Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy Mikołaj Kopernik był Polakiem?

Mikołaj Kopernik. Fragment obrazu z kościoła św. Janów w Toruniu.

Mikołaj Kopernik. Fragment obrazu z kościoła św. Janów w Toruniu.

Znany powszechnie dwuwiersz zapewnia, że Mikołaja Kopernika – który „wstrzymał słońce” i „ruszył ziemię” – wydało rzecz jasna „polskie plemię”. Czy tak było naprawdę?

Popularne powiedzenie pochodzi z opublikowanego w 1828 roku we Lwowie drugiego tomu Przekładów i ulotnych wierszy Jana Nepomucena Kamińskiego (1777–1855) – poety przeciętnego, dość nieudolnie naśladującego wielkich romantyków swej epoki, zasłużonego za to organizatora lwowskiego życia teatralnego, tłumacza i publicysty.

W znajdującym się w tym zbiorze dwuwierszu Kopernik wyrażona jest myśl prosta:

Polskie wydało go plemię
Wstrzymał słońce, ruszył ziemię.

Problem z innej epoki

Narodowość wielkiego astronoma była długo przedmiotem sporów polsko-niemieckich, prowadzonych często w oderwaniu od realiów epoki, w której żył i działał Kopernik.

Wydaje się, że problemu tego nie da się rozstrzygnąć, posługując się dzisiejszymi kategoriami przynależności narodowej. Nie ulega wątpliwości, że Kopernik wychowywał się w niemieckojęzycznym środowisku patrycjatu Torunia, dokąd jego ojciec przybył z Krakowa.

Mikołaj Kopernik. Niedatowany portret astronoma.

Mikołaj Kopernik. Niedatowany portret astronoma.

Kopernikowie, wywodzący się ze Śląska (badacze często wskazują na dzisiejszą wieś Koperniki koło Nysy), byli rodziną od dawna osiadłą w Królestwie Polskim. Mieszczaństwo toruńskie w dobie wojny trzynastoletniej (1454–1466), która zadecydowała o przyłączeniu tzw. Prus Królewskich do Korony, opowiedziało się zdecydowanie za związkiem z Polską, a przeciw niemieckiemu z ducha i języka zakonowi krzyżackiemu.

Niemcem z pochodzenia był wuj i protektor astronoma, biskup warmiński i zaufany doradca kilku królów polskich, Łukasz Watzenrode. W niemieckojęzycznym w swej masie środowisku przebywał Kopernik w drugiej połowie swego życia, gdy osiadł na leżącej w granicach Królestwa, lecz cieszącej się szeroką autonomią jako dominium biskupie, Warmii. Nie przeszkodziło mu to organizować w latach 1520–1521 obrony należącego do biskupów warmińskich Olsztyna przed walczącymi z Polską Krzyżakami.

Naród? Sprawa drugoplanowa

Wydaje się zatem, że Kopernik jest klasycznym przykładem człowieka przełomu średniowiecza i doby nowożytnej, dla którego przynależność narodowa, najczęściej utożsamiana z językiem, była jednym z wielu – obok przynależności państwowej, stanowej, rodowej i związków z małą ojczyzną – i to bynajmniej nie najważniejszym elementem tożsamości.

Mikołaj Kopernik. Obraz z kościoła św. Janów w Toruniu.

Mikołaj Kopernik. Obraz z kościoła św. Janów w Toruniu.

Od kwestii narodowości odróżnić należy zagadnienie zasług poszczególnych krajów dla formacji intelektualnej astronoma. I tu Polska musi podzielić się chwałą z innymi krajami Europy.

Edukacja, jaką zdobył Kopernik podczas studiów na uniwersytecie krakowskim, choć obejmowała wiedzę astronomiczną, nie zaowocowałaby prawdopodobnie przełomowymi odkryciami, gdyby nie późniejsze kilkuletnie studia astronomiczne, medyczne i prawnicze na uczelniach włoskich.

Opisany językiem matematyki heliocentryczny model wszechświata Europa poznała z kolei dzięki uczonym niemieckim, którzy zdołali namówić astronoma na publikację pod koniec życia wyników jego dociekań – pierwsze wydanie O obrotach sfer niebieskich ukazało się w 1543 roku w Norymberdze.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Publikacja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, podział akapitów oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst poddano podstawowej obróbce redakcyjnej.

Przeczytaj o kulturze, polityce i niezwykłych ludziach tej epoki:

Komentarze (23)

  1. Dex Odpowiedz

    „Polskie go wydało plemie. Wstrzymał słońce, ruszył ziemię.” Łoj dana, łoj dana, Marysiu kochana. Matka Watzenrode. Wychowanek Lucasa Watzenrode. Z formalnego punktu widzenia poddany króla Polonii przez 5 lat. Gadał po niemiecku, pisał po łacinie. Prawdopodobnie języka polskiego nie znał a jeżeli znał, to na żałosnym poziomie. Dobrowolny członek stowarzyszenia studentów nacji niemieckiej. Taki z Kopernicusa był Polak jak z Kaczyńskiego jest rosyjska baletnica. A to przemycanie polskości pod kątem „formacji intelektuanej astronoma” tak jakby autor chciał Nikolausa tą polskością namaścić jest durne. To tak jakby powiedzieć, że Polska ma wkład w rewolucyjną teorię heliocentryczną bo astronom łaził w majtkach z polską metką, nie umarł przedwcześnie na przeziębienie jajec dzięki czemu zdążył spłodzić swoją wizję.

    • Robert Goluba Odpowiedz

      Wszystkie przytoczone zagadnienia przez DEXa są nie do sprawdzenia niestety… ale stety mamy pewność o wkładzie w walkę zbrojną po stronie Korony- co pozwala skreślić go z listy Niemców.

