Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Radykalizm jako metoda uprawiania polityki? Rozmowa z autorami pierwszej biografii Antoniego Macierewicza

Czy można napisać biografię kogoś, kto nie chce być obiektem badań? Na to i inne pytania odpowiadają Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski.

fot.materiały prasowe Czy można napisać biografię kogoś, kto nie chce być obiektem badań? Na to i inne pytania odpowiadają Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski.

Antoni Macierewicz od wielu dekad utrzymuje się w pierwszej lidze polskiej polityki. Jego biografia to też opowieść o zmianach, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatniego półwiecza. Jaki miał w nich udział i jak doszedł do swojej obecnej pozycji?

Na pytania, dotyczące jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków III RP, odpowiadają nam Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski, autorzy książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Anna Winkler: Wasza książka ma podtytuł „Biografia nieautoryzowana”. Otwarcie piszecie o tym, że Wasz bohater wielokrotnie odmawiał kontaktu z Wami. Jak poradziliście sobie z tym nastawieniem? Czy w ogóle można poznać człowieka, który – jak się wydaje – nie chce być w pełni poznany i pilnie strzeże pewnego określonego dyskursu na swój temat?

Anna Gielewska: Na tym polega rola dziennikarza, który pisze o polityce – by zaglądać za kulisy, sprawdzać co kryje się za publicznym, wykreowanym wizerunkiem polityka. W Polsce rzadko powstają jednak reporterskie biografie współczesnych polityków, choć tego typu książki od dawna wydawane są w krajach anglosaskich. A sam Macierewicz przez kilkadziesiąt lat mówił i pisał o sobie wiele, rekonstrukcja jego poglądów czy przedstawianych wersji była więc możliwa na podstawie rozmaitych archiwów.

Marcin Dzierżanowski: Dziennikarz czy reporter nie mógłby wykonywać swego zawodu, gdyby chciał pisać tylko o tych osobach, które wyrażają na to zgody. Dotyczy to zwłaszcza polityków, którzy często chętnie rozmawiają tylko z mediami sobie przychylnymi. To, niestety, choroba polskiej polityki.

Nasi politycy najchętniej rozmawiają tylko z mediami, które są im przychylne. To jedna z chorób naszej polityki - mówi Marcin Dzierżanowski.

fot.ppor. Robert Suchy/domena publiczna Nasi politycy najchętniej rozmawiają tylko z mediami, które są im przychylne. To jedna z chorób naszej polityki – mówi Marcin Dzierżanowski.

Dlatego – choć bardzo liczyliśmy na spotkanie z bohaterem – od początku musieliśmy się liczyć z tym, że on się z nami nie spotka. Co nie znaczy, że go w naszej książce nie ma. Dotarliśmy do jego wspomnień publikowanych w różnych okresach, zeznań, rozmawialiśmy z jego znajomymi, przyjaciółmi, a nawet członkami rodziny. Tak więc głos Macierewicza w naszej książce jest, choć z nim bezpośrednio nie rozmawialiśmy.

AW: W co najmniej kilku przypadkach odkryliście, że to, co na swój temat mówi sam Macierewicz, nie zawsze znajduje poparcie w dokumentach. Chyba najbardziej rażący przykład tej różnicy to dokumenty z przesłuchań, którym był poddawany po aresztowaniu w 1968 roku, do których dotarł Andrzej Friszke. Choć wyraźnie wynika z nich, że Macierewicz, wówczas student historii Uniwersytetu Warszawskiego, dał się zastraszyć i sypał (podobnie zresztą jak inni), on sam twierdzi do dziś, że pozostał niezłomny. Czy to możliwe, że jego zeznania zostały w jakiś sposób sfabrykowane?

MD: To wykluczone. W 1968 r. Macierewicz był drugą, a nawet trzecią ligą działaczy studenckich, nikt nie mógł wiedzieć, że w przyszłości będzie znanym politykiem. Nie było więc powodu, żeby go kompromitować produkować fałszywki.

