Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Co się stało z polskimi wsiami na Wołyniu po wymordowaniu ich mieszkańców?

Majówka 1933 roku w Zasmykach, które stały się później jednym z najważniejszych ośrodków polskiego oporu przeciw wystąpieniom ukraińskich nacjonalistów (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

fot.materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont Majówka 1933 roku w Zasmykach, które stały się później jednym z najważniejszych ośrodków polskiego oporu przeciw wystąpieniom ukraińskich nacjonalistów (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

Kołchozowe pole, na którym maszyny rolnicze co i rusz zahaczają o ludzkie kości. Las, w którym – niespodziewanie – rośnie kilka owocowych drzewek. Samotny krzyż. Przed wojną na Wołyniu istniało około 2500 polskich miejscowości. Co po nich pozostało?

Według spisu ludności, przeprowadzonego przez władze II Rzeczypospolitej w 1931 roku, w województwie wołyńskim mieszkało 2 085 000 obywateli, z czego niemal 64% (ok. 1 456 000) stanowili Ukraińcy. Drugą pod względem wielkości grupą etniczną na Wołyniu byli Polacy (15,6%, ok. 340 tys.). Następnie Żydzi (10%), Niemcy (2,3%), Czesi (1,1%) i inne, mniej liczne narodowości.

Choć etnicznie w mniejszości, wołyńscy Polacy czuli się na Wołyniu u siebie. We wspomnieniach bohaterek książki Anny Herbich „Dziewczyny z Wołynia”, przewija się często stwierdzenie: choć dziś nazwy naszych rodzinnych miejscowości mogą brzmieć egzotycznie, to była wtedy Polska.

„Przed wojną żyliśmy tu jak w raju…”

Co jeszcze wyłania się z tych wspomnień? Obraz sielskiego współżycia w arkadyjskich wioseczkach, gdzie kwitną czereśniowe sady, pszczoły uwijają się w pasiekach, a sąsiedzi żyją pospołu we wzajemnej przyjaźni i szacunku. Na ile ten obraz był prawdziwy, na ile zaś wykreowany poprzez kontrast z późniejszymi krwawymi wydarzeniami i potrzebę idealizacji krainy beztroskiego dzieciństwa? Tego nie sposób dowieść, niemniej również we wspomnieniach Ukraińców przedwojenny Wołyń był miejscem przyjaznej koegzystencji. 86-letnia Ukrainka Jewa Wazniuk z Kisielina w książce „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia” opowiadała:

Przed wojną żyliśmy tu jak w raju. […] Polacy, Żydzi, Ukraińcy. Wszyscy się szanowali, mówili sobie „dzień dobry”, składali życzenia z okazji świąt. Byliśmy wtedy miasteczkiem. Było dużo sklepów, karczma, masarnia, apteka. 

Osada krechowiecka na Wołyniu, młockarnia (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

fot.materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont Osada krechowiecka na Wołyniu, młockarnia (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

Podczas krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku oddział UPA zaatakował modlących się w kisielińskim kościele Polaków. Tego dnia, a była to kulminacja pierwszej fali rzezi wołyńskiej, banderowcy napadli na 99 polskich miejscowości.

By nie przetrwał nawet ślad

Nacjonaliści zamierzali nie tylko pozbyć się z Wołynia samych Polaków. Chcieli sprawić, by nie przetrwał po nich żaden ślad. Dmytro Kłaczkiwśki, w tajnej dyrektywie z czerwca 1943 r., pisał: „Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi”. O tym, że dyrektywa była pieczołowicie wykonywana, świadczyły nie tylko zgliszcza, ale i meldunki członków UPA. Jak ten z września 1943 roku, kierowany przez dowódcę kurenia „Łysoho” do przywódców OUN:

[…] 29 sierpnia 1943 r. przeprowadziłem akcję we wsiach Wola Ostrowiecka i Ostrówki głowniańskiego rejonu. Zlikwidowałem wszystkich Polaków od małego do starego. Wszystkie budynki spaliłem, mienie i chudobę zabrałem dla potrzeb kurenia.

Niezwykłe historie o kobietach, które przetrwały tragedię opowiedziała w swojej najnowszej książce "Dziewczyny z Wołynia" Anna Herbich (Znak Horyzont 2018)

Niezwykłe historie o kobietach, które przetrwały tragedię opowiedziała w swojej najnowszej książce „Dziewczyny z Wołynia” Anna Herbich (Znak Horyzont 2018)

W październiku 1943 roku dowódcy Okręgu Wojskowego UPA Turiw nakazywali swoim oddziałom m.in. rozbieranie i palenie polskich domów. A w lutym 1944 roku OUN wydała rozkaz, w którym konkretnie wskazano sposoby zacierania materialnej obecności Polaków na Wołyniu:

Komentarze (13)

  1. Remek Mazur-Hanaj Odpowiedz

    To jest bardzo bolesna pamięć, ale wg mnie trzeba pisać o tym, uwzględniając wiedzę dot. kontekstów politycznych oraz wiedzę z zakresu antropologii kulturowej. Zazwyczaj w takich sytuacjach ludzie mówią, że przedtem było jak w raju, żyliśmy jak bracia itp. tak samo mówiły ofiary wojny w Jugosławii. Jeśli antropolog słyszy coś takiego od razu zapala mu się czerwona lampka. Było wiele zaszłości polsko-ukraińskich, była zdecydowana polityka polonizacji tzw. kresów itp. Jestem za tym, by starać się nie podkręcać tak emocjonalnie tematu, a bardziej rzeczowo podchodzić, wiem, że to trudne, ale wg mnie bardziej potrzebne i owocne.