      • gisch Odpowiedz

        Problem polega na utożsamianiu krzyżaków z Niemcami – to jest dość późna idea, na szerszą skalę kreowana dopiero od czasów hegemonii pruskiej w XVIII czy bardziej XIX wieku. Mieszczanie buntujący się przeciw władzy zakonnej np. w Związku Pruskim byli w dużej mierze niemieckojęzyczni. Astronom zdecydowanie nie identyfikował się z obywatelstwem państwa Zakonu Krzyżackiego, jednak nie można też powiedzieć by polskość była dla niego jakimś zdecydowanym priorytetem. Mimo tego jednak obrona Olsztyna pozwala dość jasno stwierdzić po której stronie „barykady” się opowiedział.

        • Anonim

          Jaki problem w utożsamianiu????
          Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu NIEMIECKIEGO w Jerozolimie. Pełna nazwa. Jaka późna idea? jaki wiek XVIII czy XIX?

    • Anonim Odpowiedz

      Studenci polscy ,czescy i węgierscy na Uniwersytecie Bolońskim i Padewskim w XV i początku XVI w. zapisywali się z zasady do nacji niemieckiej, bo odrębnych nacji polskiej, czeskiej czy węgierskiej tam jeszcze nie było. Tak samo na Sorbonie w XIII i XIV w. do nacji francuskiej wpisywano studentów z Włoch i Hiszpanii. Za to na Uniwersytecie w Lipsku w XV w. funkcjonowały 4 nacje: miśnieńska, bawarska, saska i polska, czyli sami Niemcy tworzyli 3 osobne nacje.. Nacja na uniwersytetach średniowiecznych nie oznacza narodowości (języka), tylko stowarzyszenie studentów pochodzących z tego samego regionu geograficznego lub kilku sąsiednich regionów. Oczywiście to wszystko nie przesądza,że Kopernik nie był Niemcem, tylko dowodzi że argument o niemieckości wywiedziony z zapisu do nacji jest dość słaby. To że studiował za granicą jest żadnym argumentem. Czy teraz Polak wyjeżdżający na studia w ramach „Erasmusa” zmienia narodowość? Co do tego, że Kopernik „z formalnego punktu widzenia Nic nie wiadomo o tym żeby w miedzyczasie był poddanym jakiegoś innego władcy, więc poddanym Króla Polski był przez 70 lat, czyli całe życie. Trochę podziwiam twoją odwagę graniczącą z bezczelnością. Rozumiem że można Polski i Polaków nie lubić i chcieć im dokopać. Ale robić to kosztem własnej kompromitacji, epatując swoją głupotą i ujawniając swoje nieuctwo? No, no…! Argument o nieznajomości j. polskiego przez Kopernika też marny. Po prostu nic na ten temat nie wiadomo. Biorąc pod uwagę, że wsie wokoł Torunia zamieszkiwali w większości polscy chłopi, że zarządzając majątkami kapituły warmińskiej musiał jakoś porozumieć się z wieśniakami w tych majątkach i że będąc w Krakowie na studiach, musiał chcąc nie chcąc mieć dość częsty kontakt z Polakami i językiem polskim, oraz uwzględniając że przez całe życie, nawet we Fromborku musiał mieć jakieś kontakty z Polakami, poddanymi tego samego co on króla, byłoby poddany króla Polonii przez 5 lat”, to większej bredni już dawno nie czytałem. Kopernik urodził się w 1473 w Toruniu, czyli 7 lat po Pokoju Toruńskim i utworzeniu „Prus Królewskich” podlegających Królowi Polski. Umierał w 1543 jako kanonik warmiński, poddany Króla Polski. dziwne gdyby, nawet mimowolnie, nie nauczył się polskiego. To dowodziloby jakiegoś głębokiego upośledzenia umysłowego. A o to chyba nie posądzasz tego wybitnego „niemieckiego” uczonego? I jeszcze jedno: moja matka oraz jej brat (mój wuj) też noszą niemieckie nazwisko, bo ich (i moi) przodkowie przybyli z Niemiec (bawaria) na poczatku XIX w. Czy jestem przez to Niemcem? Nic mi o tym nie wiadomo

    • Anonim Odpowiedz

      Coś mi się niechcący skasowało w środku komentarza, dlatego wstawiam go jeszcze raz w poprawionej wersji. Studenci polscy ,czescy i węgierscy na Uniwersytecie Bolońskim i Padewskim w XV i początku XVI w. zapisywali się z zasady do nacji niemieckiej, bo odrębnych nacji polskiej, czeskiej czy węgierskiej tam jeszcze nie było. Tak samo na Sorbonie w XIII i XIV w. do nacji francuskiej wpisywano studentów z Włoch i Hiszpanii. Za to na Uniwersytecie w Lipsku w XV w. funkcjonowały 4 nacje: miśnieńska, bawarska, saska i polska, czyli sami Niemcy tworzyli 3 osobne nacje.. Nacja na uniwersytetach średniowiecznych nie oznacza narodowości (języka), tylko stowarzyszenie studentów pochodzących z tego samego regionu geograficznego lub kilku sąsiednich regionów. Oczywiście to wszystko nie przesądza,że Kopernik nie był Niemcem, tylko dowodzi że argument o niemieckości wywiedziony z zapisu do nacji jest dość słaby. To że studiował za granicą jest żadnym argumentem. Czy teraz Polak wyjeżdżający na studia w ramach „Erasmusa” zmienia narodowość? Co do tego, że Kopernik „z formalnego punktu widzenia był poddanym Króla Polski przez 5 lat” to większej bredni dawno nie czytałem. Kopernik urodził się w 1473 jako poddany polskiego króla w toruniu będacym miastem królewskim od 7 lat (Pokój Toruński) a umierał w 1543 jako kanonik warmiński, też poddany polskiego króla. Nic nie wiadomo o tym żeby w miedzyczasie był poddanym jakiegoś innego władcy, więc poddanym Króla Polski był przez 70 lat, czyli całe życie. Trochę podziwiam twoją odwagę graniczącą z bezczelnością. Rozumiem że można Polski i Polaków nie lubić i chcieć im dokopać. Ale robić to kosztem własnej kompromitacji, epatując swoją głupotą i ujawniając swoje nieuctwo? No, no…! Argument o nieznajomości j. polskiego przez Kopernika też marny. Po prostu nic na ten temat nie wiadomo. Biorąc pod uwagę, że wsie wokoł Torunia zamieszkiwali w większości polscy chłopi, że zarządzając majątkami kapituły warmińskiej musiał jakoś porozumieć się z wieśniakami w tych majątkach i że będąc w Krakowie na studiach, musiał chcąc nie chcąc mieć dość częsty kontakt z Polakami i językiem polskim, oraz uwzględniając że przez całe życie, nawet we Fromborku musiał mieć jakieś kontakty z Polakami, poddanymi tego samego co on króla, byłoby poddany króla Polonii przez 5 lat”, to większej bredni już dawno nie czytałem. Kopernik urodził się w 1473 w Toruniu, czyli 7 lat po Pokoju Toruńskim i utworzeniu „Prus Królewskich” podlegających Królowi Polski. Umierał w 1543 jako kanonik warmiński, poddany Króla Polski. dziwne gdyby, nawet mimowolnie, nie nauczył się polskiego. To dowodziloby jakiegoś głębokiego upośledzenia umysłowego. A o to chyba nie posądzasz tego wybitnego „niemieckiego” uczonego? I jeszcze jedno: moja matka oraz jej brat (mój wuj) też noszą niemieckie nazwisko, bo ich (i moi) przodkowie przybyli z Niemiec (bawaria) na poczatku XIX w. Czy jestem przez to Niemcem? Nic mi o tym nie wiadomo

