Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Bilans rabunku. Co Sowieci zagrabili z ziem przedwojennej Polski?

Co "wyzwolenie" przez Armię Czerwoną naprawdę oznaczało dla Polski?

fot.RIA Novosti archive, Alpert / CC-BY-SA 3.0 Co „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną naprawdę oznaczało dla Polski?

Dla polskich miast i wsi „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną oznaczało dopełnienie wojennej ruiny. Sowieci zagarniali to, czego nie zdążyli zniszczyć wycofujący się Niemcy. Nic nie było bezpieczne, zwłaszcza, że operację demontażu przemysłu nadzorował sam Józef Stalin. Ile naszych fabryk wywieziono na wschód?

Infrastrukturą przemysłową na terenie przedwojennej Polski oraz na tzw. ziemiach odzyskanych żywo interesował się sam Józef Stalin. On też podpisywał wszelkie rozporządzenia dotyczące demontażu konkretnych zakładów czy wywozu surowców. W jego mniemaniu nie była to grabież, ale materialna rekompensata za… zniszczenia dokonane przez Niemców w Związku Sowieckim.

Fakt, że niemieckie szubrawstwa rekompensował sobie w Polsce, niespecjalnie go raził. Pretekst brzmiał prosto i bezczelnie. Przemysł działał na korzyść gospodarki wojennej III Rzeszy, należało go więc przejąć. Oczywiście w warunkach wojny totalnej trudno byłoby znaleźć jakąś gałąź niemieckiej gospodarki, która nie wspomagała nazistowskiego wysiłku wojennego.

Rtęć, surowce i gotowe wyroby

Sowiecki wódz nie brał rzecz jasna pod uwagę interesów Polski. Nie obchodziło go też, jak ogromne straty materialne poniósł nasz kraj w wyniku wojny. A już zupełnie nie przejmował się formalnościami. Choćby prostym faktem, że z prawnego punktu widzenia wszelkie niemieckie inwestycje poczynione na okupowanym terytorium II RP (w dużej części naszym kosztem!) należały do Polski (…).

Stalin osobiście interesował się demontażem przemysłu na terenie Polski.

fot.domena publiczna Stalin osobiście interesował się demontażem przemysłu na terenie Polski.

Wywóz wyposażenia zakładów i surowców (…) z przedwojennego terytorium II RP rozpoczął się z początkiem marca 1945 roku. Sowieckie oddziały demontażowe zajęły się przedsiębiorstwami zlokalizowanymi w Bydgoszczy, Chojnicach, Chorzowie, Częstochowie, Dąbrowie Górniczej, Dziedzicach, Grudziądzu, Inowrocławiu, Łodzi, Oświęcimiu, Poznaniu, Sosnowcu, Siemianowicach, Toruniu, Włocławku i Zgodzie.

Na pierwszy ogień poszło 89 ton rtęci z Chrzanowa. Z Poznania wywieziono urządzenia z Zakładów Naprawczych Traktorów, a z Chorzowa wyposażenie huty Batory. W Dąbrowie Górniczej, w Hucie Bankowa, Sowieci zdemontowali cały nowoczesny wydział zajmujący się produkcją na rzecz niemieckich sił zbrojnych. Wytwarzano tam m.in. kadłuby i wieże do czołgów Pantera, elementy pocisków V-1 i rakiet V-2, korpusy pocisków artyleryjskich, bomb lotniczych oraz skorupy granatów.

Komentarze (7)

  1. Jerzy Blimel Odpowiedz

    3 tysiące litrów win zagranicznych, tona kawy… i to wszyztko po przejściu dwóch frontów i pięciu latach okupacji… ja chyba sobie tę wojnę inaczej wyobrażałem

  2. Anonim Odpowiedz

    Jedni warci drugich. Sowieci jednak byli większymi bestiami, zniesławiali Polki obojętne im było młode czy starsze. Kradli na potęgę. Co niemogli wziąć niszczyli. Dzicz okropna. Gdy słuchałam wspomień ludzi którzy przeżyli przejście motłochu, skóra na plecach sztywniała. Nigdy więcej nawet za cenę życia.

  3. Andrzej Odpowiedz

    Krótko mówiąc najbardziej uprzemysłowione i najatrakcyjniejsze turystycznie rejony Polski uzyskaliśmy praktycznie za darmo, nie wspominając o trwałym wyeliminowaniu miliona żołnierzy niemieckich.

  4. Członek redakcji |Anna Winkler Odpowiedz

    Panie Andrzeju, może i uzyskaliśmy, ale po przejściu Armii Czerwonej stan tych ziem był opłakany. Właśnie o tym opowiada książka autora tekstu, „Czerwona zaraza”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.