Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Dlaczego Mieszko I przyjął chrzest?

Chrzest Mieszka na gnieźnieńskim graffiti z 1970 roku.

fot.domena publiczna Chrzest Mieszka na gnieźnieńskim graffiti z 1970 roku.

Kwestia nawrócenia Mieszka I nie powinna budzić żadnych wątpliwości. Kronikarze nie mogliby jej przedstawić bardziej jednoznacznie. Dlaczego więc historycy nadal szukają rozwiązań, które nie mają oparcia w faktach?

Biskup Merseburga Thietmar pisał na temat książęcej małżonki Dobrawy, że jako „wyznawczyni Chrystusa” nie była w stanie pogodzić się z faktem, iż jej małżonek jest „pogrążony w wielorakich błędach pogaństwa”. Głęboko zatroskana zastanawiała się „nad tym, w jaki sposób mogłaby go pozyskać dla swojej wiary”. Z własnej inicjatywy i z chrześcijańskim sumieniem w roli kompasu podjęła ciężką, długotrwałą pracę nad nawróceniem księcia. Wreszcie Mieszko, właśnie na skutek „ustawicznych namów swojej ukochanej małżonki”, pokajał się i pozbył „jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego”.

Równie stanowczo wypowiedział się Gall Anonim. Według jego relacji wyłącznie „za sprawą wiernej żony” władca „dostąpił łaski chrztu”. Ta sama retoryka znalazła odzwierciedlenie w pracach wszystkich kolejnych dziejopisarzy. Na dobrą sprawę w średniowiecznej Polsce po prostu nie dało się opowiedzieć o początkach chrześcijaństwa bez odwoływania się do postaci Dobrawy.

Tym trudniej zrozumieć, dlaczego w XX wieku sprawa została postawiona na głowie. Informację o wpływie Dobrawy, padającą we wszystkich dostępnych tekstach, bezceremonialnie włożono między bajki. Historycy przyjęli, że cała ta opowieść to tylko bezwartościowa legenda, bazująca na motywach literackich i niemająca nic wspólnego z prawdziwymi losami pierwszej polskiej pary książęcej. Zaczęła obowiązywać nowa wersja historii. Taka, która ludziom żyjącym w średniowieczu nawet nie przyszłaby do głowy. Zgodnie z nią decyzję o chrzcie podjął samodzielnie Mieszko i to na długo zanim po raz pierwszy zobaczył Dobrawę.

Przekaz o sprawczej roli Dobrawy w kwestii chrztu Mieszka I został włożony między bajki. Ale czy słusznie? Fragment ryciny Ksawerego Pillatego, podpisanej "Mieszko, z poganina, z pomocą żony Dubrawki, staje się krzewicielem wiary", pochodzącej z książki „Wizerunki książąt i królów polskich” z 1888 roku.

fot.domena publiczna Przekaz o sprawczej roli Dobrawy w kwestii chrztu Mieszka I został włożony między bajki. Ale czy słusznie? Fragment ryciny Ksawerego Pillatego, podpisanej „Mieszko, z poganina, z pomocą żony Dubrawki, staje się krzewicielem wiary”, pochodzącej z książki „Wizerunki książąt i królów polskich” z 1888 roku.

Według jednego wariantu, stworzonego w epoce zaborów, spopularyzowanego po II wojnie światowej i wciąż powtarzanego w szkołach, Mieszko przyjął chrzest, ponieważ obawiał się niemieckiej ekspansji na wschód. Zrobił to wprawdzie pod przymusem, zarazem jednak wykazał się typowo polskim sprytem. Niemcom obiecał, że porzuci bożki, ale o przysłanie misji chrystianizacyjnej (a w tym samym pakiecie – także żony) poprosił Czechów, aby w efekcie pozostać niezależnym od potężnego zachodniego sąsiada.

Ten wywód miał jeszcze do niedawna niezaprzeczalny urok. Doskonale przemawiał do wyobraźni ludzi, którzy żywo pamiętali hitlerowską okupację i ostatni epizod niemieckiego „parcia na wschód”. Prawda jest jednak taka, że nijak nie pasuje on do sytuacji panującej u zarania polskiej państwowości.

Mieszko przed 965 rokiem utrzymywał bardzo wątłe stosunki z Niemcami. Nie przegrał żadnej wojny z nimi (jak dawniej podejrzewano), nie miał powodów, by spodziewać się rychłej inwazji, ani nie został zmuszony do zawarcia hańbiącego układu, obejmującego zobowiązanie do szybkiego chrztu.