    • Anonim Odpowiedz

      Coś mi się niechcący poprzestawiało w środku komentarza, dlatego wstawiam go jeszcze raz w poprawionej wersji. Studenci polscy ,czescy i węgierscy na Uniwersytecie Bolońskim i Padewskim w XV i początku XVI w. zapisywali się z zasady do nacji niemieckiej, bo odrębnych nacji polskiej, czeskiej czy węgierskiej tam jeszcze nie było. Tak samo na Sorbonie w XIII i XIV w. do nacji francuskiej wpisywano studentów z Włoch i Hiszpanii. Za to na Uniwersytecie w Lipsku w XV w. funkcjonowały 4 nacje: miśnieńska, bawarska, saska i polska, czyli sami Niemcy tworzyli 3 osobne nacje.. Nacja na uniwersytetach średniowiecznych nie oznacza narodowości (języka), tylko stowarzyszenie studentów pochodzących z tego samego regionu geograficznego lub kilku sąsiednich regionów. Oczywiście to wszystko nie przesądza,że Kopernik nie był Niemcem, tylko dowodzi że argument o niemieckości wywiedziony z zapisu do nacji jest dość słaby. To że studiował za granicą jest żadnym argumentem. Czy teraz Polak wyjeżdżający na studia w ramach „Erasmusa” zmienia narodowość? Co do tego że Kopernik „z formalnego punktu widzenia był poddanym króla Polonii przez 5 lat”, to większej bredni już dawno nie czytałem. Kopernik urodził się w 1473 w Toruniu, czyli 7 lat po Pokoju Toruńskim i utworzeniu „Prus Królewskich” podlegających Królowi Polski. Umierał w 1543 jako kanonik warmiński. Nic nie wiadomo o tym żeby w miedzyczasie był poddanym jakiegoś innego władcy, więc poddanym Króla Polski był przez 70 lat, czyli całe życie. Trochę podziwiam twoją odwagę graniczącą z bezczelnością. Rozumiem że można Polski i Polaków nie lubić i chcieć im dokopać. Ale robić to kosztem własnej kompromitacji, epatując swoją głupotą i ujawniając swoje nieuctwo? No, no…! Argument o nieznajomości j. polskiego przez Kopernika też marny. Po prostu nic na ten temat nie wiadomo. Biorąc pod uwagę, że wsie wokoł Torunia zamieszkiwali w większości polscy chłopi, że zarządzając majątkami kapituły warmińskiej musiał jakoś porozumieć się z wieśniakami w tych majątkach i że będąc w Krakowie na studiach, musiał chcąc nie chcąc mieć dość częsty kontakt z Polakami i językiem polskim, oraz uwzględniając że przez całe życie, nawet we Fromborku musiał mieć jakieś kontakty z Polakami, poddanymi tego samego co on króla, byłoby. dziwne gdyby, nawet mimowolnie, nie nauczył się polskiego. To dowodziloby jakiegoś głębokiego upośledzenia umysłowego. A o to chyba nie posądzasz tego wybitnego „niemieckiego” uczonego? I jeszcze jedno: moja matka oraz jej brat (mój wuj) też noszą niemieckie nazwisko, bo ich (i moi) przodkowie przybyli z Niemiec (bawaria) na poczatku XIX w. Czy jestem przez to Niemcem? Nic mi o tym nie wiadomo

  2. Jacek Kasz Odpowiedz

    Matka Kopernika była Niemką, ale ojciec był Polakiem, więc Kopernik był Polakiem. Podobnie ojciec Chopina był Francuzem, ale matka była Polką, więc Chopin był Polakiem.

  3. alus Odpowiedz

    Wit Swtosz był według dzisiejszych kryteriów Czechem, a Zawisza Czarny … Niemcem (tak.. obawiam się, że nie znał nawet polskiego). Stefan Batory słabo mówił po polsku (o ile mówił), August II Mocny nie znał polskiego, Miłosz czuł się Litwinem, Róża Luksemburg była Niemką, Dybala Argentyńczykiem, Joseph Conrad z kolei Polakiem się czuł ale cały świat uważa go za Anglika… Ma to jakieś znaczenie?

    • anonimowy dziadek Odpowiedz

      Wit Stwosz to akurat był Niemcem, a konkretnie Szwabem… Tak też jego syna nazywano w źródłach krakowskich – Mathias Schwob.

    • Jan131 Odpowiedz

      W przypadku Batorego ma znaczenie. Batory nie był Polakiem . Był synem wojewody siedmiogrodzkiego Stefana Batorego i Katarzyny Telegdi, księciem SIedmiogrodu, August II Mocny nie był Polakiem, był wg dzisiejszych kryteriów Niemcem. Róża Luxemburg urodziła się w Królestwie Polskim ( królem car rosyjski) ,w rodzinie żydowskiej, w 1898 r przez małżeństwo została obywatelką Niemiec.

