Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

W jakich warunkach mieszkali średniowieczni wieśniacy?

Brud, smród i ubóstwo? Czy taka jest prawda o życiu chłopów w średniowiecznej wsi?

fot.autor nieznany/ domena publiczna Brud, smród i ubóstwo? Czy taka jest prawda o życiu chłopów w średniowiecznej wsi?

Wyobraźmy sobie, że przenieśliśmy się w czasie i przestrzeni siedemset lat wstecz, do średniowiecznej wioski. Czy warunki bytowe ówczesnych chłopów rzeczywiście odpowiadają naszym dzisiejszym wyobrażeniom o biednych i brudnych wieśniakach?

Oto jedna ze zwyczajnych średniowiecznych angielskich wiosek (vills). Położona jest nad rzeką lub strugą wodną, co było praktyczną i powszechnie stosowaną zasadą w tej epoce. Znajdziemy tu pola uprawne, pastwiska i lasy, niezbędne do hodowli owiec, których wełna stanowi główny „towar eksportowy” ówczesnej Anglii, głównie na rynki flandryjskie. Cennymi środkami wymiany są tu również bydło, konie, trzoda chlewna czy drób.

Drewno to ówczesny główny surowiec, z którego zbudowane są chłopskie domostwa. Większe areały lasów oraz stosunkowa łatwość jego pozyskiwania nie wymuszały jeszcze stosowania trwalszego, kamiennego lub ceglanego budulca, używanego raczej do budowy kościołów czy zamków. Ponad dachami chłopskich chat obowiązkowo wystaje murowana wieża kościoła, a dalej na wzgórzu widoczne są fortyfikowane zabudowania dworu miejscowego lorda.

Miejscowego, ale nie „tutejszego”. Mowa arystokracji odbiega bowiem zdecydowanie od powszechnej mowy angielskich wieśniaków. Dlaczego? Ponieważ lord jest prawdopodobnie potomkiem francuskojęzycznych Normanów, przybyłych na te ziemie wraz z Wilhelmem Zdobywcą w 1066 roku. Normańska elita rycerska wciąż nie używa na co dzień „plebejskiej” anglosaskiej mowy.

Wilhelm I Zdobywca był normandzkim księciem, który dzięki podbojowi Brytanii został jej królem, zapoczątkowując nową epokę w dziejach Anglii. Na ilustracji flota Wilhelma.

fot.autor nieznany/ CC BY-SA 3.0 Wilhelm I Zdobywca był normandzkim księciem, który dzięki podbojowi Brytanii został jej królem, zapoczątkowując nową epokę w dziejach Anglii. Na ilustracji flota Wilhelma.

W wiosce widać jak różny jest poziom życia poszczególnych rodzin. Z całkiem sporymi „długimi domami” sąsiadują skromne, jednoprzęsłowe chatki. Pokryte są one strzechą, co ciekawe, niekoniecznie słomianą. Może się zdarzyć, że wykonana została ona z żarnowca lub wrzosu, a na terenach bardziej podmokłych z trzciny lub sitowia. By dowiedzieć się jednak, w jakich warunków mieszkali średniowieczni wieśniacy, należy przyjrzeć się ich izbom znacznie bliżej.

Ciasno, ale wielofunkcyjnie

Tak zatem przedstawia się ówczesne zwyczajne wiejskie gospodarstwo: budynek mieszkalny z mniejszymi przybudówkami, stodoła i szopa. Zdziwienie może wywołać jedynie brak studni. Chociaż zdarzało się, że niektóre chłopskie zagrody w istocie ją posiadały, to najczęściej bywała tu wyłącznie jedna – i to wspólna dla całej wioski.

Przeciętna chłopska rodzina zamieszkiwała najczęściej wspartą na dwóch lub trzech przęsłach jednoizbową chatę, będącą jednocześnie pokojem dziennym, bawialnią, kuchnią, jadalnią i sypialnią, oświetlaną przez niewielkie otwory okienne bez szyb, ale zamykane na okiennice. Podłogę stanowiło gliniaste klepisko, wysypane sitowiem, a część zwierząt żyło pod wspólnym dachem wraz z ludźmi.

Wchodzącemu uciekały spod nóg myszy i karaluchy, a po kątach widać było zwisające pajęczyny. W istocie, porządki ograniczały się zazwyczaj do wymiatania śmieci, resztek i nieczystości na podwórko lub do paleniska. Pani domu nie miała lekkiego życia. Jak relacjonują Joseph i Frances Gies w swojej książce „Życie w średniowiecznej wsi”, chłopska żona,

która słyszy krzyk swego dziecka, spieszy do domu i znajduje kota z kawałkiem bekonu, a psa schowanego. Jej ciasto pali się na kamieniu [paleniska], a jej cielę wylizuje mleko. Garniec kipi wprost w płomienie, a cham – jej mąż – gdera.

