Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Lech Wałęsa otwarcie mieszał swoich współpracowników z błotem. Co mówił w 1995 roku o Kaczyńskich, a co o Olszewskim?

Lech Wałęsa (fot. Piotr Drabik, lic. CCA 2.0)

fot.Piotr Drabik, lic. CCA 2.0 Lech Wałęsa (fot. Piotr Drabik, lic. CCA 2.0)

„Jeśli był to plan do wykonania, to został zrealizowany doskonale. Polityków, którym prezydent Wałęsa powierzał rządzenie krajem, rzeczywiście traktował bez śladu przywiązania czy zbędnej czułostkowości” – podkreśla historyczka, Lidia Zyblikiewicz.

„Zderzaki”. W ten sposób Lech Wałęsa określił ludzi, którzy – jego zdaniem – mogą, a nawet powinni podlegać wymianie w trakcie gry politycznej. Przewodniczący „Solidarności” użył tego określenia w wywiadzie dla „Newsweeka” w listopadzie 1990 roku:

Oczekuję, że przynajmniej trzech premierów i trzy rządy padną w ciągu następnych pięciu lat. Premierzy będą jak zderzaki w samochodzikach w lunaparku.

Rzeczywiście, jeśli był to plan do wykonania, to został zrealizowany doskonale. W trakcie prezydentury Wałęsy mieliśmy pięciu premierów i co najmniej tyleż rządów, nie licząc zmian poszczególnych ministrów. A polityków, którym prezydent powierzał rządzenie krajem, rzeczywiście traktował bez śladu przywiązania czy zbędnej czułostkowości.

„Nie miałem pierwszej ligi, to musiałem wziąć z trzeciej”. Jan Krzysztof Bielecki

W październiku 1995 roku, tuż przed przegraniem wyborów prezydenckich z Aleksandrem Kwaśniewskim, rozmawiał o dotychczasowych współpracownikach z dziennikarzami „Gazety Wyborczej”. Wypowiedział się m.in. na temat premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego:

Dlatego, że nie miałem pierwszej ligi, musiałem wziąć z trzeciej. Później nie wytrzymał kondycyjnie. Jeszcze można było pociągnąć (…), a on uciekł za granicę.

O swoim zaufanym rzeczniku prasowym, który o dymisji dowiedział się z prasy, powiedział: „Bardzo poczciwy człowiek, ale nie nadawał się na walkę. Jak był spokój, to go trzymałem”.

Jan Krzysztof Bielecki (fot. Michał Koziczyński, lic. CCA-SA 3.0)

fot.Michał Koziczyński, lic. CCA-SA 3.0 Jan Krzysztof Bielecki (fot. Michał Koziczyński, lic. CCA-SA 3.0)

„Największa moja pomyłka życiowa”. Jan Olszewski

Premier Jan Olszewski oceniony został przez prezydenta znacznie ostrzej: „Największa moja pomyłka życiowa to był Jan Olszewski. (…) Nikt więcej głupstw nie narobił”. A niegdyś bliscy współpracownicy, bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy, jak zapisali się w pamięci prezydenta?

Byłem po wojnie z Mazowieckim, a więc musiałem mieć ludków typu Kaczyńscy. Wiedziałem, że to są finezyjni ludzie do burzenia, zrobić to nic nie potrafią, ale burzyć będą. I burzyli maksymalnie. (…) Kaczyńscy to są ludzie podwójnie mali.

Jeśli oceny Wałęsy odnoszące się do osób, które niegdyś publicznie chwalił i którym rzekomo ufał, są prawdziwe, to trzeba przyznać, że prezydent albo wyjątkowo nietrafnie oceniał ludzi, albo też miał wybitny talent do wydobywania z nich najgorszych cech osobowościowych. Ani jedno, ani drugie nie jest zaletą u męża stanu.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Pozycja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, podział akapitów oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst poddano podstawowej obróbce redakcyjnej.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.