Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Ukraińcy dorośli do posiadania własnego państwa?

Wiec niepodległościowy na Chreszczatyku, głównej ulicy Kijowa, rok 1917. Zdjęcie z książki Anne Apllebaum pod tytułem "Czerwony Głód".

fot.materiały prasowe Wiec niepodległościowy na Chreszczatyku, głównej ulicy Kijowa, rok 1917. Zdjęcie z książki Anne Apllebaum pod tytułem „Czerwony Głód”.

W zamęcie I wojny światowej, wśród padających imperiów i rewolucyjnych zmian, Polska dostrzegła swoją szansę wybicia się na niepodległość. Podobna szansa otworzyła się po raz pierwszy również przed Ukraińcami. Im jednak się nie udało. Czy sami byli sobie winni?

„Pochód, jaki przeszedł ulicami Kijowa w niedzielny poranek 1 kwietnia 1917 roku (19 marca według starego stylu), był niezwykły, bo pierwszy w swoim rodzaju. Nigdy przedtem ukraiński ruch narodowy nie pokazał się w takiej sile na terenach dawnego Imperium Rosyjskiego”pisze Anne Applebaum w książce „Czerwony Głód”.

Zaledwie dwa tygodnie wcześniej, 17 marca powstała Ukraińska Centralna Rada. Najpierw rozpoczęła ona rozmowy o ukraińskiej autonomii z rosyjskim Rządem Tymczasowym, ale wkrótce zaczęła działać metodą faktów dokonanych.

Niepodległość!

Przed wybuchem wojny postulat niepodległości wydawał się ukraińskim patriotom zbyt odległy. Ambicje działaczy z habsburskiej Galicji i należących do Imperium Rosyjskiego terenów naddnieprzańskich nie sięgały tak daleko. Ruch narodowy przez wieki był przecież szykanowany. Zakazano języka ukraińskiego, a nawet, na mocy tak zwanego ukazu emskiego z 1876 roku, używania nazwy „Ukraina”.

Inicjatywy, które zakładały choćby kulturową odrębność Ukraińców, prowadziły w przeszłości do aresztowań i zsyłek. Jak zauważa badacz historii Ukrainy, dr hab. Jan Jacek Bruski:

Nie powinno dziwić, że u progu XX wieku przedstawiciele naddnieprzańskiej inteligencji ukraińskiej (środowiska zresztą dość nielicznego) marzyli co najwyżej o rozszerzeniu swobód kulturalnych i uznania prawa Ukraińców do narodowej odrębności.

W 1876 roku car Aleksander II wydał tak zwany ukaz emski. zakazujący używania nazwy Ukraina.

fot.domena publiczna W 1876 roku car Aleksander II wydał tak zwany ukaz emski. zakazujący używania nazwy Ukraina.

W 1917 roku wydawało się jednak, że wszystko jest możliwe. Mapa Europy zaczęła tracić swoje dotychczasowe kształty i pojawiła się szansa, że zastygnie na nowo w innej postaci. Chcąc skorzystać z tej szansy, dwa polityczne ugrupowania: Towarzystwo Ukraińskich Postępowców i Ukraińska Socjalistyczna Partia Robotnicza, z Wołodymyrem Wynnyczenką i Semenem Petlurą na czele, połączyły siły. Ich celem było utworzenie organu niezależnej władzy.

Na czele powstałej w efekcie Ukraińskiej Centralnej Rady stanął historyk Mychaiło Hruszewski. Jak pisze w książce „Czerwony głód” Anne Applebaum:

Brodaty okularnik Mychajło Hruszewski jako jeden z pierwszych intelektualistów nadał Ukrainie podmiotowość. Był autorem dziesięciotomowej Historii Ukrainy-Rusi i wielu innych książek. (…) Teraz [1 kwietnia 1917 roku w Kijowie – red.] tłum witał go gromkimi okrzykami: „Sława batʹkowi Hruszewskomu” [„Chwała ojczulkowi Hruszewskiemu”]. Odpowiedział: „W tej wielkiej chwili jak jeden mąż złóżmy przysięgę, że jednomyślnie podejmiemy się tego wielkiego dzieła i że nie spoczniemy, póki nie zbudujemy wolnej Ukrainy!”. Tłum odkrzyknął: „Przysięgamy!”.