  4. Ewa Odpowiedz

    Był, po prostu, torunianinem. Kiedyś ważniejsza była przynależność do tej „małej ojczyzny „. Byli gdańszczanie, lubeczanie, itd itd

  5. sd Odpowiedz

    Był człowiekiem umiejącym pisać, czytać i logicznie rozumować. Mieszkał na terytorium Polski i był poddanym króla Polskiego, więc był Polakiem. Etnicznie prawdopodobnie był pochodzenia germańskiego .Lepsze zrozumienie jakim był Germanem z pochodzenia przyniosłoby przytoczenie jego oryginalnych listów, które wysyłał do członków rodziny. Czy pisał W Hochsdeutsch, Alemańskim, dolnoniemieckim, bawarskim itd.

  6. Krzysztof Wysocki Odpowiedz

    Ewa ma rację: w tamtych czasach nie było patriotyzmu państwowego w dzisiejszym znaczeniu. Kopernik sam siebie nazywał torunianinem (torinensis). Swoje epokowe dzieło astronomiczne podpisał swoim imieniem i nazwiskiem dodając właśnie przydomek torinensis. Tak więc, jeśli mówił o swoim pochodzeniu to na pewno nie twierdził, że był Niemcem czy Polakiem, a torunianinem w służbie u króla polskiego.

  7. Anonim Odpowiedz

    Jakże ta polskość przedstawia się w świetle dokumentów historycznych? Tradycyjnie rozważania tego rodzaju zaczyna się od genealogji, chociaż pochodzenie a poczucie narodowe – to rzeczy zupełnie różne; w tym jednak przypadku obie znajdują się ze sobą w zgodzie. Kopernikowie pochodzili z dzisiejszego niemieckiego Górnego Śląska, ze wsi Kopernik (łac. Copernik, niem. Köppernig), której nazwę utworzono ze słowa Kopper, oznaczającego miedź w języku dolnoniemieckich kolonistów. W istocie, w pobliżu znajdowały się kopalnie miedzi. Już w XIV wieku Kopernikowie zawędrowali do Krakowa, a potem i do Torunia. Pisali się zawsze przez dwa p (Coppernik, Koppernik, Koppernig, Koppirnik, Koppirnick i t. d.). Jest oczywiście wątpliwe, czy wszyscy należeli do tego samego rodu. Bądź co bądź, dwukrotnie napotykamy wśród śląskich Koperników imię Stanisław, co wskazywałoby przynajmniej na jakieś związki z rodzinami polskiemi. Co się tyczy matki astronoma, to pochodzenie głośnego rodu patrycjuszów toruńskich Watzenrode’ów, z którego się wywodziła, nie jest bezspornie ustalone (Dolny Śląsk albo Westfalja).

    Dla sprawy narodowości Kopernika istotniejsze są jego aktualne stosunki rodzinne, środowisko jego przyjaciół i znajomych. Otóż środowisko to ma charakter wybitnie wielkomieszczański i niemiecki zarazem. Jedyna wątpliwa koligacja z Polakami została nawiązana w ten sposób, że jakaś Watzenrodówna, krewna matki astronoma, wyszła za Macieja Konopackiego, podkomorzego chełmińskiego. Prawnuka tegoż podkomorzego, młodego Rafała Konopackiego, protegował astronom na schyłku swojego życia do kapituły warmińskiej. Najbliższymi krewnymi Mikołaja Kopernika byli von Allenowie – jego cioteczne rodzeństwo. Kiedy zaś niewiele młodsza od niego Kordula von Allen wyszła za bogacza gdańskiego Reinholda Feltstette, utrzymywał z nimi bliskie i widocznie serdeczne stosunki, bo po śmierci Reinholda został opiekunem jego dzieci. Siostra Kopernika, Katarzyna, wyszła za kupca krakowskiego Bartela (Bartłomieja) Gertnera. Potomstwo Katarzyny, zarówno jak i Korduli Feltstette, wchodziło w związki małżeńskie wyłącznie wśród mieszczaństwa pruskiego. Po śmierci Kopernika dziedziczyli więc jego niewielki majątek: Möllerowie ze Starogardu, Loitschowie z Gdańska, Stulpawitzowie z Królewca. Nieliczni przyjaciele astronoma zaliczali się naogół do tego samego środowiska klasowego i narodowego. Najserdeczniejszy z nich – to kanonik a potem biskup Tiedemann Giese, z gdańskiej rodziny, co wydała potem znaną faworytę Zygmunta Augusta. Giese, podobnie jak i Kopernik, sympatyzował z reformacją. Obaj przyjaźnili się z głośnym heretykiem Aleksandrem Scultetim, również członkiem kapituły warmińskiej, który w roku 1539 został proskrybowany przez króla Zygmunta i schronił się do Rzymu. O Scultetim Kopernik miał się wyrazić, że stawia go wyżej od wszystkich innych prałatów i kanoników warmińskich.

    Te sympatje musiały osłabić pierwotny niewątpliwy polonofilizm Kopernika. Podczas gdy w latach jego młodości prebendy warmińskie były rezerwowane wyłącznie dla pruskich patrycjuszów, teraz król dążył do obsadzenia ich Polakami. Pierwszym niewątpliwie Polakiem w kapitule warmińskiej był Paweł Płotowski, człowiek zupełnie obcy temu środowisku i – nawet po nominacji – rzadko widywany we Frauenburgu. Otóż on właśnie zapoczątkował akcję przeciw Kopernikowi, która zatruła ostatnie lata życia wielkiego astronoma. Oskarżenia jego dotyczyły z jednej strony gospodyni i kochanki Kopernika, Anny Schilling, córki znakomitego artysty-medaljera Macieja Schillinga, z drugiej zaś strony – Aleksandra Scultetiego. Dalszą akcję przeciw Annie i Scultetiemu poprowadzili dwaj spolonizowani gdańszczanie: Dantyszek i Hozjusz. Zmuszono Kopernika do rozstania się z dawną kochanką i z sedecznym przyjacielem. Również inny przyjaciel Kopernika, Jan von Werden, starosta nauburski, nie cieszył się sympatją Dantyszka i Hozjusza. To wszystko odsuwało Kopernika od Polaków, a zbliżało go do partji autonomistów pruskich w łonie kapituły.