[Następnie – przyp. A.F.] bierze miotłę i wymiata wraz cały brud z domu; a gdy podnosi się kurz, (…) wyrzuca go ze złością za drzwi. Jej praca nigdy się nie kończy: W sobotnie popołudnie służba powinna zamieść dom i wyrzucić całe łajno oraz brud za drzwi na stos. Ale co potem? Znów przyjdą kapłony i kury, zaczną skrobać dookoła i narobią takiego świństwa, jakie było wcześniej.

Trochę brudu nikomu jeszcze nie zaszkodziło

A jak już o higienie mowa, to ani w chacie, ani w obrębie zagrody nie było wychodka. Nieco dalej znajdował się jednak rynsztok, służący także za latrynę. Coś takiego jak łaźnia nie występowało – chociaż nie należy zapominać, że domownicy raz na jakiś czas zażywali kąpieli, używając do tego wielkiej beczki. Ze względów praktycznych, oraz żeby zaoszczędzić sobie pracy z podgrzewaniem i przenoszeniem wody, średniowieczni chłopi kąpali się wówczas „kolejno”, jeden po drugim. Jak nie trudno sobie wyobrazić, najgorzej miał ten, który mył się na końcu…

Na środku izby (hall) królowało kamienne palenisko, na noc zamykane pokrywą. Do podsycania ognia nie zawsze jednak służyło drewno. Równie przydatny bywał torf, o ile występował w okolicy. Dom nie posiadał nawet komina, a dym ulatniał się przez otwór w dachu. Uwagę zwracał brak stołu czy nawet łoża. Pod ścianami stały jedynie proste drewniane ławy i zydle. Stół bywał czasem tu stawiany z desek i stojaków, ale jedynie do posiłków. Spało się natomiast na słomianych siennikach wprost na klepisku w izbie lub na poddaszu, na który wchodziło się po przystawianej prostej drabinie lub zwykłej belce z nacięciami na kształt schodów.

Znajdowało się tu jednak coś w rodzaju komody czy kredensu. Chociaż już od starożytnych czasów Anglia słynęła z cynowych zastaw – w chłopskiej chacie nie widać choćby odłamka. Tylko gliniane i drewniane garnki, miski i kubki. Spiżarnia usytuowana była wokół całego hall, gdzie u powały (czyli drewnianego stropu) wisiały zapasy: kosze, worki i zawiniątka, kryjące zabezpieczaną w ten sposób żywność.

W średniowiecznej chłopskiej chacie zawsze znalazło się coś do roboty. Na ilustracji osiemnastowieczny obraz Johanna Morgensterna.

fot.domena publiczna W średniowiecznej chłopskiej chacie zawsze znalazło się coś do roboty. Na ilustracji osiemnastowieczny obraz Johanna Morgensterna.

Pod ścianami mieściły się też skrzynie z wełnianą lub lnianą odzieżą, a także obrusy i pościel. A jak pani domu radziła sobie z praniem? Z popiołu i wody wyrabiała ług, by po zanurzeniu w nim brudów, bić pranie kijem, szorować, a następnie wieszać do wyschnięcia. Co nie zawsze kończyło się efektem śnieżnej bieli…

Być na szczycie

Z daleka widać było jednak jeden okazały (chłopski!) budynek, będący przedmiotem zazdrości innych. Dom młynarza – najbardziej pożądanego zawodu we wsi. Chociaż sam młyn stanowił własność dworu lub klasztoru, a gospodarujący w nim chłop był jedynie dzierżawcą, to i tak było czego zazdrościć! Młynarz stanowił bowiem chłopską elitę.

Chociaż jego dom na pierwszy rzut oka przypominał zwykłą chatę, był znacznie większy i bardziej zadbany: mógł mieć nawet cztery czy pięć przęseł, z wydzielonymi osobnymi pomieszczeniami gospodarczymi w postaci spiżarni czy pomieszczenia na trunki. U niego, jak i u innych bogatszych włościan (rekrutujących się z tzw. specjalistów: kowali, skórników czy cieśli), trafiała się cynowa, mosiężna czy nawet sporadycznie srebrna zastawa.

Przedsiębiorczy młynarz potrafił znaleźć sobie jednak i dodatkowe źródła dochodu, niż tylko zyski czerpane bezpośrednio z wykonywania zawodu. Jak można wyczytać w książce „Życie w średniowiecznej wsi”, analizującej tę kategorię wieśniaków na przykładzie angielskiej wioski Elton, tamtejszy młynarz

pobierał swego rodzaju myto od osób używających młyna jako mostu pozwalającego przekraczać rzekę Nene. Doszło nawet do tego, że jeden z młynarzy został w 1300 roku pozbawiony swojej funkcji za pozwalanie obcym na przejazd bez opłaty w zamian za podarek.