Rada zyskała dość szerokie poparcie społeczne i legitymizację od Kongresu Narodowego. Reagując na wydarzenia w Petersburgu, wydawała kolejne uniwersały określające status powstającego państwa. Wreszcie, w IV Uniwersale ze stycznia 1918 roku, ogłosiła niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Ogłoszono socjalistyczny program, skierowany do chłopów. Obejmował on między innymi obowiązkową reformę rolną i rozdanie dóbr wielkich posiadaczy ziemskich. Za język państwowy uznano oczywiście ukraiński. Armię zamierzano tworzyć z żołnierzy przeszkolonych wcześniej w armiach zaborców. Przy tym wszystkim wydawało się, że URL ma szanse na przetrwanie.

Najnowsza książka Anne Applebaum "Czerwony głód", która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Agora, opowiada o wielkim głodzie na Ukrainie, uznawanym za stalinowskie ludobójstwo.

Najnowsza książka Anne Applebaum „Czerwony Głód”, opisuje tragedię milionów Ukraińców, których Stalin skazał na okrutną śmierć.

Podobnie zdawali się myśleć przedstawiciele zachodnich państw. Jak przypomina Applebaum:

Po deklaracji niepodległości 26 stycznia 1918 roku dwudziestoośmioletni minister spraw zagranicznych Ukraińskiej Republiki Ludowej, Ołeksandr Szułhyn […] uzyskał de facto uznanie swojego kraju od wszystkich głównych potęg europejskich, w tym Francji, Wielkiej Brytanii, Austro-Węgier, Niemiec, Bułgarii, Turcji i nawet sowieckiej Rosji. W grudniu Stany Zjednoczone wysłały dyplomatę, by otworzył konsulat w Kijowie.

Mimo obiecujących początków, URL przetrwała jednak zaledwie parę lat. Co poszło nie tak?

Bolszewicy po raz pierwszy i zielone ludziki

Co ciekawe, jedyną rosyjską siłą polityczną, która poparła początkowo postulaty Centralnej Rady, byli bolszewicy. Lenin, póki służyło to walce z powstałym po rewolucji lutowej Rządem Tymczasowym i podgrzewaniu nastrojów, popierał niepodległościowe dążenia Ukraińców.

Ale w miarę jak URL zaczęła nabierać realnego kształtu, prawdziwe intencje komunistów przeradzały się w konkretne, wrogie działania. Najpierw Stalin posłużył się manewrem, który był w stałym repertuarze „dobrych praktyk” rosyjskiej władzy. Na jego polecenie lokalni „czerwoni” próbowali zakładać „niezależne republiki radzieckie” na wschodzie i południu Ukrainy. Jednocześnie przyszły wódz ZSRR na łamach „Prawdy” kłamliwie przekonywał, że Rada nie ma żadnego realnego poparcia wśród ukraińskich chłopów i robotników, a wspiera ją rosyjska burżuazja

Bolszewicy usiłowali wywołać w Kijowie powstanie przeciw Centralnej Radzie, co jednak się nie udało – nastroje tuż po ogłoszeniu niepodległości były zbyt dobre. Wówczas powołali „władzę radziecką” w Charkowie, który ogłosili stolicą Ukrainy. Na Kijów wysłali Armię Czerwoną. Miasto zostało zdobyte 9 lutego. Dokładnie tego samego dnia przedstawiciele Rady podpisywali w Brześciu pokój z państwami centralnymi.

Zwycięzcy od razu zarządzili egzekucje osób podejrzanych o nacjonalistyczne przekonania. „Bolszewicki ostrzał artyleryjski miasta w 1918 roku był rozmyślnie nacelowany w dom Hruszewskiego, bibliotekę i archiwa akt dawnych” – podkreśla w „Czerwonym Głodzie” Applebaum.

Czwarty Uniwersał, ogłaszający niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej. Ilustracja z książki Anne Apllebaum pod tytułem "Czerwony Głód".

fot.materiały prasowe Czwarty Uniwersał, ogłaszający niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej. Ilustracja z książki Anne Apllebaum pod tytułem „Czerwony Głód”.

