna Pozycja kobiet w średniowieczu była niższa niż mężczyzn, ale wcale nie oznaczało to braku jakichkolwiek praw. Artystyczna reprezentacja kobiet w Średniowieczu. Ilustracja z „De Mulieribus Claris”.

Życie w średniowiecznej wsi nie było usłane różami, jednakże – jak pokazuje książka Giesów – wcale nie musiało oznaczać wyłącznie wyzysku. Przez stulecia to właśnie w ośrodkach wiejskich żyła większość populacji naszego globu. Rodziły się dzieci, kobiety i mężczyźni zakochiwali się w sobie, zawierali małżeństwa a następnie wspólnie martwili się o byt, potrafiąc jednak cieszyć się codziennością. To właśnie im, tym zwykłym ludziom, poświęcona jest ta niezwykle interesująca książka.

Plusy:

  • spojrzenie na wieś przez pryzmat historii codzienności,
  • pojawiające się na kartach książki zagadnienia genderowe

Minusy:

  • skoncentrowanie się przez autora na wątkach prawie wyłącznie angielskich

Zgrzyty:

  • brak

Metryczka:

Autor: Joseph i Frances Gies
Tytuł: „Życie w średniowiecznej wsi
Wydawca: Znak Horyzont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 448
Rok Wydania: 2018

Fascynująca podróż po czasach średniowiecza. Poznaj świat, który zainspirował Georga R.R. Martina:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.