    Z powyższego nie należy jednak wnosić o jakimś nacjonaliźmie niemieckim astronoma, jak to sugerują niektórzy niemieccy biografowie. Do przyjaciół Kopernika zaliczali się przecież także uczeni krakowscy, wśród nich zwłaszcza Bernard Wapowski i Marcin Biem. Ponadto mamy dowody nietylko lojalności Kopernika wobec korony polskiej, lecz nawet pewnej troski o dobro Rzeczypospolitej. Ważną rolę musiały przy tem odegrać czteroletnie studja w Akademji Jagiellońskiej, o której miał wspominać potem z wdzięcznością. Odbył je we wczesnej młodości, w okresie ostatecznego kształtowania się charakteru i zamiłowań. Wreszcie doniosły wpływ na orjentację polityczną Kopernika wywarł jego wuj biskup Łukasz Watzenrode. Postać to wspaniała, indywidualność niepospolita, typ księcia kościoła, zarazem światłego humanisty i przebiegłego polityka. Zdobywszy warmińską stolicę biskupią wbrew woli Kazimierza Jagiellończyka – a było to po gnieźnieńskiem i krakowskiem – najbogatsze biskupstwo w Polsce, uprzywilejowane ponadto przez daleko idącą autonomję polityczną – Łukasz popadł w konflikt z królem, zakończony dopiero śmiercią Kazimierza. W polityce swojej Watzenrode dążył z jednej strony do zachowania autonomji warmińskiej w stosunku do korony polskiej, z drugiej – do unieszkodliwienia Zakonu, który nieustannie zagrażał zagarnięciem Warmji pod swoją władzę. Niebezpieczeństwo krzyżackie było bliższe i Łukasz stał się najwierniejszym wasalem i sprzymierzeńcem następców Kazimierza: Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta. On to wraz z Kallimachem był autorem projektu wysiedlenia Krzyżaków na Podole. Przez swój polonofilizm zraził sobie stany pruskie, a zwłaszcza mieszczan.

    Kopernik, wprowadzony przez wuja do kapituły warmińskiej wraz z bratem, Andrzejem, został wciągnięty w krąg polityki warmińsko – kościelnej. Węzeł tej polityki stanowiła kwestja krzyżacka. Jeszcze ojciec astronoma, a także dziad, Łukasz Watzenrode starszy, odegrali ważną rolę w wyzwoleniu Prus spod władzy krzyżackich oligarchów. Motorem ich postępowania były interesy klasowe patrycjatu miejskiego. Natomiast biskup Watzenrode i jego sekretarz Mikołaj Kopernik mieli na widoku niezależność warmińskiej korporacji kościelnej, stanowiącej zresztą domenę przywilejów tegoż patrycjatu. W żadnym razie nie można mówić o jakiejś narodowej ich antypatji względem Zakonu – jak to zdarzało się wielu biografom polskim. Przykładem może być Łukasz Watzenrode starszy, który wprawdzie łożył wielkie sumy na powstanie przeciwkrzyżackie, a nawet sam walczył pod Malborkiem i Łasinem, ale już w kilka lat po inkorporacji Prus, gdy przywileje mieszczan zostały naruszone, wystosował do Kazimierza Jagiellończyka – oczywiście po niemiecku – zuchwały list, grożący oderwaniem Prus od korony polskiej. Buntowniczą postawę wobec Zygmunta I zajął także brat astronoma, Andrzej, przeciwstawiający się ingerencji króla w sprawy elekcji biskupów warmińskich.

    Najcenniejsze wskazówki do określenia narodowego poczucia Kopernika dają nam jego własne pisma i notatki. Przedewszystkiem trzeba zaważyć, że pozostawił on kilka listów i memorjałów oraz sporo zapisek, skreślonych własnoręcznie po niemiecku – natomiast ani jednego słowa po polsku. Należy także wziąć pod uwagę używaną przez niego pisownię nazwiska. Była ona nieco chwiejna. W młodości astronom podpisywał się Coppernic albo Coppernicus, na dwóch dokumentach – Coppernick, a czasami nawet wymowa zdawała się wpadać w górnoniemieckie Kupfer – jak w greckim podpisie z roku 1512: Kopfernikos, lub w podpisie na nieodstępnym podręczniku lekarskimi Copphernicus. Z czasem zwyciężyła pisownia Coppernic, ale w kilku listach z ostatnich lat życia – mianowicie do Dantyszka i do ks. Albrechta pruskiego – astronom podpisał się złacińska Copernicus a raz nawet spolska: Copernic. Zresztą zdarzało mu się w łacińskich dokumentach pisać swoje nazwisko bez deklinacji, tak jak to ma miejsce w języku niemieckim, np.: „per me Nicolaum Coppernic” – zamiast „per me Nicolaum Coppernicum”. Brat astronoma, Andrzej, podpisywał się: Coppernick albo Coppernigk.

    Zupełnie jasny wyraz swego pruskiego patrjotyzmu (nie potrzebuję chyba dodać, że „pruski” znaczyło wtedy coś zupełnie innego niż dzisiaj) dał Kopernik w ostatniej, łacińskiej redakcji swej rozprawy o monecie. Opisał tam szczegółowo historję monety pruskiej i jej stopniowego upadku. Bitwa tannenberska znaczy dla niego smutną datę klęski Prus, od której „upadek państwa coraz widoczniej na monecie zaczął się okazywać”., Dalej zaś pisał: „Na tę niezmierną klęskę pruskiej rzeczypospolitej ci, których to dotyczy, patrzą się obojętnie i pozwalają, aby najmilsza im ojczyzna, dla której nietylko po Bogu największe mają obowiązki, ale i życie poświęcić powinni – z każdym dniem więcej i więcej przez ich gnuśną opieszałość chyliła się do żałosnego upadku”.