Bycie młynarzem w średniowiecznej angielskiej wsi oznaczało bycie członkiem elity. Nie wszyscy jednak zadowalali się prestiżem i próbowali zarabiać wykorzystując swoją pozycję.

fot.domena publiczna Bycie młynarzem w średniowiecznej angielskiej wsi oznaczało bycie członkiem elity. Nie wszyscy jednak zadowalali się prestiżem i próbowali zarabiać wykorzystując swoją pozycję.

Nic zatem dziwnego, że ten „fach” był we wszystkich krajach średniowiecza tak pożądany. Chociaż wymagał więcej sprytu, niż w przypadku wspomnianego młynarza z Elton…

Wielkość nie ma znaczenia!

A jak wyglądał mieszkaniec średniowiecznej wioski? Był zazwyczaj dużo niższy niż współczesny „wieśniak”, co dotyczyło obojga płci – mężczyzna mierzył przeciętnie nieco ponad 170, a kobieta niespełna 160 centymetrów. Oboje też szybciej niż obecnie dojrzewali, starzeli się i umierali. Mężczyzna po czterdziestce mógł już uchodzić za naprawdę wiekowego! W takiej chłopskiej familii rodziło się przeciętnie siedmioro czy ośmioro dzieci. Przeżywała jednak połowa albo jeszcze mniej. Były tego zarówno wady, jak i zalety – mniej rąk do pracy, ale i mniej gęb do wyżywienia.

Przeciętna średniozamożna rodzina jadała zazwyczaj do syta. Mięsa spożywano mało, uzupełniając zapotrzebowanie na białko zwierzęce rybami i jajami, a na tłuszcze – serem, rzadziej bekonem czy słoniną. Podstawą jadłospisu były różnego rodzaju produkty mączne.

Średniowieczni angielscy chłopi jadali zazwyczaj do syta. Chociaż mięsa spożywano mało, głód zaspokajano produktami mącznymi. Obraz Petera Bruegela.

fot.domena publiczna Średniowieczni angielscy chłopi jadali zazwyczaj do syta. Chociaż mięsa spożywano mało, głód zaspokajano produktami mącznymi. Obraz Petera Bruegela.

Chleb jęczmienny lub żytni pojawiał się na stole o wiele częściej niż biały pszeniczny; jadało się też często jęczmienną lub owsianą papkę. Jeśli nie starczało zbóż, zwłaszcza na przednówku, przychodził wtedy czas na potrawy z czego innego – jak piszą w swojej książce „Życie w średniowiecznej wsi” Joseph i Frances Gies: „wszystko, co rosło, lądowało w garnku, nawet pierwiosnki i liście truskawek”.

W chudych latach jadano zresztą, co popadnie. Byle oczywiście było to jadalne. Kapusta, sałata, groch, fasola, a na kontynencie także bób czy wyka – uważane za rodzaje zboża na użytek ludu – były głównymi składnikami wielu posiłków. Tak samo jak warzywa i owoce, które starano się rozgotowywać, gdyż w stanie surowym i półsurowym uchodziły za niezdrowe. Powszechny chłopski napitek w średniowiecznej Anglii stanowiło jęczmienne piwo – bo kogo na wsi było stać na importowane z francuskiej Gaskonii ekskluzywne wino? No może tylko sprytnego młynarza.

Bibliografia:

  1. G.G. Coulton, Panorama średniowiecznej Anglii, przeł. T. Szafar, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976.
  2. J. Favier. La guerre de Cent Ans, Marabout, Paris 1986.
  3. J. Gies, F. Gies, Życie w średniowiecznej wsi, przeł. J. Janik, Znak Horyzont, Kraków 2018.
  4. G.M. Travelyan, Historia społeczna Anglii. Od Chaucera do Wiktorii, przeł. A. Klimowicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1961.

Komentarze (26)

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny podpisie, ale gdzie w tekście mowa, że jest inaczej? We wstępie autor chciał wymienić ogólne informacje dotyczące całego średniowiecza. XIV wiek to również średniowiecze. Tekst ułożony został bowiem nie pod kątem chronologii, ale kolejnych zagadnień dotyczących chłopskiego życia. Pozdrawiamy :)

    • Kamil Odpowiedz

      Skąd masz takie informacje? Poszperałem i jest mnóstwo źródeł opisujących pojawienie się kur domowych w europie na kilkaset lat przed naszą erą.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny komentatorze, cytat o truskawkach pochodzi z książki Giesów. Oni natomiast zaczerpnęli tę informację z materiałów źródłowych – jak mówi przypis przy truskawkach w książce, pochodzi ona z następującej publikacji: Cartularium monasterii de Rameseia, red. W.H. Hart, t. 1, Londyn 1884–1893. Pozdrawiamy serdecznie,

      • Noob Odpowiedz

        Mimo wszystko nie jest możliwe, aby była to truskawka jaką teraz znamy. W tym okresie po prostu jej jeszcze nie znano. Może chodzi o poziomkę?