W dodatku pamiętajmy, że w omawianym przypadku mamy do czynienia nie z esbeckimi donosami, lecz zeznaniami składanymi prokuratorowi, podpisanymi przez Macierewicza. Zresztą, ani on sam, ani usłużni wobec niego historycy, skłonni wybielać każdy element jego działalności, nie kwestionują prawdziwości tych zeznań.

AW: Historia ta musiała być bolesna zwłaszcza dla Wojciecha Onyszkiewicza, który przez pół wieku żył z poczuciem winy, że zdradził przyjaciela, który pozostał mu wierny…

MD: Jestem przekonany, że Wojciech Onyszkiewicz przez lata żył w poczuciu winy. Ale to człowiek tak subtelny i wrażliwy, że o tym publicznie nie mówi. Dodajmy, że kilka lat temu Onyszkiwicz dał się poniekąd zmanipulować Macierewiczowi i – bez znajomości materiałów śledztwa – raz jeszcze, tym razem publicznie wziął winę na siebie. Dopiero po zapoznaniu się z treścią zeznań przyznał, że miał inny obraz rzeczywistości, niż ten wynikający z dokumentów.

AG: Dopiero wtedy Onyszkiewicz stwierdził, że profesor Friszke miał prawo napisać to, co napisał kilka lat temu. Ale środowisko Antoniego Macierewicza stara się tego nie zauważać i do dzisiaj twierdzi, że Onyszkiewicz wszystko wyjaśnił w 2010 r., gdy wydał oświadczenie. To być może najciekawszy wymiar całej tej historii – czysto polityczna gra, którą Macierewicz uprawia nawet wobec bliskich znajomych. Po to właśnie, by nie było żadnej rysy na kreowanym przez lata wizerunku.

AW: Książka z pewnością przedstawia Macierewicza innego, bardziej wielostronnego niż polityk, którego dzisiaj znamy. Dla wielu może okazać się zaskoczeniem zwłaszcza fakt, że to Macierewicz był rzeczywistym twórcą KOR. Dzisiaj Komitet kojarzymy przede wszystkim z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem. Ale wydaje się, że w biografii Macierewicza więcej jest takich wątków. Odnajdujemy go w miejscach i środowiskach, z którymi później wchodzi w taki konflikt, że można zapomnieć, że kiedyś w nich działał… Dlaczego tak się dzieje?

MD: Od 1981 roku istniały dwie niezależne narracje dotyczące tego, kto stworzył KOR. Jedna Macierewiczowska, w której tylko on i jego środowisko tworzyli Komitet, a reszta, z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem, co najwyżej przeszkadzała. Druga narracja – antymacierewiczowska – odbierała mu jakąkolwiek pozytywną rolę w tej dziedzinie. Choć trzeba przyznać, że Jacek Kuroń zawsze przyznawał, że „KOR wymyślił Antek”.

My rozstrzygamy jednoznacznie: twórcą KOR-u był Macierewicz i nikt inny w tych pierwszych tygodniach akcji pomocy robotnikom nie miał porównywalnych zasług w tej dziedzinie. To chyba najlepszy dowód, że nie tworzyliśmy pamfletu o Macierewiczu, a rzetelną, obiektywną książkę, która oddaje mu zasługi, które mu się należą.

AG: Ten mechanizm pojawia się prędzej czy później w każdym środowisku czy formacji, z którą związuje się Macierewicz. Po KOR, podobnie jest w „Solidarności”, a potem już w demokratycznej Polsce – kolejno w ZChN, ROP czy Lidze Polskich Rodzin. Macierewicz najpierw współtworzy ZChN, gdy jednak na liście współpracowników SB umieszcza nazwisko Wiesława Chrzanowskiego, dochodzi do rozłamu w tej partii.

Antoni Macierewicz był założycielem KOR-u, współtworzył też "Solidarność". Zdjęcie z czerwca 1981 roku, I Walne Zebranie Delegatów NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze. Materiał pochodzi z książki "Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana".

fot.Zbiory ośrodka KARTA Antoni Macierewicz był założycielem KOR-u, współtworzył też „Solidarność”. Zdjęcie z czerwca 1981 roku, I Walne Zebranie Delegatów NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. Materiał pochodzi z książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”.