Państwa centralne i niedźwiedzia przysługa

Nawet po zdobyciu Kijowa nic nie było jednak jeszcze przesądzone. Armie nadal walczyły, a chłopi organizowali bunty przeciwko narzucanej siłą władzy komunistów. O Ukrainę, a właściwie o ukraińskie czarnoziemy, gwarantujące obfite dostawy zboża, postanowiły na dodatek powalczyć osłabione wojną państwa centralne.

Wojska niemieckie, pod pretekstem realizacji postanowień brzeskich, wkroczyły na Ukrainę. „Jednak zamiast ratować postępowych ustawodawców z Centralnej Rady, poparły Pawła Skoropadskiego, ukraińskiego generała znanego ze słabości do krzykliwych mundurów z kozacką szablą i czapką”pisze Applebaum.

Niemieckie wojska opanowały kraj, a Skoropadski, pod ich protekcją, stworzył tak zwany Hetmanat. Było to quasi-państwo, które utrzymało się zaledwie około ośmiu miesięcy. Choć generał na swój sposób zasłużył się dla ukraińskiej kultury (za jego rządów powstała pierwsza Ukraińska Akademia Nauk i biblioteka narodowa), był władcą reakcyjnym. Przywrócił carskie prawa i urzędników, zapowiedział też wycofanie się z będącej jednym z punktów programu Centralnej Rady reformy rolnej.

Petlura i słaba władza silnej ręki

Elity URL musiały przeformować szyki i ruszyć po odzyskanie władzy. Okazja nadarzyła się po kapitulacji państw centralnych w listopadzie 1918 roku.  Gdy niemieckie oddziały się wycofały, Petlura i Wynnyczenko połączyli przedstawicieli ruchu narodowego i 14 grudnia wkroczyli do Kijowa, Odessy i Mikołajewa. Sięgnęli jednak po mniej demokratyczne metody – w URL nastała władza Dyrektoriatu. Początkowo przewodniczył mu Wynnyczenko, ale wkrótce zastąpił go sam Petlura.

Semen Petlura i Józef Piłsudski na zdjęciu wykonanym w trakcie wyprawy kijowskiej.

fot.domena publiczna Semen Petlura i Józef Piłsudski na zdjęciu wykonanym w trakcie wyprawy kijowskiej.

„Dyrektoriat sprawował władzę krótko i brutalnie, między innymi dlatego, że Petlurze nigdy nie udało się uzyskać pełnej legitymacji i wdrożyć rządów prawa”pisze w „Czerwonym głodzie” Anne Applebaum. Nie udało się mu też uzyskać kontroli nad terytorium, którym formalnie rządził. Michaił Bułhakow opisywał ówczesny Kijów jako miasto, w którym są:

policja […], ministerstwa, nawet wojsko, i wychodzące pod różnymi tytułami dzienniki, ale co dzieje się dookoła, na owej prawdziwej większej od Francji Ukrainie, która ma dziesiątki milionów mieszkańców – tego nikt nie wiedział.

Bolszewicy po raz drugi i wojna hybrydowa

Tymczasem Lenin, który mimo porażki w starciu z państwami centralnymi nie rezygnował z Ukrainy, postanowił zmienić taktykę. Przeszedł do wojny hybrydowej (choć wówczas nikt tego tak nie nazywał). Nakazał swoim oddziałom ponownie wkroczyć na terytorium sąsiada, ale tym razem w przebraniu. Żołnierze nazwali się „Radzieckim Ruchem Wyzwolenia Ukrainy”. Jednocześnie radzieckie władze toczyły rozmowy z Petlurą. Gdy Dyrektoriat piętnował tę dwulicowość, przedstawiciele Kremla najspokojniej twierdzili, że przecież szturmujące grupy to nie rosyjscy żołnierze. Utrzymywali, że to „jednostki ukraińskiego rządu radzieckiego, który jest całkowicie niezawisły”.

W styczniu 1919 roku Armia Czerwona zmusiła rząd ukraiński do opuszczenia Kijowa. Tym razem bolszewicy zajęli walczące o swoją niepodległość państwo na sześć miesięcy. Tak jak poprzednio, zaczęli od aresztowania ukraińskich intelektualistów za rzekomy „separatyzm”.

W styczniu 1919 roku Armia Czerwona po raz kolejny zajęła Kijów. Na zdjęciu Trocki przemawia do krasnoarmiejców.

fot.domena publiczna W styczniu 1919 roku Armia Czerwona po raz kolejny zajęła Kijów. Na zdjęciu Trocki przemawia do krasnoarmiejców.