    „Ojczyzna” w rozprawie Kopernika jest jednak pojęta dość specyficznie. Wielki astronom patrzył na zjawiska ekonomiczne – niewątpliwie bezwiednie – przez pryzmat interesów częściowo mieszczaństwa, głównie jednak – możnowładztwa, a mianowicie wyższego kleru, do którego się zaliczał. Wystąpił nawet z ostrą krytyką polityki menniczej miast i żądał odebrania im prawa bicia monety. Natomiast chłopów i „biednych ludzi” potraktował krótką i niezbyt przekonywającą wzmianką. Że „ojczyzną” nazywał Prusy – o tem świadczy także jego uwaga przy notatce, zrobionej 23 kwietnia 1517 roku: „W dzień św. Wojciecha (S. Adalberti), ojca i apostoła ojczyzny.”

    Jaki wniosek wyciągnąć z przytoczonych faktów? Ten przedewszystkiem: nie należy twierdzić, że Kopernik był rodowitym Polakiem, jeszcze mniej zaś wolno „propagować” to twierdzenie zagranicą, która zna przeczące temu dokumenty chociażby ze źródłowych publikacyj niemieckich. (NB. wiele z tych dokumentów nie zostało ogłoszonych przez żadne wydawnictwo polskie.) Tego rodzaju propaganda nie wystawiłaby wcale wysokiego świadectwa kulturze polskiej.

    Czy wobec tego Niemcy mają prawo ogłaszać go światu za swego rodaka z krwi i kości? Spewnością – nie. Toteż ci z nich, którzy są dobrze poinformowani i niezaślepieni szowinizmem narodowym, zachowują rezerwę w rozstrzyganiu kwestji narodowości wielkiego astronoma.

    Kim więc był Kopernik? Patrjotą pruskim, lojalnym obywatelem polskim, z pochodzenia niemieckojęzycznym mieszczaninem toruńskim. Jako człowiek średniowiecza nie odczuwał potrzeby bliższego określenia swej narodowości. Związany był raczej z polonofilską częścią patrycjatu pruskiego (np. Giese’owie, Ferberowie, Allenowie, Watzenrodowie), ale rygoryzm katolicki Dantyszków i Hozjuszów oraz intrygi Płotowskich oziębiły niewątpliwie jego stosunek do Polaków. Rodzina jego uległa wkrótce częściowej polonizacji (jak np. brat cioteczny – Łukasz von Allen – Mełdzyński). Ponadto jednak był Kopernik kosmopolitą – i to podwójnym: jako duchowny katolicki i jako, uczony. Z pewnością nie przykładał wielkiego znaczenia do „języka pospolitego”, którym się czasami posługiwał. Kiedy mówił lub pisał o sprawach ważnych – używał języka Wergiljusza i Cycerona. „Pospólstwem” gardził i bał się go. Samotnie, w otoczeniu kilku zaledwie przyjaciół, szedł przez życie. Przy dźwiękach lutni – czy z pędzlem albo z cyrklem w ręku – unosił się w sferach pitagorejskiej harmonji. I chociaż tyle spraw znajdowało oddźwięk w jego umyśle, odpowiadały mu one swoją nie – ludzką, lecz abstrakcyjną formą – platońską ideją, pitagorejską liczbą. Wiele spraw potocznych, które zbliżają ku sobie ludzi, nie istniało dla niego. Może dlatego poczęści był i jest dla nas daleki, a dla zwolenników nowoczesnych kwestjonarjuszy – niepochwytny.

  8. Karol Komorowski Odpowiedz

    Ojciec Mikołaja Koppernika wywodził sie z Górnego Ślaska ,wies Koperniki. Matka Mikołaja wywodzi sie z Westfalii. Oboje rodziców to narodowosc niemiecka .W takim razie Mikołaj jest Polakiem jak Chińczyk Eskimosem.

  9. Karol Komorowski Odpowiedz

    Jakże ta polskość przedstawia się w świetle dokumentów historycznych? Tradycyjnie rozważania tego rodzaju zaczyna się od genealogji, chociaż pochodzenie a poczucie narodowe – to rzeczy zupełnie różne; w tym jednak przypadku obie znajdują się ze sobą w zgodzie. Kopernikowie pochodzili z dzisiejszego niemieckiego Górnego Śląska, ze wsi Kopernik (łac. Copernik, niem. Köppernig), której nazwę utworzono ze słowa Kopper, oznaczającego miedź w języku dolnoniemieckich kolonistów. W istocie, w pobliżu znajdowały się kopalnie miedzi. Już w XIV wieku Kopernikowie zawędrowali do Krakowa, a potem i do Torunia. Pisali się zawsze przez dwa p (Coppernik, Koppernik, Koppernig, Koppirnik, Koppirnick i t. d.). Jest oczywiście wątpliwe, czy wszyscy należeli do tego samego rodu. Bądź co bądź, dwukrotnie napotykamy wśród śląskich Koperników imię Stanisław, co wskazywałoby przynajmniej na jakieś związki z rodzinami polskiemi. Co się tyczy matki astronoma, to pochodzenie głośnego rodu patrycjuszów toruńskich Watzenrode’ów, z którego się wywodziła, nie jest bezspornie ustalone (Dolny Śląsk albo Westfalja).