Razem z Janem Olszewskim tworzy ROP, po czym w wyborach 1997 r. usiłuje przejąć partię, zarzucając Olszewskiemu, że jest zbyt umiarkowany, za mało narodowo-katolicki. Następnie pod auspicjami księdza Rydzyka współtworzy LPR, ale po jej wejściu do Sejmu, walczy już o władzę z Romanem Giertychem. Ostatecznie wychodzi tworząc koło RKN. Na dłużej związuje się dopiero z PiS, Jarosław Kaczyński to jedyny partyjny lider, u boku którego Macierewicz funkcjonuje przez tyle lat, choć też manifestując niezależną, szczególną pozycję.

AW: Sugerujecie, że może właśnie przez swoją kłótliwość Macierewicz mógł cieszyć się pewną swobodą w ramach peerelowskiego systemu organów bezpieczeństwa. Czy SB naprawdę było zdolne do tak makiawelicznych posunięć, by zostawić go w spokoju z nadzieją, że skłóci opozycję?

MD: Szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic makiawelicznego. Rozbijanie opozycji, także rękoma samych opozycjonistów, to jedna z podstawowych metod służb. Odpowiem zatem cytatem z prof. Andrzeja Friszkego, który jak nikt zna specyfikę funkcjonowania SB, bo od wielu lat analizuje akta IPN i bada historię PRL:

Skoro jego działalność przyczyniała się do nieustannego skłócania opozycji i rozsadzania jej struktur, to po co mu było w tym przeszkadzać? Wszystkie służby takich ludzi kreują, popierają i wykorzystują, nawet wbrew ich woli i poza świadomością. Już carska ochrana grała na skłócanie rewolucjonistów.

„Nawet ochrana grała na skłócenie rewolucjonistów” - ocenia profesor Andrzej Friszke.

fot.Dawid Skoblewski/CC BY 2.5 „Nawet ochrana grała na skłócenie rewolucjonistów” – ocenia profesor Andrzej Friszke.

AW: Drugim ważnym, a dla niektórych pewnie zaskakującym wnioskiem płynącym z Waszej książki jest fakt, że Macierewicz jest w gruncie rzeczy dość chłodnym graczem na scenie politycznej. Jest otwarty na najróżniejsze sojusze, a jego zwroty światopoglądowe (z braku lepszego określenia) wielokrotnie szokowały jego najbliższych. Tak było na przykład w przypadku artykułu w „Głosie” na temat porozumienia z LWP. Czy to jest siła, czy słabość tego polityka?

AG: To, że politycy zmieniają poglądy i rzadko lubią się do tego przyznawać, jest normą. U Macierewicza wszystko jest jednak skrajne, radykalne. Głoszone poglądy także – gdy więc lewak i che guevarysta nagle staje się narodowym katolikiem, a zdeklarowany antykomunista, który sam zarzuca innym opozycjonistom flirtowanie z systemem, nagle proponuje sojusz z częścią LWP, to może szokować.

U radykałów hipokryzja jest siłą rzeczy bardziej jaskrawa. Tylko że w jego przypadku radykalizm jest właśnie metodą uprawiania polityki, on jest radykalny, bo właśnie taki chce być, takim się wymyślił wiele lat temu. Pozwoliła nam to zrozumieć lektura „Lenina w Zurychu” Aleksandra Sołżenicyna, jednej z najważniejszych książek-kluczy do Macierewicza.

Polecamy książkę Marcina Dzierżanowskiego i Anny Gielawskiej "Macierewicz. Biografia nieautoryzowana", wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Polecamy książkę Marcina Dzierżanowskiego i Anny Gielewskiej „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”, wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

MD: Dla mnie i siła, i słabość. Siła, bo pozwala mu się dostosowywać do zmieniających się warunków politycznych. Słabość – bo żaden poważny współpracownik mu nie ufa. Ludzie, którzy z nim działali na różnych etapach kariery, prędzej czy później się orientują, że to człowiek, który nie ma skrupułów i nie będzie miał problemów, żeby – gdy to będzie dla niego wygodne – swoich najbliższych politycznych przyjaciół zostawić na lodzie, a nawet zaatakować.

