Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ich najmniejszy błąd mógł zmienić historię świata. Kim byli tłumacze Churchilla, Roosevelta i Stalina?

Członkowie Wielkiej Trójki nie byli poliglotami. Kontaktowali się właściwie wyłącznie za pośrednictwem tłumaczy.

fot.domena publiczna Członkowie Wielkiej Trójki nie byli poliglotami. Kontaktowali się właściwie wyłącznie za pośrednictwem tłumaczy.

W trakcie spotkań na najwyższym szczeblu każde słowo jest na wagę złota. Dobre lub złe tłumaczenie może kompletnie zmienić bieg rozmowy. Tylko jak sobie poradzić, jeśli jeden z wielkich przywódców mamrocze, drugi mówi bez ładu i składu, a trzeci co i rusz rzuca bon motami?

Żaden z wojennych przywódców nie był mocny, jeśli szło o znajomość języków obcych. Wobec tego wszyscy potrzebowali tłumaczy. A zatem poglądy tłumaczy na drugą wojnę światową kształtowały się podczas spotkań na najwyższych szczeblach.

„Zaniosłem ultimatum do Kancelarii…”

Paul Schmidt (1899–1970) tłumaczył dla Hitlera i Chamberlaina podczas konferencji w Monachium. Rankiem 3 września 1939 roku poproszono go, aby się zjawił w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych przy Wilhelmstrasse: Ribbentrop odmówił właśnie przyjęcia ultimatum Wielkiej Brytanii od ambasadora Hendersona. Schmidt usłyszał, że ma je przyjąć zamiast niego:

Tamtej niedzieli zaspałem i musiałem pojechać do Ministerstwa Spraw Zagranicznych taksówką. Kiedy przejeżdżaliśmy przez Wilhelmsplatz, dostrzegłem Hendersona, który właśnie wchodził do budynku. Wszedłem bocznym wejściem i punktualnie o dziewiątej stanąłem w gabinecie Ribbentropa gotów na przyjęcie Hendersona. (…)

Paul Schmidt (w środku) tłumaczył między innymi podczas konferencji w Monachium.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Paul Schmidt (w środku) tłumaczył między innymi podczas konferencji w Monachium.

Stał w uroczystej pozie na środku pokoju. (…) „Jeśli rząd Jego Królewskiej Mości nie uzyska wystarczającego zapewnienia co do przerwania wszelkich aktów agresji skierowanych przeciwko Polsce (…) do 11 rano brytyjskiego czasu letniego (…), Wielka Brytania i Niemcy znajdą się w stanie wojny” (…). Potem zaniosłem ultimatum do Kancelarii. Większość członków gabinetu i czołowych postaci z kierownictwa partii już się zebrała w sali przylegającej do gabinetu Hitlera (…).

Kiedy wszedłem, Hitler siedział za biurkiem, a Ribbentrop stał pod oknem (…). Zatrzymałem się w pewnej odległości od biurka Hitlera i przetłumaczyłem tekst ultimatum. Kiedy skończyłem, zapadła głucha cisza. Hitler siedział bez ruchu, patrząc przed siebie. Nie stracił głowy, jak później utrzymywali niektórzy, ani nie wpadł we wściekłość, jak twierdzili inni. Siedział w kompletnym milczeniu i bez ruchu. Po chwili, która wydawała się długa jak wieczność, zwrócił się do Ribbentropa: „I co teraz?”, zapytał, mierząc go wściekłym wzrokiem.

Tłumacze Wielkiej Trójki

Władimir Nikołajewicz Pawłow był poliglotą, tłumaczył z angielskiego i niemieckiego, i pracował zarówno dla Stalina, jak i dla Mołotowa. Był obecny przy podpisywaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, a także na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Raz czy drugi zastąpił go być może doktor Walentin Bierieżkow (1916–1998), który później zbiegł do Stanów Zjednoczonych i przedstawiał bezczelnie przesadzone relacje na temat znaczenia własnej osoby. Mocniejszym językiem Pawłowa był niemiecki. Jego angielski był dość chwiejny, ale z czasem się poprawił. W Jałcie Churchill udekorował go Orderem Komandora Imperium Brytyjskiego.