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Panie Noob wszystko się zgadza, truskawka powstała dużo później. Podejrzewam, że mógł nastąpić błąd w tłumaczeniu, a chodzi rzeczywiście o poziomkę. Jednak na tym etapie ciężko coś tu zarazić. Niemniej zgłosimy kwestię do Redakcji, aby nie powtórzył się on w dodruku. Pozdrawiamy i bardzo dziękujemy za zwrócenie na to uwagi.

  1. taki Odpowiedz

    Jak się ma stwierdzenie, że czterdziestoletni chłop uważany był za wiekowego, skoro tzw średnia długość życia w średniowieczu to znany i pokutujący już od dawna mit?
    jak najbardziej ludzie dożywali 80-90 lat, tak jak dzisiaj, musieli mieć tylko szczęście, do braku chorób i urazów i musieli się dobrze odżywiać. Niska średnia spowodowana jest wysoką śmiertelnością noworodków i braków w higienie. Więc czy to nie pomyłka w tekście dotycząca „szybszego dojrzewania” i rzekomo sędziwego wieku 40sto latków?

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi „taki” tekst dotyczy średniowiecznej Anglii. W każdym kraju średnia długość życia była inna, natomiast tamte tereny zostały nawiedzone tak dużą ilością epidemii w tamtym czasie, że średnia długość życia chłopów nie była wysoka. Były też inne powody – na przykład wszechobecne pijaństwo. Zachęcam do lektury naszego tekstu na drugim portalu na ten temat: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2018/05/14/czy-to-byl-najbardziej-zapijaczony-narod-sredniowiecznej-europy-podpowiedz-oczywiscie-nie-chodzi-o-polakow/. Pozdrawiamy serdecznie

      • alus Odpowiedz

        Ja też raczej mam wątpliwości co do „wiekowego” czterdziestolatka. Genealogicznie badałem swoją rodzinę i bywali przodkowie (udokumentowani!), którzy mieli grubo ponad 100 lat (rekordzista 114..), zarówno kobiety jak i mężczyźni. O ile nie umarli na czerwonkę czy tyfus, nie przeszła przypadkiem jakaś wojna, to żyli i żyli… A że kobiety umierały podczas połogu oraz dzieci rzadko dożywały 6-7 lat to stąd taka a nie inna średnia…

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Drogi komentatorze, w dalszym ciągu przypominamy nieśmiało, że artykuł dotyczy średniowiecznej Anglii. Pozdrawiamy :) P.S. dziękujemy za podzielenie się tą informacją, ma Pan naprawdę wspaniałe geny. Życzymy, aby to 114 lat było nie rekordem, ale zaczęło być średnią w Pana rodzinie :)