Także czeski fortel to zupełna bzdura. Mieszko nie mógł przyjąć religii za pośrednictwem południowego sąsiada, bo Przemyślidzi w tych czasach nie dysponowali własnym biskupstwem ani organizacją kościelną. W sprawach religii podlegali ściśle Bawarczykom i biskupowi Ratyzbony. Gdyby więc polski książę rzeczywiście obawiał się chrztu z rąk Niemców, to tym sposobem co najwyżej zamieniłby dżumę na cholerę. W miejsce jednego niemieckiego misjonarza podstawiono by innego.

Druga interpretacja zakłada, że Mieszko był władcą wyjątkowo dalekowzrocznym. Ledwie zasiadł na tronie, a już zrozumiał, że rola pogaństwa jest skończona. Wiedział, że chrześcijaństwo podniesie jego własny prestiż, pozwoli mu scementować władzę dynastii (bo przecież ze zwykłego wodza przeistoczy się w pomazańca Bożego!), a w przyszłości zabezpieczy państwo przed zakusami sąsiadów.

Patrząc na sprawę z perspektywy tysiąca lat, można śmiało stwierdzić, że chrystianizacja rzeczywiście prowadziła do każdego z tych skutków. Tyle tylko, że Mieszko nie mógł zdawać sobie z tego sprawy. Nie był przecież jasnowidzem.

Czy Mieszko był tak dalekowzroczny, by widzieć efekty chrztu na całą dalszą historię państwa. Rycina E.G. Kruger z 1807 roku, przedstawiająca Wichmanna Młodszego, który poddaje się polskiemu księciu.

fot.domena publiczna Czy Mieszko był tak dalekowzroczny, by widzieć efekty chrztu na całą dalszą historię państwa. Rycina E.G. Kruger z 1807 roku, przedstawiająca Wichmanna Młodszego, który poddaje się polskiemu księciu.

Rządził krajem otoczonym niemal wyłącznie przez pogan: Pomorzan, Połabian, Prusów, Mazowszan i tak dalej. Z chrześcijaństwem zetknął się wprawdzie w Czechach i wiedział, że religię tę wyznają Niemcy, ale na tym jego zasób informacji musiał się kończyć. Nic nie słychać o jakiejkolwiek wyprawie misyjnej skierowanej do Wielkopolski przed 965 rokiem. W Gnieźnie czy Poznaniu nikt nie przygotowywał gruntu pod przyjęcie nowej religii, a sam Mieszko układał się głównie z ludźmi wyznającymi tradycyjne kulty lub obojętnymi wobec spraw wiary.

Wikingów, zapuszczających się do Wielkopolski z północy i wschodu, nie obchodziło, przed kim klęka książę – byle tylko miał dla nich nowe transporty niewolników lub pieniądze na żołd. Podobnie myśleli nieliczni arabscy czy żydowscy kupcy. Nie należy Mieszka przeceniać. Był, bądź co bądź, władcą barbarzyńskiego, peryferyjnego państewka. Miał ograniczony ogląd świata i z jego perspektywy nic nie wskazywało na to, by dni rodzimej słowiańskiej religii były policzone. Ba, na dobrą sprawę takiego rozwoju wypadków w X wieku nikt nie mógłby przewidzieć.

Istnieje jeszcze trzeci wariant, ułatwiający do jakiegoś stopnia wytłumaczenie chrztu Mieszka. Bolesław Okrutny (zawiadujący państwem bez porównania silniejszym i bogatszym od kraju Piastów), zgadzając się na sojusz z Piastami mógł przy okazji zażądać od zięcia chrztu. Zdesperowany książę nie miałby wyjścia – musiałby wyrazić zgodę. Samego władcy Czech podobny warunek nic by nie kosztował, a pomógłby mu w kreowaniu nowego obrazu Przemyślidów jako rodziny, w której święci Pańscy potykają się na każdym kroku o błogosławionych. Obrazu bardzo potrzebnego, bo sam doszedł przecież do władzy mordując swojego pobożnego i wręcz otaczanego kultem brata.

Czy Bolesław Okrutny poprzez ochrzczenie chciał poprawić swój piar? Scena chrztu z XIII-wiecznego manuskryptu „Bible moralisée”.

fot.domena publiczna Czy Bolesław Okrutny poprzez ochrzczenie chciał poprawić swój piar? Scena chrztu z XIII-wiecznego manuskryptu „Bible moralisée”.