Ulubionym tłumaczem Roosevelta na język rosyjski był Charles Bohlen zwany „Chipem” (1904–1973), zawodowy pracownik służb zagranicznych, który się zadawał z białymi Rosjanami w przedwojennej Pradze i – w odróżnieniu od wielu osób z otoczenia Roosevelta – był poza podejrzeniem jako ewentualny zwolennik komunizmu. (Ambasador Roosevelta w ZSRR William Bullitt ożenił się z wdową po pisarzu Johnie Reedzie, płatnym sowieckim agencie).

Bohlen pracował w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. W roku 1953 prezydent Eisenhower wysłał go do Moskwy jako ambasadora Stanów Zjednoczonych, choć spotkało się to z gwałtownymi protestami senatora McCarthy’ego.

Pierwszy tłumacz Churchilla na rosyjski Charles Dunlop pracował dla ambasady brytyjskiej w Moskwie; wkrótce jednak zmarł. Na jego miejsce przyszli dwaj oficerowie – Arthur Birse i Hugh Lunghi. (Wbrew istniejącym relacjom, nie jest prawdą, jakoby Dunlopa zastąpił Edward Stevens, amerykański korespondent w Moskwie i znany apologeta Stalina). Arthur Birse miał tę niewątpliwą przewagę, że wychowywał się w carskiej Rosji i – według pamiętników Pawłowa – „wspaniale opanował język rosyjski”.

Churchill i Roosevelt mogli rozmawiać swobodnie, ale w kontaktach ze Stalinem tłumacz był im niezbędny.

fot.domena publiczna Churchill i Roosevelt mogli rozmawiać swobodnie, ale w kontaktach ze Stalinem tłumacz był im niezbędny.

Zdarzały się momenty, kiedy wprowadzone przez tłumacza przesunięcie znaczenia kluczowej frazy czy zdania mogło zmienić bieg historii świata. Na przykład można się zastanawiać, jak właściwie w październiku 1944 roku zostały przełożone słowa Churchilla, który oświadczył Stalinowi, że linia Curzona będzie podstawą dyskusji. Stalin z pewnością sprawiał wrażenie, jakby usłyszał, że na temat zachodniej granicy ZSRR żadnej dalszej dyskusji nie będzie.

Wojenna dyplomacja

Paweł Sudopłatow był wysokiej rangi szpiegiem w kierownictwie Wydziału do Zadań Specjalnych NKWD. Według jednej z licznych historii, jakie można znaleźć w jego memuarach, to on zorganizował zamach na Trockiego.

Inna opowiada o tym, jak wykorzystał jednego z tłumaczy, aby rozbroić amerykańskiego ambasadora Averella Harrimana w przededniu konferencji w Jałcie. Musiał to być styczeń 1945 roku. Sowieci rozpaczliwie starali się wywiedzieć, jaka będzie strategia Stanów Zjednoczonych. Wobec tego, udając pod fałszywym nazwiskiem urzędnika Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych, Sudopłatow zaprosił Harrimana na kolację do Aragvi, najlepszej gruzińskiej restauracji w mieście.

Czy możemy mieć pewność, że Stalin podczas spotkań Wielkiej Trójki rzeczywiście usłyszał to, co przywódcy państw zachodnich chcieli mu przekazać?

fot.domena publiczna Czy możemy mieć pewność, że Stalin podczas spotkań Wielkiej Trójki rzeczywiście usłyszał to, co przywódcy państw zachodnich chcieli mu przekazać?

Ze względu na potrzebę tłumaczenia, towarzyszyła im barwna postać, książę Janusz Radziwiłł, polski arystokrata, który od roku 1939, kiedy go złapali Sowieci, tkwił w szponach NKWD, ale przed wojną robił wiele różnych rzeczy, na przykład przyjmował Hermanna Göringa podczas jego myśliwskich wypraw do Polski.