        • taki

          Drogi autorze, dziękuję niezmiernie za zabranie głosu w dyskusji, jednak proszę na przyszłość pamiętać, że „wychodząc z psem na spacer średnio mamy po 3 nogi”, średnia to bardzo zdradliwa informacja.
          Mówienie o średniej 14 lat jest pewnie matematycznie poprawne, ale tak jak w powiedzeniu które przytoczyłem, ale prawie kompletnie bezwartościowe z merytorycznego punktu widzenia(przewidywana długość życia jest jednym z najbardziej determinujących nasze zachowanie czynników).
          Średnia długość życia jest przydatnym narzędziem gdy analizuje się rozwój społeczeństwa ale można się bardzo pomylić, średnia idzie w górę gdy np poprawi się opieka medyczna, ale idzie też w górę gdy np ludność znajdzie nowe źródło pokarmu i zabraknie naturalnych drapieżników(ludzkiej konkurencji lub zwierząt), patrząc na samą średnią tego nie dałoby się ustalić, potrzeba jeszcze innych danych.
          Napisałem „jak najbardziej ludzie dożywali 80-90 lat” co nie jest jednoznaczne z
          „przeciętna długość życia w tych czasach była zbliżona do obecnej”
          proszę przeczytać komentarz jeszcze raz. Ludzie oczywiście przeciętnie żyli krócej ale wynikało to z ubogiej diety i co za tym idzie słabego rozwoju(bogaci których stać było na jedzenie byli w lepszej sytuacji).
          Pragnąc zrozumieć czym kierowali się ludzie 400-600 lat temu należy rozważyć zawsze te czynniki a nie ślepo powtarzać mity o „sędziwym wieku czterdziestolatków”, bardzo w to wątpię czy ktoś w średniowieczu myślał tak o osobach mających tyle lat.
          Przykładem niech będzie historia którą w „Księgach betmańskich” opisał Sarnicki gdzie Jan Zamojski spotkał „starca” na Podolu (brak starych ludzi wynikał z ciągłych najazdów tatarskich). Raczej tym mianem nie opisywano by kogoś około 35-45 lat.
          Sytuacje gdy 12 latka wychodziła za mąż(jako uznana za dorosłą) faktycznie miały miejsce ale głównie z powodów politycznych, kiedy nie było czasu na czekanie i sojusz musiał być zawarty od razu. Ale nie zdarzały się praktycznie w niższych warstwach społecznych. Czternastolatki rodzące dzieci (lub je robiące) też były rzadkością (trzeba pamiętać, że taki 14-15 latek który by chciał się żenić musiałby też utrzymywać żonę, o ile rodzice pana młodego nie byli bogaci, lub narzeczona była w ciąży to zwykle ślubu nie było) a owa dojrzałość przeważnie miała na celu objęcie jakiś praw i obowiązków a nie „szybsze dojrzewanie” i robienie dzieci.
          Naturalnie małżeństwa były wcześniej zawierane i konsumowane niż jeszcze za czasów pokolenia po 2 wojnie*(średnio między 18 a 25 rokiem życia naszych rodziców lub dziadków), ale nie było to aż tak wcześnie. Proszę pamiętać, że rozwój fizyczny w tamtych czasach był (jak Pan słusznie zauważył) słabszy niż dziś, więc i rodzenie dzieci byłoby praktycznie niemożliwe(a przynajmniej obarczone znacznie większym ryzykiem, ale nie z powodu zakażenia, ale ze względu na wolniejszy rozwój fizyczny, noworodek ma swoje rozmiary i 12-16 latka która była niedożywiona, jak Pan sam zauważył, ludzie w tamtych czasach byli niżsi, więc i wolniej się rozwijała fizycznie nie miała większych szans na danie życia) w tym wieku, raczej czekano z tym trochę czasu.
          Ogólnie historycy mają trudną pracę, mało wiarygodnych źródeł jej nie ułatwia, dlatego czasem trzeba „iść za nosem” czy tam zdrowym rozsądkiem, dlatego ostrzegam przed stosowaniem powszechnych domniemań (takich jak owa średnia która pokutuje w umysłach już od jakiegoś czasu, zupełnie jak mit, że używamy jedynie 10% naszego mózgu), i pamiętanie, ze średnia i przewidywalna długość życia (która jest jednym z najważniejszych czynników które determinują nasze zachowanie) to dwie różne rzeczy.

      • taki Odpowiedz

        Przecież napisałem, „musieli mieć tylko szczęście, do braku chorób i urazów” w to zdanie wlicza się również owe epidemie.
        Czy macie może jakiś artykuł traktujący bardziej rzeczowo wiek osób w poszczególnych wiekach? Wiemy, że długość życia zwykle jest obliczana ze względu na średnią, ale jest to bardzo mylny sposób, np:
        W kraju gdzie 80% obywateli mieszka na wybrzeżu w kilku miastach doszło w 1790r do epidemii choroby z odległego kraju, która wybiła 50% populacji.
        Czy uważacie, że prawidłowe było by stwierdzenie, że średnia długość życia pod koniec tego wieku w tym kraju drastycznie zmalała? Ja osobiście rozróżniłbym średnią wynikającą, z odżywiania, zanieczyszczeń, sposobu życia, od zdarzeń losowych jak epidemie czy konflikty zbrojne.
        Patrząc na ten temat z tej perspektywy widzimy, ze przeciętny człowiek w tamtych czasach wcale nie myślał „Mam już 20 lat, pewnie za kolejne 20 będę już sędziwym człowiekiem, dlaczego jeszcze nie mam dzieci, żebym za te 20 lat miał już wnuki”
        Wątpię żeby ktoś myślał, w wieku 20 lat, że już nie ma zbyt wiele czasu, bo „taka średnia” raczej nie myślano w ten sposób, co trochę mnie dziwi w waszym fragmencie
        „Oboje też szybciej niż obecnie dojrzewali, starzeli się i umierali. Mężczyzna po czterdziestce mógł już uchodzić za naprawdę wiekowego!”
        Z którego wynikało by, że zdawali sobie sprawę z tego, że po trzydziestce to już równia pochyła do trumny, i dlatego wcześnie decydowali się na np dzieci.
        Mogę się mylić ale dla mnie to absurdalny pogląd i wydanie mi się, że wynika z jakiś mylnych przekonań, na które wpływa ta mityczna „średnia”, zanieczyszczona epidemiami, wojnami czy małymi urazami (wtedy przez brak znajomości mikroorganizmów i brak antybiotyków, były one śmiertelnie niebezpieczne).