Polacy i sprzeczne interesy

W międzyczasie o swoje interesy upomnieli się także Ukraińcy z Galicji (Haliczanie). Widząc nadchodzącą klęskę państw centralnych, w tym monarchii austro-węgierskiej, nie czekali biernie na rozwój wydarzeń. Już 1 listopada 1918 roku zdobyli władzę we Lwowie. Kilkanaście dni później proklamowali powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Do jej formalnego zjednoczenia z URL doszło 22 stycznia 1919 roku.

Proklamowanie ukraińskiej republiki w Galicji było jednak początkiem wojny z Polską, która także rościła sobie prawa do tego terytorium. Ta kwestia stała się jedną z najpoważniejszych różnic między Ukraińcami galicyjskimi a naddnieprzańskimi. Dla tych pierwszych odrodzona Rzeczpospolita była śmiertelnym wrogiem. Drudzy za największe zagrożenie uważali Rosję. Walki z Polską były im wręcz nie na rękę. Dlatego też wojska Dyrektoriatu nie udzieliły zachodnim pobratymcom należytego wsparcia. W konsekwencji już w lipcu 1919 roku polskim wojskom udało się wypchnąć oddziały ukraińskie za Zbrucz.

Władze URL nie zdecydowały się na walkę o interesy na zachodzie. 1 września podpisały rozejm z Polską, godząc się na niekorzystne warunki rozgraniczenia. Przypieczętowało to rozpad ukraińskiej federacji, istniejącej, co prawda, jedynie na papierze. Doszło nawet do tego, że Haliczanie w listopadzie 1919 roku porzucili wspólny front i zawarli sojusz z armią Denikina, broniącą „białej”, carskiej Rosji.

Tymczasem w kwietniu 1920 roku Piłsudski i Petlura zawarli także sojusz wojskowy. Dla URL była to, zdaje się, ostatnia szansa na utrzymanie niezależności. Polskie oddziały pomogły armii sąsiadów odbić Kijów z rąk bolszewików.

Najnowsza książka Anne Applebaum "Czerwony głód", która ukazuje się w Polsce nakładem wydawnictwa Agora, opowiada o wielkim głodzie na Ukrainie, uznawanym za stalinowskie ludobójstwo.

Najnowsza książka Anne Applebaum pod tytułem „Czerwony Głód” opowiada o wielkim głodzie na Ukrainie, uznawanym za stalinowskie ludobójstwo.

Bolszewicy po raz trzeci. Koniec marzeń o niepodległości

Na tym etapie władze radzieckie miały już bowiem przygotowany swój własny scenariusz dla Ukrainy. Trzy dni po formalnym zjednoczeniu ZURL i URL, 25 stycznia 1919 roku, w Moskwie zapadła decyzja o połączeniu jej z Rosją. Oparto się na utworzonym już wcześniej marionetkowym „państwie” ze stolicą w Charkowie. I to delegacja Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad, nie zaś URL, brała udział w negocjacjach pokojowych po wojnie polsko-bolszewickiej w Mińsku i Rydze w 1920 roku.

Podpisując w marcu 1921 roku traktat ryski, Piłsudski zgodził się na uznanie USRR. Przekreślił tym samym sojusz z Petlurą. Bolszewicy po raz trzeci, tym razem na trwałe, zajęli Ukrainę. Rząd URL od 1920 roku funkcjonował na emigracji (przetrwał zresztą aż do upadku ZSRR), a marzenia o niepodległości legły w gruzach na ponad 70 lat.

Czy tak musiało się stać? Czy uprawnione są twierdzenia, że Ukraińcy wówczas, po prostu, „nie dorośli do posiadania własnego państwa”? Niektórzy historycy wskazują na faktyczny brak wykształconej tożsamości narodowej. Ukraiński żywioł w dużej mierze opierał się na warstwie chłopskiej, a ta z łatwością zmieniała fronty. Raz wspierała URL, innym razem radośnie witała bolszewików czy nawet armię Denikina. Zawsze była też skłonna do buntu pod wodzą dowolnego lokalnego atamana, który obiecywał odwet na znienawidzonych panach.

Inni historycy skupiają się na ukraińskich skłóconych elitach. Podkreślają ich nieporadność, nie tylko w zdobywaniu, ale i utrzymaniu władzy, a także we wdrażaniu obiecywanych reform.

