Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Największy podstęp w dziejach wojskowości. Jak alianci ukrywali datę i miejsce lądowania w Normandii?

Przygotowaniom do utworzenia drugiego frontu w Europie towarzyszyły liczne działania dezinformacyjne.

fot.US Army/domena publiczna Przygotowaniom do utworzenia drugiego frontu w Europie towarzyszyły liczne działania dezinformacyjne.

Nadmuchiwane czołgi. Aktorzy, udający alianckich generałów. I zalew fałszywych informacji. Brytyjskie i amerykańskie służby wykorzystały wszystkie możliwe chwyty, by zmylić Niemców co do rzeczywistego dnia i miejsca ataku. Jak skuteczne były ich działania?

Tajność operacji [„Overlord”, jak określano lądowanie w Normandii wyznaczone na czerwiec 1944 roku] była największą troską generała [Dwighta Eisenhowera]. Znaczną część południowego wybrzeża pokrywały długie i wąskie obozy wojskowe nazywane „kiełbaskami”, w których uczestnicy inwazji mieli być całkowicie odcięci od świata zewnętrznego. Pewna liczba żołnierzy przeciskała się jednak pod ogrodzeniami z drutu kolczastego na ostatniego drinka do pubu lub żeby pożegnać się jeszcze raz z dziewczyną albo z żoną.

Możliwości przecieków na wszystkich szczeblach były niezliczone. Amerykański generał sił powietrznych został w atmosferze skandalu odesłany do domu, po tym jak w czasie koktajlu w Claridges napomknął o dacie operacji „Overlord”. Teraz Eisenhower obawiał się, że ktoś zauważy nieobecność na Fleet Street dziennikarzy odwołanych do towarzyszenia siłom desantowym.

Szum informacyjny i… atrapy samolotów

Wszyscy w Wielkiej Brytanii wiedzieli, że D-Day nieuchronnie się zbliża, zdawali sobie z tego sprawę również Niemcy, ale nieprzyjaciel nie mógł się dowiedzieć, gdzie i kiedy dokładnie rozpocznie się lądowanie.

Brytyjskie służby bezpieczeństwa dołożyły wszelkich starań, by nie zdradzić Niemcom, gdzie i kiedy odbędzie się lądowanie ich wojsk.

fot.Robert F. Sargent/domena publiczna Brytyjskie służby bezpieczeństwa dołożyły wszelkich starań, by nie zdradzić Niemcom, gdzie i kiedy odbędzie się lądowanie ich wojsk.

Od 17 kwietnia [1944 roku] cenzurowano komunikację zagranicznych dyplomatów, ściśle kontrolowano również wszystkich przekraczających granicę. Na szczęście brytyjskie służby bezpieczeństwa schwytały niemal wszystkich niemieckich agentów w Wielkiej Brytanii. Większość z nich przesyłała teraz mylne informacje swoim poprzednim mocodawcom. System podwójnych agentów, znany pod nazwą Double Cross, nadzorowany przez Komitet Dwudziestu, służył wywołaniu jak największego „szumu informacyjnego”, zgodnie z głównym założeniem planu „Fortitude”.

Był to najambitniejszy w dziejach wojskowości podstęp, zakrojony na skalę większą niż przygotowywana w tym samym czasie przez Armię Czerwoną maskirowka, mająca ukryć prawdziwy cel operacji „Bagration” – letniej ofensywy, podczas której Stalin zamierzał otoczyć i rozbić niemiecką Grupę Armii „Środek” na Białorusi.

Plan „Fortitude” miał kilka aspektów. Celem „Fortitude Północ”, opartego na rzekomo stacjonujących w Szkocji jednostkach brytyjskiej 4. Armii, było stworzenie wrażenia przygotowań do ataku na Norwegię i zatrzymanie niemieckich dywizji w tym kraju. Główna uwaga skupiała się jednak na „Fortitude Południe”, mającym przekonać Niemców, że ewentualne lądowanie w Normandii będzie zakrojoną na szeroką skalę akcją dywersyjną, mającą odciągnąć niemieckie rezerwy od najwęższego miejsca kanału, znajdującej się między Dover a Calais Cieśniny Kaletańskiej.

Niemcy mieli uwierzyć, że inwazja rozpocznie się między Boulogne i ujściem Sommy w drugiej połowie lipca. Wyimaginowana „1. Grupa Armii Stanów Zjednoczonych” dowodzona przez generała George’a S. Pattona, budzącego największy lęk Niemców, szczyciła się jedenastoma dywizjami stacjonującymi w południowo-wschodniej Anglii.

Artykuł stanowi fragment książki Antony'ego Beevora "D-Day. Bitwa o Normandię", wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł stanowi fragment książki Antony’ego Beevora „D-Day. Bitwa o Normandię”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Iluzję uwiarygodniały atrapy samolotów, nadmuchiwane czołgi i dwieście pięćdziesiąt fałszywych barek desantowych. Oprócz prawdziwych jednostek tworzono też wymyślone formacje, na przykład 2. Brytyjską Dywizję Powietrznodesantową. Żeby złudzenie było pełniejsze, dwa rzekome sztaby korpusów utrzymywały między sobą ciągłą łączność radiową.