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Drogi taki, niestety zbiorczego tekstu traktującego o średniej długości życia w konkretnych wiekach nie posiadamy. Ten temat wymaga specjalistycznych i dogłębnych badań oraz posłużenia się innymi naukami, nie tylko historią. Myślę, że autorowi tekstu nie chodziło o to, że chłopi mieli świadomość tego, że będą żyć krótko (chociaż nie można zapominać, że obserwowali swoich rodziców, dziadków i mniej więcej wiedzieli kiedy spodziewać się śmierci, podobnie jak wiedzieli o głodzie w okresie np. przednówku, czy mieli świadomość wojen i epidemii) i stąd szybciej decydowali się na dzieci, ale taka była po prostu ówczesna kultura życia na wsi. Nie czekano z ożenkiem, ani rodzicielstwem. Dzieci stanowiły bowiem poniekąd także kolejne ręce do pracy, chociaż i oczywiście kolejne osoby, które należy wyżywić. Pozdrawiam.

        • autor

          Szanowny Komentatorze „taki”! Od pewnego czasu obserwuję tę wymianę zdań i jako autor artykułu czuję się zobowiązany do wyjaśnienia kwestii spornych.
          Odpowiadając Panu, chciałbym przypomnieć, że w średniowieczu dziewczyna kończąca 12 lat mogła wychodzić za mąż i rodzić dzieci, chłopiec w wieku 14-15 lat uchodził za w pełni dorosłego, a śmierć po czterdziestce, nawet w sferach arystokratycznych, wcale nie była uważana za przedwczesną, choć oczywiście, były wyjątki. Np. taki Władysław Jagiełło dożył ok. 83 lat, a kroniki średniowieczne również wspominają o informacjach przekazywanych przez „stuletnich starców”, choć było to pewnym skrótem myślowym, znaczącym tyle, co: bardzo leciwych, gdyż, zaznaczam, metryk narodzin i zgonów wówczas i przez wiele jeszcze stuleci nie prowadzono.
          Uściślam też, że ŚREDNIA długość życia na zachodzie Europy w tym okresie wcale nie wynosiła 40, tylko… 14 lat! Potwierdzają to badania naukowe, choć można również spotkać opinie podważające te dane, na co mamy tu najlepszy przykład, jednak nawet najzajadlejsi krytykanci nie posunęliby się do stwierdzenia, że przeciętna długość życia w tych czasach była zbliżona do obecnej. Jeśli ma Pan w dalszym ciągu wątpliwości co do rzetelności zawartych w moim artykule informacji, sugeruję konsultację z literaturą podaną w Bibliografii; mogę tę podsunąć strony internetowe (w tym anglojęzyczne) z interesującą polemiką w tym względzie.
          Pozdrawiam i życzę miłej lektury – autor

        • taki

          Drogi autorze, dziękuję niezmiernie za zabranie głosu w dyskusji, jednak proszę na przyszłość pamiętać, że „wychodząc z psem na spacer średnio mamy po 3 nogi”, średnia to bardzo zdradliwa informacja.
          Mówienie o średniej 14 lat jest pewnie matematycznie poprawne, ale tak jak w powiedzeniu które przytoczyłem, ale prawie kompletnie bezwartościowe z merytorycznego punktu widzenia(przewidywana długość życia jest jednym z najbardziej determinujących nasze zachowanie czynników).
          Średnia długość życia jest przydatnym narzędziem gdy analizuje się rozwój społeczeństwa ale można się bardzo pomylić, średnia idzie w górę gdy np poprawi się opieka medyczna, ale idzie też w górę gdy np ludność znajdzie nowe źródło pokarmu i zabraknie naturalnych drapieżników(ludzkiej konkurencji lub zwierząt), patrząc na samą średnią tego nie dałoby się ustalić, potrzeba jeszcze innych danych.
          Napisałem „jak najbardziej ludzie dożywali 80-90 lat” co nie jest jednoznaczne z
          „przeciętna długość życia w tych czasach była zbliżona do obecnej”
          proszę przeczytać komentarz jeszcze raz. Ludzie oczywiście przeciętnie żyli krócej ale wynikało to z ubogiej diety i co za tym idzie słabego rozwoju(bogaci których stać było na jedzenie byli w lepszej sytuacji).
          Pragnąc zrozumieć czym kierowali się ludzie 400-600 lat temu należy rozważyć zawsze te czynniki a nie ślepo powtarzać mity o „sędziwym wieku czterdziestolatków”, bardzo w to wątpię czy ktoś w średniowieczu myślał tak o osobach mających tyle lat.
          Przykładem niech będzie historia którą w „Księgach betmańskich” opisał Sarnicki gdzie Jan Zamojski spotkał „starca” na Podolu (brak starych ludzi wynikał z ciągłych najazdów tatarskich). Raczej tym mianem nie opisywano by kogoś około 35-45 lat.
          Sytuacje gdy 12 latka wychodziła za mąż(jako uznana za dorosłą) faktycznie miały miejsce ale głównie z powodów politycznych, kiedy nie było czasu na czekanie i sojusz musiał być zawarty od razu. Ale nie zdarzały się praktycznie w niższych warstwach społecznych. Czternastolatki rodzące dzieci (lub je robiące) też były rzadkością (trzeba pamiętać, że taki 14-15 latek który by chciał się żenić musiałby też utrzymywać żonę, o ile rodzice pana młodego nie byli bogaci, lub narzeczona była w ciąży to zwykle ślubu nie było) a owa dojrzałość przeważnie miała na celu objęcie jakiś praw i obowiązków a nie „szybsze dojrzewanie” i robienie dzieci.
          Naturalnie małżeństwa były wcześniej zawierane i konsumowane niż jeszcze za czasów pokolenia po 2 wojnie*(średnio między 18 a 25 rokiem życia naszych rodziców lub dziadków), ale nie było to aż tak wcześnie. Proszę pamiętać, że rozwój fizyczny w tamtych czasach był (jak Pan słusznie zauważył) słabszy niż dziś, więc i rodzenie dzieci byłoby praktycznie niemożliwe(a przynajmniej obarczone znacznie większym ryzykiem, ale nie z powodu zakażenia, ale ze względu na wolniejszy rozwój fizyczny, noworodek ma swoje rozmiary i 12-16 latka która była niedożywiona, jak Pan sam zauważył, ludzie w tamtych czasach byli niżsi, więc i wolniej się rozwijała fizycznie nie miała większych szans na danie życia) w tym wieku, raczej czekano z tym trochę czasu.
          Ogólnie historycy mają trudną pracę, mało wiarygodnych źródeł jej nie ułatwia, dlatego czasem trzeba „iść za nosem” czy tam zdrowym rozsądkiem, dlatego ostrzegam przed stosowaniem powszechnych domniemań (takich jak owa średnia która pokutuje w umysłach już od jakiegoś czasu, zupełnie jak mit, że używamy jedynie 10% naszego mózgu), i pamiętanie, ze średnia i przewidywalna długość życia (która jest jednym z najważniejszych czynników które determinują nasze zachowanie) to dwie różne rzeczy.