Mychajło Hruszewski, jedna z czołowych postaci ukraińskiego odrodzenia narodowego. Zdjęcie i podpis z książki "Czerwony Głód".

fot.materiały prasowe Mychajło Hruszewski, jedna z czołowych postaci ukraińskiego odrodzenia narodowego. Zdjęcie i podpis z książki „Czerwony Głód”.

Część badaczy jednak wskazuje na czynniki zewnętrzne. „Brak naturalnych granic pomaga zrozumieć, dlaczego aż do końca XX wieku Ukraińcom nie udało się stworzyć niepodległego państwa”uważa autorka „Czerwonego Głodu”. Mychaiło Hruszewski pisał z kolei o narodzie ukraińskim, który:

przez cały okres swojego państwowego (czy może dokładniej, na poły państwowego) istnienia nic innego nie robił, tylko bronił się ze wszystkich stron: przed Polakami, Rosjanami, Tatarami, Szwedami.

Nic dziwnego, że wszelkie ukraińskie twory państwowe czy quasi-państwowe miały charakter efemeryczny. W efekcie jednak nie zdołały wyraźnie oddzielić swojego narodu od narodów sąsiednich i nadać mu kształtu, także instytucjonalnego.

Czy świadczy to o słabości samego żywiołu? Trzeba pamiętać, że od końca średniowiecza niemal cały czas Ukraińcy poddawani byli silnym naciskom asymilacyjnym. Hamowało to rozwój kultury i języka, a tym samym – poczucia wspólnoty narodowej. Poza stratami, jakie przyniosła asymilacja, ukraiński naród doświadczył też fizycznej eksterminacji. Piotr Eberhardt, autor studiów z dziedziny demografii i geografii ludności stwierdził nawet, że skalę ukraińskich strat ludnościowych w XX wieku można porównać jedynie z tym, co spotkało naród żydowski. Biorąc to pod uwagę można raczej stwierdzić, że ukraińska tożsamość, która mimo wszystko przetrwała, okazała w historii raczej siłę niż słabość.

Bibliografia:

  1. Anne Applebaum, Czerwony Głód, przeł. Barbara Gadomska, Agora 2018.
  2. Jan Jacek Bruski, Ireneusz Dańko, Rok 1918. Dlaczego Ukraińcom się nie udało, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 1/2018.
  3. Ukrainska Narodna Respublika [w:] Encyklopedia ukrainoznawstwa, t. 11, red. Wołodymyr Kubijowycz, Naukowe Towarzystwo im. Tarasa Szewczenki 2003..
  4. Jarosław Hrycak, Historia Ukrainy 1772-1999, przeł. Katarzyna Kotyńska, Instytut Europy Środkowo-Wschodniej 2000.
  5. Władysław A. Serczyk, Historia Ukrainy, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2001.

Kup książkę z rabatem na empik.com

"Czerwony Głód" Anne Applebaum możecie kupić z rabatem w księgarni Empik.com.

Komentarze (19)

  1. ddr Odpowiedz

    ukraińcy już w 1918-1920 gwałcili Polki i wkladali im granaty między nogi, jest nawet o tym tutaj artykuł. Btw semen po ang znaczy nasienie

  2. Ryszard Odpowiedz

    W okresie walk o wolność Ukraińcy popełniali wiele morderstw na polskiej ludności problem ten był rozpoczęty od czasów Austro -Węgier , przyzwolenie na mordowanie bezkarne polskich elit ( J.Szela), wokresie 1 wojny to Austriacy jeszcze im pomagali wysyłając polskich poborowych na front w Włoszech podczas gdy z Ukraińców tworzyli zwarte oddziały

  3. Anonim Odpowiedz

    „Trzeba pamiętać, że od końca średniowiecza niemal cały czas Ukraińcy…” nie istniało aż do XIX wieku określenie Ukraina, więc to zdanie jest błędne.