    Dla sprawy narodowości Kopernika istotniejsze są jego aktualne stosunki rodzinne, środowisko jego przyjaciół i znajomych. Otóż środowisko to ma charakter wybitnie wielkomieszczański i niemiecki zarazem. Jedyna wątpliwa koligacja z Polakami została nawiązana w ten sposób, że jakaś Watzenrodówna, krewna matki astronoma, wyszła za Macieja Konopackiego, podkomorzego chełmińskiego. Prawnuka tegoż podkomorzego, młodego Rafała Konopackiego, protegował astronom na schyłku swojego życia do kapituły warmińskiej. Najbliższymi krewnymi Mikołaja Kopernika byli von Allenowie – jego cioteczne rodzeństwo. Kiedy zaś niewiele młodsza od niego Kordula von Allen wyszła za bogacza gdańskiego Reinholda Feltstette, utrzymywał z nimi bliskie i widocznie serdeczne stosunki, bo po śmierci Reinholda został opiekunem jego dzieci. Siostra Kopernika, Katarzyna, wyszła za kupca krakowskiego Bartela (Bartłomieja) Gertnera. Potomstwo Katarzyny, zarówno jak i Korduli Feltstette, wchodziło w związki małżeńskie wyłącznie wśród mieszczaństwa pruskiego. Po śmierci Kopernika dziedziczyli więc jego niewielki majątek: Möllerowie ze Starogardu, Loitschowie z Gdańska, Stulpawitzowie z Królewca. Nieliczni przyjaciele astronoma zaliczali się naogół do tego samego środowiska klasowego i narodowego. Najserdeczniejszy z nich – to kanonik a potem biskup Tiedemann Giese, z gdańskiej rodziny, co wydała potem znaną faworytę Zygmunta Augusta. Giese, podobnie jak i Kopernik, sympatyzował z reformacją. Obaj przyjaźnili się z głośnym heretykiem Aleksandrem Scultetim, również członkiem kapituły warmińskiej, który w roku 1539 został proskrybowany przez króla Zygmunta i schronił się do Rzymu. O Scultetim Kopernik miał się wyrazić, że stawia go wyżej od wszystkich innych prałatów i kanoników warmińskich.

    Te sympatje musiały osłabić pierwotny niewątpliwy polonofilizm Kopernika. Podczas gdy w latach jego młodości prebendy warmińskie były rezerwowane wyłącznie dla pruskich patrycjuszów, teraz król dążył do obsadzenia ich Polakami. Pierwszym niewątpliwie Polakiem w kapitule warmińskiej był Paweł Płotowski, człowiek zupełnie obcy temu środowisku i – nawet po nominacji – rzadko widywany we Frauenburgu. Otóż on właśnie zapoczątkował akcję przeciw Kopernikowi, która zatruła ostatnie lata życia wielkiego astronoma. Oskarżenia jego dotyczyły z jednej strony gospodyni i kochanki Kopernika, Anny Schilling, córki znakomitego artysty-medaljera Macieja Schillinga, z drugiej zaś strony – Aleksandra Scultetiego. Dalszą akcję przeciw Annie i Scultetiemu poprowadzili dwaj spolonizowani gdańszczanie: Dantyszek i Hozjusz. Zmuszono Kopernika do rozstania się z dawną kochanką i z sedecznym przyjacielem. Również inny przyjaciel Kopernika, Jan von Werden, starosta nauburski, nie cieszył się sympatją Dantyszka i Hozjusza. To wszystko odsuwało Kopernika od Polaków, a zbliżało go do partji autonomistów pruskich w łonie kapituły.

    Z powyższego nie należy jednak wnosić o jakimś nacjonaliźmie niemieckim astronoma, jak to sugerują niektórzy niemieccy biografowie. Do przyjaciół Kopernika zaliczali się przecież także uczeni krakowscy, wśród nich zwłaszcza Bernard Wapowski i Marcin Biem. Ponadto mamy dowody nietylko lojalności Kopernika wobec korony polskiej, lecz nawet pewnej troski o dobro Rzeczypospolitej. Ważną rolę musiały przy tem odegrać czteroletnie studja w Akademji Jagiellońskiej, o której miał wspominać potem z wdzięcznością. Odbył je we wczesnej młodości, w okresie ostatecznego kształtowania się charakteru i zamiłowań. Wreszcie doniosły wpływ na orjentację polityczną Kopernika wywarł jego wuj biskup Łukasz Watzenrode. Postać to wspaniała, indywidualność niepospolita, typ księcia kościoła, zarazem światłego humanisty i przebiegłego polityka. Zdobywszy warmińską stolicę biskupią wbrew woli Kazimierza Jagiellończyka – a było to po gnieźnieńskiem i krakowskiem – najbogatsze biskupstwo w Polsce, uprzywilejowane ponadto przez daleko idącą autonomję polityczną – Łukasz popadł w konflikt z królem, zakończony dopiero śmiercią Kazimierza. W polityce swojej Watzenrode dążył z jednej strony do zachowania autonomji warmińskiej w stosunku do korony polskiej, z drugiej – do unieszkodliwienia Zakonu, który nieustannie zagrażał zagarnięciem Warmji pod swoją władzę. Niebezpieczeństwo krzyżackie było bliższe i Łukasz stał się najwierniejszym wasalem i sprzymierzeńcem następców Kazimierza: Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta. On to wraz z Kallimachem był autorem projektu wysiedlenia Krzyżaków na Podole. Przez swój polonofilizm zraził sobie stany pruskie, a zwłaszcza mieszczan.

    Kopernik, wprowadzony przez wuja do kapituły warmińskiej wraz z bratem, Andrzejem, został wciągnięty w krąg polityki warmińsko – kościelnej. Węzeł tej polityki stanowiła kwestja krzyżacka. Jeszcze ojciec astronoma, a także dziad, Łukasz Watzenrode starszy, odegrali ważną rolę w wyzwoleniu Prus spod władzy krzyżackich oligarchów. Motorem ich postępowania były interesy klasowe patrycjatu miejskiego. Natomiast biskup Watzenrode i jego sekretarz Mikołaj Kopernik mieli na widoku niezależność warmińskiej korporacji kościelnej, stanowiącej zresztą domenę przywilejów tegoż patrycjatu. W żadnym razie nie można mówić o jakiejś narodowej ich antypatji względem Zakonu – jak to zdarzało się wielu biografom polskim. Przykładem może być Łukasz Watzenrode starszy, który wprawdzie łożył wielkie sumy na powstanie przeciwkrzyżackie, a nawet sam walczył pod Malborkiem i Łasinem, ale już w kilka lat po inkorporacji Prus, gdy przywileje mieszczan zostały naruszone, wystosował do Kazimierza Jagiellończyka – oczywiście po niemiecku – zuchwały list, grożący oderwaniem Prus od korony polskiej. Buntowniczą postawę wobec Zygmunta I zajął także brat astronoma, Andrzej, przeciwstawiający się ingerencji króla w sprawy elekcji biskupów warmińskich.

