Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Gdy oni się obżerali, pół Polski głodowało. Dlaczego warto odkrywać mroki Dwudziestolecia?

Podobno człowiek jest tym, co je. Jeśli to prawda, przeciętny przedwojenny Polak byłby niemalże niczym. A swoje przeżycie zawdzięczałby wyłącznie mądrości kobiet.

Gdyby ktoś uparł się, aby potraktować najnowszą propozycję Zaprutko-Janickiej „Dwudziestolecie od kuchni” jak osobliwą retro książkę kucharską, to czemu nie? Ktoś taki będzie całkiem usatysfakcjonowany otrzymując przepis na skuteczne odczynienie uroków, aby na przykład domowy chleb wyszedł rumiany, smaczny i pożywny. Znajdzie tu niezawodny sposób na błyskawiczne ugotowanie fasoli czy grochu, a jak najdzie go ochota na modną eko-wege-przekąskę, pozna przedwojenną metodę robienia chrupiących „paluchów z mąki żytniej lub pszenicznej grubej”. Do tego autorka dokłada w pakiecie mnóstwo porad prababek na zachowanie czystości, przechowywanie pożywienia i odpowiednią żonglerkę kaloriami na wypadek niedoboru żywności.

Mniej tu tego wszystkiego niż w jej poprzedniej pracy, „Okupacja od kuchni”, która rzeczywiście w sporym stopniu była książką kucharską ze stosownymi aneksami w postaci przepisów. Jednak także „Dwudziestolecie” zaspokaja pod tym względem wszystkie oczekiwania, a po drugie – posiada mnóstwo innych atutów. Jest bowiem pozycją nie tyle na temat tego, co spożywano, ile o tym dlaczego czegoś nie jadano i czemu właściwie jadano tak niewiele. To książka traktująca o przedwojennej Polsce: biednym i głodnym kraju.

Wojna w międzywojniu

Między pierwszą a drugą wojną światową w Polsce nieustannie toczyła się inna wojna – miasta ze wsią. Całkiem dosłownie, bo w grę wchodziła tu nie tylko rozgrywka dyplomatyczna między ludowcami a obozem piłsudczykowskim, ale niepokojąco często odzywały się także karabiny – również maszynowe. Padały trupy, a przegrani trafiali do więzień i obozów.

Bieda i głód. Taka była codzienność większości mieszkańców przedwojennej wsi. Na zdjęciu grupa dzieci z Żoliborza przy prowizorycznej kuchni, na której kobieta przyrządza posiłek.

fot.NAC/ domena publiczna Bieda i głód. Taka była codzienność większości mieszkańców przedwojennej wsi. Na zdjęciu grupa dzieci z Żoliborza przy prowizorycznej kuchni, na której kobieta przyrządza posiłek.

Może brzmi to jak gruba przesada, ale nią nie jest. Zaprutko-Janicka przytacza przykład rozruchów, do jakich doszło w Krakowie 23 marca 1936 roku: Podburzony odezwami wiecowymi tłum około 5000 osób ruszył w kierunku śródmieścia. Na ulicy Basztowej demonstrantów zatrzymał kordon uzbrojonych policjantów. Tak naprawdę nie wiadomo, z której strony padły pierwsze strzałypisze autorka, nieco dalej podając liczbę ofiar: 8 zabitych, 25 rannych, w tym 14 z ranami postrzałowymi.

Komentarze (5)

  1. Jarosław Odpowiedz

    Ten artykuł śmierdzi komunistyczną propagandą! Tak się składa, że mam autentyczne pamiętniki mojego dziadka, chłopa przedwojennego! Opisuje zupełnie inną rzeczywistość! Dość powiedzieć, że poziom życia był w Polsce dużo wyższy niż w wielu krajach Europy (np. Finlandia)! Gdyby nie ta II Wojna ech…

    • Anonim Odpowiedz

      @Jarosław To nie jest komunistyczna propaganda, tylko prawda. Moja rodzina (z poznańskiego) pamięta II RP, gdzie momentami chleb z masłem to był rarytas a bezrobocie potworne i nie są odosobnieni w ocenie ogólnej tandetności tamtej Polski. W II RP żyło się bardzo nędznie. To był kraj pogrążony w stagnacji gospodarczej i notorycznej biedzie, po 1926 r. kierowany przez nieudolną, piłsudczykowską juntę wojskową. Nieudolność owa przejawiała się na wiele sposobów.
      Np. obłędna polityka monetarna (w imię mocarstwowych iluzji nadmiernie silną walutą niszczono konkurencyjność polskiego eksportu) powodowała, że w Polskę kryzys 1929 r. uderzył szczególnie mocno i trzymał długo. Połowa budżetu szła głównie na utrzymanie nieefektywnej biurokracji malowanego wojska, wysokie podatki, uznaniowe stosowanie szykan przez urzędy utrudniały działalność gospodarczą, a liczne monopole (jak zapałczany czy solny) łupiły i tak biedną ludność (stąd opowieści o dzieleniu zapałek na czworo – były drogie). Zniszczenie instytucji demokratycznych skutkowało rozkwitem korupcji i kumoterstwa w wykonaniu bezkarnej sanacyjnej sitwy legionowej i ich protegowanych. Prasa była cenzurowana, za wychylenie się krytyką groziło pobicie/zamordowanie przez nieznanych sprawców lub wylądowanie w obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej, gdzie zasłużony towarzysz legionowy Kostek-Biernacki ochoczo implementował najlepsze wzorce z ZSRR i III Rzeszy. Zapewne inspiracja tymi przodującymi krajami towarzyszyła sanacji w pompowaniu kultu jednostki Piłsudskiego do rozmiarów iście obłędnych. Na domiar złego, zaczęto prześladować mniejszości etniczne (w tym kontekście Wołyń czy witanie w 1939 r. wojsk niemieckich jak wyzwolicieli nie powinny dziwić). Często stosowaną praktyką było strzelanie do demonstracji ulicznych z ostrej amunicji.
      W niektórych dziedzinach następował nawet regres: zużycie nawozów sztucznych czy mechanizacja rolnictwa. Na tle innych krajów zniszczonych wojną, ekonomiczny ,,dynamizm” II RP był słaby – Polska rozwijała się wolniej niż reszta świata i Gdynie czy inne COPy niewiele w tym obrazie zmieniają (swoją drogą, Gdynię zaczęto budować jeszcze przed dojściem sanacji do władzy). System polityczny ewoluował dość wyraźnie w kierunku włoskiego faszyzmu, z Rydzem-Śmigłym jako „duce”, który – podobnie jak jego włoski pierwowzór – prowadził politykę mocarstwowej błazenady – bez posiadania odpowiedniej siły (co w jednym i drugim przypadku skończyło się tragicznie).

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Jarosławie, to nie artykuł, ale recenzja książki… Jeśli chce Pan skonfrontować to, co znalazło się w tekście zachęcam do lektury „Dwudziestolecia od kuchni”, która na końcu zawiera również szczegółowy wykaz źródeł, na których oparła się Autorka. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.