    • Monika Odpowiedz

      Polacy przedstawiają stan faktyczny. Ukraińcy maja problem by się przyznać do tego strasznego ludobójstwa. Wypierają prawdę. Ktoś kto nie potrafi przyznać się do winy tak naprawdę jej u siebie nie widzi. Jeśli zaś nie widzi – nie ma za co żałować i przepraszać. Ukraińcy przeinaczają historię do dziś. Z takimi ludźmi nie da się wypracować porozumienia. Nic nie usprawiedliwia ich zbrodni. Nie wierzę w przyjaźń polsko-ukraińską. To były żywe diabły…. Śmiem twierdzić, że i ponownie byliby w stanie się tego dopuścić.

      • levusek Odpowiedz

        „To zwykła ludzka zawiść i chciwość. Pozbycie się Polaków dawało szansę na przejęcie ich mienia”

        To samo robili polacy z mieniem żydowskim w polsce.

        „Ukraińcy maja problem by się przyznać do tego strasznego ludobójstwa. Wypierają prawdę. Ktoś kto nie potrafi przyznać się do winy tak naprawdę jej u siebie nie widzi. Jeśli zaś nie widzi – nie ma za co żałować i przepraszać. Ukraińcy przeinaczają historię do dziś. Z takimi ludźmi nie da się wypracować porozumienia. Nic nie usprawiedliwia ich zbrodni.”

        To samo może powiedzieć Żyd o polakach xD

        • sweterek

          Levusku, nie zauważasz tu jednej, zasadniczej różnicy: to nie Polska była odpowiedzialna za żydowski holokaust, tylko Niemcy, oraz w niemałej części sami żydzi (służby w gettach, kapo w obozach, nierzadko szmalcownicy itd). UPAdlińcy z kolei podjęli taktykę „pracy u podstaw” – wybili Polaków, po czym nie omieszkali skorzystać z ich mienia, aby lepiej wyposażyć swoje „chaty z goovna”.
          Z drugiej strony, patrząc na obecną politykę państwa położonego w Palestynie, żydowska narracja nt. mienia pożydowskiego, faktycznie wygląda właśnie tak, jak piszesz. I tu kolejna różnica: Polska nie wytacza UPAdlinie żadnych roszczeń z powodu rzezi i grabieży, a państwo Izrael – tak.
          Następna sprawa: sięgnij proszę kolego do historii i sprawdź, dlaczego przed IIWŚ żydzi w Polsce dysponowali tak dużymi majątkami?
          Protip: Polskie powstania narodowe i polityka władz zaborczych.

        • levusek

          Do sweterek: Kłam dalej polakatoliku. Jest literatura na ten temat jak polacy (specjalnie z małej) traktowali Żydów przed wojną, w trakcie i po. Świętojebliwe polactwo uzna swoje winy i odda Żydom co najmniej 500$ mld w spróchniałych zębach

        • Emilian vel Gonzo

          Kolejny przykład irracjonalnej nienawiści. Obawiam się, że Żydzi nic nie dostaną. Teraz, gdy po wojnie wielu z nich wróciło do Polski i odebrało domy odbudowane przez Polaków, Polska nic im nie jest winna. Poza tym to niemożliwe. Żaden kraj nie jest na tyle głupi, żeby płacić za zbrodnie poprzedników. Tak jak Niemcy nikomu już nie zapłacą reparacji wojennych, tak Polska nie zapłaci Żydom za pojedyncze zbrodnie, takie jak w Jedwabnem. Minęło już zbyt wiele czasu, żeby się o to ubiegać.

  2. Magna Polonia 02/17 Odpowiedz

    „levusek”,to odrażające indywiduum któremu nie warto odpowiadać. To oczywisty idiota któremu się wydaje,ze samo roszczenie lub powtarzanie kwot staną się faktem i że stanowią o sile-tutaj żydostwa. Bezmyślnie wyrażany pogląd o prześladowaniu żydków w Rzeczypospolitej,jest w istocie dla samych żydów szkodliwy gdyż nie zawiera żadnych refleksji nad przyczynami niechęci. Polska sprawą jest wykazywanie rzeczywistych postaw i zachowań,które były bezdyskusyjnie odrażające i nie trzeba nam udowadniać że nie jesteśmy wielbłądami. Oczywiście nie ma mowy o jakichkolwiek wypłatach dla żydostwa. Wystarczy się skupić na faktach i idiotów w rodzaju „levuska” ignorować.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.