    • Kris Odpowiedz

      Oczywiście – opieranie się na bajkach pomieszanyvh z faktami pani z USA nie będącej historykiem jest niedopuszczalne jako wiedza historyczna!
      Pseudo historia pisana na zamówienie dla pieniedzy.
      To jest zwykle fałszowanie historii w stylu wikipedii!
      Ona broni tworu stworzonego i zarządzanego przez jej rodaków unikając pokazania ich negatywnej roli w życiu ludności tych terenów ( zarzadcy, pobory podatków, handlarze i knajpiarze i tp)

    • Kris Odpowiedz

      Oczywiście – przez osobników udających Rosjan jak Bronstein ksywa Trocki czy Ulianow-Blank ksywa Lenin utrzymywany do 4-go roku życia przez matke i reszty kryminalistów wysłanych z USA i Szwajcarii aby zawłaszczyć, zniewolić i okradać Rosje

  4. Anonim Odpowiedz

    Czytam powyższe posty i nie mogę się nadziwić, że piszą to przedstawiciele narodu polskiego, który w przeszłości również był asymilowany, okupowany, wynaradawiany i odbierano mu prawa do niepodległości, odrębności narodowej i kulturowej. Macie do Ukrainy i Ukraińców taki sam stosunek jak kiedyś do Polski jej zaborcy i okupanci, którą chcieli wymazać na zawsze nasz kraj z mapy Europy. Mając tak tragiczne doświadczenia historyczne nie mogę się nadziwić dlaczego nie możecie zrozumieć, że Ukraina tak jak Polska kiedyś chce być niepodległa i chce być narodem?

    • Anonim Odpowiedz

      nie możesz sę nadziwić, że ludzie pamiętają bestialstwo Uraińców? Czy temu, że nazwa Ukraina nie funkcjonowała w średniowieczu? bo o tym mowa w postach .

    • Kris Odpowiedz

      Ukraina to sztuczny twór państwowy za4zadazny orzez fałszywych Ukraińców!
      Ukraina – = U kraja strany – czyli rosyjskie Kresy w języku rosyjskim do których dołączono Kresy Rzeczpospolitej.

    • Krzysztof Odpowiedz

      A mnie to ani trochę nie dziwi! Bo to typowo polskie! Co nam robią inni uważając, że działają w swoim interesie, to złe. Ale gdy my dokładnie to samo robimy innym mniemając, iż działamy w swoim interesie, to już nie tylko nawet dobre, co wręcz godne, sprawiedliwe, słuszne i zbawienne. Jak Prusacy rugowali Polaków w Wielkopolsce i kolonizowali Niemcami, to źle; ale jak Polacy rugowali Ukraińców na Polesiu,Wołyniu i w Galicji z ziemi i nasyłali tzw. osadników wojskowych, to już dobrze, choć i tu, i tu przybysze panoszyli się na nie swojej ziemi. Jak car zlikwidował unię brzeską na Chełmszczyźnie, prześladował unitów i odbierał im cerkwie, to źle; ale jak Polacy zaledwie kilka dziesięcioleci później na tych samych ziemiach prześladowali prawosławnych i burzyli cerkwie, to już dobrze. Jak car i pruski kajzer zakazywali w szkołach uczyć po polsku i na wszelkie sposoby utrudniali Polakom naukę w ojczystym języku to źle; ale jak Polacy zakazywali uczyć po ukraińsku i na wszelkie sposoby utrudniali Ukraińcom naukę w ojczystym języku,to już dobrze. Jak Prusacy uważali Polaków za wewnętrznego wroga to źle; ale jak Polacy uważali Ukraińców (i wszystkie pozostałe narodowości ówczesnej Polski takoż) za wewnętrznych wrogów, to już dobrze. I tak dalej, i tym podobnie. Czym jednak te wydarzenia historyczne różniły się co do istoty, chiński Allah raczy wiedzieć!

  5. Kris Odpowiedz

    Ukraina – = U kraja strany – czyli rosyjskie Kresy w języku rosyjskim do których dołączono Kresy Rzeczpospolitej.

  6. Anonim Odpowiedz

    jakoś tak dziwnie jest dzisiaj zorganizowana Ukraina – kraj oligarchów. Po Pomarańczowej Rewolucji był Majdan i wybrano Prezydenta biznesmena co obiecuje gruszki na wierzbie. Tak nie można robić Ukraińcy.

  7. Anonim Odpowiedz

    Warunek – tam tworzacy owe panstwo musza zrozumiec, ze granice ich nowopowstalego panstwa w zadnej mierze nie musza sie pokrywac z granicami prowincji rosyjskiego imperium pn. Ukraina.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.