„Potrzebuję mojego dentysty”

Jednym z najważniejszych podwójnych agentów pracujących dla wywiadu brytyjskiego w ramach „Fortitude Południe” był Katalończyk Juan Pujol, kryptonim „Garbo”. Razem z nadzorującym jego działania pracownikiem brytyjskiej służby bezpieczeństwa stworzył siatkę dwudziestu siedmiu wymyślonych informatorów i zasypywał komórkę niemieckiego wywiadu w Madrycie meldunkami ostrożnie fabrykowanymi w Londynie.

W miesiącach poprzedzających D-Day wysłano około pięciuset depesz radiowych. Znalazły się w nich szczegóły, które stopniowo układały się w zaaranżowaną przez Komitet Dwudziestu całość mającą przekonać Niemców, że główne uderzenie nastąpi później przez Cieśninę Kaletańską.

Obmyślano również inne podstępy mające powstrzymać Niemców przed przerzuceniem do Normandii sił z pozostałych regionów Francji. Celem operacji „Ironside” było stworzenie wrażenia, że dwa tygodnie po pierwszych lądowaniach rozpocznie się druga inwazja na zachodnie wybrzeże Francji, tym razem bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych i Azorów.

Aby podtrzymać iluzję przygotowań do lądowania, alianci rozmieszczali fałszywe barki desantowe w miejscach, na które chcieli zwrócić uwagę Niemców.

fot.domena publiczna Aby podtrzymać iluzję przygotowań do lądowania, alianci rozmieszczali fałszywe barki desantowe w miejscach, na które chcieli zwrócić uwagę Niemców.

Żeby Niemcy mieli się nad czym głowić i nie przesunęli 11. Dywizji Pancernej z okolic Bordeaux na północ do Normandii, podwójna agentka w Wielkiej Brytanii znana pod kryptonimem „Bronx” wysłała do swojej niemieckiej kontrolerki w Banco Espirito Santo w Lizbonie następującą zaszyfrowaną wiadomość: Envoyez vite cinquante livres. J’ai besoin pour mon dentiste [fr. „Prześlijcie szybko pięćdziesiąt książek. Potrzebuję mojego dentysty”]. Oznaczało to, że lądowanie nastąpi w Zatoce Biskajskiej około 15 czerwca.

Luftwaffe, wyraźnie obawiając się desantu w Bretanii, nakazała natychmiastowe zniszczenie czterech lotnisk na wybrzeżu. Pod koniec maja zorganizowano jeszcze jedną operację dywersyjną o kryptonimie „Copperhead” – aktor podobny do generała Montgomery’ego odwiedził Gibraltar i Algier, żeby stworzyć pozory planowanego ataku na wybrzeże śródziemnomorskie.

Główne uderzenie przez Cieśninę Kaletańską?

Bletchley Park, położony osiemdziesiąt kilometrów na północny zachód od Londynu ściśle tajny kompleks, gdzie deszyfrowano komunikację wroga, na potrzeby operacji „Overlord” przyjął 22 maja nowy system nasłuchu. Eksperci byli gotowi złamać szyfr każdej ważnej informacji w chwili, w której udało się ją przechwycić. Dzięki temu mogli również sprawdzić, jakie rezultaty przynosiła dezinformacja prowadzona w ramach „Fortitude” przez najważniejszych podwójnych agentów: Pujola, Duska Popowa (kryptonim „Tricycle”) i Romana Garby-Czerniawskiego.

Brytyjscy kryptolodzy z ośrodka w Bletchley Park na potrzeby operacji "Overlord" przyjęli nowy system nasłuchu.

fot.domena publiczna Brytyjscy kryptolodzy z ośrodka w Bletchley Park na potrzeby operacji „Overlord” przyjęli nowy system nasłuchu.

22 kwietnia w Bletchley odczytano niemiecką wiadomość mówiącą o „4. Armii”, której kwatera główna mieściła się w okolicach Edynburga, i o dwóch jej korpusach stacjonujących w Stirling i Dundee. Jak wynikało z innych rozszyfrowanych depesz, Niemcy byli przekonani, że 52. Dywizja Piechoty (Lowland) przygotowywała się do uderzenia na Norwegię.

Z przechwyconej w maju komunikacji wroga wynikało, że hitlerowcy przeprowadzili ćwiczenia na wypadek inwazji na odcinku między Ostendą a Boulogne. Wreszcie 2 czerwca specjaliści z Bletchley uznali, iż mogą zameldować: „Z najnowszych danych wynika, że nieprzyjaciel uznaje alianckie przygotowania za zakończone. Spodziewa się początkowego lądowania w Normandii lub Bretanii, a potem głównego uderzenia przez Cieśninę Kaletańską”. Wyglądało na to, że Niemcy rzeczywiście dali się złapać na haczyk planu „Fortitude”.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment książki Anthony’ego Beevora pt. D-Day. Bitwa o Normandię, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, informacje i wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. By zachować integralność tekstu, usunięto z niego przypisy znajdujące się w wersji książkowej.

Tę książkę o jednej z najważniejszych kampanii II wojny światowej musisz mieć na swojej półce:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.