    Najcenniejsze wskazówki do określenia narodowego poczucia Kopernika dają nam jego własne pisma i notatki. Przedewszystkiem trzeba zaważyć, że pozostawił on kilka listów i memorjałów oraz sporo zapisek, skreślonych własnoręcznie po niemiecku – natomiast ani jednego słowa po polsku. Należy także wziąć pod uwagę używaną przez niego pisownię nazwiska. Była ona nieco chwiejna. W młodości astronom podpisywał się Coppernic albo Coppernicus, na dwóch dokumentach – Coppernick, a czasami nawet wymowa zdawała się wpadać w górnoniemieckie Kupfer – jak w greckim podpisie z roku 1512: Kopfernikos, lub w podpisie na nieodstępnym podręczniku lekarskimi Copphernicus. Z czasem zwyciężyła pisownia Coppernic, ale w kilku listach z ostatnich lat życia – mianowicie do Dantyszka i do ks. Albrechta pruskiego – astronom podpisał się złacińska Copernicus a raz nawet spolska: Copernic. Zresztą zdarzało mu się w łacińskich dokumentach pisać swoje nazwisko bez deklinacji, tak jak to ma miejsce w języku niemieckim, np.: „per me Nicolaum Coppernic” – zamiast „per me Nicolaum Coppernicum”. Brat astronoma, Andrzej, podpisywał się: Coppernick albo Coppernigk.

    Zupełnie jasny wyraz swego pruskiego patrjotyzmu (nie potrzebuję chyba dodać, że „pruski” znaczyło wtedy coś zupełnie innego niż dzisiaj) dał Kopernik w ostatniej, łacińskiej redakcji swej rozprawy o monecie. Opisał tam szczegółowo historję monety pruskiej i jej stopniowego upadku. Bitwa tannenberska znaczy dla niego smutną datę klęski Prus, od której „upadek państwa coraz widoczniej na monecie zaczął się okazywać”., Dalej zaś pisał: „Na tę niezmierną klęskę pruskiej rzeczypospolitej ci, których to dotyczy, patrzą się obojętnie i pozwalają, aby najmilsza im ojczyzna, dla której nietylko po Bogu największe mają obowiązki, ale i życie poświęcić powinni – z każdym dniem więcej i więcej przez ich gnuśną opieszałość chyliła się do żałosnego upadku”.

    „Ojczyzna” w rozprawie Kopernika jest jednak pojęta dość specyficznie. Wielki astronom patrzył na zjawiska ekonomiczne – niewątpliwie bezwiednie – przez pryzmat interesów częściowo mieszczaństwa, głównie jednak – możnowładztwa, a mianowicie wyższego kleru, do którego się zaliczał. Wystąpił nawet z ostrą krytyką polityki menniczej miast i żądał odebrania im prawa bicia monety. Natomiast chłopów i „biednych ludzi” potraktował krótką i niezbyt przekonywającą wzmianką. Że „ojczyzną” nazywał Prusy – o tem świadczy także jego uwaga przy notatce, zrobionej 23 kwietnia 1517 roku: „W dzień św. Wojciecha (S. Adalberti), ojca i apostoła ojczyzny.”

    Jaki wniosek wyciągnąć z przytoczonych faktów? Ten przedewszystkiem: nie należy twierdzić, że Kopernik był rodowitym Polakiem, jeszcze mniej zaś wolno „propagować” to twierdzenie zagranicą, która zna przeczące temu dokumenty chociażby ze źródłowych publikacyj niemieckich. (NB. wiele z tych dokumentów nie zostało ogłoszonych przez żadne wydawnictwo polskie.) Tego rodzaju propaganda nie wystawiłaby wcale wysokiego świadectwa kulturze polskiej.

    Czy wobec tego Niemcy mają prawo ogłaszać go światu za swego rodaka z krwi i kości? z pewnością – nie. Toteż ci z nich, którzy są dobrze poinformowani i niezaślepieni szowinizmem narodowym, zachowują rezerwę w rozstrzyganiu kwestii narodowości wielkiego astronoma.

    Kim więc był Kopernik? Patriotą pruskim, lojalnym obywatelem polskim, z pochodzenia niemieckojęzycznym mieszczaninem toruńskim. Jako człowiek średniowiecza nie odczuwał potrzeby bliższego określenia swej narodowości. Związany był raczej z polonofilską częścią patrycjatu pruskiego (np. Giese’owie, Ferberowie, Allenowie, Watzenrodowie), ale rygoryzm katolicki Dantyszków i Hozjuszów oraz intrygi Płotowskich oziębiły niewątpliwie jego stosunek do Polaków. Rodzina jego uległa wkrótce częściowej polonizacji (jak np. brat cioteczny – Łukasz von Allen – Mełdzyński). Ponadto jednak był Kopernik kosmopolitą – i to podwójnym: jako duchowny katolicki i jako, uczony. Z pewnością nie przykładał wielkiego znaczenia do „języka pospolitego”, którym się czasami posługiwał. Kiedy mówił lub pisał o sprawach ważnych – używał języka Wergiljusza i Cycerona. „Pospólstwem” gardził i bał się go. Samotnie, w otoczeniu kilku zaledwie przyjaciół, szedł przez życie. Przy dźwiękach lutni – czy z pędzlem albo z cyrklem w ręku – unosił się w sferach pitagorejskiej harmonji. I chociaż tyle spraw znajdowało oddźwięk w jego umyśle, odpowiadały mu one swoją nie – ludzką, lecz abstrakcyjną formą – platońską ideją, pitagorejską liczbą. Wiele spraw potocznych, które zbliżają ku sobie ludzi, nie istniało dla niego. Może dlatego po części był i jest dla nas daleki, a dla zwolenników nowoczesnych kwestjonarjuszy – niepochwytny.

Odpowiedz na „Robert GolubaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.