  2. autor Odpowiedz

    Szanowny Komentatorze „taki”!
    Niezmiernie się cieszę, że artykuł ten wywołał tak żywą i merytoryczną dyskusję. Kwestia, na ile „młodo” czuli się chłopi w średniowiecznej Anglii po 40-ce, spędziwszy 25-30 lat na ciężkiej, fizycznej pracy jest z całą pewnością szalenie interesująca. Chciałbym jednak Panu przypomnieć, że w artykule nie zostało w żadnym miejscu wspomniane, jakoby w tym wieku chłop przymierzał się już do trumny, choć też i z drugiej strony również nie zadawał sobie pytania rodzaju: „Ciekawe, co też będę porabiał po 80-ce?” Nikt w średniowieczu w tych kategoriach nie myślał, a ludzkie życie miało być jedynie wstępem do wieczności. Zgadzam się, że niektórzy ludzie w średniowieczu byli w stanie dożyć nawet 80 lat i więcej (o czym też pisałem w poprzednim komentarzu) lecz był to w tych czasach, a szczególnie na wsi, znikomy odsetek, nie sięgający nawet 1% populacji, więc jak tu porównywać ze współczesnością, gdzie podobnym wiekiem może się poszczycić 30% ludności, a nawet więcej? Wiem, że jest wiele słuszności w nieco już zapomnianej anegdocie o trzech „kłamstwach” (kłamstwo zwyczajne, krzywoprzysięstwo i… STATYSTYKA), jednak w praktyce, chcąc uzmysłowić zainteresowanym, jak wyglądało życie w dawnych wiekach, nie sposób danych statystycznych nie uwzględniać, inaczej pisalibyśmy nie o historii, tylko o odosobnionych ewenementach. W tym kontekście podtrzymuję moją tezę z artykułu, że 700 lat temu 40-latek miał prawo uważać się za „wiekowego” co ma w moim przekonaniu ma jednak inny nieco wydźwięk, niż słowo „starzec”.
    Kończąc, zachęcam jeszcze raz Pana po podjęcia dalszych własnych poszukiwań w tym temacie, a dla zachęty zamieszczam kilka ciekawych linków z forów dyskusyjnych:
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=15134
    http://www.sarahwoodbury.com/life-expectancy-in-the-middle-ages/
    http://www.passion-histoire.net/viewtopic.php?t=8148