AW: Jednocześnie wydaje się, że nigdy nie jest w stanie osiągnąć pełnego sukcesu. Nawet gdy już uda mu się zająć eksponowane stanowisko, stosunkowo szybko je traci. I to z reguły w nie najlepszej atmosferze. Co najbardziej go ogranicza?

MD: Moim zdaniem to, że nie potrafi być numerem dwa, zawsze chce być tylko liderem i w dodatku nie umie z nikim współpracować na równych, partnerskich i uczciwych zasadach.

"W świecie i języku Macierewicza ten, kto ma inne zdanie, poglądy, ląduje od razu w obozie wrogów albo agentów" - opowiada Anna Gielewska. Zdjęcie z książki "Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana".

fot.Andrzej Wiktor/FORUM „W świecie i języku Macierewicza ten, kto ma inne zdanie, poglądy, ląduje od razu w obozie wrogów albo agentów” – opowiada Anna Gielewska. Zdjęcie z książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”.

AG: On chce ustanawiać własne zasady gry. Nie uznaje, że spór może być konstruktywny. Dlatego w świecie i języku Macierewicza ten, kto ma inne zdanie, poglądy, ląduje od razu w obozie wrogów albo agentów, służy jakimś obcym siłom. To wzbudza emocje, polaryzuje. Nie bez powodu wobec Macierewicza chyba nikt nie pozostaje obojętny – ma albo wrogów, albo wyznawców. Tylko że na dłuższą metę to jest niszczące i dlatego Macierewicz skutecznie rozbija, ale nie potrafi albo i wcale nie chce budować.

AW: Biografia Macierewicza to też imponujący marsz przez historię PRL. Kolejne ważne daty: 1968, 1970, 1980 – wyznaczają w niej punkty zwrotne. Czy w tym sensie Macierewicz jest typowym reprezentantem swojego pokolenia? A może coś go szczególnie wyróżnia spośród rówieśników?

AG: Jest jednocześnie historykiem, uczestnikiem historii i politykiem, który tę historię traktuje jako polityczny oręż. Jednym z fundamentów swojej działalności po 1989 r. uczynił właśnie walkę o swoją wersję i interpretację najnowszej historii.

 

Macierewicz jest jednocześnie politykiem, historykiem i... uczestnikiem historii - opowiada Anna Gielewska.

fot.Archiwum Kancelarii Prezydenta RP/GFDL 1.2 Macierewicz jest jednocześnie politykiem, historykiem i… uczestnikiem historii – opowiada Anna Gielewska.

MD: Typowym w tym sensie, że przez jego pryzmat można opowiedzieć historię ważnego kawałka PRL-u. Nietypowym, bo mało jest tak bogatych biografii. To chyba ostatni ważny współtwórca opozycji demokratycznej w Polsce, który ciągle jest aktywnym politykiem.

Jacek Kuroń czy Bronisław Geremek nie żyją, Adam Michnik zrezygnował z polityki, a w przypadku Lecha Wałęsy polityka zrezygnowała z niego. Z kolei Jarosław Kaczyński w opozycji nie odgrywał istotnej roli, szczerze mówiąc, mało kto go z PRL-owskiej opozycji bliżej kojarzy. Macierewicz – co by o nim nie mówić – ciągle jest w grze i za to można go podziwiać, niezależnie od tego, co się o nim myśli.

* * *

Anna Gielewska – dziennikarka obecnie związana z „Wprost”. Współautorka książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont (2018).

Marcin Dzierżanowski – dziennikarz i publicysta, związany z „Życiem Warszawy”, „Wprost” oraz „Dziennikiem”. Nominowany do nagrody Grand Press oraz do nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego. Współautor książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont (2018).

Poznaj sylwetkę jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków III RP:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.