Przez lata wydawało się nawet, że ta wersja historii opiera się na silnych przesłankach. Już u schyłku XIX wieku naukowcy doszli do wniosku, że niemal całe polskie słownictwo religijne zostało zaczerpnięte z języka czeskiego. Chrzest nazywamy chrztem, bo tak robili przed nami Czesi. Polski kościół to tak naprawdę „kostel”, kaplica to „kaple”, a biskup… to też „biskup”, tyle że po czesku. Słowa te mieli przynieść ze sobą kapłani wysyłani masowo z południa, by chrzcić naszych dalekich przodków pod okiem Dobrawy.

Cały ten dowód tak naprawdę nie ma jednak fundamentów. Najnowsze badania wykazały, że nikt nigdy rzetelnie nie zweryfikował, które wyrazy przeniknęły do polszczyzny z Niemiec, a które z Czech. Językoznawcy zasugerowali się wizją dziejów, według której Mieszko przyjął chrzest z południa, by zagrać Niemcom na nosie. W efekcie we wszystkich niepewnych przypadkach wyrokowali, że słowo musi być czechizmem. Dzisiaj wiadomo już, że sytuacja miała się zgoła inaczej. Tylko około dwudziestu procent polskiego słownictwa religijnego zapożyczyliśmy od Czechów. Z tego duża część przeniknęła do Polski dopiero u schyłku średniowiecza.

Jak widać, zawartość słowników w żaden sposób nie potwierdza, że Bolesław Okrutny wysłał do Wielkopolski misję chrystianizacyjną. To jednak wyłącznie pośredni argument. Dysponujemy innym, właściwie niepodważalnym dowodem na „nie”. Mianowicie: nikt w Europie nie przyznał się, że ochrzcił Piastów.

Co ciekawe, nikt w Europie nie przyznawał się do ochrzczenia Piastów. Obraz Jana Matejki z 1889 roku, przedstawiająca zaprowadzenie chrześcijaństwa w Polsce.

fot.domena publiczna Co ciekawe, nikt w Europie nie przyznawał się do ochrzczenia Piastów. Obraz Jana Matejki z 1889 roku, przedstawiająca zaprowadzenie chrześcijaństwa w Polsce.

Gdyby do konwersji doprowadził czeski władca, na pewno zadbałby o to, żeby fakt stał się znany na kontynencie i na swój sposób „zagłuszył” historię mordu na świętym Wacławie. Tak samo, gdyby misja była wynikiem inicjatywy cesarza, któregoś z niemieckich możnowładców lub hierarchów, niechybnie pochwaliłby się on swoim wiekopomnym sukcesem, a zarazem zadbał o szybkie włączenie ziem piastowskich w ramy kościoła Rzeszy. Tymczasem zarówno czeskie, jak i niemieckie źródła milczą.

Wiemy też z niemal zupełną pewnością, że pierwsi polscy misjonarze wcale nie podlegali niemieckim arcybiskupom. Sprawcą chrztu musiał być zupełnie kto inny. I chyba nie ma sensu wysilać się na niestworzone teorie. Rozwiązanie zagadki podali już przecież Thietmar i Gall Anonim.

Bibliografia

Artykuł powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę.

Źródła:

  1. Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, przekł. R. Grodecki, wstęp i oprac. M. Plezia, Wrocław 2008.
  2. Thietmar, Kronika Thietmara, przekł. M.Z. Jedlicki, Kraków 2012.

Literatura:

  1. Bogdanowicz P., Chrzest Polski, „Nasza Przeszłość”, t. 23 (1966).
  2. Brückner A., Dzieje języka polskiego, Warszawa 1925.
  3. Brückner A., Dzieje kultury polskiej, Warszawa 1991.
  4. Dowiat J., Chrzest Polski, Warszawa 1997.
  5. Homza M., The Role of Saint Ludmila, Doubravka, Saint Olga and Adelaide in the Conversions of their Countries [w:] Early Christianity in Central and East Europe, Warszawa 1997.
  6. Labuda G., Jakimi drogami przyszło do Polski chrześcijaństwo?, „Nasza Przeszłość”, t. 69 (1988)
  7. Labuda G., Komentarz do Studiów nad początkami państwa polskiego [w:] tegoż, Studia nad początkami państwa polskiego, t. 1, Wodzisław Śląski 2012.
  8. Labuda G., Księżna Dobrawa i książę Mieszko jako rodzice chrzestni Polski piastowskiej [w:] Scriptura custos memoriae. Prace historyczne, red. D. Zydorek, Poznań 2001.
  9. Labuda G., Przyjęcie chrztu przez Mieszka I w 966 roku. Przyczyny i skutki [w:] tegoż, Studia nad początkami państwa polskiego, t. 1, Wodzisław Śląski 2012.
  10. Labuda G., Widukind i Thietmar o wypadkach z 963 roku [w:] tegoż, Studia nad początkami państwa polskiego, t. 1, Wodzisław Śląski 2012.
  11. Łowmiański H., Początki Polski, t. 4, Warszawa 1970.
  12. Michałowski R., Zjazd gnieźnieński. Religijne przesłanki powstania arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, Wrocław 2008.
  13. Mühle E., Die Piasten. Polen im Mittelalter, München 2011.
  14. Pac G., Kobiety w dynastii Piastów. Rola społeczna piastowskich żon i córek do połowy XII wieku – studium porównawcze, Toruń 2013.
  15. Sikorski D.A., Kościół w Polsce Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Rozważania nad granicami poznania historycznego, Poznań 2013.
  16. Sikorski D.A., Mieszko Pierwszy Tajemniczy i jeszcze bardziej tajemnicza metoda historiograficzna, „Roczniki historyczne”, t. 79 (2013).
  17. Sikorski D.A., Najstarsza warstwa terminologii chrześcijańskiej w staropolszczyźnie. Próba weryfikacji teorii o jej czeskim pochodzeniu [w:] Wielkopolska – Polska – Czechy. Studia z dziejów średniowiecza ofiarowane Profesorowi Bronisławowi Nowackiemu, red. Z. Górczak, J. Jaskulski, Poznań 2009.
  18. Sikorski D.A., O stosunkach polsko-niemieckich w X i XI wieku, „Studia Historica Slavo-Germanica”, t. 25 (2004–2005).
  19. Sikorski D.A., Początki Kościoła w Polsce. Wybrane problemy, Poznań 2012.
  20. Strzelczyk J., Mieszko I, Poznań 2013.
  21. Strzelczyk J., The Church and Christianity about the year 1000 (the missionary aspect) [w:] Europe around the Year 1000, red. P. Urbańczyk, Warszawa 2001.
  22. Toby H., O źródłach tradycji cerkiewnosłowiańskiej w Polsce [w:] Dutch Contributions to the Twelfth International Congress of Slavists, red. A. Barentsen, Amsterdam-Atlanta 1998.
  23. Tymieniecki K., Pomorze i Polska za pierwszych Piastów, „Strażnica Zachodnia” nr 2 (1922).
  24. Urbańczyk P., Jak (s)chowano pierwszych polskich chrześcijan [w:] Cmentarzyska. Relacje społeczne i międzykulturowe, red. W. Dzieduszycki, J. Wrzesiński, Poznań 2015.
  25. Urbańczyk P., Mieszko Pierwszy Tajemniczy, Poznań 2012.
  26. Zakrzewski S., Mieszko I jako budowniczy państwa polskiego, Warszawa 1921.

Poznaj historię kobiet, które zbudowały Polskę, w książce: „Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę”:

Komentarze (6)

  1. jol Odpowiedz

    co za bzdury, Mieszko prawdopodobnie był już chrześcijaninem jak i jego dziady, ale w skazanym na niepamięć rycie chrześcijaństwa słowiańskiego (Cyryl i Metody) vide: Hadrian II

  2. Anonim Odpowiedz

    Po prostu objawienie! Rzeczywiście, tyle lat, tylu historyków bada chrzest Mieszka I a tu tak proste rozwiązanie! Przyjechała Dobrawa i Mieszko uwierzył! i cytuje: „NIE POWINNO BUDZIĆ ŻADNYCH WATPLIWOŚCI…” Otóż Panie Kamilu Janicki nie do końca. Praca prawdziwego historyka polega na wysuwaniu wątpliwości, analizowaniu, kwestionowaniu istniejących teorii. Ale po co badać… Gall przecież napisał… A zapytam a co miał napisać??? Że Mieszko miał w tym interes polityczny? Zna pan średniowieczny styl pisania kronik z jego dydaktyzmem i metaforami? Może trzeba jednak coś doczytać??? Z litości nie skomentuje takiego kuriozum, że Mieszko nie miał prawa wiedzieć, że chrześcijaństwo podnosi prestiż władcy i kilku jeszcze innych

  3. Karolcia Odpowiedz

    Na pytanie tytułowe odpowiadam : bo go Dobrawa zmusiła;-)
    To jest oczywiście żart .
    Super napisany artykuł😉

Odpowiedz na „Viki CgtsAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.