  3. Bogdan Wojak Odpowiedz

    GCO OPISUJE SREDNIA — POŁOW ADZIECI UMIERAŁA DO 5 ROKU ZYCIA -JESLI DRUGA POŁOWA DORZYWAŁA 60 TO SREDNIA ZYCIA 32/5—KOBIETY MIAŁY DRUGI PRÓG CZESTO UMIERAŁY PRZY PORODACH – NAWET 1 NA 10 PORODÓW – DZIS JEDNA NA TYSIAC — CZESTO RODZIŁY CO DWA LATA -ROK NA KARMIENIE I POŁÓG—CO DAWAŁO CIAGŁE RODZENIE DO KONCA DO MENOPAŁZY —WYEKSPLATOWANA KOBIETA DOZYWAŁA JAKIES 5 LAT MNIEJ NIZ MEZCZYZNA /ODWROTNIE JAK DZIS /PARANOICZNY SYSTEM EMERYTALNY -KOBIETY DŁUZEJ ZYJA WCZESNIEJ NA EMERYTURE- KOBIETA W POLSCE SREDNIO DZIESIEC RAZY DŁUZEJ POBIERA EMERYTURE OD MEZCZYZNY /MOHERY RYDZYKA /

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Bogdanie, dziękujemy za przytoczenie szczegółowych statystyk oraz refleksje dotyczące współczesności, która jak widać wzbudza u Pana duże emocje. Niemniej jednak nie mają one chyba zbyt dużego związku z artykułem.. Pozdrawiamy.

  4. Arek Odpowiedz

    Przydałyby się informacje, jaki był metraż i ile kosztowała taka chata, tj ile czasu trzeba było na nią pracować. Czy wiecej niż 30 lat, (czyli tyle na ile biorą dzisiaj kredyty na klitki w blokach)? Pamiętam w Chłopach Reymonta był wątek Szymka, który własnymi siłami zbudował chałupę zdatną do zamieszkania, jak się wydaje w 1 sezon.

  5. Lyjo ze Śląska Odpowiedz

    Fasolę w średniowieczu jadano? Znowu błąd tłumaczenia? Kiedyś dawno oglądałem film na nat geo i lektor tam mówił o dunczykach gdy padało „dutch”. Nie przeszkadzało mu, że później ci Duńczycy wracali do Holandii :-)

    • Anonim Odpowiedz

      Bardzo ciekawy tekst, czy wiadomo coś więcej o wielkości wsi? Np ilu kmieci oprócz sołtysa było w jednej wsi? Pozdrawiam

  6. mAR Odpowiedz

    I kiedyś nie było prądu i ludzie dawali radę żyć stulecia ,a wyobrażacie sobie teraz życie bez prądu? albo bez komunikacji bo ja nie :v

    • mahershalabazaz Odpowiedz

      no „teraz” byłoby takie samo życie bez prądu jak i „wtedy”. W chwilę by się człowiek przyzwyczaił. Gorzej bez ognia bo surowych rzeczy nasze Pańskie żołądki by nie zniosły albo bez sklepów gdzie trzeba byłoby samemu sobie jedzenie zdobyć lub wyhodować.

  7. Andrzej Odpowiedz

    W kwestii wieku to akurat jest łatwo stwierdzić i są na ten temat wiarygodne dane. Pochodzą one z najbardziej wiarygodnych źródeł czyli z odkrywanych cmentarzy średniowiecznych, pochówki osób w grupie 40-50 lat są już rzadkie, większość stanowią ludzie młodsi i to kobiety i mężczyźni. Większość szkieletów nosi też ślady wielu przebytych chorób, niedożywienia, czy urazów (nie związanych z walką bo te są łatwe do zidentyfikowania). Tak, że ani długość życia ani warunki życia na wsiach w całej feudalnej Europie kolorowe nie były i warunki te pogarszały się sukcesywnie gdzieś tak od 12-13 wieku z apogeum upadku w wieku 16-17 i stan ten trwał aż do zniesienia poddaństwa i początków rewolucji przemysłowej, jednocześnie z którą straszliwemu pogorszeniu ulegała sytuacja pracowników w miastach. Na pełną poprawę warunków życia ludności wiejskiej trzeba było czekać jeszcze długo, życie ludności wiejskiej poprawie uległo dopiero po pierwszej a na większości terenów Europy dopiero po II wojnie światowej.
    Dla przykładu w Polsce, do wybuchu II wojny aż 67% ludności mieszkało na wsiach, z tego kilka milionów stanowili bezrolni pracujący jako parobkowie za wikt i opierunek. (Ludność wiejska poniosła też największe straty w wyniku wielkiego kryzysu, spadek dochodów wyniósł 74%) Higiena na wsiach była zerowa, wychodek czyli popularna sławojka, to efekt pracy w latach 30, ministra Sławoja Składkowskiego będącego lekarzem. Sporządzony już po wojnie w 1946 roku przed planem powszechnej elektryfikacji raport wykazał, że ledwo 11% Polskich wsi miało prąd, ale jednocześnie aż 86% z nich znajdowało się na ziemiach odzyskanych. Dopiero powojenna powszechna industrializacja, ogromna migracja ludności wiejskiej do miast a tym samym wzrost areału przeciętnego gospodarstwa połączonego z reformą rolną zaczął powodować stopniowy wzrost dochodów ludności wiejskiej.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.