W najłagodniejszy możliwy sposób Harrimanowi to grożono, to znów wabiono go obietnicami. Poradzono mu, żeby lepiej pilnował swojej prowadzącej bujne życie towarzyskie córki, ponieważ „w Moskwie jest pełno chuliganów”. Opowiedziano mu też, jak ogromne szanse na powojenne inwestycje w Rosji mogliby mieć jego nowojorscy koledzy. A całą rozmowę nagrywano na taśmę, żeby ją potem móc starannie przeanalizować.

Pewnego dnia jakiś uczony z pewnością napisze obszerną pracę na temat licznych błędów w tłumaczeniu, które dodawały barw wojennej dyplomacji. Niektóre były poważne. Inne tylko komiczne. Na przykład w sierpniu 1939 roku, kiedy podczas wizyty na Kremlu niewyobrażalnie pompatyczny brytyjski wysłannik admirał sir Reginald Aylmer Ranfurly Plunkett-Ernle-Erle-Drax recytował niekończącą się listę swoich imion, nazwisk i tytułów, wspomniał także, że jest rycerzem Orderu Łaźni.

Artykuł stanowi fragment książki Normana Daviesa "Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo", wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Artykuł stanowi fragment książki Normana Daviesa „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak.

Sowiecki tłumacz przetłumaczył to jako „Order Wanny”. „Wanny?”, zapytał marszałek Woroszyłow. Admirał nie stracił kontenansu. „W czasach naszych dawnych królów – wyjaśnił – nasi rycerze jeździli konno po Europie, walcząc ze smokami i ratując dziewice z opresji. Wracali do domu zmęczeni i brudni i zdawali sprawę królowi, który czasem oferował rycerzowi luksus (…). Kąpiel w królewskiej łazience”. Misja admirała zakończyła się niepowodzeniem.

„Mówił bez ładu i składu”

Hugh Lunghi miał zaledwie 23 lata, kiedy go wyłuskano z jego pułku artylerii i wysłano jako pomocniczego tłumacza, najpierw do Jałty, a potem do Poczdamu. Był absolwentem angielskiej szkoły publicznej; jego matka była Rosjanką; był pierwszym brytyjskim oficerem, któremu było dane oglądać wnętrze bunkra Hitlera. Jego obserwacje na temat różnic dzielących wielką trójkę są po prostu niezrównane:

Trzej wielcy przywódcy mówili w bardzo różny sposób. Stalin był bardzo oszczędny w słowach, bardzo precyzyjny. Sprawiał wrażenie, że wie dokładnie, o czym mówi, i że znakomicie zna wszystkie fakty. Ale mówił bardzo cicho. Bardzo trudno [było go zrozumieć], bo mamrotał i był oszczędny w słowach. Natomiast prezydent Roosevelt miał skłonność do mówienia chaotycznego, bez ładu i składu; mówił też dłużej, niżby sobie tego mógł życzyć jego tłumacz.

Wśród licznych odznaczeń sir Reginalda Draxa znajdował się również Order Łaźni, który tłumacz przetłumaczył jako... Order Wanny.

fot.George Charles Beresford/domena publiczna Wśród licznych odznaczeń sir Reginalda Draxa znajdował się również Order Łaźni, który tłumacz przetłumaczył jako… Order Wanny.

Język Churchilla był językiem oratora. Bardzo starannie przygotowywał to, co mówił. Ale bardzo często, jak mówiliśmy między sobą my, tłumacze, można było niemal zobaczyć, jak właściwa fraza krąży w jego umyśle, żeby powoli spłynąć na język i do ust. A potem wypowiadał tę cudowną frazę, która na moment zapierała ci dech w piersiach…

Mawialiśmy, że tłumacz jest jak artysta podczas koncertu – jego zadaniem jest oddać znaczenie i brzmienie melodii zapisanej w partyturze (…). To było jak przedstawienie (…). Nie można być po prostu maszyną do tłumaczenia.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w książce Normana Daviesa „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo”, która ukazała sie nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Dla zachowania integralności tekstu usunięto przypisy, które znajdują się w wersji książkowej.

Dowiedz się, jak wyglądała II wojna światowa w Europie:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.